Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włóczykijka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 stycznia 2012

Ach to wojsko...

"Jak niczego nie rozpętałem" to opowieść o rocznych perypetiach pewnego magistra w Ludowym Wojsku Polskim. Jak twierdzi wydawnictwo, "nie oznacza to, że książka przemówi jedynie do czytelników pamiętających wyroby czekoladopodobne i noszone na szyi sznurki z papierem toaletowym. Także młodsze pokolenie odnajdzie w niej wiele znajomych, komicznych motywów. Fasadowość nie skończyła się wszak wraz z wygumkowaniem przymiotnika "ludowy". Trwa. I oczywiście dotyczy nie tylko wojska".




Autor: Harosław Jaszek
Wydawnictwo: IMG Partner
Wydano:  grudzień 2010
Stron : 146
Okładka: miękka
Przedwczoraj przywędrowała do mnie przy pomocy Poczty Polskiej przesyłka. Otwarłam kopertę, a tam książka Harosława Jaszka - "Jak niczego nie rozpętałem". Od razu domyśliłam się, że to z pewnością książka wędrująca dzięki akcji Włóczykijka. Przyszedł czas na moją kolej. Szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, nigdy nie miałam do czynienia z twórczością pana Jaszka.
Cieszę się bardzo, że dane mi było przeczytać tę krótką, ale jakże udaną historię!!!
Harosław Haszek stworzył świetne wspomnienie z wojska jak i wyjazdu na misję do Syrii. Opowiada o panujących tam zasadach, warunkach czy też różnych ciekawych możliwościach. Ukazuje co trzeba robić, by szybko awansować i jak z nudów nie zwariować. Wszystko to opisane jest na przykładzie jednego magistra, który trafia do Ludowego Wojska Polskiego.
Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona, oczywiście pozytywnie. Opowiadanie ma tylko 146 stron, a wciąga niesamowicie, bawi jeszcze bardziej. Więc czego jeszcze więcej chcieć? Może kolejnej tak dobrej i zabawnej książki pana Jaszka!? Z pewnością się pokuszę na to co autor dotychczas napisał i wydał. Cały tekst napisany prostym i zrozumiałym językiem, okraszony bardzo dużą dawką humoru.
Nigdy wcześniej nie kusiło mnie czytanie o wojsku, niemniej jednak Harosław Jaszek opisał losy magistra tak ciekawie, że ciężko było się oderwać. Książka z pewnością jest na jedno popołudnie. Zdecydowanie zapewni czytelnikowi ogromną dawkę zabawy. "Jak niczego nie rozpętałem" to idealny dodatek do popołudniowej kawy bądź dobrej herbaty.

Za możliwość przeczytania tak świetnej komedii dziękuję Autorowi jak i akcji Włóczykijka.

piątek, 13 stycznia 2012

Pierwszy stosik w 2012 roku

Pierwszy w tym roku stosik :)
Po pierwsze recenzyjny - same harlequiny, przy których z pewnością gwarantowany jest relaks :)
Oczywiście ta mega paka przyszła z Milanówka od pani Moniki i jej wydawnictwa - dziękuję !!!!

  
Kolejny stosiczek to:


Pierwsza od dołu to zakup własny :)
Reszta to zdobycze z Finta.pl

A na koniec niespodzianka...

Dziękuję za słodkości :):):)

****
Nadal trwa konkurs z panią Małgorzatą :) - KLIK
Zapraszam

****
Wyruszyła też pierwsza paczka w ramach wymiany - KLIK

****

środa, 5 października 2011

Najmłodsza autorka?

Madison Carpen i Daniel Broogins są przeciwieństwami.
Ona od zawsze biedna, poniżana i doświadczona przez los.
Nic nieznacząca.
On bogaty i pożądany, krętacz, kobieciarz. Drań.
Nienawidzą się.
Czy żyjąc pod jednym dachem, w mrocznym domu
i czarnej przestrzeni, pomimo przeciwności losu
I niebezpieczeństwa, uda im się…
Uwierzyć w miłość?


Autor: Anna Walczak
Wydawnictwo: Novae Res
Wydano:  2010
stron :352
okładka: miękka 
 
 
"Spalona róża" przywędrowała do mnie dzięki akcji Włóczykijki promującej pisarki i pisarzy polskich. Byłam ogromnie ciekawa tej powieści. Moja ciekawość głównie wywodziła się z tego, iż chciałam zobaczyć na własne oczy co napisała nastolatka. Czyżby najmłodsza autorka w Polsce? Nie wiem, czy najmłodsza, ale z pewnością bardzo zdolna i pomysłowa. 
Choć historia na pozór banalna i przewidywalna to i tak godna polecenia. Typowy schemat, kobieta i mężczyzna, dwa odmienne charaktery, które jednak z czasem się przełamują. Czy wrogowie potrafią kochać?Czy dwa odmienne charaktery mają szansę na wspólne i szczęśliwe życie?
Dodatkowym atutem książki był wątek kryminalny, jednak bardzo prosty i bardzo mało rozwinięty, nie uważam tego za minus. Myślę, że z czasem, z wiekiem pisarki, spojrzy ona na świat nieco inaczej, być może już z większym bagażem życiowym, innym punktem widzenia, wiadomo, że czym człowiek starszy tym więcej dostrzega, ma więcej do powiedzenia...
Anna Walczak postarała się by w książce nie zabrakło emocji, lubię książki emocjonalne, ciekawe, wciągające, taka jest właśnie "Spalona róża". Zdecydowanie autorka zasługuje na uwagę, mam nadzieję, że nie zaniechała pisania i zaskoczy nas jeszcze nie jedną powieścią. Przy "Spalonej róży" spędziłam miło czas, czytałam ją z zainteresowaniem i ciekawością co jeszcze się wydarzy...
Czy powinna wędrować dalej?
Oczywiście, myślę, że to dobra lektura, z którą warto się zapoznać, choć jej problematyka nie należy do łatwych, warto poświecić jej swój czas. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Anny Walczak, mam nadzieję, że jej warsztat z czasem zrobi się jeszcze bardziej dojrzały i emocjonalny. Czy zaskoczy nas jeszcze? To się okaże. Póki co polecam "Spaloną różę"
 
Za możliwość zapoznania się z twórczością Anny Walczak dziękuje Włóczykijce i Wydawnictwu Novae Res  
 
 

środa, 14 września 2011

Przywędrowała

do mnie Włóczykijka. Czekałam na tę powieść, cieszę się, ze dotarła :) Nie tylko ja się nią zainteresowałam....
Zdjęcia się po kliknieciu powiększają, dobrze się przyjrzyjcie ...






:o)

Przypominam o konkursie z Agnieszką Lingas - Łoniewską !!!
Do wygrania dwie powieści jej autorstwa :) Książki są genialne! 
Miałam ogromną przyjemność je przeczytać, dlatego zachęcam do wzięcia udziału, czasu co raz mniej ...

czwartek, 25 sierpnia 2011

Wracałam do domu, słysząc za plecami drwiący chichot losu...

Joanna jest młoda, niezależna, a w pracy rywalizuje tylko z najlepszymi. Tę odrobinę wolnego czasu, który jej pozostaje dzieli między grono wiernych, trochę zwariowanych przyjaciółek, a Marka. Od czasu do czasu. Bez zobowiązań. Czego chcieć więcej od życia?


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 2011
stron : 270



Co mnie skłoniło do przeczytania książki??? Z pewnością czysta ciekawość, ale także chęć porównania książki z serialem. Na oglądanie serialu namówił mnie mąż, przyznaje oglądałam lepsze, postanowiłam sprawdzić czy książka jest warta przeczytania...

Hanka Lemańska stworzyła piękną, a zarazem trudną historię młodej i zapracowanej kobiety - Joanny. Kobieta większość czasu spędza w firmie, która wymaga od swoich pracowników zaangażowania nawet kosztem własnych rodzin i przyjaciół. Joanna od 5 lat sobotnie wieczory spędza z Markiem, uważają, że taki układ im odpowiada, bez zobowiązań i planów na przyszłość. "Alergiczka" na koty i dzieci. Żyje w swoim wyjątkowo szybkim tempie. Jednak los ma inne plany co do osoby Joanny, stawia na jej drodze dwoje dzieci i kota...


"Chichot losu" czyta się niezwykle szybko i z ogromną przyjemnością. Choć książka należy do przewidywalnych, to i tak z ogromną przyjemnością przeczytałam ją od deski do deski, a raczej od pierwszej do ostatniej strony. Los zadrwił z Joanny, ale czy my mamy pewność, że pewnego pięknego, ba nawet słonecznego dnia nie postanowi zadrwić z nas??? Być może zmieni plany co do naszego życia, nigdy nic nie wiadomo. Może postawi na naszej drodze małego człowieka? Może zwierzątko. Być może postanowi zamiast nas i zakład pracy postanowi zrezygnować ze swojego pracownika i co wtedy? Co dalej???
Joanna krok po kroku przekonała się, że wcale nie jest uczulona na dzieci, ani na koty. Mało tego jej  decyzje, choć odwracają dotychczasowe życie do góry nogami to i tak czuje się szczęśliwa. Może więc warto czasem losowi dopomóc i nie dać mu szansy na drwienie z nas.
"Wracałam do domu, słysząc za plecami drwiący chichot losu..."

 Hanka Lemańska napisała bardzo dobrą powieść, dlatego uważam, że jak najbardziej powieść powinna wędrować dalej, głównie do tych, którzy wierzą w to, iż los może sprawić więcej niż nam się wydaje...
"Chichot  losu" zdecydowanie bardziej podobał mi się w słowie pisanym niż wersja "serialowa". Zdecydowanie polecam książkę.


Za możliwość przeczytania dziękuję WŁÓCZYKIJCE oraz wydawnictwu Zysk i spółka.


środa, 13 lipca 2011

W końcu....

się doczekałam i trafiła do moich rąk :):):)
Włóczyła się już sporo, widać po wpisach, wreszcie zawitała u mnie :)
Niedopisane - dziękuję !!!!
Serial obejrzałam za namową ...męża. Może być, oglądałam lepsze.
Fajnie będzie porównać i stwierdzić co ciekawsze??? Przeważnie książka zdecydowanie wygrywa :)








Zdarzyło się Wam, by film bądź serial był lepszy niż książka ????

wtorek, 31 maja 2011

"Zaćmienie" Marta Magaczewska

„Ta historia pana zmieni” - powiada jeden z bohaterów powieści do mężczyzny, szukającego miałkich atrakcji na plaży. Zmieni, czyli otworzy oczy na świat inny, świat intrygujący, bo przesycony tajemnicą, świat nie z tej ziemi.






Wydawnictwo: JanKa
Wydano: 2010
stron : 176

"Zaćmienie" Marty Magaczewskiej to kolejna książka, która trafiła do mnie w ramach akcji "Włóczykijka". Przekazało je czytelnikom wydawnictwo JanKa. Niestety, po powieści "Detektyw i panny" z tego właśnie wydawnictwa, miałam obawy czy podołam. Podołałam ! Ba, książka mnie się spodobała, choć nadaje się na pewno na wiosenne i letnie dni pełne słońca, zieleni i uroku. Zdecydowanie tego typu literatura nie jest mile widziana w jesienne dni, które juz człowieka wystarczająco dołują, "Zaćmienie" może zdołować bardziej.
Opowiada historię dziewczyny tajemniczej, zamyślonej, ale przede wszystkim samotnej.
"Jej utwory wiele o niej mówiły, wiele mi tłumaczyły. Przewijały się w nich jako stałe motywy śmierć, cisza, ciemność, głębia, strach. Była w nich tajemnica, była mistyka; pisała o wojnach, o makabrycznej śmierci, o śmierci samobójczej, o zmarłych. Wciąż i wciąż mgła, krew, zimno i czerń"

Urzekło mnie jednak to, że autorka przenosi nas w ciekawe zakątki Bretanii, jednak po wędrówce na miejsce, okazywało się, że autorka opisuje miejsca być może na swój sposób piękne, symboliczne i licznie odwiedzane przez turystów, jednak ściśle związane ze śmiercią...
"Dieppe, Plouha, Ploumilliau, la Roche, Roscoff. Gdzie jeszcze Lydia będzie chciała być?- zapytywałem się w duchu.Gdzie jeszcze znajdzie śmierć? Wędrowała jej tropem od miasta do miasta. Zwiedzała kościoły, cmentarze, ossuaria..."

"Zaćmienie" to typ literatury, za którą generalnie nie przepadam, nie fascynuje mnie temat śmierci, jednak "coś" sprawiło, ze książkę przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, dlatego uważam, że powieść powinna wędrować dalej, by ktoś inny znalazł to "coś", którego ja nie potrafię określić !?

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu JanKa, ale także "Włóczykijce" oraz Kasi P, która zechciała do mnie ją wysłać :)

piątek, 13 maja 2011

Włóczykijkowe "Zaćmienie"

Kurcze drugi raz trzeba pisać ....
Jakoś juz nie ma tej weny :) Spróbuje odtworzyć wpis :)

Dotarła do mnie książka od Kasi p wraz ze słodyczami....



Po ostatniej lekturze z Wydawnictwa JanKa mam jakieś wewnętrzne opory ... mam nadzieję, że ksiązka tym razem mnie nie przytłoczy


a po przeczytaniu i opisaniu Autorka mnie nie ....



A Wy jak sądzicie, na które stawiacie zdjęcie ????

To taki żart :)
Nastawiona jestem mega pozytywnie , ale obrazki na waflach (pysznych!!!) aż prosiły się o wykorzystanie :)
Dziękuj Kasiu !!!

Jak odnajdzie się zaginiony post , to ten zniknie :)

niedziela, 8 maja 2011

"Detektyw i panny" Magdalena Lewańska

Miasteczko Kirchdorf niedaleko byłej granicy z NRD, młody komisarz Dirk i galeria atrakcyjnych kobiet: marzycielska Isia, ambitna Alke i skuteczna w działaniu, doświadczona Edeltraud – oto sceneria i bohaterowie opowieści Magdaleny Lewańskiej. Autorka wprowadza czytelnika w świat nieco senny i uporządkowany. Przyjaciółki Hinz i Kunz z pietyzmem oddają się codziennym rytuałom pod miejskim zegarem, dziewczyny czekają na swego Jamesa Bonda, a starsze panie oglądają filmy z porucznikiem Columbo. Czy zbrodnia jest tu w ogóle możliwa? Czy – kiedy się zdarzy – zburzy utrwaloną hierarchię wartości? Czy komisarz – zesłany z wielkiego miasta – sprosta oczekiwaniom, wytropi przestępców, przekona do siebie krytycznych i podejrzliwych mieszkańców prowincji? Lewańska sięga po tradycyjne figury kryminału, pyta o winę i motywy, umiejętnie dozuje napięcie. Ale oferuje czytelnikowi coś jeszcze. Ludzkie słabości portretuje piórem satyryka dobrotliwego, tworzy obraz świata, który można polubić. Którego nie trzeba się bać.

Wydawnictwo: JanKa
Wydano: 2011
stron : 272


Dziś będzie nietypowy wpis...
"Detektyw i panny" to powieść Magdaleny Lewańskiej, książka ta trafiła do mnie w ramach akcji "Włóczykijki". Akcja ta jest moim zdaniem bardzo dobrym pomysłem, z dnia na dzień jest co raz to więcej książek, jest z czego wybierać, ogromnie mnie to cieszy :)
Według regulaminu akcji, należy przeczytać powieść w ciągu 7-10 dni, napisać własne odczucia, emocje jakie na nas wywarła dana lektura oraz  odpowiedzieć na pytanie....Dlaczego powinna dalej wędrować???
Niestety tutaj dla mnie zaczynają się schody, uważam i trzymam się tego, by moje opinie były zgodne z moimi emocjami, odczuciami, ale przede wszystkim szczere....
Dlatego przyznaje się do tego, że złamałam regulamin i poniosę wszelkie tego konsekwencję...
Po pierwsze:
Książkę otrzymałam 20 kwietnia - przegięłam termin...
Po drugie:
Uważam, że książka jest mało interesująca, przede wszystkim brakuje w niej tego by wciągała i trzymała akcję, tak by nie chciało jej się odłożyć - moje odczucia są takie, że dobrnęłam do 55 strony, niestety, było kilka podejść i za każdym razem, najbardziej co we mnie wywoływała ...to senność.
Po trzecie:
Dlaczego powinna dalej wędrować??? Uważam, że nie powinna, że jest wiele innych fajnych, trzymających w napięciu kryminałów, którym niestety ta pozycja blokuje miejsce????
Ewentualnie .... niech wędruję - jako usypiacz.


Nie wiem, może się mylę...może jej nie rozumiem....ale dla mnie to strata czasu!!!

niedziela, 10 kwietnia 2011

"Łóżko" Janusz Leon Wiśniewski

Każdy z nas odnajdzie w bohaterach tych opowiadań cząstkę siebie: lepszą, gorszą, szczęśliwą, nieszczęśliwą...Prawdziwą.
Opisywane historie działają jak najlepsza terapia...








Wydawnictwo: Świat książki
Wydano: 2011
stron : 192

Czy powinno dawać się jeszcze jedną szansę???
Powinno, ale nie zawsze jest możliwość, nie zawsze istnieje ku temu jakaś motywacja. Czasem rozczarowanie jest bardzo duże i potem ciężko przełamać się ...
Rozczarowałam się kilka razy, raz gdy przeczytałam "Samotność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego.. 
Nie ruszyła mnie tak jak powinna... długo nie sięgałam po książki tego autora, aż do momentu gdy nie pojawiła się okazja w "Włóczykijce" Zapisałam się na listę, długo nie czekałam by do mnie dotarła.
Czasem zdarzyło się jakieś opowiadanie w zbiorach i to by było tyle z twórczości, która miałam okazję poznać tego pisarza.
"Łóżko" to właśnie zbiór opowiadań pana Wiśniewskiego. Większość czytałam, ale z przyjemnością odświeżyłam...
Muszę przyznać, że książkę pochłonęłam prawie jednym tchem, bo warto, warto zapoznać się z opowiadaniami, które mają w sobie niesamowitą ilość różnych emocji, spraw, ale też potrafią wzruszyć i co mnie szczególnie urzekło dać wiele do myślenia.
Choć opowiadania są w dość przystępnym języku napisane, miło było się nimi po delektować, przeanalizować tak jak są tego warte. Myślę, że tym razem zostaną na długo w mojej pamięci. Lubię gdy powieść, czy opowiadanie, zostaje w mej głowie na dłużej, a zostają nieliczne, tylko te warte uwagi, te, do których uwielbiam wracać, te, które potrafię w każdej chwili opowiedzieć...
Przyznaję się, bałam się, że znowu się zawiodę.... nie tym razem...dziękuję za to, że się przełamałam i dane mi było ją przeczytać...

Czy powinna podróżować dalej????

Myślę, że zdecydowanie powinna, jest warta uwagi i tego by choć raz się z nią zapoznać.
Na mnie czeka wypożyczona książka Janusza Wiśniewskiego "Zbliżenia", nabrałam do niej większej chęci...
Wam polecam " Łóżko"

Mnie ujęło:
„Zakochanie jest mimo wszystko tylko rozjątrzeniem siebie, trudna do opanowania, natarczywie natrętną obsesją zajmującą cały czas i całą przestrzeń”

„Miłość, jeśli w ogóle, pojawia się później”


„Ważniejsze niż miłość jest to, co po niej zostaje...”

Serdeczne podziękowania za to, iż dane mi było przeczytać opowiadania należą się Włóczykijce oraz Księgarni  SELKAR - dziękuję!!!







"Przywłóczyła" się ....

książka Pana Wiśniewskiego "Łóżko"
Nie tak dawno śmiałam się, że do łózka z p. Wiśniewskim :0)
Jednak dziś biorę do łóżka "Łóżko"
Zdjęcie już w pościeli :o) czeka, aż dołączę :)


Jeśli chodzi o akcję....
Miałam, ale inną w domu :)
Mój 6-letni syn, postanowił zajrzeć do książki Pana Wiśniewskiego  !!!
Zajrzał, a  i owszem, od razu wybuchnął gniewem!!!!!
Zły i zbulwersowany  powiedział :
"... Mamo jak tak można!!!! Nie wolno pisać po książkach!!!! a tu jest popisane!!!!! Przecież nie piszę się w książeczkach, należy je szanować, przecież tak zawsze mówiłaś!!!!..."
Muszę przyznać dziecku rację, cieszę się, że moja nauka o szanowaniu książek nie poszła na marne!!!
Jednak musiałam Miłoszowi wyjaśnić, dlaczego ta właśnie książka jest po podpisywana w najróżniejszy sposób!
Zrobić to tak, by wiedział, że faktycznie po książkach się nie piszę, choć są pewne wyjątki :) :) :)
Myślę, że zrozumiał :) Nie było lekko :) :) :)
Drogie Włóczykijki oberwało się NAM :) :) :) i to od sześciolatka :)

**** troszkę później****
Rozmowa telefoniczna syn => tata
Tatuś wiesz co dzisiaj odkryłem ????
Mama ma popisaną książkę !!!! jakieś dupki popisały !!!!
Tyle usłyszałam....mam nadzieję, ze odbierzecie to z humorem :)

środa, 23 marca 2011

"Miłośnica" Maria Nurowska

Tajna agentka polskiej armii podziemnej, potem także brytyjskiego wywiadu, piękna Krystyna, podczas wojny posługująca się pseudonimem Christine Granville, wywiera wpływ na każdego, kto się z nią zetknie. Kolekcjonuje kochanków i bohaterskie czyny, nie przejawia za grosz ostrożności, rozkosz i śmierć dzieli w jej życiu ledwie dostrzegalna granica. 










Wydawnictwo: W.A.B
Wydano: 2008
Wydanie:  IV
stron : 332

Z twórczością Marii Nurowskiej miałam już ogromna przyjemność się zapoznać, za sprawą książki                 "Nakarmić wilki" . Po udanej lekturze wiedziałam, że jeszcze kiedyś chętnie sięgnę po inne dzieła.
Tak też się stało, tym razem miałam okazję przeczytać "Miłośnicę"


"Miłośnica" to biografia polskiej agentki armii podziemnej - Krystyny Skarbek, która podczas wojny posługiwała się pseudonimem Christine Granville.
Autorka przenosi nas do roku 1982, gdzie znany pisarz zwraca się do młodej dziennikarki Ewy K. by ta zebrała wszelkie materiały do jego nowej powieści o słynnej Krystynie Skarbek. 
Ewa zgadza się i wyrusza śladami znanej agentki. Niestety podczas jednego z wyjazdów dowiaduje się, że pisarz rezygnuje, jednak Ewa za daleko zabrnęła, całkowicie pochłonęły ją rozmowy z osobami, które znały Krystynę. Postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się kim i jaka naprawdę była TA słynna kobieta. Chce wydać jej prawdziwą biografię...
Muszę przyznać, jestem pod ogromnym wrażeniem obu pań. 
Ewy, że nie zabrakło jej determinacji, że dążyła do obranego celu, podróżowała, odkrywała nieznane dla niej miejsca. Poznawała i odszukiwała wiele osób by choć dowiedzieć się kilku istotnych szczegółów z życia agentki. Nie odpuściła i napisała książkę, a w podczas poszukiwań znalazła własną miłość.
Krystyny, która była jaka była. Ponad życie kochała zwierzęta i osoby najbliższe. Potrafiła zrobić wiele, zbyt wiele by pomóc komuś, na kim ogromnie jej zależało. Niestety miała tez i pewne wady :
" Bohaterska i zasłużona agentka wywiadu, a zarazem obdarzona niezwykłym temperamentem kobieta, uwodząca coraz to innego mężczyznę..."
Kobieta, która rozkochała w sobie większości mężczyzn z jakimi miała do czynienia. Tylko jeden wytrzymał wszelkie humory, zdrady i upokorzenia, który tkwił przy niej do końca i dłużej - Andrzej Kowerski.
Jaka była, ten cytat wiele mówi: "Dla mnie ona była przede wszystkim wielką miłośnicą.... wiedziała, po co Pan Bóg stworzył kobietę i mężczyznę..."


Muszę przyznać, że cała ta historia wywarła na mnie wrażenie, Pani Maria ukazała życie jednej agentki, ale nie pominęła w powieści wszystkich ważnych osób, z którymi Krystyna Skarbek wiele przeżyła i miała do czynienia. Piękna, wzruszająca historia, niezwykle opisana, przeplatana pamiętnikami jak i bieżącymi wydarzeniami...
Uważam, że książka powinna wędrować dalej w akcji "Włóczykijka" jest niesamowita i niezwykle wciągająca.


Serdecznie dziękuję Lenie i Tajemnicy za to, że "Włóczykijka powstała.
Matrasowi za wspaniałą powieść.
Nie pozostaje mi nic innego jak wysłać "Miłośnicę" w świat.