Strony

sobota, 25 lutego 2012

Przemoc czy przemóc się ?


Aaron i Ania są dla siebie całym światem. Kiedy ich matka zaczyna chorować, trafiają pod opiekę ciotki. Jej dom, który dziewczynka pamięta jako niezwykle piękny, wypełniony sztuką i antycznymi meblami, staje się miejscem przemocy i dramatycznej walki. Kto ochroni rodzeństwo, gdy wszystkie granice zostaną przekroczone? Czy dziecięca wyobraźnia Ani pozwoli jej zapomnieć o wydarzeniach w zamkniętym pokoju? Czy Aaronowi uda się ochronić swoją siostrę?




Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: luty 2012
stron : 320
okładka: miękka
 
Twórczości Małgorzaty Wardy nie znałam wcześniej. Jednak dość dużo słyszałam na temat książek autorki. Co jakiś czas natykałam się na recenzję powieści pani Wardy. Wydawało się, że pisze lekkie i ciekawe książki. No cóż, tylko mi się chyba wydawało, bo "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" na pewno nie należy do książek lekkich, przyjemnych i dobrych na nudę. Ta powieść wstrząsa czytelnikiem i nie daje o sobie zapomnieć! Oj nie! Podziwiam Autorkę, że odważyła się napisać tak trudną powieść, która jest pełna przemocy, łez i rozczarowań.
Małgorzata Warda opisała historię rodzeństwa Ani i Aarona. Są dla siebie całym światem. Aaron jak przystało na starszego brata opiekuje się Anią podczas choroby ich matki. Jako małe dziecko traci ojca, dziewczynka zaś nigdy nie zdążyła go poznać. Matka po śmierci męża wpada w depresję, która wlecze się latami. Dziećmi zajmuje się siostra ojca - Gabi. Gabi to zdecydowanie ciekawa postać. Z jednej strony osoba towarzyska, obyta w towarzystwie, związana z Andrzejem, podczas choroby bratowej zajmuje się jej dziećmi. Z drugiej jednak strony potrafi być bezwzględna i obojętna. 
Ania i Aaron nie mają łatwego dzieciństwa. Wiecznie chorująca matka, pomieszkiwanie u ciotki, która nie chce widzieć tego, co na prawdę się dzieje w jej domu. Aaron, by ochronić młodszą siostrą, cały gniew, nienawiść ściąga na siebie. Krzywda dzieje się jemu, a nie jego ukochanej siostrze...
Jednak, żeby zmienić swoje życie Ania wpada na pomysł, który ma pomóc bratu. Czy aby na pewno?
Małgorzata Warda uchwyciła idealnie miłość między rodzeństwem, ich strach, ból i rozczarowanie. 
Dlaczego nikt nie pomógł tym dzieciom? Matka, która wolała skupić się na sobie i nie dostrzegać tego co ją otacza? Czy lepiej uciec w świat niewiedzy, leków czy wspomnień? Ciotka, która uważa, że nic takiego się nie dzieje? Siostra, która próbuje wyprzeć swoje wspomnienia aniżeli je dostrzec? Tyle pytań się nasuwa. Ale czy jesteśmy przewidzieć własne zachowanie i reakcję w takiej sytuacji???? Jak byśmy postąpili? Co zrobili? 
Właśnie. Jak to jest, że dopóki, dopóty nie wydarzy się tragedia czy rodzinny dramat nikt nie dostrzega pierwszych sygnałów? Przecież dzieciom trudno ukryć siniaki, różnią się zachowaniem, mają w oczach strach, ból. Gdzie są wtedy pedagodzy, którzy spędzają z dziećmi najwięcej czasu? Gdzie lekarze, psycholodzy? Wreszcie sąsiedzi, którzy z pewnością coś muszą słyszeć? Boją się? Nie chcą się wtrącać? Gdzie opieka społeczna i kuratorzy? Dlaczego wszyscy znajdują się i wypowiadają dopiero wtedy, gdy jest już za późno? 
Może nie dostrzegamy przemocy u innych, bo zwyczajnie nie możemy tego dostrzec? Być może wbrew pozorom jest to porządna i katolicka rodzina, która trzyma się razem. Nikt nie dostrzega dramatu, który odbywa się za zamkniętymi drzwiami...
Byle nie było za późno...
Wracając do powieści "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele", z pewnością jest to książka napisana na bardzo wysokim poziomie. Warda stworzyła bardzo realistyczne postaci. Ukazała idealnie uczucia rodzeństwa, matki jak i ciotki. Pokazała jak bezwzględna potrafi być młodzież. Jacy potrafią być okrutni w stosunku do innych, różniących się od nich osób. Autorka pokazała na przykładzie Aarona, że choć na co dzień przechodził piekło, potrafił ukończyć dobrą szkołę, ochronić siostrę czy też nie stoczyć się... Walczył choć nie było mu łatwo i nie raz sięgał dna...
Małgorzata Warda zdecydowanie wie jak wstrząsnąć czytelnikiem, jak zmusić go do łez, rozmyślań czy też zmusić do wyciągnięcia pewnych wniosków. 
Autorka ma świetny styl, świetne opisy, które dają wiele do myślenia. Ciężko przejść obok niej obojętnie. Zwyczajnie się nie da. Nie tak dawno czytałam wstrząsającą powieść "Kwiaty na poddaszu", muszę przyznać, że Małgorzata Warda swoją o wiele krótszą powieścią równie mocno mną wstrząsnęła. Obu książek nie da się ot tak zapomnieć! 
"Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to przede wszystkim książka o życiu, o otaczającym nas problemie, którego nie chcemy, bądź zwyczajnie nie dostrzegamy...
Polecam głównie osobom o mocnych nerwach! Mną książka wstrząsnęła i z pewnością długo o niej nie zapomnę. Czy sięgnę po inne książki Małgorzaty Wardy? O to jest pytanie!?

Pamięci koleżanki blogerki - Bożenki...[*]


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Prószyński...





"...Jedno tylko mam marzenie,
chciała bym dożyć takich chwil ,

aby móc zaufać ludziom

mimo wszystkich rzeczy złych...

Bożenka [*]
mimo wszystkich rzeczy złych...

10 komentarzy:

  1. Mnie ta recenzja zachęciła. dzięki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ją właśnie zaczęłam i jakoś podskórnie czuję, że to będzie wstrząsająca lektura.

    OdpowiedzUsuń
  3. To już druga recenzja tej książki, z jaką się zetknęłam i przyznaję, że niezmiernie chciałabym ją przeczytać. Mam nadzieję, że znajdę na to czas...kiedyś.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Po książkę z pewnością sięgnę. Chciałabym jednak wcześniej przeczytać pierwszą pozycje autorki "Nikt nie widział nikt nie słyszał".
    Kliknęłam w odnośnik. Boże serce się kraje. Ale wierzę, że mama czuwa nad swymi dziećmi...
    Normalnie się popłakałam. Hormony szaleją i smutek się udziela...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kiniu jak najbardziej zrozumiałe są te Twoje wahania i buzujące hormony :)
      Ciekawi mnie jednak czy zauważysz zmiany po tym jak zostaniesz mamą :)
      Ja niestety ledwie teraz daję radę przeczytać książki z przemocą, a jeśli cierpią dzieci, to już w ogóle moje nerwy ledwie to wytrzymują.
      Kiedyś chyba brałam to wszystko bardziej obojętnie...teraz zbyt emocjonalnie...

      Usuń
  5. no to już wiem, że i ja ją przeczytam choć takiego zamiaru nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że miałam choć maleńki wpływ na zmianę decyzji :)

      Usuń
  6. Kilknęłam na link. Straszna ta historia... Myślę, że czytanie podobnych książek, kiedy wiążą się z nimi jakieś wspomnienia, emocje na podobne tematy, zupełnie zmienia podejście do lektury... A książkę mam. Też niedługo przeczytam, bo ostatnia książka Wardy mi się bardzo podobała.

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę ją jakoś zdobyć i przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń