piątek, 30 listopada 2012

Dlaczego ten czas tak pędzi???

Dlaczego czas tak szybko mknie?
Wtedy kiedy powinien zwolnić - nie zwalnia...
Wtedy kiedy na coś oczekujemy - wlecze się nieubłaganie..
Dlaczego o czasie? 
Bo...

Jak mnie się dłużyło gdy czekałam na gości SPECJALNYCH - jakby nie patrzeć wyjątkowi...
Ale za to czas nam umknął gdy rozmawialiśmy - gdyby nie Rozsądek w postaci Kuby - męża Magdy pewnie zastałby nas świt...

Przyznaję się! Bałam się tego spotkania! Co innego pisać maile, telefonować, a co innego rozmawiać w realu - jednak strach ma duże oczy, a Magda jest jeszcze fajniejsza w rzeczywistości. Oczywiście Kubuś też :)))) Mam nadzieję, że to nie było ostatnie spotkanie!?

O spotkaniu to na tyle. 
Jednak nie mogę nie napisać o Panu Dyrektorze, bez którego nie byłoby spotkania. Pan Dyrektor jest niesamowitym facetem, na dodatek świetnie przygotowanym do rozmowy z Magdą!
To właśnie Panu Dariuszowi należą się największe podziękowania za zorganizowanie w tak szybkim tempie spotkania autorskiego z Magdą Kordel. 
Panie Dariuszu SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!
Dziękuję też za to, że w ogóle mnie Pan wysłuchał, nie nazwał wariatką :) no i zgodził się bez wahania! 
Dziękuję Pracownikom biblioteki, do której chętnie się wraca!

Ciepło dziękuję Kubie - za cierpliwość i za to, że przywiózł Magdę i mogliśmy spędzić fajny wieczór. Dziękuję! 

Największe podziękowanie należą się jednak Madzi :)))
Głównie za to, że zaszczyciła przekroczyć skromny próg naszego mieszkania :))))


 Fot. Kuba K. 
Na zdjęciu Magdalena Kordel, Pan Dyrektor Biblioteki w Gorzycach Wielkich i ja :)))


Niebawem pojawi się wywiad z Magdą i zdjęcia ze spotkania :)
Więc liczcie na jeszcze jeden post :))))




Skandal!

Rozpoczęty w niezwykłych okolicznościach romans przeradza się w niebezpieczną grę. Niedoświadczona panna próbuje wodzić za nos znanego uwodziciela i skandalistę. Wie, że może stracić reputację i zrujnować sobie przyszłość.

Autor: Nicola Cornick
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: listopad 2012
Pierwsze wydanie: 2007
stron : 384
seria: Romans Historyczny
oprawa: twarda

Nie tak dawno czytałam inny romans historyczny Nicoli Cornick, wydany w tej samej serii, i bardzo mi się podobał. "Kłopotliwy dług księżnej" zawierał wszystko czego oczekuje po tego typu książkach. Ba! Autorka dała mi w nim dużo więcej. Zastanawiałam się czy tym razem zaspokoi moją ciekawość i czy uda się jej tak samo zaciekawić "Skandalistą" jak udało się to w przypadku powieści, którą czytałam ostatnio???
Zresztą, wiadomo, ja uwielbiam romanse historyczne, przy których totalnie zapominam o życiu realnym, kłopotach dniach codziennego. Jest to idealna seria, która pozwala na chwile wytchnienia i zapomnienia. Może dlatego sięgam po każdą powieść, która tylko się ukażę...
Nicola Cornick ma lekkie pióro, poczucie humoru i potrafi to genialnie wykorzystać i przelać na papier. "Skandalista" to świetna powieść, przy której spędziłam bardzo miło czas. Czas, który zdecydowanie nie był straconym.

Londyn, początek XIX wieku.
Zimowa sceneria, notabene ciekawie opisana. 
Młody hrabia Benjamin Hawskmoor znany jest na londyńskich salonach głównie ze skandali jakie wywołuje, hazardu, ryzyka, kontaktu z luksusową kurtyzaną, ale przede wszystkim ze swego uroku osobistego. Choć nie ma najlepszej opinii kobiety lgną do niego i marzą o nim nocami. On jednak na swojej drodze nie spotkał kobiety, która by go zainteresowała - do czasu...
Podczas egzekucji przypadkiem w jego ramiona trafia Catherine Fenton - córka nababa. Kobieta pochodzi z bogatego domu, wychowywana przez despotycznego ojca i macochę, która co raz to bardziej żyje w swoim hermetycznie zamkniętym świecie. Odkąd przypadkiem wpada na Benjamina nie może o nim zapomnieć, ale też o tym, że zaręczona jest z lordem Whitersem - tyranem, kobieciarzem i bezwzględnym mężczyzną, którego nie cierpi.
Czy spotkanie tych dwojga będzie miało szczęśliwy finał? Czy uda się Kate wyrwać spod władzy ojca i narzeczonego? Czy największy skandalista Londynu porzuci dotychczasowe życie i zmieni się dla jednej jedynej?

Na tę i na wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w "Skandaliście". Rewelacyjna powieść, na dodatek rewelacyjnie napisana. Nicola Cornick ma świetny styl, który bardzo mi odpowiada. Książkę czyta się jednym tchem, Autorka dawkuje nam tajemnice, skandale jak i wartką akcję. Nie ma szans na nudę. Do tego świetnie kreuje swoich bohaterów uzupełniając całość świetnie napisanymi dialogami. Czasem ma się wrażenie, że nie tyle czytamy powieść, co zwyczajnie obserwujemy wszystkie wydarzenia z książki, a to oznacza, że Cornick potrafi pisać tak, by obudzić, a nawet pobudzić wyobraźnie swoich czytelniczek. Autorka posiada dar, niestety nie każdy pisarz takowy posiada.

"Skandalista" mnie nie rozczarował! Absolutnie! Byłam ciekawa kolejnej powieści Nicoli Cornick, bo poprzednia książka mnie zachwyciła, ale i tej powieści nic nie brakuje. Znalazłam wszystko co lubię, a nawet w pewnych momentach Autorka potrafiła zaskoczyć swoją bezpośredniością i pomysłowością. Podsumowując: nie zabraknie skandalu, tajemnicy, chwil przerażenia i niepewności, ale przede wszystkim romansu i miłości...
Idealna dla romantyczek, miłośniczek romansów historycznych, ale przede wszystkim dla kobiet, które lubią czytać książki o miłości z tajemnicą, kryminałem czy też skandalami w tle. Nickola Cornick nie zawodzi- raczej bawi i zaskakuje! Polecam!


Dziękuję Pani Monice i Wydawnictwu:


wtorek, 27 listopada 2012

Ach ta IRENA!

Jagna odnosi sukcesy zawodowe, jednak dla matki nie są one sukcesami, tylko zgodą na korporacyjne zniewolenie. Wolałaby, żeby córka wyszła wreszcie za mąż. Jagna źle znosi brak akceptacji, ale domyśla się, że prawdziwa przyczyna konfliktu tkwi głębiej. I ma rację. 

Autor: Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska
Wydawnictwo: W.a.b.
Wydano: październik 2012
stron : 416
okładka: miękka


Małgorzatę Kalicińską uwielbiam za serię o rozlewisku. Przepadłam czytając trylogię. Jest Autorką wielu poczytnych powieści. Tym razem najnowsza jej powieść różni się od poprzednich przede wszystkim tym, że napisana została wraz z córką - Basią Grabowską. Jakby nie patrzeć to zawsze dwa punkty widzenia pewnych spraw, a nie jeden. "Irena" to książka, którą warto przeczytać, która zmusza do pewnych przemyśleń i wyciągnięcia wniosków...

"Irena" to opowieść o trzech bliskich sobie kobietach, ale to właśnie tytułowa bohaterka spaja te trzy charakterystyczne postaci. To ona jest silna, to ona dąży by wszystko było jak należy, to do niej Dorota i Jagoda biegają po porady, to do niej jadą się wypłakać, to u niej znajdują pocieszenie, ale też czasem burę i krytykę. Choć Dorotę i Jagodę nie łączy z Ireną żadne pokrewieństwo to od lat jest ona dla nich bliższa niż matka czy babka.

Dla Ireny "dziewczyny" są jak rodzina. Kocha i szanuje obie. Zawsze chce by żyły w zgodzie i dąży do tego, by zbliżyły się do siebie, by sobie ufały, ale przede wszystkim obdarzyły się zrozumieniem i bezwarunkową miłością, by zaakceptowały siebie takimi jakimi są.
Czy Irenie uda się pogodzić matkę z córką?

Dorota - jest zazwyczaj zagubiona i jak to młodzi ludzie mówią - "zakręcona" na maxa. W swoim życiu przeszła wiele, ale za wszelką cenę próbuje to ukryć przed córką, która z czasem i tak odczuwa, że matka ma jakąś tajemnicę. Coraz to bardziej tajemnica sprzed lat oddala od niej Jagodę...

Jagoda - singielka, która nie szuka związku na stałe, dla niej liczy się tylko praca i wspinanie po szczeblach kariery. Coraz to bardziej dąży by wyrwać się spod skrzydeł toksycznej matki...
Czy kobietom uda się do siebie zbliżyć? Czy tajemnica ciążąca nad rodziną wreszcie ujrzy światło dzienne?

Małgorzata Kalicińska i Basia Grabowska za sprawą trzech kobiet ukazują nam jak łatwo stracić to co dla nas powinno być najważniejsze - rodzinną zgodę, szacunek, ale przede wszystkim zaufanie. Choć czasem chcemy dobrze, to i tak wychodzi źle. Być może źle odbieramy intencję innych, a może zwyczajnie nie widzimy prawdziwego powodu...
Wszystko to możemy odczytać z punktu widzenia matki, córki, ale przede wszystkim z punktu widzenia osoby postronnej.
"Irena" to dobra powieść, która zmusza do refleksji nad własnym życiem i nad relacjami w rodzinie. Niestety nie w każdej rodzinie znajduje się tytułowa Irenka - dobra duszyczka- która załagodzi konflikty, nakarmi, doradzi, skrytykuje, mając na własnej głowie większe zmartwienia. Gdyby każdy miał taką kobietę we własnym gronie, świat byłby lepszy. Żyło by się lepiej...

"Irena" warta jest przeczytania. Polecam przede wszystkim matkom, córkom, przyjaciółkom, ale nie tylko. Tę powieść zdecydowanie warto przeczytać i wyciągnąć własne wnioski...


Za książkę dziękuję pani Weronice i Wydawnictwu W.A.B

***
Nie zapomniałam!
Obiecałam oddać "Irenkę" w dobre ręce i w takowe trafią.

Wylosowałam:  patrycję ( http://udebulduzur.blogspot.com/)
Poproszę o adres

***

czwartek, 22 listopada 2012

Jak ja się cieszę!

Doczekałam się! 
Wreszcie mam okazję spotkać się z ulubioną pisarką :))))
Autorką książek:



Spotkanie autorskie odbędzie się w Gorzycach Wielkich

Gminna Biblioteka Publiczna
ul. Piaskowa3
Strona biblioteki - KLIK
FB biblioteki - KLIK

 
Ogromne podziękowania należą się Dyrektorowi biblioteki 
- Panu Dariuszowi! 
Dziękuję!
 


wtorek, 20 listopada 2012

Opowiadanie z Bożym Narodzeniem w tle

Jak w temacie.

Magda Kordel zorganizowała konkurs na swoim blogu, szczegóły - TUTAJ-klik

Trzeba przyznać, że opowiadań wpłynęło już kilka / naście i chyba cały czas napływają :)

Opowiadania już opublikowane można przeczytać - TUTAJ - klik

Kto jeszcze ma ochotę przesłać swoją pisaninę ma jeszcze troszkę czasu.


Ach te wiedźmy!

„Zalotnice i wiedźmy” to książka o miłości, pasjach życiowych i wielkiej tajemnicy. To historia zwyczajnej kobiety z rodu kobiet niezwykłych. Ich inteligencja, ambicje i głód wiedzy miały zapewnić im sukces. Ale nie zawsze tak było. Główna bohaterka Asia, zmuszona sytuacją życiową, wyjeżdża z córką do Berlina, gdzie jeszcze raz zaczyna wszystko od nowa.

Autor: Joanna Miszczuk 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: wrzesień 2012
stron : 424
okładka: miękka 





Joanna Miszczuk zrobiła na mnie wrażenie swoją debiutancką powieścią "Matki, żony, czarownice". Debiutancką, a zarazem pierwszą częścią sagi wielopokoleniowej. Spodobała mi się prostota, styl jakim posługuje się Autorka, ale przede wszystkim pomysł, by opowiedzieć historię pierścionka i jego pierwszej właścicielki. Miszczuk owiała to wszystko tajemnicą, a któż z nas nie lubi odkrywać kawałek po kawałku, słodkich, a zarazem intrygujących tajemnic rodzinnych???? Ucieszyłam się gdy pojawiły się "Zalotnice i wiedźmy" - jako kontynuacja powieści "Matki, żony, czarownice" - jednak nieco mnie rozczarowały...

Główna bohaterka - Asia- zmuszona sytuacją rodzinną przenosi się wraz z córką do Berlina. Dziecko zaczyna naukę w szkole, ona wdraża się w obowiązki narzucone w pracy. Praca sprawia jej przyjemność, atmosfera w firmie jest przyjemna, chce się tam wracać, pieniądze też całkiem dobre. Jednak coś za coś. Małżeństwo, które do tej pory było przykładne, zaczyna się sypać. Piotr się oddala. Po przyjeździe do Polski na święta okazuje się, że Piotr zrobił jej bardzo niespodziewaną niespodzianką, z której nikt by się nie cieszył. Potem wszystko po kolei sypie się jak domek z kart. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...

W tym samym czasie, Asia nadal zajmuje się tłumaczeniami dzienników swoich prababek, a zarazem odkrywa tajemnice swoich przodków. Kobiety w jej rodzinie posiadały silne charaktery, dążyły do swoich celów, poświęcając się, to czego pragnęły - zdobywały płacąc czasem najwyższą cenę. Zdobywały wiedzę, którą przekazywały dalej, tak jak i rodową pamiątkę oraz pamiętniki pisane przez kolejne pokolenia. Wszystko przetrwało do czasów Asi, która tłumacząc zapiski odkrywa wszelakie pasje, problemy, ale przede wszystkim wielkie miłości swych prababek. Czy jej też pisana jest prawdziwa miłość?

Joanna Miszczuk uświadamia nam jak kruche jest życie. Jedno wydarzenie, jedna sytuacja i życie nasze zmienia się diametralnie. Na to nie mamy wpływu, ale niekiedy możemy czemuś zapobiec, pomóc losowi... Należy dążyć do wyznaczonych celów, walczyć o to co dla nas ważne, choćby kosztowało nas to wiele nerwów, pieniędzy czy wyrzeczeń. Czasem życie wręcz zmusza nas do podjęcia tak radykalnych zmian, działań czy wyrzeczeń. Autorka na przykładzie kilku pokoleń pokazuje nam, że zawsze tak było, jest i będzie, choć minęło, czy minie kilkadziesiąt lat. 

"Zalotnice i wiedźmy" to bardzo dobra kontynuacja, ale mnie zabrakło tego trzymania w napięciu, które towarzyszyło mi przy odkrywaniu tajemnic rodzinnych. W tej powieści losy kobiet niezwykłych były opisane, jak dla mnie, zbyt ogólnikowo. Autorka skupiła się głównie na współczesności, która i tak była ciekawie napisana.
Warto wspomnieć o okładkach książek Miszczuk, choć mają mało znaczącą rolę - są bardzo ładne, tajemnicze i zachęcające!

Styl i pomysłowość Joanny Miszczuk jak najbardziej mi odpowiada. Niemniej jednak nasyciłam się już historią czarownic - ich pasji i wielkich miłości. Mam nadzieję, że Autorka stworzy nową, świeżą i całkowicie inną powieść, którą zaskoczy swoje czytelniczki. 

"Zalotnice i wiedźmy" polecam wszystkim miłośniczkom i miłośnikom sag wielopokoleniowych owianych tajemnicą. Nie zabraknie niepewności, radości i smutków, a to wszystko owiane miłością i prawdziwą przyjaźnią. Książka idealna na zimne, zimowe popołudnia - idealnie ogrzeje nie tylko nasze serca...


Dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu:



Jeśli ktoś ma ochotę poznać Autorkę - zapraszam na ABC z Joanną Miszczuk - KLIK

poniedziałek, 19 listopada 2012

Siostry

„Là-bas en Polonie…” Jabłonny Sad, rok 1821. Dwór należący do wiarusa kampanii napoleońskiej i jego egzotycznej, kreolskiej żony Paulette. Córki-bliźniaczki tak podobne do siebie, że niemalże brane za jedną istotę: Anna Konstancja i Józefina Maria. Anna Konstancja w Józefinie Marii, czy może na odwrót… 

Autor: Izabela Szolc
Wydawnictwo: Smak Słowa
Wydano: maj 2012
stron : 120
okładka: miękka

seria: z przyprawami  

Izabela Szolc głównie kojarzy mi się z dobrym sercem jakie posiada i okazuje je przy pomocy dla zwierząt. Napisała wiele książek, felietonów, opowiadań, ale ja miałam niezwykłą przyjemność przeczytać jej powieść: "Strzeż się psa". Książka, którą miło wspominam.
Przyszedł czas na całkiem inną i już mniej lekką lekturę, bo "Siostry" to z całą pewnością nie jest przyjemna, szybka i lekka lektura na miłe popołudnie! Oj nie. Tu poznajemy pisarkę z całkiem innej strony. "Siostry" ukazały się w serii z przyprawami wydawnictwa Smak Słowa.  

Autorka zabiera nas w podróż do początku XIX wieku w piękne miejsce, mianowicie Jabłonnego Sadu.  
Trafiamy na piękny dwór wiarusa kampanii napoleońskiej Jana Zygmunta Jabłońskiego i jego żony Paulette. Poznajemy ich dwie córki bliźniaczki: Annę Konstancję oraz Józefinę Marię. Idealnie takie same, a jednak całkowicie różne. Z czasem różnice między nimi pogłębiają się coraz to bardziej, stają się rywalkami. Dwie identyczne kobiety, z odmiennymi poglądami i charakterami - nic dobrego z tego nie wyniknie...

Nic więcej nie napiszę, by nie zdradzić szczegółów. "Siostry" są warte przeczytania. Jest to książka, która zrobiła na mnie wrażenie, choć czasami musiałam wrócić i połączyć fakty. Izabela Szolc posługuje się w niej dość bezpośrednim językiem jak i bezpośrednimi i konkretnymi opisami. Poznałam Autorkę z całkiem innej strony i stylu jakim się posłużyła. Przyznaję się, że jestem zaskoczona. "Siostrami" Izabela Szolc zburzyła mi opinię jaką do tej pory o niej miałam. Koniecznie muszę przeczytać inne powieści, by odbudować to co jedną książką zburzyła! Jak piszę rzeczywiście? Czas i kolejne powieści dopiero to pokażą!
"Siostry" polecam szczególnie osobom, które lubią historię, tradycję i dobre powieści!  

Kto nie miał przyjemności polecam ABC...Izabeli Szolc 

Krwawe ślady

Callie McBride, szefowa laboratorium medycyny sądowej, często zostaje w pracy po godzinach. Jednak tego dnia jej pracowitość mogła się skończyć tragicznie. W budynku wybucha pożar, Callie ledwie uchodzi z życiem. FBI podejrzewa, że ogień podłożył Vincent Del Grado, członek mafii. Został skazany dzięki zeznaniom Callie, ale udało mu się uciec. Teraz zapewne szuka zemsty. 

Autor: Carla Cassidy
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: sierpień 2010
Pierwsze wydanie: 2008
stron : 224
seria: Romans and Sensacja (tom 5)
oprawa:miękka 


Czasem potrzebuje odskoczni. Szybkiej lektury na dwie - trzy godziny. Dla mnie sprawdzoną i bardzo lubioną serią jest seria Romans and Sensacja. Szybka akcja, nuta romansu, trochę niebezpieczeństwa. Krótka książka podnosząca adrenalinę. Jeszcze się nie zawiodłam!

Kolejną, już piątą częścią są "Krwawe ślady" Carli Cassidy. Autorka dotąd mi nie znana, za to śmiało mogę napisać, ze potrafiąca trzymać czytelnika w napięciu. Świetny pomysł na fabułę, do tego zawarta niepewność, niebezpieczeństwo no i oczywiście wątek miłosny na osłodę.
Mnie się podobała. Na pewno sięgnę po kolejne tomy tej serii, jak i kolejne książki Cassidy!

Polecam przede wszystkim osobom lubiącym akcję połączoną z miłością. "Krwawe ślady" to idealna lektura na nudne popołudnie. Książka jak najbardziej nadaje się do torebki, mała, niepozorna- jednak jakże treściwa!
Polecam

niedziela, 18 listopada 2012

Top 10: Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie



Top 10 to akcja, przy okazji której na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - wypatruj nowych tematów.

Dziś przyszła pora na... Książki, które chcielibyśmy otrzymać w prezencie!
Oczywiście Top 10 pochodzi od Klaudyny - KLIK

To trudne top!
Jednak zbliża się Boże Narodzenie, Walentynki, potem moje urodziny...
Więc na wszelaki wypadek :P 
Wymieniłam książki, które i tak trafią wcześniej czy później na mój regał :))))

1. Druga część bestsellerowego cyklu najpopularniejszej autorki romansów. Nora Roberts przedstawia braci Montgomery i ich wybranki serca. 

 2. No ba!
3. Zatoka Cedrów - moja ulubiona seria :)))


4. Od dawna mam na nią ochotę, zresztą często jest mi polecana :)


5. No ba!
6-7-8. Wiadomo, że tych nie może zabraknąć!



 9. Obowiązkowo!


10. Zostawiona rezerwa :)))))
Już się znalazła :)



Są to książki, które chciałabym dostać w prezencie, ale nawet gdyby nie, to i tak sama sobie je sprezentuje, a co!

Siła więzi cz.2 ("Miłość i przeznaczenie")

Pokrewne dusze:  Devin jest szeryfem w Antietam, a praca jest całym jego życiem. Gdy dowiaduje się, że jego dawna miłość otrzymuje upragniony rozwód, w sercu mężczyzny na nowo pojawia się nadzieja na wspólną przyszłość… Czar legendy: Shane MacKade całkiem słusznie ma opinię kobieciarza. Jednak największą wartość stanowi dla niego ziemia. Los chce jednak podarować mu coś o wiele cenniejszego… 

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: wrzesień 2012
Pierwsze wydanie: 1996 ("Więzy krwi")
stron : 448
seria: Romans
oprawa: miękka

Po świetnej lekturze "Dumy i zauroczenia" czas na kontynuację i poznanie kolejnych Braci Mackade. Nie da się zapomnieć tomu pierwszego, jak i nie da się zwyczajnie nie sięgnąć po tom drugi! Nora Roberts zdecydowanie jest numerem jeden w trzymaniu czytelnika w niepewności. Od razu zabrałam się za "Miłość i przeznaczenie", innej opcji nie widziałam. Nie było możliwości pozostawienia ksiażki na później, byłam zbyt ciekawa co się wydarzy jeszcze? Jakie pojawią się wspomnienia związane z wojna secesyjną? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Lecz przede wszystkim chciałam się dowiedzieć co słychać u Rafa i Jareda - poznanych wcześniej braci.

"Miłość i przeznaczenie" zawiera dwa opowiadania: "Pokrewne dusze" oraz "Czar legendy".
Pierwsze opowiadanie to historia Devina. Od zawsze chciał stać na straży prawa. Brat został adwokatem, Devin zaś szeryfem rodzinnego miasteczka. Praca jest dla niego całym życiem. Nadal zakochany w kobiecie, która jest dla niego niedostępna. Musi patrzeć na to jak mąż ją bije i maltretuje, ale ona oficjalnie nie składa żadnej skargi, on sam zaś nic nie może zrobić. Wszystko jednak ma swoje granice, kiedy może pomóc miłości swego życia, robi to bez żadnego wahania, jak to zwykle bywa, chętnie pomagają bracia...by kimś potrząsnąć!
Czy uda się Devinowi pomóc kobiecie swojego życia - Cassie? Czy pojawi się choć mała nadzieja na wspólną przyszłość? 

Autorka porusza bardzo trudny temat, mianowicie przemocy w rodzinie. Temat niestety jak najbardziej czasowy i cały czas poruszany. Wiele kobiet jest maltretowanych przez swoich najbliższych, ale boją się zgłaszać policji tego typu fakty. Wolą kłamać i kręcić, mieć nadzieję na poprawę i lepsze jutro. Rzadko kiedy mąż, który bije, zmienia się i przestaje się wyżywać na swojej ofierze. Niestety na to wszystko bardzo często patrzą dzieci. Dzieci, którym pozostaje trauma na całe życie...
Lecz łatwo być po tej bezpiecznej stronie barykady i pisać, że można zgłosić, zadziałać, pomóc sobie i dzieciom...realnie i praktycznie wcale nie jest to proste!

"Czar legendy" opowiada historię najmłodszego z braci - Shane, który zostaje na rodzinnym ranczu i kontynuuję pracę swojego ojca. Ma ogromne wsparcie braci. Uważany jest za najprzystojniejszego z czterech braci MacKade, tym samym, za największego kobieciarza! Opinia ta w niczym mu nie przeszkadza, wręcz przeciwnie wykorzystuje ją bez żadnego skrępowania. Kiedy do jego domu trafia przyjaciółka bratowej - jest to dla niego wyzwanie, a jednocześnie czas na podjęcie życiowych decyzji i przyznanie się do największej swej tajemnicy, która prześladuje go przez lata...
Czy Rebeca oprze się urokowi najmłodszego z braci? Czy uda jej się ustalić to po co przyjechała????

Przeznaczenie - czy faktycznie istnieje? Zawsze uważałam, że los stawia nam na naszej życiowej drodze i zakrętach konkretne osoby, które mają wpływ na nasze życie. Czasem pojawiają się w odpowiednim momencie i jesteśmy im wdzięczni, cieszymy się, że są. Nie zawsze jest to najlepszy moment, kiedy puka do naszych drzwi, bądź osoba ta stoi na życiowym zakręcie, która odmieni nasze życie. Uważam jednak, że zawsze coś jest po coś, ktoś pojawia się w naszym życiu, bo tak ma być, bo ma być w nim, uczestniczyć, pomóc, lub wręcz odwrotnie... Życie. Po prostu życie i los, na który nie mamy wpływu. 

Obie historie pochłonęłam, obu braci MacKade polubiłam. Z przyjemnością poznałam dalsze losy dwóch pozostałych braci i ich żon. Do tego z przyjemnością zagłębiłam się w historię domu na wzgórzu, gdzie powstał pensjonat. Z ogromną przyjemnością poznałam historię miłosną kobiety, która pojawiała się w tymże domu. Czas zatoczył koło wplątując w historię Braci MacKade i ich żony...
Wzruszająca, czasem dramatyczna, ale jakże piękna i miłosna historia, która przytrzymuje czytelnika na dłużej. Po całej sadze rodzinnej czuje niedosyt i chciałabym jeszcze...
Będę tęsknić za domem na wzgórzu, ranczem z kamiennym domkiem, ale też za urokliwym miasteczkiem...

Nie można nie wspomnieć o okładce, która jest rewelacyjna i klimatyczna. Saga sprzedawana jest w komplecie dwóch tomów, w bardzo ekskluzywnej oprawie! Piękne wydanie, świetna historia, rewelacyjna całość, którą warto mieć, bądź podarować komuś w prezencie. Satysfakcja gwarantowana!
Polecam wszystkim miłośnikom Nory Roberts - na pewno nikt się nie zawiedzie! Romantyczki i pogromcy duchów też znajdą coś dla siebie. Polecam z czystym sumieniem i zachęcam do poznania losów wszystkich Braci MacKade! Warto! Oj warto!

Dziękuję Pani Monice!


Książka do kupienia TUTAJ - klik
Elegancki pakiet do kupienia w Weltbild - klik




sobota, 17 listopada 2012

Brawo!

Brawo chłopaki!

Okolice tak mi bliskie...
Zarąbista muzyka i jeszcze lepszy teledysk!



Abc...Joanny Miszczuk

Miło mi gościć na swoim blogu Joannę Miszczuk, autorkę książek:
* "Matki, żony, czarownice"
* " Zalotnice i wiedźmy" 


Kochana Sabinko i szanowny narodzie czytelniczy,
W pierwszych słowach mojego listu serdecznie dziękuję za zaproszenie do ABC, a tym samym zaliczenie mnie do grona PISAREK! 
Drugich słów mojego listu byłoby bardzo dużo, bowiem z natury jestem gadułą, dlatego nie będę pisała o sobie, bo wyjdą gigabajty i nie będzie miejsca na innych autorów. To gdzie się urodziłam, studiowałam, pracowałam itd. już się plącze po sieci, więc kto chce sam sobie znajdzie!
Opowiem za to o tym, jak to jest być pisarką...
Hi, hi... Będąc młodą pisarką produkowałam śmieszne wierszyki i teksty kabaretowe, wręcz grafomańsko i absolutnie nie traktowałam tego jako pisarstwo. Zarzucałam tonami papieru przyjaciół i rodzinę ciesząc się gdy chichotali przy lekturze.
Potem, jako bardzo zakochana młoda mężatka, napisałam powieść dla mego ówczesnego małżonka poprawną "chmielewszczyzną. Nadal jednak było to dla mnie niewinne hobby, niektórzy robią na drutach, ja sobie pisałam. Jeszcze później, znowu z miłości, napisałam serię wieszyków dla córeczki - cóż hobby się pielęgnuje..., a potem przyszły "Matki"... Wysłałam je do różnych wydawnictw, ale kiedy po roku nie było odpowiedzi i żadnego zainteresowania, pogodziłam się z myślą, że pisanie to tylko hobby. Wydawnictwo Prószyński Media odezwało się do mnie po czterech latach i stał się cud. 


 Dziś Sabinka zaprasza mnie do ABC, a moje książki można kupić we wszystkich księgarniach. Ta historia utwierdziła mnie w przekonaniu, że wszystkie marzenia się spełniają, nie wolno z nich tylko rezygnować!
Dlatego kochani, nie rezygnujcie nigdy ze swoich marzeń! Nawet kiedy wszystko wydaje się beznadziejne, nawet kiedy na swojej drodze spotykamy tylko przeszkody - warto walczyć.
 ABC...Joanny Miszczuk 

A gdyby tak... wszyscy widzieli tylko pozytywne aspekty życia... Nie mówcie, że utopia, spróbujcie sami tylko przez jeden dzień - udaje się! A jak już się uda raz, to dlaczego nie więcej?

Bardzo... by mi się przydało żeby doba miała min. 36 godzin.
Charakter mam zły... jestem uparta jak osioł i nie wierzę w rzeczy niemożliwe!

Dom - to nie miejsce, to ludzie. Jest wszędzie tam gdzie ja jestem i gdzie są moi bliscy.

Z Zuzią

Ekologicznie sortuję śmieci i przytulam drzewa, ale nie mam nic przeciwko etoli z szynszyli...

Fart - bardziej mi się kojarzy z niemieckim "Fahrt" czyli jazda, niźli z przypadkowym szczęśliwym trafem. W przypadki nie wierzę, wszystko co w życiu damy, wraca do nas...

Gotowanie - psuje mi wizerunek i źle wpływa na moje starannie pielęgnowane lenistwo. Dlatego nie przyznaję się, że umiem.

Herbata - doskonała na przeziębienie i zły nastrój, ale generalnie wolę kawę.

Imigracja - dla mnie bezużyteczne słowo... jeśli dom ma się wszędzie imigracja nie istnieje.

Książki - pożeram... jeden z najwspanialszych wynalazków ludzkości. 

Listy - szkoda, że zatracamy umiejętność ich pisania. Jedna z najmilszych form komunikacji, sms-y i e-maile nie mają takiego uroku

Łzy - tylko i wyłącznie szczęścia, ale takie smutne to niechętnie. Mnie się zdarzają bardzo często - fajnie mieć tyle powodów do pozytywnych wzruszeń :)

Miłość jest najważniejsza. To dzięki niej istniejemy i nie powinniśmy o tym nigdy zapominać. Życie bez miłości to wegetacja... zresztą o tym jest we wszystkich moich książkach, nie będę się powtarzać.

Napiszę...pewnie, że napiszę! Uwielbiam pisać, a jeszcze piękniejsze jest to uczucie, kiedy już napisałam i ktoś kto to czyta płacze... ze wzruszenia :)

Opinia, która zapadła mi w pamięć... nie oceniajmy nikogo, każdy bowiem mierzy innych swoją miarą... więc jeśli nasza ocena jest skrajnie zła - to jacy my jesteśmy?

Praca - fantastycznie jeśli ją lubimy, wtedy jest jednocześnie pasją. Nawet jednak jeśli jest tylko źródłem utrzymania, trzeba ją robić z sensem.

Rodzina - miłość, lojalność, wsparcie, opieka i partnerstwo. Rodzina to nie tylko pokrewieństwo, to wszyscy ludzie którym to ofiarujemy i dostajemy. Jest taki Szymek wcześniaczek we Wrocławiu, przedwczoraj poznałam jego rodziców i starszego brata. To też już moja rodzina - To miłość, lojalność, wsparcie, opieka i partnerstwo.

Szczęście - po prostu jest. Wystarczy znaleźć w sobie odwagę, aby po nie sięgnąć.

Tęsknota - czasami mnie dopada, ale bardzo rzadko i taka chwilowa. Nie za tym co minęło, za ludźmi, moją córką, kiedy wyjeżdża na wakacje, mamą, gdy jej długo nie widzę... 

Uwielbiam Ludzi! i morze, i ogród, i muzykę, i bardzo dużo innych rzeczy....

Wiedźmy - mądre kobiety. Negatywne znaczenie tego słowa wymyślono ze strachu i niewiedzy, a to są źli doradcy.

Zalotnice - zapewne Maria Pawlikowska Jasnorzewska

Żałuję... no właśnie. NIE ŻAŁUJĘ, ABSOLUTNIE NICZEGO!


Zamiast konkursu

Wiem, że tradycją Sabinkowego ABC są konkursy, w których nagrodami są książki. Wystąpię wbrew tradycji. Nie będzie konkursu, ani książki do wygrania. Proponuję Sabince i wam drodzy czytelnicy coś nowego. Od dwóch lat, od kiedy "Matki, żony, czarownice" ukazały się w księgarniach stałam się osobą publiczną. Nawet jeśli do dziś trudno mi się oswoić z myślą, że jestem pisarką, gdy zainteresowanie całkowicie obcych mi ludzi mnie mile zaskakuje, to upublicznienie mojej osoby pozwoliło mi zrozumieć nie tylko przyjemności z tego faktu płynące, ale również pewnego rodzaju moralne obowiązki. Wiele osób zwraca się do mnie z prośbą o wsparcie różnych inicjatyw i akcji. Takie prośby zmuszają do przemyśleń - kim ja jestem, żeby moje wsparcie się liczyło? Otóż to! To się właśnie zmieniło... Kiedyś jako zwykła Asia, mogłam przekonać jedynie swoich najbliższych przyjaciół, rodzinę, czy współpracowników do pomocy, wszystkiego góra 200 osób, dziś jako Joanna Miszczuk pisarka, moja prośba może dotrzeć do 20.000 moich czytelników. 
Dlatego nie będzie książki - nagrody w konkursie! Książka poszła na licytację Alegro, dla Szymka wcześniaczka z Wrocławia, który potrzebuje pomocy, aby móc dalej żyć. Kolejna poszła na wsparcie Wikipedii, z której korzystam prawie co dzień, tak jak wy. Wiedzieliście, że Wikipedia może zniknąć z sieci bez naszej pomocy? Wiem, że Małgosia Gutowska aktywnie wspiera schroniska dla zwierząt. Większość polskich autorek i artystów, których znam posyła egzemplarze swoich dzieł różnym fundacjom, lub ludziom, którzy potrzebują naszego wsparcia - anonimowo. To nie są akcje promujące nasze nazwisko, to właśnie wynik, uświadomienia sobie tej moralnej odpowiedzialności za bycie osobą publiczną. 
Dlatego nie będzie książki w konkursie.
W zamian za to proponuję wam inną zabawę. Każdy autor z ABC ma jakiś cel bliski jego sercu. Moim jest zdrowie małego Szymona z Wrocławia. Obcy dla was? I co z tego, dla mnie jeszcze tydzień temu też był obcy. Proszę każdego kto lubi moje powieści, każdego kogo zainteresowało moje ABC o 1 (jedną złotówkę) na konto fundacji "Oswoić los synka" dla Szymona Młynarczyka. 
Nagrodą w tym konkursie będzie zdrowie jednego dzieciaka :)
Joanna Miszczuk







***
Dziś jak nietypowo, to nietypowo! 
Jak z pewnością zauważyliście Abc ukazuje się 17 listopada. 
Malo kto wie, że mój dzisiejszy gość właśnie dzisiaj obchodzi urodziny :)

Asiu,
życzę Ci, by wena towarzyszyła Ci jak najdłużej, by kolejne książki pojawiały się na księgarskich jak i bibliotecznych regałach.
Jednak w życiu najważniejsze jest zdrowie, dlatego życzę Ci go dużo, tyle, by nigdy nie zabrakło, nie zawodziło...
Miłości, radości i spełnienia marzeń!
Z ciepłymi pozdrowieniami,
Sabina


piątek, 16 listopada 2012

Sposób na...męża :))))

Niestety, trzeba było znaleźć sposób na...męża! 
I to jak najszybciej...
Dobra!
Sam znalazł sposób na siebie :))))

Co poradzić na to, że mam hopla, lubię jak pożyczone książki wracają w takim stanie, jakim były pożyczone.
Z moim mężem bywa/bywało różnie. Czyta w pracy, ale... 
Niestety nie zawsze książka wracała czysta... 
Nie jest to wina mojego męża, a raczej warunków w pracy...ale co mnie trafiało, to trafiało! 
Widział jak kręciłam nosem...perełki chowałam...

Wkurzył się i sobie kupił :) 
A mnie ulżyło!!!!!!

Poszło też i o tę książkę...


Zawsze się znajdzie sposób na męża...
;)))))

Siła więzi cz.1 ("Duma i zauroczenie")

Dwie historie o braciach z tajemniczego rodu MacKade'ów. ● Dom duchów: Rafe MacKade, awanturnik i kobieciarz, przybywa do pewnego sennego miasteczka. Tam kupuje XIX-wieczny dom, który zamierza odnowić. Szepty przeszłości: Jared MacKade odnosi sukcesy jako prawnik, ale nie wiedzie mu się najlepiej w życiu prywatnym.

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: wrzesień 2012 (pakiet 2011)
Pierwsze wydanie: 1995 ("Braterska więź")
stron : 416
seria: Romans
oprawa: miękka

Uwielbiam twórczość Nory Roberts w każdej postaci. Czy to są odrębne krótkie historie, powieści miłosne, romanse z sensacją w tle czy też sagi rodzinne, czytam wszystko! Lubię ogromnie, jest to moja naj Autorka. Jedna z najbardziej poczytnych na świecie. Nie ma się czemu dziwić, jest niesamowitą pisarką, a raczej PISARKĄ przez duże P!
Uwielbiam sięgać po jej powieści, zależy od mojego nastroju, to głównie on decyduje co sięgnę. Tym razem zabrałam się za czytanie sagi o braciach MacKade. Sama nie wiedziałam czego mogę się spodziewać... Bo Nora Roberts co jakiś czas mnie zaskakuje swoimi pomysłami, niekończącą się weną! Tym razem nie zaskoczyła, ale fakt jest faktem - pochłonęłam dwa tomy o Braciach MacKade, czyli cztery opowiadania o każdym z mężczyzn. Miło spędzony czas! Bardzo miło!

"Duma i zauroczenie" zawiera dwa dobre opowiadania: "Dom duchów" oraz "Szepty przeszłości".
Pierwsze opowiadanie przybliża nam sylwetkę Rafa MacKade. Znanego głównie w rodzinnym miasteczku jako awanturnika. Po śmierci matki postanowił wyjechać i zrobić coś z własnym życiem. Do Antietam wraca po 10 latach, by spełnić swe marzenie z dzieciństwa. Jak postanowił tak zrobił. Kupuje dom, w którym kiedyś spędził noc. Dom, w którym czuć obecność dawnych właścicieli, ale obecnie budynek popada w ruinę.
Do pomocy w urządzaniu domu angażuje Regan, która jakiś czas temu przeprowadziła się do tego urokliwego, ale jakże historycznego miasteczka...
Dwa podobne charaktery. Regan i Rafe - jakże podobni do siebie. Czy mają szansę na zgodną współpracę? Czy Regan będzie umiała poskromić największego awanturnika w mieście????

Drugie opowiadanie przybliża nam sylwetę drugiego z braci MacKade - Jareda. Ceniony prawnik, świetny i pomocny brat, dobry kumpel. Jednak w jego życiu brakuje kobiety. Kobiety, z którą mógłby dzielić smutki i radości. To właśnie braciom zawdzięcza wykształcenie i przyzwyczajenie do ciężkiej pracy na farmie. Pomimo tego, że jest dobrym i cenionym adwokatem nadal pomaga najmłodszemu bratu na rodzinnym ranczu.
Na jego drodze pojawia się Savannah. Samotna matka, z którą łączą go sprawy zawodowe. Lecz pragnie to zmienić. Czy Savannah zaufa jednemu z braci? Czy tajemnice sprzed lat zbliżą czy też oddalą tę parę od siebie???

Książka opowiada o dwóch braciach, którym na drodze stają kobiety. Kobiety silne, zaradne i samodzielne. Dające sobie radę bez męskiego ramienia. Życie nauczyło je pokory, uporu, ale przede wszystkim zaradności. Nauczyły się z czasem liczyć na siebie i unikać kłopotów. Jednak kłopoty nadeszły wraz z pojawieniem się Braci MacKade, którzy są najbardziej znanymi braćmi w miasteczku. Nauczeni ciężkiej pracy, dążenia do określonego celu - ale z Regan i Savannah nie jest to proste. Czeka ich wiele niespodzianek - z duchami włącznie... Nie łatwo pokonać i przekonać dwie uparte kobiety, a także pojawiające się postaci...

"Duma i zauroczenie" to świetna książka! Wątek współczesny połączony z wspomnieniami z wojny secesyjnej. Bracia posiadają pewne zdolności, które dają możliwość odtworzenia wydarzeń z roku 1920. Poznane kobiety są uzupełnieniem historii sprzed lat. Roberts genialnie i systematycznie opowiada historię dwóch kaprali, którzy zginęli podczas tej wojny. Dom, w którym pojawiają się tajemnicze postaci, wieje chłodem i pachnie różami - to tylko mała cząstka tego, co czeka czytelnika! Do tego wszystko okraszone miłością, uporem i różnymi humorystycznymi scenami. Autorka wie jak zaciekawić czytelnika!

Nie można nie wspomnieć o okładce, która jest rewelacyjna i klimatyczna. Saga sprzedawana jest w komplecie dwóch tomów, w bardzo ekskluzywnej oprawie! Piękne wydanie, świetna historia, rewelacyjna całość, którą warto mieć, bądź podarować komuś w prezencie. Satysfakcja gwarantowana!
Polecam wszystkim miłośnikom Nory Roberts - na pewno nikt się nie zawiedzie! Romantyczki i pogromcy duchów też znajdą coś dla siebie. Polecam z czystym sumieniem i zachęcam do poznania losów wszystkich Braci MacKade! Warto! Oj warto!

Dziękuję Pani Monice!


Książka do kupienia TUTAJ - klik
Elegancki pakiet do kupienia w Weltbild - klik



czwartek, 15 listopada 2012

O mnie...

Czyli wyróżnienie :)
Otrzymałam od Bernadety i Magdy :)
Dziękuję Kobiety Kochane! Choć przyznaję, że niechętnie ujawniam swoje tajemnice...


Wyjątkowo:

Od Bernadety:
1 - ile godzin dziennie czytasz ?
Różnie. Wszystko zależy ile mam tego czasu...
2 - najpiękniejsza książka jaką czytałaś to...?
Trudne pytanie, bo pięknych książek jest wiele... Piękna - trudno stwierdzić o jakie piękno chodzi :)
3- czy chciałabyś napisać książkę, jeśli tak to o czym?
hmmm
Coś tam w głowie się poniewiera ;)
4- ulubione miejsce na wakacje to ....?
morze :)
5 - Twój zwierzak to....?
kocury
6 - czytam samodzielnie od .....
hmmm bardzo dawna :)
7 - książka dla której ostatnio zarwałam nockę to....?
Zarywam regularnie przy Łoniewskiej, a ostatnio Gargaś... Choć nie, zawalałam przy kawałkach "Mistrza"!
 8 - Twoje pasje poza czytaniem to......
haft
9- moja biblioteczka liczy około .......
hmmmm
Spooooooooooro, ciągle za dużo!
10 - podaj książkę której autor napisał dalsze tomy czyli jej kontynuację.
Uroczysko - pierwsza myśl

Od Madzi:

1 Gdybyś mogła/mógł podróżować w czasie w jaki wiek byś się przeniosła?
 XVIII - XIX ;)
2 Masz możliwość zwiedzenia Francji, wybierasz prowincję czy Paryż?
hmmm sama nie wiem...
3 5 rzeczy które pragniesz zobaczyć.
Oj nie starczy, więc nawet nie próbuje :) Liczę na Warszawę, którą chyba mi pokażesz co?
4 gdybyś miała/miał być kwiatem wybrałabyś/wybrałbyś... (nazwa)
Róża  - delikatna, ale jednak niebezpieczna :P 
5 W domu antyki czy nowoczesność?
nowoczesność
6 Masz w domu przede wszystkim pomidory co zrobisz na obiad?
makaron z sosem pomidorowym :P
7 Kuchnia Włoska, polska czy francuska? Dlaczego?
Włoska  uwielbiam :P
8 Z czym kojarzą ci się wakacje?
Z odpoczynkiem, leżakiem i działką :)
9 Herbata czarna zielona, czerwona czy może biała?
Zielona
10 Ktoś ofiarowuje ci 1000 złotych, ale możesz wydać je tylko na rzeczy z jednej kategorii. Wydajesz na ciuchy czy książki?
No ba... 
11. Gdybyś mogła powołać do życia postacie z jednej z bajek, którą byś ożywiła?
 Kota ze Shreka :P
Jako, że chyba już wszyscy mieli okazję brać udział w zabawie nie typuję kolejnych osób  :) 

Czterołapy uciekinier...

Elf, pies adoptowany ze schroniska, już od dwóch miesięcy wychowuje swoich ludzi. Jest środek wakacji i wszyscy myślą o wyjeździe, ale nagle sprawy się komplikują. Wścibstwo Pani Sąsiadki osiąga apogeum, Młodego rzuca dziewczyna, a na osiedlu grasuje dziki pawian.
Kiedy już nic nie stoi na przeszkodzie i można ruszać nad morze, okazuje się, że… Elf zniknął bez śladu!


Autor:
Wydawnictwo: Skrzat
Wydano: październik 2012
stron : 232
okładka: miękka
seria: Elfomania  

Marcin Pałasz - zastanawiam się co tu o tym Autorze napisać, napiszę nietypowo i nie tak jak powinno być - jest REWELACYJNY! Uwielbiam jego poczucie humoru i styl, którym się posługuje. Zresztą, Marcin Pałasz jest moim odkryciem 2012 roku - w kategorii Autor Roku i Autor książek dla dzieci! Ma w sobie, a raczej w swoich książkach to coś, jakby nie patrzeć nominacja do IBBY jest ogromnym wyróżnieniem. Tyle na temat Pałasza...

Elf - podbił moje serce. Zakochałam się w tym psie, który zdecydowanie posiada wrodzone ADHD. Pierwsza część, w której poznajemy Elfa - "Sposób na Elfa" okazała się być rewelacyjną lekturą dla dzieci. Oficjalnie przeznaczona jest dla naszych latorośli, ale nadaje się idealnie dla osób w każdym wieku! Zawsze możemy powiedzieć, że zwyczajnie kontrolujemy to co czytają nasze dzieci! Wierzcie mi, TAKIE książki powinny być obowiązkowe na półkach naszych dzieci!

Wracając do najnowszej książki Marcina Pałasza. "Elfie, gdzie jesteś?" to kontynuacja bestsellera: "Sposób na Elfa". Znakomitą okazała się być pierwsza część o zabawnym psie, dlatego z ogromną przyjemnością przeczytałam, a raczej pochłonęłam część drugą! Nie rozczarowałam się! Wręcz przeciwnie. Bawiłam się tak samo dobrze jak wtedy kiedy poznawałam losy Elfa. Autor zdecydowanie potrafi rozbawić czytelnika, ale mnie tym razem zaskoczył - publikując pewien ważny dla mnie rozdział...DZIĘKUJĘ!

"Elfie, gdzie jesteś" to zdecydowanie zabawna opowieść o schroniskowym psie, który trafia do domu Dużego i Młodego. Ma tam wszystko, co pies powinien otrzymać, ale najważniejsze - jest kochany i rozpieszczany! Nie jest zwyczajnym psem pilnującym mieszkania czy domu, a domownikiem. Duży i Młody dbają o niego. Ba! Liczą się z jego "zdaniem". Cała trójka postanawia wyjechać na zasłużony wypoczynek. Ojciec z synem decydują się na wyjazd nad nasze piękne morze, biorąc oczywiście Elfa. Tuż przed wyruszeniem w drogę orientują się, że Elf zniknął...
Zaczynają się poszukiwania, drukowanie ogłoszeń, sprawdzanie każdych możliwych sygnałów...
Jak zareaguje Duży i Młody kiedy zorientują się, że Elf zaginął??Czy Elf się znajdzie i trafi do domu?A co na to ulubiona sąsiadka? Gdzie podziewa się zaprzyjaźniony kot????? Dlaczego kaktusy uciekły komuś z domu?

Marcin Pałasz nie zawodzi! Nadal rozśmiesza do łez. Mało tego wprowadza do książki wątek kryminalny, który nie pozwala się oderwać od czytania książki, zresztą w ogóle nie pozwala na odłożenie lektury. Nie zabraknie miłości, dramatu i przygody! "Elfie, gdzie jesteś?" czyta się zachłannie od pierwszej do ostatniej strony. Wskazane jednak jest, by znać wcześniejsze losy głównych bohaterów, wtedy łatwiej zrozumieć co chce przekazać nam Autor. Jestem zachwycona tą książką jak i nadal pomysłowością Marcina Pałasza. Mam wrażenie, że ma pełną głowę pomysłów, rewelacyjną intuicję, ale przede wszystkim lekkość w przekazywaniu i ukrywaniu w tekście morałów.
Morał  - znajdziemy i to nie jeden! Wystarczy z uwagą wczytać się w tekst. Pałasz umiejętnie przekazuje dzieciom ( ale nie tylko) jak powinno dbać się o zwierzęta. Nie są to miłe zabaweczki, które za chwilę można rzucić w kąt, gdy nam się znudzą! To istoty, które czują, kochają i są niesamowicie wierne! Potrafią tęsknić, bronić, ale też i rozrabiać! Nie na darmo twierdzi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka! Elf jak zwykle nie należy do spokojnych i kanapowych psiaczków, raczej do ganiających za muchą czy choćby rozprawiających się z pralką psów! Ale kiedy wyczuwa niebezpieczeństwo - potrafi skorzystać z ostrości swych zębów! Zwierzęta to nie miłe i przyjemne w dotyku zabawki - to uczuciowe i kochane futerkowce!
Autor wspomina o dość ważnym problemie, który niestety ma rację bytu w Polsce, miejmy nadzieję, że policja równie skutecznie ukraca ten proceder jak to miało miejsce właśnie w "Elfie, gdzie jesteś?". Psy w tym Elf są w ogromnym niebezpieczeństwie  - bo bogaci durnie mają chwilę zabawy!

"Elfie, gdzie jesteś?" to książka, którą polecam wszystkim dzieciom! Lektura obowiązkowa dla rodziców, by zapoznać się z tym co czytają nasze dzieci. Przede wszystkim jednak obowiązkowa lektura dla miłośników zwierząt! Każdy kto posiada czterołapego domownika powinien znać i posiadać tę książkę! Idealny dodatek (obowiązkowy wręcz!) do każdego adoptowanego psa, kota czy innego zwierzaka, by nowy właściciel zrozumiał, że piesek, kotek czy inna istota to nie "darmowy obrońca", łowca myszy czy "coś" żeby dziecko miało... tylko zwierzę, które ma uczucia, tęskni i kocha!
Polecam z czystym sumieniem "Sposób na Elfa", a także "Elfie gdzie jesteś?", bo obie książki są genialne, napisane humorystycznie, ale przede wszystkim pouczające! Marcin Pałasz jak i Elf są niesamowici, ale całości nie byłoby też bez Młodego :)


Dziękuję przede wszystkim Pani Izie i Wydawnictwu!
Marcinowi za Elfa, ale także za Abc i miejsce dla mnie...








środa, 14 listopada 2012

Ha! No i jest!

Nie tak dawno pisałam o moim odkryciu 2012! A owszem. 
Moim odkryciem jest Gabriela Gargaś!
 Zakochałam się w jej stylu. Uwielbiam jak i o czym pisze! 
Rewelacyjnie zresztą!
Nadal czekam na kolejną powieść, ale...
Póki co wyszło wznowienie jej debiutanckiej powieści, w pięknej i klimatycznej okładce!
"Jutra może nie być" jest powieścią, którą polecam z całego serca! 

Od Pani Karolinki z Wydawnictwa Feeria otrzymałam w prezencie tę powieść, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję! 

Piękna prawda????
Można zakupić o TUTAJ - klik
Rewelacyjna zawartość w pięknej oprawie - gwarantuję! 

Dla przypomnienia tym, którzy nie czytali - moja opinia tej debiutanckiej powieści:

 Dlaczego sięgnęłam po "Jutra może nie być" Gabrieli Gargaś? Z kilku powodów. Głównym powodem było zauroczenie inną powieścią Autorki, mowa o książce "W plątaninie uczuć". Ta powieść mnie zauroczyła, urzekła, dała do myślenia... Mało tego była bardzo emocjonalna, a ja emocjonalność w książkach wręcz wielbię. Może dlatego, że sama jestem emocjonalną osobą, szukam w powieściach to co lubię: prostotę, pomysł, emocje i coś co nie pozwala się oderwać od czytania. Gargaś dała mi to wszystko, a nawet więcej w "W plątaninie uczuć". Czy spełniła moje oczekiwania w swojej debiutanckiej powieści "Jutra może nie być"? 

Przyznaje się, że miałam mieszane uczucia kiedy sięgałam po debiut. Wiadomo, że debiutanckie powieści nie zawsze są dobre, rzadko bardzo dobre...ale zdarzają się! Miałam nadzieję, ale też i obawy... Czym zaskoczy Gargaś? Czy w ogóle zaskoczy!? Czy będzie napisana tak samo prosto, ale jednak przekonująco jak powieść, którą czytałam jako pierwszą!? Czy nieciekawa okładka kryje w sobie magiczną treść???? Czy? Czy? Tych pytań było niesamowicie wiele...
Wiele pytań, wiele obaw! ABSOLUTNIE niepotrzebnie! Gabriela Gargaś jest moim odkryciem roku 2012! Z całą pewnością ma niesamowicie prosty, ale ujmujący i trafiający do czytelnika styl! Ba! Trafia w samo serce! Porusza tematykę trudną, ale jednak czasową... Jestem zachwycona książką jak i samą Autorką! Musi być niezwykłą osobowością - mam takie dziwne wrażenie...Ktoś kto tak rewelacyjnie pisze musi być niezwykły!

"Jutra może nie być" to piękna i wzruszająca historia Kingi. Młoda pracująca kobieta, która mieszka wraz ze swoim narzeczonym.Mija dzień za dniem. W końcu, bardziej pod wpływem rodziny, decydują się na ślub i wesele. Ale czy tego chcą? Jest im dobrze jak jest...ale czy faktycznie. Czy wystarcza im seks raz w tygodniu bardziej z obowiązku aniżeli dla przyjemności. Życie w przyzwyczajeniu i wygodzie. Kinga po latach odnajduje na portalu internetowym mężczyznę, który jej się podobał. On jest żonaty, ona "za chwilę" wypowie sakramentalne "Tak". Zaczyna się kontakt mailowy, fascynacja, odżywają dawne uczucia...

Kobieta podejmuje decyzje, które uważa za słuszne... 
Ale czy faktycznie są? Czy Kinga podejmie dobrą i odpowiednią dla siebie decyzję?

Zastanawia mnie jak to jest. Żyjemy w związku, uważanym za szczęśliwy, wręcz dobranym i idealnym. Nagle dostajemy maila bądź wiadomość od miłości swojego życia, dawnej miłości, która była już za nami. Odżywają dawne wspomnienia, uczucia... postanawiamy zaryzykować i spotkać się z tą osobą. Co dalej? Pogłębia się fascynacja? Miłość? Czy jest to tylko złudne uczucie, które było kiedyś i nie wróci, a nam się wydaje... Jednak jakby nie patrzeć coś zaczyna dziać się w naszym nudnym i ułożonym życiu, podnosimy adrenalinę, która z biegiem czasu i długości naszego związku wyciszyła się w organizmie. Ale czy to jest powód do tego by zmienić życie o 180 stopni?

"Mamy wybór, możemy zostać lub odejść. Każde wyjście pociąga za sobą cały szereg konsekwencji. Nawet jeśli odejdziemy, to do końca nie będziemy wiedzieli, czy wybór jest słuszny. Jeśli zostaniemy, możemy zatracić się w swoim cierpieniu. Dwie osoby, dwa różne spojrzenia na świat, dwa odmienne zdania, dwa podejścia do tego samego problemu."
Nie oceniam Kingi, z czasem nawet tą postać bardzo dobrze zrozumiałam, jej postawę, decyzję, życiowy dramat. Byłam przy niej kartka po kartce, zdarzenie po zdarzeniu, cieszyłam się z nią, płakałam tez razem z nią, a może nad nią, nad postacią, którą tak realistycznie stworzyła Gargaś!
"Jestem kobietą tak samo jak ty, a kobiety jak kochają, to na zabój. A czy jesteś zła? Na pewno nie. Ludzie często się gubią, robią tysiące rzeczy pod wpływem emocji, gubią rozsądek na rzecz gorącego uczucia. To nie jest złe..." 


Temat zdrady jest tematem rzeką. Płynęła i płynąć będzie. Gabriela Gargaś jednak poruszyła stronę "tej trzeciej" w związku. Ich przeżycia, czekania, czy dostosowanie życia do mężczyzny, z którym się jest/ nie jest!

"Czekanie jest piękne. Uczy nas cierpliwości, pokory. Czekasz i tak naprawdę nie wiesz do końca na co. Bo wszystko może się zdarzyć..."
Czy warto? Pytanie retoryczne, nie umiem na nie odpowiedzieć... 
Skoro istnieją TAKIE  sytuacje... najwidoczniej warto. Przynajmniej mieć nadzieję, bo głównie nadzieją i czekaniem żyją Ci trzeci... 
Potajemne spotkania, seks pełen uniesień, wspólne wyjazdy okraszone kłamstwem najbliższych. Życie kręci się od spotkania do spotkania, od wyjazdu do kolejnego wyjazdu "służbowego"...
" To było jak uzależnienie. Czułam się jak ćpun na głodzie, nie mogłam znaleźć swojego miejsca. Usiadłam w kącie i drżałam, potrzebowałam kolejnej dawki miłości. Potrzebowałam jego." 
Czy ta miłość jest zła? Czy można budować szczęście na czyimś nieszczęściu? 
  
"Jutra może nie być" to pięknie i bardzo emocjonalnie opowiedziana historia, którą warto poznać, warto się przy niej zastanowić nad własnym życiem, własnym związkiem i własnym postępowaniem. Czy jesteśmy szczęśliwi i postępujemy właściwie? Co byśmy jeszcze zmienili, jeszcze zrobili gdybyśmy wiedzieli, że jutra może nie być????? Życie jest jak ten dmuchawiec na okładce, jest... jest...rozwija się...przekwita i nagle rozwiewa się w mgnieniu oka. Nasz czas się kończy, czasem spodziewanie, czasem nie. Gabriela Gargaś z całą pewnością zmusi nas do przemyśleń i zastanowienia się nad naszym życiem, czy jesteśmy zadowoleni z tego co mamy? Nagle nasz dmuchawiec porwie wiatr, będzie krążył i trafi wprost do nieba... Jak zapamiętają nas inni????Dobrze, czy źle? Może warto jeszcze zmienić swoje postępowanie, zachowanie zanim dojrzeje dmuchawiec...

Gabriela Gargaś jest początkującą pisarką, aż się boję czym jeszcze mnie zaskoczy! Jeśli debiut okazuje się być rewelacyjny, wzruszający do łez i bardzo emocjonujący jaka będzie następna powieść? Szczerze mówiąc jestem tego ogromnie ciekawa i czekam z niecierpliwieniem. Jestem zachwycona wrażliwością i stylem Autorki. Jej powieści są niesamowite, zmuszające do refleksji, ale też bardzo realistycznie przedstawione... Byle więcej! 

Póki co polecam zdradzonym, zdradzającym, czy zdradzanym. Ta książka zmusza do przemyśleń nad postępowaniem bohaterów powieści, ale także nad własnym życiem, więc jest idealną pozycją dla wszystkich tych, które szukają w powieściach tego czegoś, fascynacji, miłości czy emocji. Gargaś zapewnia wszystko to i jeszcze więcej! REWELACJA!