poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Szósty i trzeci dzień majówki...

Ona – policyjna pani psycholog i profiler, on – głównodowodzący Śląskiej Grupy Śledczej, elitarnej jednostki policyjnej.
"W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę.
W szóstym dniu… odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem."
Opis - okładka.

Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Replika
Wydano:  2012
stron: 332
okładka: miękka 

 Agnieszka Lingas - Łoniewska to autorka, którą cenię i podziwiam za styl jakim się posługuje. Ma niesamowite pomysły, a do swoich książek wprowadza za każdym razem jakiś świeży powiew...
Powieści Łoniewskiej ciężko zakwalifikować do jakiejś konkretnej tematyki. Łączy romans, thriller i sensację do tego dodaje odrobinę erotyku i kryminału. Wszystko razem daje rewelacyjną całość. Po lekturze "Szóstego" odważę się powiedzieć, że znalazłam naszą polską, wspaniałą i niesamowitą Alex Kavę! Ba! Ja się odważę powiedzieć, że Agnieszka Lingas - Łoniewska ma większy dar aniżeli Kava! Łoniewska piszę tak, że czyta się jednym tchem, w niesamowitym napięciu i z dozą niecierpliwości! Powieść Kavy potrafię odłożyć, Łoniewskiej niestety nie! Kolejna zawalona noc staje się normą...

Śląsk.
Śląska Grupa Śledcza jest marzeniem nie jednego policjanta. Pracują tam tylko najlepsi z najlepszych. Zajmują się sprawami najwyższej wagi. Dowodzącym tej grupy jest inspektor Marcin Langer. Jedyny w swoim rodzaju policjant z powołania...
W swoim życiu przeszedł wiele, zbyt wiele. Teraz walczy z przestępczością. Praca jest jego całym życiem. Małym dodatkiem w nim jest kobieta, z którą jest...bo jest... Wielką i szaloną miłością tego nazwać nie można, raczej stanem w zawieszeniu...
Marcina Langera prześladuje sen, w którym widzi piękną blondynkę. Ona każe mu na siebie czekać, a on... czeka?
Póki co nie ma czasu na myślenie o kobietach. Na Śląsku dochodzi do seryjnych morderstw pięknych, zielonookich blondynek. 
"W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę.
W szóstym dniu… odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem."
Cały wydział staje na głowie, by złapać seryjnego mordercę. Langer prosi o najlepszego profilera. Zjawia się piękna blondynka, która jest mu wyjątkowo znajoma... Alicja Szymczak, bo o niej mowa zawsze chciała pracować w Śląskiej Grupie Śledczej, teraz ma ku temu okazję. Nie przewidziała jednak, że... sprawy się skomplikują...


"Szósty" okazał się być niesamowitą, niepowtarzalną, ale przede  wszystkim rewelacyjną powieścią! Po przeczytaniu miałam dylemat. Jak dotąd przeczytałam wszystkie książki Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Do tej pory za swoją ulubioną i najwspanialszą uważałam powieść "Bez przebaczenia", zmieniłam zdanie! "Szósty" okazał się być lepszym, niesamowitym, zaskakującym, po prostu naj. Ma to "coś", wartką akcję, dawkowane napięcie, rewelacyjnie pomieszane gatunki literackie, ale przede wszystkim sposób w jakim została napisana dopełnia świetnie całości. Postaci jak zawsze realistycznie opisane, charakterne i niezwykle ciekawe. Nie piszę tu tylko o bohaterach pierwszoplanowych, bo i drugo, trzecioplanowi są świetnie ujęci. Widać, że książka jest dopracowana, a  autorka zadbała o każdy szczegół. Podziwiam autorkę za to, że wplotła wątki niesamowite i jakby trochę nierealne, jednak bez nich książka byłaby mało prawdziwa i mało przekonująca. "Szósty" ukazuje walkę z seryjnymi mordercami, pracę z profilerami, ale także życie policjantów, które nie należy do łatwych, miłych i przyjemnych...
Z pewnością policjant nie ma łatwej pracy. Na co dzień styka się z przestępczością, morderstwami, widokami, o których ciężko zapomnieć. Na pewno wszystko to ma wpływ na ich życie rodzinne. Ciężko się oderwać od pracy i nie myśleć o niej w domu. Rzadko który policjant potrafi oddzielić życie prywatne od służbowego. Wiadomo, że nie mam tu na myśli drogówki, choć z pewnością równie lekko nie mają i też swoje zobaczyć muszą... Kiedyś usłyszałam słowa od pewnego policjanta, starszego miłego pana: "Dziecko pamiętaj! Nigdy nie bierz sobie za męża policjanta! Bo to z czasem albo wariaci, albo alkoholicy". Odreagować muszą...są tylko ludźmi...


Wracając do twórczości Agnieszki Lingas - Łoniewskiej odważyłam się porównać ją do Alex Kavy. Słowo się rzekło... Faktycznie uważam, że Łoniewska jest polską Alex Kavą. "Szósty" jest napisany rewelacyjnie i tak, że czyta się go z niesamowitą niecierpliwością! Gdy skończyłam czytać pomyślałam, że bardzo bym chciała czytać dalej i dalej i najlepiej z Marcinem Langerem w roli głównej. Śląska Grupa Śledcza mogłaby działać dalej i dalej, a ja bym czytała jeszcze i jeszcze...
Tak jak cenię serię O Maddie O'Dell tak z przyjemnością sięgałabym po identyczną serię o Marcinie Langerze i jego grupie! Zdecydowanie!


Reasumując: uważam, że "Szósty" jest najlepszą książką Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. W tej powieści dopiero widać z jakim pazurem pisze autorka. Siadając z książką musimy zapewnić sobie tyle wolnego czasu, by nie trzeba było się od niej odrywać! Jest rewelacyjnie napisana i tak ją się właśnie czyta - rewelacyjnie! Dla kogo jest książka? Myślę, że dla każdego kto ceni wartką akcję, dobry kryminał, fajny thriller czy też świetny romans. To wszystko można znaleźć w "Szóstym".
Gorąco polecam miłośnikom Alex Kavy, bo po co szukać daleko skoro mamy równie rewelacyjną pisarkę pod nosem!? "Cudze chwalicie swego nie znacie..."




 *****


Dzień trzeci -poniedziałek :) 

Słonko grzeje aż miło :)
Popołudnie spędzamy wypoczywając leniwie :)
Czyli na zabawie i książce.
Lektura na dziś?

Coś romantycznego i ponoć bardzo dobrego:


EDYCJA:

Wieczorem zabieram się za coś na co baaaardzo długo i z niecierpliwością czekałam:






Dla tych, którzy też czekają mam dobre wiadomości "Nadzieja" już w czerwcu! 

 

niedziela, 29 kwietnia 2012

Miłość, tajemnice i gwiazdy... / Majówka dzień drugi...

Gdy Jude była dzieckiem, dręczył ją stale powracający koszmar. Ten sam sen nawiedza teraz jej sześcioletnią siostrzenicę Summer. Jude zatrudniona w domu aukcyjnym Beecham’s odnosi zawodowe sukcesy; w życiu prywatnym bezskutecznie usiłuje dojść do siebie po śmierci męża. Gdy zostanie poproszona o wycenę kolekcji rękopisów i naukowych przyrządów, należących niegdyś do Anthony’ego Wickhama, osiemnastowiecznego astronoma i samotnika, skwapliwie skorzysta z okazji, by wyrwać się z Londynu do urzekającego hrabstwa Norfolk – do miejsc, w których dorastała.Opis  z okładki, zdjęcie wydawnictwa. 


Autor:  Rachel Hore
Wydawnictwo: Prószyński
Wydano: kwiecień 2012
stron : 576
oprawa: miękka 


Rachel Hore jest autorką czterech powieści. Na co dzień jest żoną, matką i wykładowcą. Mieszka wraz z rodziną w hrabstwie Norfolk. Jej pasję jest pisanie...
"Pod nocnym niebem" jest jej najnowszą powieścią, a także tą, którą miałam przyjemność przeczytać.
Historia sprzed lat, którą opowiada autorka jest nieprzewidywalna, ale przede wszystkim ma bardzo duży wpływ na teraźniejszość. Osoby, które są zaangażowane w jakiś sposób w tę opowieść zostały tak jakby wybrane do odkrycia tajemnic i życia swoich pra, pra, pra krewnych... Czy to przypadek? A może psikus od losu? Zdecydujcie sami...

Jude w swoim życiu przeszła wiele. 
Po tragicznej śmierci męża kobieta nie potrafi o nim zapomnieć. Kochała go, choć różnili się diametralnie. Może dlatego, że wspaniale się uzupełniali? Być może. Jednak śmierć bliskiej osoby zawsze jest tragiczna, dramatyczna i pełna bólu. Ciężko się z nią pogodzić, zawsze pozostaje mała nadzieja, że być może to pomyłka, za chwilę Kochany wróci i ją przytuli... Trzeba zamknąć niestety pewien rozdział życia i zacząć żyć od nowa, dalej i z kimś nowym, ważnym...choć nie jest to proste. Ból i tęsknota pozostaje. Jude spotyka się z pewnym mężczyzną, ale czuje, że nie jest to TEN, nie jest z nim szczęśliwa i podejmuje decyzję  o rozstaniu. Praca daje jej wytchnienie, chwile zapomnienia. Tym bardziej, że robi to co kocha, grzebie się w przeszłości. Pracuje dla domu aukcyjnego w dziale książek. Któregoś, zwykłego codziennego dnia odbiera telefon od Roberta Wickhama, który prosi o wycenę XVIII wiecznego zbioru książek. W ten sposób kobieta trafia do Starbrough Hall. Poznaje obecnych mieszkańców, jak i odkrywa tajemniczą historię Anthony'ego i Esther Wickhamów, która zatacza krąg i ma ogromne znaczenie w przyszłości. Telefon od Roberta, odmienia życie Jude, jej bliskich jak i mieszkańców tego wspaniałego i jakże tajemniczego miejsca...

Rachel Hore podziwiam za wspaniały pomysł na powieść, rewelacyjne przeplatanie współczesności z przeszłością, bardzo dobre i ciekawe opisy astronomiczne, ale przede wszystkim za wykreowanie ciekawych postaci współczesnych jak i tych z XVIII wieku. Z pewnością nie było to łatwe zadanie, a raczej pewne wyzwanie dla autorki. Listy, wspomnienia w dzienniku napisane językiem starodawnym były napisane w fajny i dość ciekawy sposób. Czasami wywoływały uśmiech. 
Wszystkie wątki, które się pojawiły dały ciekawą i fascynującą całość.  

Hore powróciła do przeszłości ukazując, ale bardzo ogólnikowo, życie wędrownych cyganów. Głównie skupiła się na ich prześladowaniu, domniemanych kradzieżach itp. Tutaj właśnie zabrakło mi opowieści romskich, ich tradycji, śpiewu i wędrówek. Autorka moim zdaniem zbyt mocno i szczegółowo skupiła się na opisach gwiazd, odkryć i suchej teorii, kiedy można było ciekawie opisać ludzi, którzy mają wiele wspólnego z całą historią. Najwidoczniej Hore miała inne zdanie, które oczywiście szanuję.
Rachel Hore ukazuje czytelnikom moc więzi rodzinnych. Na przykładzie Jude i jej siostry, które od lat nie potrafią się porozumieć. Ich wzajemne relacje są poprawne, ale nie takie jakby obie tego oczekiwały. Ciepłe i serdeczne - nigdy nie były. Po czyjej stronie leży wina? Relacje te pogarszają się jeszcze bardziej kiedy to Claire obwinia Jude o to, że jej córeczka ma dziwne sny. Nie ułatwia im też Euan - mężczyzna, który potrafił zainteresować swoją osobą obie kobiety...
Czy kobiety dojdą do porozumienia? Co Summer ma wspólnego z przeszłością, którą widuje w snach?

 "Pod nocnym niebem" z pewnością jest interesującą powieścią wielowątkową, w którą wplecione są lata bardzo odległe jak i te teraźniejsze. Autorka zgrabnie lawiruje między czasami współczesnymi jak i wspomnieniami z XVIII wieku. Zgrabnie też wplata zapiski i wspomnienia z przeszłości. W pewnych momentach książka robiła się nużąca, przydługa i męcząca. Jednak sama fabuła, pomysł okazały się być dość interesujące i opisane w dobrym stylu. Nie zabrakło miłości, bólu, rozczarowań, ale także przyjaźni, przyrody i tajemnicy. Zdecydowanie przeważa w powieści astronomia, opisy gwiazd jak i przeszłość, która zatoczy koło...

"Pod nocnym niebem" polecam głównie miłośnikom gwiazd, przyrody, ale przede wszystkim tym, którzy lubują się w tajemnicach rodzinnych, zagadkach sprzed lat jak i tym, którzy lubią czytać o miłości, przyjaźni czy też skomplikowanych relacjach rodzinnych. Myślę, że w powieści Rachel Hore każdy znajdzie coś dla siebie...
 
Dziękuję:




***************


A teraz: 


Dzień drugi - niedziela:) 

Słonko grzeje aż miło :)
Popołudnie spędzamy wypoczywając leniwie :)
Czyli na zabawie i książce.
Lektura na dziś?
No dobra, bo dłużej nie wytrzymam.
Skończyłam "Pod nocnym niebem", więc nie pozostaje mi nic innego jak zabrać się za:

Co dziś czytacie?
Jak spędzacie niedzielę?

sobota, 28 kwietnia 2012

Majówka dzień pierwszy :)

Dzień pierwszy - sobota :) 

Słonko grzeje aż miło :)

Choć kusi mnie całkiem inna lektura, postanowiłam jednak skończyć to co zaczęłam...
A więc dziś  spędzę czas z:


Miłego dnia Wam życzę :) Słonka i lenistwa :)

A to z naszego ogrodu:

Majówkę czas zacząć...

Jak w temacie :)
Maj ukochany maj :)
Ta majówka będzie wyjątkowo dłuuuuga :) 
Jeśli pogoda dopisze jak dzisiaj, to spędzę ją głównie o na tym, moim ulubionym leżaczku :)

Lubię w tym miejscu leżeć pod ulubioną wiśnią, która obecnie kwitnie. Cisza, spokój, ciekawa książka, a nad głową bzyczące owady...
Lubię taki stan...


Jak planujecie spędzić ten czas??????

Zaplanowałam takie o to lektury:

1. Skończyć "Pod nocnym niebem"

2. Przeczytać "3 płatki kamelii"

3. "Letnie przesilenie" 
A jak zdążę to:

i :


No i potem:


Co będziecie czytać??? A może audiobooki??? Takowy też mam w planach :) 
Planuję majówkę spędzić na łonie natury i baaaardzo leniwie :)
A Wy????

UWAGA!

Konkurs z Anią Fryczkowską zostaje przedłużony i trwa do 4 maja, wyniki 5 maja :)

Szczegóły TUTAJ- klik

piątek, 27 kwietnia 2012

Kasa, seks i narkotyki - czyli by przeżyć kolejny dzień...

Michał to mężczyzna z przeszłością. Magda to kobieta z przyszłością. On – charyzmatyczny gangster – mieszka w tym mieście zapomnienia od zawsze, ona – młoda pedagog – wraca po latach do rodzinnych korzeni.

Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
PREMIERA:  maj 2012
stron: 340
okładka: miękka 

Przyznaję się, że mam słabość do Agnieszki  Lingas - Łoniewskiej. Oczywiście bez żadnych podtekstów. Zwyczajnie uwielbiam jej twórczość. Pisze rewelacyjnie, mało tego, wiem, że jak już sięgnę po jakąś jej książkę,  to żadna siła mnie od niej nie odciągnie. Miło jest czasami zobaczyć jak wstaje słońce... To właśnie gwarantuje autorka swoimi książkami - nieprzespane noce, świt, bałagan w mieszkaniu, różne zaległości czy też niezapomniane wrażenia. Jedno jest pewne jej książek nie da się odłożyć, a tym bardziej o nich zapomnieć. Niektórych wzburza fakt, że w Łoniewskiej książkach odnajdujemy mocne sceny erotyczne. Co w tym złego? Moim zdaniem nic, według mnie są takie jak być powinny...A, że niektórzy udają świętych i twierdzą, że nie potrzebują TAKICH opisów proponuje sięgać po harlequiny, w nich nie zabraknie namiętności, którą koloryzują i zarazem "płaszczą"  tłumacze...
Agnieszka Lingas - Łoniewska według mojej opinii piszę z pazurem. W jej książkach nie brakuje miłości, namiętności, seksu, ale też ostrych wrażeń na krawędzi jak i zazdrości, nienawiści i bólu...Jest to jedna z nielicznych autorek, która potrafi wycisnąć ze mnie łzy. W jej najnowszej powieści "W zapomnieniu" prawie jej się to znowu udało...

Wałbrzych.
Miasto bez żadnych perspektyw dla młodych osób. Brak pracy, a z czym się wiąże brak pieniędzy na godziwe życie. Lepsi - ambitniejsi uciekli z tego zapomnianego miasta, by się kształcić, coś zdobyć i tam już pozostać otwierając nowy rozdział swojego życia. Nie każdy jednak miał taką możliwość. Los bywa przewrotny i złośliwy. A z czegoś trzeba żyć. Najłatwiej z szybko zarobionej i brudnej kasy. Nieczyste interesy to norma, tak jak normą są zorganizowane grupy przestępcze. Do jednej z nich należy Majki czyli Michał Langer, na którego spadła odpowiedzialność za małoletniego brata. Mają tylko siebie. Majki robi wszystko, by brat nie trafił do domu dziecka. Marcin sprawia trudności wychowawcze, trafia pod skrzydła nowego pedagoga szkolnego...
Michał to twardziel, za którym przepadają wszystkie kobiety, ale nie znalazł w życiu tej odpowiedniej. Kobieta, o której marzył wyjechała zaraz po ukończeniu szkoły, zresztą i tak była nieosiągalna i jako jedna z nielicznych nie zwracała na niego uwagi...
Ale ONA wraca do Wałbrzycha. Magda po ukończeniu studiów wraca do rodzinnego miasteczka i zaczyna wymarzoną pracę. Los sprawia, że jej droga krzyżuje się z drogą Langerów. Nadchodzi niespodziewane! I nieuniknione! Dwa odrębne światy łączą się. Jeden, gdzie rządzą brudne pieniądze, a liczą się tylko szybkie kobiety i dobre samochody, drugi ten czysty i szczery. Co z tego wyniknie???? Czy Magda zejdzie na ścieżkę zła, by być blisko Majkiego, a może to on zmieni się i zostawi przeszłość za sobą?

"W zapomnieniu" to powieść, którą się czyta z zapartym tchem i z pewnym zniecierpliwieniem. Czym bliżej końca tym robi się bardziej ciekawie! Mało tego miałam ochotę na to czego NIGDY nie robię! Zajrzeć na sam tył ksiażki i zobaczyć jak to się skończyło! Niedopuszczalne! Niemniej jednak miałam chęć to zrobić! To znaczy, że książka trzyma w największym napięciu i pewnej niewiedzy do ostatniej strony! Powieść z pewnością nie należy do łatwych, lekkich i przyjemnych. Fakt jest w niej miłość, romans i namiętność, ale przeważa pewien dramatyzm, niepewność, ale przede wszystkim realność, realność i jeszcze raz realność... 
Prawda, to właśnie to słowo, które nasuwa się dość mocno. Są miasta i miasteczka, gdzie młodzież nie ma przed sobą żadnych perspektyw na życie. Jasne, ambitniejsi z pomocą rodziców, którym zależy wyjdą na prostą. Ale co z tymi, którzy tej pomocy nie otrzymują? Stoją po bramach, kradną, przystępują do okolicznych grup zorganizowanych, ćpają... Niektórzy powiedzą "ich wybór" - ale czy na pewno tak jest? Czy mają wybór? Czy mają siłę na to, by wyrwać się złemu i podążyć ku dobremu? Brak wsparcia, patologia, pijaństwo - niektórzy właśnie to mają w domach, jeśli je w ogóle mają... Niestety nie każdemu dana jest szansa, z której może skorzystać...

Można by tak długo polemizować...
Jest jak jest. Autorka nie opisała Stanów, ale nasz kraj, w którym jest jak jest - każdy widzi...
Napisała to co widziała, a być może widzi - prawdę, która aż bije z książki.

Postaci, które stworzyła Agnieszka Łoniewska są bardzo realistyczne, jak i miłość, która gra pierwsze skrzypce... Świetnie wykreowane, charakterne i z pazurem. Do tego okładka, która przyciąga wzrok na bardzo długo i działa na wyobraźnie podczas czytania. Oj działa! Gratulacje dla graficzki.
Książka napisana w fajnym stylu i dobrym, slangowym języku. Do tego dobre dialogi, ciekawa fabuła, którą śmiało możemy określić, ze jest "na czasie" i długo jeszcze pozostanie...

"W zapomnieniu" to zdecydowanie rewelacyjny romans połączony z dramatyzmem, nutką kryminału, ale przede wszystkim jest to powieść jakich mało - z pazurem! To właśnie lubię w powieściach Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Pewną niepewność, nieprzewidywalność, ale do tego to w jaki sposób opisuje czyli realistycznie. Wyobraźnia pracuje na wielkich obrotach. Powiem to, co już kiedyś powiedziałam o "Bez przebaczenia" - powieść "W zapomnieniu" byłaby świetną i niezapomnianą ekranizacją. Przede mną losy małego Langera, niemniej jednak powrócę do tej powieści, choćby po to, by się nią po delektować, a nie czytać w wielkim zniecierpliwieniu jak to teraz miało miejsce. 
Dodam tylko, że TA powieść ma to "coś" co lubię i sprawia, że książki się pochłania!



Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję Agnieszce Lingas - Łoniewskiej, a także Wydawnictwu Novae Res 



wtorek, 24 kwietnia 2012

Abc...Anny Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz to dla mnie Kobieta o wielu pasjach. Niesamowita. Właśnie to słowo ciśnie mi się na usta, gdy pomyślę o tej Autorce. Dlaczego? Dlatego, że jest osobą, która w swym życiu próbowała wielu fantastycznych zajęć. 

Pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Gdańszczanka. Autorka dwóch zbiorów opowiadań z cyklu: "Złodziej dusz. Opowieści niesamowite"; powieści kryminalnych: "Sąd Ostateczny", "Ostatnią kartą jest Śmierć", „Cień gejszy”, powieści obyczajowej: „Czarownica” (premiera 19 kwietnia 2012), opowiadań w antologiach zbiorowych, a także licznych tekstów prasowych – beletrystycznych i publicystycznych. Przez wiele lat współpracowała także z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jako fotograf i redaktor publikacji teatralnych.  


Podziwiam panią Anię! Do tego jest miłośniczką kotów :o) Na dodatek posiada trzy cudowne, wyjątkowe futrzaki...















Autorka książek:

"Złodziej dusz. Opowieści niesamowite" (2 tomy)
"Sąd Ostateczny"
"Ostatnią kartą jest Śmierć"
"Cień gejszy"
"Czarownica"
"Narracje. 6 opowiadań o Gdańsku" oraz inne antologie zbiorowe.

Pani Anna posiada również stronę autorską:




ABC...Anny Klejzerowicz


Autorka kryminałów, choć nie tylko
Byłam kim ja nie byłam...  
Charakter trudny
Dom mój azyl
Ekologia nie lekceważmy
Facebook miejsce spotkań z ludźmi o podobnych zainteresowaniach
Gotowanie antytalent
Horror z klimatem
Interesowność byle nie nadmiar
Jutro... nadzieja
Kryminalnie... tylko w książkach
Lenistwo jedna z moich wad
Łzy oczyszczenie
Marzenia bez nich szkoda życia
Napisałam... kilka książek, które lubię
Ostateczność Sąd Ostateczny
Pragnienia wolę marzenia
Rodzina bez zwierzaków jest niepełna
Sukces podać lekarstwo kotu
Śmierć nie wierzę w nią
Tęsknota towarzyszy mi od zawsze
Urok przyroda, czasem sztuka
Wspomnienie tytuł jednego z moich opowiadań
Znana z... nocnego trybu życia
Żenada polska polityka


Dziękuję! :-)
Anna Klejzerowicz

fot. Joanna Pruszyńska


Ani bardzo dziękuję za udział w Abc...
Pani Annie i Panu Kazimierzowi za ogromną pomoc.
Wam za to, że jesteście...

Już za dwa tygodnie kolejne Abc...tym razem pojawi się Autorka, którą podziwiam i uwielbiam jej twórczość :)
Może ktoś zgadnie? 

***

"Czarownica" do kupienia tutaj:



"Ostatnią kartą jest śmierć" - tutaj:



poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Czary mary...czas na zmiany...

Michał rezygnuje z miejskiego życia i stawia malowniczy dom na wsi. Od pierwszej wizyty w okolicy intryguje go mieszkająca na skraju wsi samotna kobieta, którą miejscowi zwą czarownicą. Poznanie jej i spotkanie sześcioletniej, zamkniętej w sobie dziewczynki na zawsze zmieni życie Michała i stanie się przyczyną wielu dramatycznych wydarzeń i trudnych decyzji...


Autor:  Anna Klejzerowicz
Wydawnictwo: Prószyński
Wydano: kwiecień 2012
stron : 264
oprawa: miękka  

Przyznaję się, że Anna Klejzerowicz oczarowała mnie swoim stylem, pomysłowością, podejściem i przygotowaniem do pisania swoich powieści. To się czuje. Każdy szczegół i detal dopracowany, mało tego przy jej powieściach nie sposób się nudzić. Przekonała mnie do siebie swoimi kryminałami, dobrymi i wciągającymi. Niemniej jednak czary mary, czary mary - czas na zmiany. Autorka tym razem postawiła na powieść obyczajową! Szczerze mówiąc starałam się podejść do niej obiektywnie i inaczej niż do kryminałów. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Generalnie "obyczajówki" słyną z lekkiej i życiowej fabuły i tego magicznego czegoś, które przyciąga czytelników. Klejzerowicz się to udało! "Czarownica" z pewnością nie należy do nudnych i spokojnych!

Michał postanawia  przenieść się na wieś. Ma tam przyjaciół, którzy pomagają mu w zakupie odpowiedniej działki. Michał początkowo miał zamiar spędzać tam wszystkie ciepłe dni we własnym domku letniskowym. Kiedy JĄ zobaczył zrozumiał, że to na NIĄ czekał całe życie. Tajemnicza kobieta, która trzyma się na całkowitym uboczu. Sąsiedzi prawie jej nie znają i uważają JĄ za dziwną. Michał postanawia zapoznać się z tajemniczą kobietą, mało tego zmienia swoje plany...
Czy uda mu się zbliżyć do kobiety zwanej Czarownicą? Co ma w sobie takiego, że przyciąga Michała jak magnes? 


"Czarownica" jest rewelacyjną powieścią, którą się pochłania. Z kartki na kartkę robi się co raz to ciekawiej, bardziej tajemniczo i zaskakująco...
Anna Klejzerowicz ma z pewnością dar do pisania kryminałów, ale czy powieści obyczajowe spełnią oczekiwania czytelników? Gwarantuje Wam, że tak! Nie będę się rozpisywała, by nie psuć lektury innym. Napiszę jeszcze tylko to, że autorka wykreowała ciekawe i niesamowite postaci. Co człowiek to charakter. Do tego opisany problem, z którym wielu z nas ma kontakt na co dzień...
 "Czarownica" jest powieścią, która zapewni nam ogromną dawkę miłości w różnej postaci, przyjaźni, ale także niepewności, bólu, ale także z dużą dawką rozczarowań i złości...
Emocji z pewnością nie zabraknie, tak jak i miłości do zwierząt. Ewidentnie widać, jakie zwierzęta uwielbia, a nawet ubóstwia autorka! 


"Czarownica" to z pewnością powieść całkowicie różna od tych, które do tej pory wydała Anna Klejzerowicz. Niemniej jednak wstrząsa czytelnikiem podobnie jak dobry kryminał! Wzrusza, drażni, ale przede wszystkim daje do myślenia... Polecam, bo warto poznać opowieść o Michale, tajemniczej Czarownicy i sześciolatce, która przeszła więcej aniżeli niejeden dorosły...

Złap swoje szczęście i trzymaj...

Czy kiedykolwiek pogodzę się ze śmiercią męża? Czy to wstyd, że coraz częściej myślę o innym mężczyźnie? Czy naprawdę kocham Paula, czy tylko pragnę bliskości i boję się być samotną matką?
Opis z okładki.  


Autor: Robyn Carr
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: kwiecień 2012
Pierwsze wydanie: 2009
stron : 336
seria: Powieść obyczajowa
oprawa: miękka



Robyn Carr kojarzy mi się bardzo dobrze. Miałam ogromną przyjemność przeczytać jej ostatnią powieść "Pożegnanie z przeszłością". Miło wspominam książkę, miasteczko Virgin River jak i jego mieszkańców. W tym miasteczku mieszkają głównie byli marines z rodzinami, przyjaciółmi wspierając się nadal. Było tam miło i sympatycznie, ale też czasami zaskakująco i niebezpiecznie... Ucieszyłam się z nowej powieści Robyn Carr. "Ulotne chwile szczęścia" zapewnia miłe chwile w doborowym towarzystwie...

Autorka zabiera nas do Virgin River i ogólnikowo daje nam możliwość sprawdzenia co słychać u znanych nam już osób. Generalnie skupia się na młodej wdowie - Vanessie. Mąż kobiety ginie w Iraku. Zostaje sama w zaawansowanej ciąży. Postanawia wrócić do domu ojca i tam urodzić synka. Ma wspaniałą opiekę, miłość rodziny i przyjaciół. Największym oparciem jest dla niej Paul - przyjaciel jej męża, który był dla niego jak brat. Vanessa jednak nie wie, że Paul darzy ją uczuciem, które pojawiło się kiedy zobaczył ją pierwszy raz. Jednak to Matt miał więcej odwagi i zapału, by do niej podejść...
Po śmierci Matta opiekuje się żoną przyjaciela i marzy tylko o tym, by ona zakochała się właśnie w nim. Pojawiają się komplikacje...

"Ulotne chwile  szczęścia" może nie jest lekturą ambitną. Lecz ma to coś, co sprawia, że chętnie się wraca do powieści tej autorki jak i do tego miasteczka. Świetne i lekkie pióro sprawia, że jej książki czyta się szybko i z pewną niecierpliwością. Mało tego, nie brakuje humoru, ale też i goryczy. Życie nie jest łatwe i przyjemne, to właśnie uświadamiamy sobie podczas czytania. Carr w swoich powieściach zawiera przede wszystkim zwyczajne życie ludzi z małego miasteczka. Ich radości i ich problemy. Jest to generalnie powieść obyczajowa, ale wiele z niej możemy wywnioskować, ba! Autorka zmusza nas do pewnych refleksji. Sam tytuł "Ulotne chwile szczęścia" uświadamia nam, że powinniśmy cieszyć się z tego co mamy, brać od życia to co nam oferuje i wyciskać z niego tyle ile się da. Niestety Polacy mają inne przyzwyczajenia i znani są z tego, że lubią narzekać... No cóż może kiedyś to się zmieni? Łapmy szczęście, szukajmy radości i cieszmy się z tego co mamy, bo szczęście jest chwilowe i ulotne. Potrafi się od nas odwrócić wtedy kiedy najmniej się tego spodziewamy. Dlatego cieszmy się z każdego dnia! Z każdego szczęśliwego wydarzenia! Z najmniejszej radości, bo nie wiadomo co przyniesie nam kolejny dzień i jakiego psikusa szykuje nam los...
Robyn Carr należy do pisarek, które potrafią dostrzec to czego czasami nie dostrzegamy. Więc zamiast narzekać sięgajmy po optymistyczne, pełne miłości, ale jakże życiowe powieści tej autorki.
Niebawem powrócę do Virgin River, by poznać wcześniejsze losy mieszkańców tego miasteczka. Mam też nadzieję, że pojawi się kolejna powieść Robyn Carr, która zda nam świeżą relację  i plotki z tego uroczego miasteczka.

Muszę wspomnieć o pięknej, jakże wiosennej okładce. Pan Robert Dąbrowski okazuje się być świetnym grafikiem, który ma rewelacyjny gust i smak.
"Ulotne chwile szczęścia" polecam miłośnikom małych miasteczek, ciekawych postaci, ale przede wszystkim osobom, które lubią czytać o zwyczajnym życiu, zwyczajnych ludzi. Polecam, bo to książka idealna na słoneczny dzień jak i na deszczowe popołudnie.

Dziękuję serdecznie pani Monice :) i wydawnictwu:

niedziela, 22 kwietnia 2012

To była wspaniała wyprawa...


Pojechała, zobaczyła, zawładnęła sercem pewnego Włocha i została. Mieszka tam już od czternastu lat, pracuje , wychowuje małą córeczkę i wciąż nieodmiennie zachwyca się pięknem toskańskiego krajobrazu, tutejszymi zwyczajami i klimatem. O miejscu, które wybrała na swój dom opowiada w sposób porywający, z prawdziwym uczuciem i smakiem, nie tylko tym literackim, ale też kulinarnym. Opis i okładka ze strony wydawcy.




Autor: Aleksandra Seghi
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: luty 2012
stron: 240
Oprawa: miękka  

To była wspaniała, piękna i pachnąca kuchnią wyprawa do Toskanii. Co z tego, że tylko książkowa? Książka książce nie równa - na całe szczęście! Czytałam nie raz o pięknej Toskanii, o innych regionach Włoch, ale do tej pory nikt nie opisał tego wszystkiego w tak ciekawy i rewelacyjny sposób. Przede wszystkim interesująco i wciągająco zarazem!
"Toskania to jeden wielki park. Różnej wielkości wzgórza, które zmieniają barwy w zależności od pory roku, są tak malownicze, że można na nie patrzeć godzinami. Ciągnące się kilometrami pola usłane słonecznikami lub kwitnącymi makami potęgują wrażenie wszechobecnego ogrodu."
Czasami miałam wrażenie, że siedzę gdzieś w urokliwej kawiarence Pistoi i słucham jak Aleksandra Seghi opowiada o sobie i mieszkańcach Toskanii. Takie uczucie towarzyszyło mi przez całą książkę. Aaaaa i jeszcze jedno - głód...
"Słodkie pieczone kasztany" to książka, która powstała głównie z obserwacji Polki zamieszkującej na Półwyspie Apenińskim. Autorka opowiada o tym jak trafiła do Włoch, jak starała się o pracę, szukała swojego miejsca na włoskim terenie. Nie było łatwo. Polacy nie byli i pewnie nadal nie są jakoś rewelacyjnie postrzegani, zresztą w każdym kraju mamy swoich sprzymierzeńców jak i przeciwników.
"Polacy, Rosjanie, Albańczycy, Marokańczycy i Rumuni są postrzegani przez pryzmat pań do towarzystwa, opiekunek do starszych osób, nianiek, złodziei, chuliganów i rozrabiaków"
Tu też było pod górkę. Autorka jednak wytrwała, wyszła za mąż za rodowitego Włocha, przeszła próbę narzeczeństwa - tu ukłony dla włoskiej teściowej. Ten rozdział w szczególności polecam :)
Zresztą, każdy rozdział książki na swój sposób jest niesamowity.
Aleksandra Seghi przeprowadza nas przez zwyczajne życie, obyczaje i tradycje Toskańczyków. Coś niesamowitego! Mnie w szczególności przypadły do gustu opowiadania o kuchni i rozmaitych festynach, festiwalach, kiermaszach czy też targach. Świetnie opisane, a w sumie opowiedziane przez Autorkę, która wszystko widziała na własne oczy, a nie tylko skorzystała z jakiegoś przewodnika. Może dlatego te opowieści są tak interesujące, pochłaniające, ale przede wszystkim prawdziwe!
Autorka sprawia, że chce się odwiedzić jej obecne miejsce zamieszkania i wszystko to co opisuje ujrzeć na własne oczy, poczuć wspaniałe zapachy, wypróbować nowe smaki.
A właśnie. Kuchnia -  to co Seghi zdecydowanie poleca, Ba! Nawet kusi prostymi przepisami, które każdy Polak ma szanse na wypróbować we własnej kuchni. Przyznaję się, że smakowite dania, do tego dołączone zdjęcia potraw sprawiły, że cały czas miałam ochotę na coś pysznego, lekkiego, a przede wszystkim włoskiego.
Lubię kuchnię włoską. Ba! Ja ją uwielbiam. Znam tylko jakieś podstawowe przepisy, teraz w domu mam "Słodkie pieczone kasztany", które są kopalnią wiedzy o produktach, przyprawach i samej kuchni toskańskiej. Z pewnością będę korzystała z przepisów tam zawartych. Doszłam do wniosku, że kuchnia włoska z pewnością korzysta głównie z dobrodziejstw natury, które ja uwielbiam. Generalnie są to makarony ( a włoskie są pyszne), oliwki, fasola, pomidory, czosnek, sery czy też oliwa i zioła. W mojej domowej kuchni tego nie brakuje nigdy! Do tego wspaniałe włoskie wino, które autorka nieco mi przybliżyła. Nie pokuszę się tylko o owoce morza...
W książce znajdziemy jeszcze o wiele więcej informacji, ciekawostek i anegdot. Niektóre zgadzają się z tym co opowiada mi mąż, głównie na temat Włochów, ich przyzwyczajeń i zachowań. Mnie zainteresowały jeszcze delikatne opisy opisujące przeszłość, ale i te teraźniejsze były bardzo ciekawe.
Do autorki książki poczułam ogromną sympatię za to, że promuje nasz kraj, stara się w swoim domu, oczywiście w miarę możliwości, wprowadzać naszą rodzimą tradycję. Generalnie przekonała mnie do siebie miłością do rękodzieła...
"Słodkie pieczone kasztany" to rewelacyjna książka z tradycjami jak i z przepisami. Misz - masz, który czyta się jednym tchem. Napisane lekko i interesująco. Miłym dodatkiem są przepisy i liczne ilustracje, które pomagają pracować naszej wyobraźni. Jednak bez opowieści Aleksandry Seghi nie byłoby tak fajnej książki. To jak pani Aleksandra opowiada, sprawia, że chce się więcej i więcej. A najlepszym rozwiązaniem byłaby wycieczka do pięknej Toskanii z tak fajnie i lekko opowiadającym przewodnikiem jak autorka tej książki!
Polecam, bo warto poczytać o Toskanii i Toskańczykach  z punktu widzenia Polki mieszkającej tam od lat! Mnie pozostaje zapoznać się z pierwszą książką Aleksandry Seghi.


Za książkę dziękuje Agnieszce i Wydawnictwu.

sobota, 21 kwietnia 2012

Słów kilka i zapowiedzi :)

Pogoda nas nie rozpieszcza. To widać i czuć. Cały czas wieje chłodem. Zaryzykowałam i zasadziłam bratki na balkonie. Jednak muszę wziąć pod uwagę to, że moje kocury "kochają" wszelakie roślinki...obgryzać :(

Na razie Hindek ogląda...ale akurat on jest mało szkodliwy, gorszym szkodnikiem jest Popik, choć ma minę anioła...


Ale nie tylko o tym chciałam.
Maj zapowiada się baaaaardzo ciekawie. Dookoła same zapowiedzi :)
Zacznę od tego na co czekam od pewnego czasu.


"Szczęście pachnie bzem" Aleksandra Tyl       Premiera: 14.05.2012
Izabela Wieniawska, dziennikarka pisma o kulturze, ma wszystko, co sobie wymarzyła: dobrą pracę, kochającego mężczyznę, mieszkanie, do którego wkrótce ma się wprowadzić. Jest na prostej drodze do szczęścia. Ale los bywa przewrotny. Izabela nie wie, że niebawem jej poukładany świat stanie na głowie, a dotychczasowe plany trzeba będzie zweryfikować, a co najważniejsze – zadać sobie pytanie czym jest przyjaźń i jak wiele jesteśmy w stanie dla niej zrobić?
„Szczęście pachnie bzem” to poruszająca opowieść o zaufaniu, miłości i przyjaźni, która bywa narażona na próby, a także o szczęściu zaklętym w zapachach i miejscach…
Czytelnicy spotkali się z bohaterami książki w powieści „Aleja Bzów”. (Opis i zdjęcie pochodzi ze strony wydawnictwa)

Czekam z niecierpliwością na tę kontynuację. Pani Tyl zdecydowanie należy do autorek z dobrym piórem.


"W zapomnieniu" Agnieszka Lingas-Łoniewska    Premiera:  połowa maja. 

Michał to mężczyzna z przeszłością.
Magda to kobieta z przyszłością.
On – charyzmatyczny gangster – mieszka w tym mieście zapomnienia od zawsze, ona – młoda pedagog – wraca po latach do rodzinnych korzeni.
Michał samodzielnie wychowuje młodszego brata, który jest podopiecznym Magdy. Wychowawczyni dostrzega w chłopcu ogromny potencjał i postanawia pomóc w jego wykształceniu.
W świat, gdzie liczą się duże pieniądze, łatwe kobiety, szybkie samochody oraz brudne interesy wkracza dziewczyna szczera i czysta. Oddaje serce mężczyźnie, którego życie nauczyło, by nikomu nie ufać. Tych dwoje ludzi staje u progu uczucia zmieniającego spojrzenie na świat i sprawiającego, że przeszłość przestaje mieć znaczenie, a ważne jest jedynie to, co mogą razem stworzyć. Takie uczucie zdarza się tylko raz, drugiej szansy los już nie da. Lecz czy jest miejsce dla miłości w tym zapomnianym mieście? (Okładka i opis pochodzi od wydawcyMoja ciekawość nie zna granic :) Mój mąż też czeka...


"Słoneczny zakątek" Debbie Macomber     Premiera: 11.05.2012
Zatoka Cedrów
Cedar Cove to malownicze miasteczko nieopodal Seattle. Mieszkańcy  kochają się, zdradzają, nienawidzą się  i rozchodzą jak wszędzie na świecie. Mają swoje historie, swoje sekrety. Tylko że tutaj nikt nie jest anonimowy. Ktoś zawsze pomoże ci rozwiązać problem, nawet gdy tego nie chcesz…
Mieszkańcy Cedar Cove wciąż nie mogą zrozumieć, co połączyło Teri i Bobby’ego Polgarów. Ona jest zwariowaną fryzjerką, on – ekscentrycznym geniuszem szachowym. Wydaje się, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak dramatyczny sprawdzian, jaki przygotowało dla nich życie, udowodni, że będą ze sobą na dobre i na złe – nawet w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Opis i okładka pochodzi od wydawcy
Kocham Zatokę Cedrów. Uwielbiam tam wracać. Miejsce urokliwe z ciekawymi ludźmi. Miło tam wracać.


"Głos serca" Jodi Picoult    Premiera: 15.05.2012
Jane zawsze żyła w cudzym cieniu. Od nieszczęśliwego dzieciństwa ucieka w małżeństwo z biologiem, pracoholikiem skupionym na karierze zawodowej, Oliverem Jonesem. Jane i to potrafi znieść. Dopiero gdy uświadamia sobie, że również ich córka, Rebeka, jest dla Olivera mało istotna, rodzi się w niej bunt. Pewnego dnia zostawia męża z jego ukochanymi nagraniami wielorybich pieśni i razem z córką wyrusza z San Diego do swojego brata, Joleya, który mieszka w Massachusetts. Jedzie przez całą Amerykę, prowadzona jego listami, czekającymi w oznaczonych urzędach pocztowych. Każdy list otwiera szansę refleksji nad zapomnianą przeszłością i świeżego spojrzenia w przyszłość, a podróż przez kontynent niesie ze sobą wiele niespodzianek. Oliver, nawykły do tropienia humbaków w głębinach oceanów, chce odzyskać żonę i córkę. Jeśli ma tego dokonać, będzie musiał nauczyć się patrzeć na świat, a także na siebie, innymi oczami. Opis i okładka pochodzi z wydawnictwa.
Tu nie ma nic do tłumaczenia...

 I na koniec:

"Czuły drań" Johanna Lindsey   Premiera 23.05.2012
Romans z czasów regencji do czytania jednym tchem! James Malory pochodzący z rodziny buńczucznych łotrów, awanturników i rozpustników stara się dzielnie podtrzymywać rodzinne tradycje. Podczas rejsu z Anglii do Ameryki usługuje mu chłopiec kabinowy, za którego przebrała się piękna Georgina, pragnąca wrócić do kraju po miłosnych niepowodzeniach. Los sprawia, że ten przystojny eks-pirat, który poprzysiągł, że nigdy się nie ożeni zakochuje się w niej bez pamięci. Jej niezwykła uroda, namiętność serca, umiłowanie wolności i przygody zniewalają go. Zaskakujące przeciwności i prawdziwa feeria zmysłów. Historia pełna humoru, dynamizmu i uczuć.  Opis i okładka pochodzi z tego miejsca
Ha! Zaraziłam się na maxa. Jedna z lepszych pisarek romansów historycznych, do tego te okładki!


Niedługo wielkie święto książki, a wraz z nim wiele atrakcji :)
W poniedziałek 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki.


Matras  zaprasza :)



A na koniec warto obejrzeć :)

piątek, 20 kwietnia 2012

Doczekałam się :)

Przyjechała paczka w ramach wymiany "kryminalna majówka" wraz z moim ulubionym listonoszem :) Może kiedyś go namówię, by zaczął pracować w radio :)
Genialny i przyjemny głos posiada.
Ooooo !!! Z takim głosem chętnie audiobooka bym posłuchała :)

Wracając do paczuszki - a raczej MEGA paki!!!!!
Dla mnie niespodziankę przygotowywała Beatka.
Beatka trafiła w 100% ze wszystkim.
Jednak muszę Wam się do czegoś przyznać. Nigdy nie widziałam  i nie robiłam tak cudnej zakładki! Wykonanie jest arcydziełem!

Zresztą sami zobaczcie :)




Dziękuję Beatko!

Skandalistka roku




Księżna Isabella Di Cassilis ma jasno określony cel. Po zmarłym mężu odziedziczyła ogromne długi i gotowa jest zrobić wszystko, byle tylko nie trafić za kraty więzienia dla dłużników. Dlatego postanawia poślubić jednego ze skazanych na dożywocie i w ten sposób zrzucić na niego jarzmo swoich zobowiązań finansowych. 
Opis pochodzi z okładki.





Autor: Nicola Cornick
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: kwiecień 2012
Pierwsze wydanie: 2006 ("Tajemnica księżnej")
stron : 384
seria: Romans Historyczny
oprawa: twarda


Nie jest tajemnicą, że preferuję głownie romanse historyczne, przy czym niestety nie przepadam za historią. To troszkę dziwne jest i dla mnie. Jednak nie zawsze i wszystko musi być zrozumiałe. Tak jest i nie da się tego zmienić. Są dziedziny, które toleruję, inne mniej, a jeszcze inne uwielbiam. W romansach historycznych cenię przede wszystkim pomysłowość autorek. Odnoszą się głównie do skandali, tajemnic, problemów i miłości. To wszystko w połączeniu daje niezłą całość. Tło historyczne w tym momencie jest tylko świetnym dodatkiem, który stwarza atmosferę. Do moich ulubionych autorek należą Camp, Rogers, czy Cameron. Jedno jest pewne nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki Nicoli Cornick - szkoda, bo zdecydowanie warto. Moje pierwsze podejście okazało się niezwykle udane i fascynujące. "Kłopotliwy dług księżnej" pochłonęłam w niesamowitym tempie, mało tego znalazłam w tej powieści wszystko co lubię i na dodatek napisane świetny stylem. Pierwsze i z pewnością nie będzie to ostatnie spotkanie z twórczością Cornick!

Londyn 1816.
Do Anglii powraca księżna Isabella Di Cassilis. Wieczna skandalistka, głównie za sprawą ciętego języka i złej sławy nieżyjącego już męża. Okazuje się bowiem, że młoda wdowa, prócz złej opinii ma ogromne długi, które w spadku pozostawił jej mąż. Ma trzy wyjścia. Postanawia skorzystać z jednego możliwie najbardziej odpowiedniego. Wyjście za mąż za skazanego na dożywocie więźnia okazuje się być wybawieniem. Tym sposobem przekaże długi swemu wybrankowi. Tak też się staje, jednak księżna nie wzięła pod uwagę komplikacji, które pojawiły się już na samym początku. Wychodzi za byłego narzeczonego, który z dnia na dzień opuszcza więzienie, spłaca długi żony i dopomina się o swoje prawa małżonka...
Co na to księżna? Czy przewidziała taki obrót rzeczy? Czy uda jej się wywinąć z tego małżeństwa????
To wszystko w książce :)

Nicola Cornick zaskoczyła mnie. Ma świetny styl i lekkość pisania. Czyta się jej powieść jednym tchem. Niesamowicie napisana, wciąga jak wir. Nie dało się odłożyć powieści na bok. Przy takiej lekturze miło zaniedbać własne obowiązki i przenieść się do XIX wiecznego Londynu.
Cornick świetnie wykreowała swych bohaterów, zdecydowanie należą do realnych i prawdziwych postaci. Mało tego zawarła w powieści wszystko to czym powinien się wyróżniać dobry, ba! nawet bardzo dobry romans historyczny.
Skandal. Z pewnością go nie zabrakło. Pojawiał się dość często, a to za sprawą głównej bohaterki i jej siostry. Zresztą plotka w przeszłości jak i w teraźniejszości dobrze opowiedziana ma ogromną siłę przebicia. Kiedyś wywoływała skandale i potrafiła zszargać opinię w eleganckim towarzystwie, obecnie potrafi zniszczyć ludziom życie, rzucić jakiś cień niepewności, ale także szybko wyselekcjonować prawdziwych przyjaciół. Plotka była, jest i będzie. Ludzie lubią gadać, dodać coś od siebie i zrobić z małej niewinnej ploteczki ogromną plotę na cale miasteczko... Widać, pewne rzeczy nigdy się nie zmienią. Dosyć, że informacje takie mają ogromną siłę przebicia to jeszcze szybkość wiatru...
Ale nie o tym chciałam.
Wracając do powieści, "Kłopotliwy dług księżnej" to świetnie napisana powieść, po którą warto było sięgnąć. Ma w sobie to coś, co trzyma czytelniczkę w napięciu do samego końca. Nicola Cornick z pewnością należy do tych pisarek, które potrafią swą historią zaciekawić i doprowadzić do zniecierpliwienia. Wiadomo, że tajemnica powinna być długo tajemnicą. Dlatego ta, która się tutaj pojawiła rozwiązana została na samym końcu, niestety, a raczej bardzo dobrze, że nie dało się przewidzieć wszystkiego co się wydarzy. Za to też też właśnie polubiłam styl, którym posługuje się autorka. Jest zdecydowanie nieprzewidywalna. Miłym dodatkiem był bal, piękne stroje, wystroje wnętrz XIX wieku, ale przede wszystkim dialogi i delikatne opisy. Wątek romansowo - erotyczny napisany ze smakiem i wyczuciem.

"Kłopotliwy dług księżnej" to rewelacyjna powieść historyczna na jeden wieczór. Warto poznać losy Isabelli Di Cassilis jak i hrabiego Marcusa, którym los dał drugą szansę. Czy ją wykorzystają czy też zmarnują musicie przekonać się koniecznie sami. Świetny romans z odrobiną sensacji i kryminału, małą dawką skandalu i odrobiną tajemnicy, a to wszystko okraszone dużą dawką miłości...
Oczywiście polecam. Sama chętnie zapoznam się z pozostałymi romansami historycznymi Nicoli Cornick - myślę, że warto!

Ogromne podziękowania dla Pani Moniki!

czwartek, 19 kwietnia 2012

Nadszedł czas...

Dziewczyny, Wasze pomysły są kapitalne, bardzo żałuję, że mam tylko jedną książkę na nagrodę. Podobały mi się wszystkie pomysły, ale urzekła mnie kasia.eire tym przedszkolem w centrum handlowym (już widzę - oczami duszy - te perypetie mojej 146-letniej spółki ze swoimi małymi podopiecznymi!!!). I świetny jest pomysł z biurem podróży dla seniorów. Kasiu, naprawdę mogłabym wykorzystać ten pomysł, jeśli pozwoliłabyś. Książka wędruje do czytelniczki, która wpisała się jako kasia.eire. Kasiu, proszę o uśmiech podczas lektury. 
Wszystkim uczestniczkom konkursu bardzo dziękuję za udział - Wasze pomysły też chętnie wykorzystałabym, bo wszystkie były świetne.
Maria Ulatowska

Ja również gratuluję! Kasię poproszę o wysłanie swoich danych na adres: rysia48@neostrada.pl

Pozdrawiam,
Sabina

Ps. Niebawem kolejne Abc i kolejny fantastyczny gość :)

zdjęcie pochodzi ze strony wydawcy.

środa, 18 kwietnia 2012

Wolność, ale czy na pewno?

Dalszy ciąg „Kwiatów na poddaszu”, na który czekają czytelnicy! Książka wznowiona po 17 latach okupuje listy bestsellerów! Druga część niezwykłej historii rodzeństwa. Opis i okładka pochodzą z wydawnictwa.

Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: PREMIERA: 09 maj 2012
stron: 446
Oprawa: miękka



To ostatnimi czasy była najbardziej przeze mnie wyczekiwana książka!!! Jak ja na nią czekałam! Po Rewelacyjnych "Kwiatach na poddaszu" nie mogłam się doczekać kontynuacji. Bardzo ciekawiły mnie dalsze losy rodzeństwa Dollangangerów! Pierwsza część powieści mną wstrząsnęła, długo nie mogłam się otrząsnąć! Książka dała mi wiele do myślenia, pozwoliła na wiele rzeczy spojrzeć trochę inaczej. Cieszyłam się bardzo gdy "Płatki na wietrze" trafiły w moje ręce. Czuję się  troszkę rozczarowana, bo nie tego się spodziewałam po Virginii C. Andrews. Tom pierwszy okazał się być rewelacją, która wstrząsa, wywołuje emocje, nawet te głęboko ukryte, nie pozwala być obojętnym. Druga zaś okazała się być melodramatem uświęconym genialnymi opisami psychologicznymi postaci ale także dobrym i ciekawym zakończeniem! Zdecydowanie warto było przeczytać "Płatki na wietrze", cieszę się, że po nie sięgnęłam...

"Wolność...Czy istnieje wspanialsze słowo? Nie, nawet jeśli śmierć wyciągnie po nas lodowate szpony, a niebo byłoby puste. A może Bóg też jechał autobusem i czuwał nad naszą trójką? Człowiek musi w coś wierzyć"
Ucieczka. Ale co dalej? Co zrobić z własną wolnością, kiedy ma się tylko kilka dolarów, kilka najpotrzebniejszych rzeczy? Co zrobić ze sobą po trzech latach, czterech miesiącach i szesnastu dniach w niewoli? Gdzie się udać? Co uczynić? Jak postąpić? Jak wygląda świat po tych wszystkich latach w zamknięciu?
Przypadek, a raczej ciężka choroba najmłodszej Carrie sprawia, że trafiają do domu doktora Paula Sheffielda, który wyciąga do rodzeństwa pomocną dłoń. Przyjmuje ich pod swój dach, zajmuje się nimi, a nawet adoptuje. Co sprawiło, że tak chętnie zajął się dziećmi? Jakie demony z przeszłości sprawiły, że pomógł Chrisowi, Cathy i Carrie? Czy faktycznie to tylko bezinteresowna pomoc dla samotnych dzieci?

"Płatki na wietrze" zdecydowanie różnią się od poprzedniej części. W "Kwiatach na poddaszu" autorka zapewniła nam wciągającą powieść od pierwszej do ostatniej strony. Wywoływało niesamowite i targające czytelnikiem emocje. Niestety w drugim tomie tego mi zabrakło. Zabrakło napięcia, w zamian otrzymaliśmy bardzo dobrą powieść psychologiczną, bo właśnie na tym skupiła się Andrews. Postawiła na przedstawienie postaci od strony psychologicznej, ich uczuć, bólu, kwestii wyborów -  przyszłości bohaterów po tych tragicznych przeżyciach. Rodzeństwu nie było łatwo zapomnieć o śmierci brata, o zamknięciu, o postawie własnej matki. Uraz z pewnością pozostał i to nie jeden. Całe to zniewolenie, zamknięcie na strychu przez trzy lata wywołały w psychice dzieci spustoszenie. Nie tylko psychiczne, bo i fizyczne. Arszenik również zebrał swoje żniwo...

Miłość, zazdrość i nienawiść te cechy królowały w powieści.
Zaczynając od miłości, która miała różne formy. Miłość do mężczyzn, którzy zachwycali przede wszystkim Cathy. Czy miała ona pewność, że nie myli jej z namiętnością, tęsknotą czy zafascynowaniem? Tego nikt nie jest pewien. Miłości nie można nauczyć, można wziąć przykład od rodziców, dziadków, przyjaciół, ale co zrobić, kiedy nie ma takiej możliwości? Można odkryć niektóre rzeczy i przyjemności, ale miło jest mieć kogoś od kogo można się uczyć i czerpać odpowiednią wiedzę, a przede wszystkim mieć z kim porozmawiać na wszystkie, nawet najintymniejsze tematy. Czy właśnie tego zabrakło dziewczętom? Czy brak matki, babki czy przyjaciółki miały wpływ na ból, wybory i późniejsze skutki ??? Z pewnością. Jednak co sprawiło, ze Cathy nie potrafiła zapewnić sobie szczęścia u boku kochającego mężczyzny? W pewnym momencie swojego życia znalazła się w punkcie wyjścia trafiając z przysłowiowego deszczu pod rynnę.
"Życie z nim przypominało pokoik w Foxworth Hall. Odzyskawszy wolność, sama założyłam sobie kajdany"
 Czy to przez próbę zmiany swojego życia, swego przeznaczenia, a może oddalenia się od szalenie kochającego ją brata czy też opiekuna? A może kierowała nią tylko i wyłącznie nienawiść i chęć zemsty na matce?
Miłość do siostry. Trudny temat, dość specyficzny, na dodatek karalny. Chris przez całe swoje życie kochał swoje rodzeństwo ponad wszystko. Lecz swoją młodszą siostrę traktował nieco inaczej. Jak kobietę, jak miłość swojego życia. Pragnął jej, podziwiał, ale przede wszystkim wspierał. Był zawsze i wszędzie kiedy tego potrzebowała. Chciał zrealizować swoje marzenia, dzięki Paulowi, determinacji i ciężkiej pracy udało mu się... Ale czy to wszystko zapełniło mu pustkę, którą odczuwał? Czy zapewniło mu to szczęście? Czy nienawiść jest silniejsza od miłości? Czy chęć zemsty może przesłonić otaczający nas świat, mało tego pozwolić na odepchnięcie ludzi, których się kocha i szanuje?

Reasumując: "Płatki na wietrze" to powieść, która pozwoli wiele rzeczy zrozumieć, ale na wiele spraw trudno znaleźć jest jakiekolwiek wytłumaczenie. Z jednej strony książka jest dość monotonna, melodramatyczna, nasiąknięta nienawiścią i bólem, ale za to wynagrodzeniem może być samo zakończenie i mam nadzieję wprowadzenie do kolejnej części. Na takową liczę! Choć tytuł książki może sugerować lekkość lektury i tematyki, zdecydowanie tak nie jest. Tak jak ulotne są płatki tak ulotna jest miłość, zaufanie czy choćby życie...
Może i jestem troszeczkę rozczarowana, ale póki co Virginia C. Andrews zaspokoiła moją ciekawość. Z pewnością obudziła kolejną. Z niecierpliwością będę wypatrywała dalszych losów Cathy i Chrisa Dollangangerów.

Czy polecam!? Oczywiście! Jak najbardziej i jak najszybciej. Kto jeszcze nie czytał "Kwiatów na poddaszu" radzę zacząć od nich, by poznać historię rodzeństwa...
Myślę, że ten cytat zachęci bardziej aniżeli moje słowa...
"Wyszliśmy ze swoich pancerzy, staliśmy się ufni, a nadzieja i wiara narodziły się w naszych sercach. Życie jednak może być jak bajka. 
Zła królowa odeszła z naszego życia, a wkrótce powróci królewna Śnieżka. Ale to nie ona zje zatrute jabłko. W każdej bajce był smok, który musiał zginąć, czarownica i różne przeciwności losu, które trzeba było pokonać na drodze do szczęścia. Wiedziałam już, kto w moim życiu grał rolę czarownicy, ale kto zostanie smokiem?"

Ogromne podziękowania dla Agnieszki i Wydawnictwa: