Strony

czwartek, 30 stycznia 2014

wtorek, 28 stycznia 2014

PILNE!

Kolejne zapowiedzi, czyli z serii kupić i przeczytać koniecznie!







Jest coś dla Was?

Edit

Według Agnieszki - Agnesto muszę mieć, skoro tak twierdzi, to tak jest

i to



niedziela, 19 stycznia 2014

W życiu ważne jest słońce!

Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. 


Autor:  Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Feeria
Wydano: styczeń 2014
stron : 392
oprawa: miękka 

PREMIERA: 15 styczeń 2014 

Dawno nie miałam tak emocjonalnej książki w ręku. "Namaluj mi słońce" Gabrieli Gargaś wzruszyło mnie do łez! Sprawiło, że nie wiem co mam napisać, a mnie naprawdę bardzo rzadko brakuje słów. Z jednej strony mam ogrom myśli, które tu chciałabym przeleć, z drugiej nie potrafię tego odpowiednio ująć w słowa, tak by zawrzeć tu wszystko co poczułam, podczas czytania powieści  jak i po przeczytaniu, kiedy pierwsze emocje zaczęły opadać...
Bardzo cenię styl Gabrieli Gargaś, z przyjemnością sięgam po każdą powieść, gdy tylko zostaje wydana. Lubię książki tej Autorki. Dlaczego? Bo bardzo wyróżniają się od pozostałych powieści polskich Autorów i Autorek tym,  iż zawierają w sobie mnóstwo pięknych słów, mądrości, cytatów, które wręcz trzeba zapisać sobie gdzieś "ku pamięci". Tylko w książkach Gargaś, które znajdują się na moim regale wystają karteczki... mnóstwo karteczek - oznaczające słowa, które chciałabym w każdej chwili odszukać, zapamiętać, zapisać...przeżyć... Tylko do książek tej Autorki zasiadam z mini zakładeczkami...

Natomiast tym razem dodatkowo byłam ciekawa głównej bohaterki. Staram się szukać własnej imienniczki w literaturze. Mawiają, że imię pasuje do człowieka, że wiele o nim powie...
Sabina, którą poznałam w "Namaluj mi słońce" bardzo mocno mnie przypomina pod względem charakteru... Szkoda tylko, że musiała przejść krętą drogę, by spełnić marzenia i choć chwilę poczuć co to szczęście...
 „- A wiesz, co jest jeszcze ważne w życiu? Podniosłam na nią wzrok. - Mieć cel i spełniać swoje marzenia. Ja też miałam swoje marzenia, może nie wielkie, ale malutkie, i spełniałam je. Czasami po cichutku, nikt o nich nie wiedział.”
Sabina to singielka, która wykonuje bardzo rzadki "zawód" - mianowicie jest przyjaciółką do wynajęcia. Nietypowe zajęcie, ale jakże potrzebne. W okół nas jest wiele samotnych osób, takich które chętnie z kimś porozmawiają o swoich problemach, rozterkach czy choćby powspominają, wiadomo, że przed obcym czasem łatwiej, aniżeli przed kimś kto jest nam bliski. Czasami spotykamy takich ludzi na własnej drodze, opowiadamy, mając świadomość, że nigdy więcej ich nie spotkamy...
Sabina wykonuję wbrew pozorom ciężką pracę. Można podziwiać ją za to jak wspiera starsze osoby, które zostają na starość same, bo dzieci wyjechały "za chlebem", bądź nie mają czasu...
Ta młoda kobieta wysłuchuje wiele historii, wspiera, pociesza...ale czy jest szczęśliwa?  A może sama pozostaje samotna gdzieś w głębi serca? 
Uważa, że nigdy nie spotkała nikogo interesującego, że miłości nie ma, że chce być sama i jest jej z tym dobrze
 „Miłości nie ma. Miłość jest mitem.To tylko marzenia, cukierkowe wyobrażenia na temat drugiego człowieka,kilka chwil szczęścia, ciepło na sercu, a potem przychodzi proza życia i przyzwyczajenie.”
Czy aby na pewno? 

Jednego pięknego dnia poznaje małą, siedmioletnią dziewczynkę - Marysię. Początek znajomości był trudny, Sabina nielubiąca dzieci i Marysia, pragnąca towarzystwa dojrzałej kobiety. Mieszanka wybuchowa, lecz z czasem ogromna przyjaźń kobiety i dziecka, zamieniająca się w uczucie, które mało kto potrafi sobie wyobrazić...
„Przyjaźń dzieci różni się nieco od przyjaźni dorosłych. Mówi się, że dziecięce przyjaźnie są spontaniczne i szczere, natomiast relacje między dorosłymi często nastawione na uzyskanie osobistych korzyści, nawet kosztem drugiej osoby.”
A do tego... ojciec dziewczynki - równie samotny jak córka...
„Słyszałem, że miłość to dwie samotności, które spotykają się po to, by im było lżej w życiu.”
W tym momencie powinien, ba! Spodziewacie się happy endu...
Sabina, Maks i Marysia - nie tak szybko, przecież życie nie jest proste, a miłość to już w ogóle...
Nie da za wygraną, lubi komplikować i stawiać na swoim...
„Miłość jest rozkapryszoną kobietą, ze swym rozchwianiem, sprzecznościami, humorkami, wybrykami. Potrafi być przerażona niczym bezdomne zwierze, kryje w sobie niewypowiedziany lęk przed odrzuceniem, przychodzi sobie nie w porę, niczym nieproszony gość, i rozsiada się w sercu, hula jak halny, siejąc spustoszenie, jest delikatna jak bańka mydlana, a czar pryska wraz z lekkim podmuchem.”

Miłość bywa naprawdę trudna i skomplikowana, a może jednak nie? Może to my komplikujemy, doszukujemy się tego czego nie ma, szukamy dziury w całym...
A może poprostu boimy się miłości...
Nie wierzymy w miłość - w to, że potrzebujemy jej jak powietrza?!
Każdy człowiek powinien mieć drugiego człowieka. Powinien być szczęśliwy, kochać i być kochanym...
Niestety nie może być słodko... 
Nie da się ot tak namalować słońca...
A może wystarczy tylko znaleźć odpowiednią osobę, która nie tylko namaluje dla nas słońce...ale zostanie nawet wtedy kiedy przyjdzie czas zaćmienia...
„Miłość, ta prawdziwa, trwa tak długo, jak długo na nią zasługujemy, jak długo o nią dbamy. Wszystko inne z czasem umiera, wypala się: pożądanie, namiętność, nawet fajne kumplostwo gdzieś znika. Ale miłość...ona trwa.”

"Namaluj mi słońce"  to bardzo emocjonalna powieść, która wzruszyła mnie do łez. To piękna historia dziewczynki i kobiety, które połączyła szczera i wyjątkowa przyjaźń. Która mimo ogromnych komplikacji przetrwała... Razem przeżyły bardzo wiele... wiele burz, ale po burzy zawsze pojawia się słońce...
Niesamowite jest to jak pięknie i emocjonalnie Gabriela Gargaś potrafiła opisać przyjaźń, miłość, ale przede wszystkim zwyczajną codzienność, dostrzegając przy tym najmniejsze błahostki. Ukazując i uświadamiając nam czytelnikom to jak wiele tracimy nie zwracając uwagi na drobiazgi, które nas otaczają, na przyrodę w okół nas, ale przede wszystkim na ludzi, którzy gdzieś obok nas są samotni...
Przyszły czasy, w których mamy inne priorytety, a wystarczy się zatrzymać i zauważyć, docenić to co już mamy...
Autorka zdecydowanie jest bardzo dobrą obserwatorką, natomiast wspaniałe jest to jak potrafi to wszystko ująć w słowa - by czytelnika chwyciło za serce...
Przyznaję się, mam ogromną słabość do Gabrieli Gargaś. Pamiętam, że po przeczytaniu jej debiutanckiej powieści byłam zachwycona, każda kolejna jej książka zostaje na długo w pamięci.
Jednak "Namaluj mi słońce" jest mi najbliższa i nie tylko ze względu na główną bohaterkę, która jest moją imienniczką, ale na tematykę powieści, a także jedną postać, która... co tu dużo mówić jest mi bardzo bliska i gdyby nie to, że jest to fikcja...
"Namaluj mi słońce"  - powieść do której powrócę. Niezwykle bliska, emocjonalna, ale przede wszystkim dająca do myślenia... 
Mam nadzieję, że jak emocje opadną uda mi się bardziej zrozumieć innych...
„- Miłość tak często przychodzi nie w porę. - A mnie się wydaje, że ona jednak zawsze pojawia się wtedy kiedy ma się pojawić. Tylko,że często zakochujemy się w niewłaściwych ludziach.”

Droga Gie
Dziękuję Kochana! Ty już wiesz za co...

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję pani Monice i Wydawnictwu Feeria.











środa, 15 stycznia 2014

wtorek, 14 stycznia 2014

jedziemy dalej

Trójmiasto mnie zafascynowało, na pewno tu powrócę,oj na pewno. Troszkę żałuję, że nie padał śnieg, pewnie równie cudownie by było, choć "groziły" mi narty ;)
Sabat, w którym nocowałyśmy oferuję naukę, niestety, albo i stety pogoda nie była odpowiednia na ski ;)
Zakochałam się w Gdańsku, ale tylko tym reprezentacyjnym, inne dzielnice, szczególnie wieczorem wyglądały... no cóż lepiej zamykać dobrze drzwi, może to tylko takie moje odczucie ;) ajest zupełnie inaczej.
Oliwa - szczególnie katedra wewnątrz robi ogromne wrażenie... 
Mam nadzieję, że niebawem tu wrócę...

Wracając wyszło, że wracamy jednak przez Kaszuby, Szymbark bardziej kusił, aniżeli Malbork...
Przepraszam Justynko, że Tczew ominęłam :( Faktycznie miałam nadzieję, że jednak się spotkamy...ale okazja na pewno jeszcze będzie! 

Wracając do Kaszub...
Wjechałyśmy na chwilę, zagościłyśmy na dłużej, ale warto było, a pani przewodnik genialna!

Szymbark, jeśli ktoś nie był polecam :)
Najdłuższa deska na świecie, dom do góry nogami czy największy fortepian świata... wszystko to tutaj właśnie... 
Szkoda tylko, że nie było dane właścicielowi nacieszyć się tym wszystkim co stworzył, w grudniu zmarł mając zaledwie 45 lat :(





















poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dlaczego????


Dlaczego wszystko co dobre szybko się kończy co?????????????
Powie mi ktoś?
To był świetny weekend w Trójmieście...
Do tego Kaszuby - piękne zresztą!
Pogoda - zawsze mogło być znacznie gorzej.
Nocleg - nawet nie taki zły...
Towarzystwo - jak najbardziej takie jakie powinno być, choć miał być większy skład - życie co zrobić...
Nie zawsze można mieć wszystko i wszystkich...

Gdynia ;)





Gdańsk - Oliwa








Szkoda, że weekend trwa tylko 3 dni....

Polecam noclegi... idealne na zlot ;) ;)


*noclegi
*24 godzinny bar
* wyciąg narciarski 

Polecam