Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walczak J. Iwona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walczak J. Iwona. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 września 2012

Niespodzianka :)

Lubię niespodzianki, a i owszem... ale tu nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak wspaniały prezent!?

Iwonko - nie wiem jak mam Ci dziękować, wszystko co powiem to i tak mało! 
Sprawiłaś mi ogromną radość!
Uwielbiam kubki, breloczek już jest przy kluczykach od moich czterech kółek...

A Wy jak? Lubicie niespodzianki???? 

Uwaga!
Pokazuję!


Kolejny piękny kubek - przyznaję się, mam do nich słabość i nigdy dość...






wtorek, 18 września 2012

Wyniki...

Wszystkie odpowiedzi były cenne, bardzo za nie dziękuję. Dziękuję w ogóle za udział w konkursie, zainteresowanie konkursem jest dla mnie wielką nagrodą za pisarskie trudy. Twoje, Sabinko, zainteresowanie też jest dla mnie nagrodą, za co jeszcze raz dziękuję. 

mam następujące typy:
"Nagie myśli" - dla Małgosi - jupek82@o2.pl
"Złocista Dolina" dla Joli
plus
nagroda niespodzianka za myśl ogólną, która jest mi bardzo bliska -dla:
hiperbola@onet.pl

i cafe-creme@gazeta.pl


Iwona J. Walczak

Gratuluję wygranym :)
Adresy domowe poproszę na sabinka.t1[at]wp.pl


Dziękuję wszystkim za udział w konkursie.
Iwonko, Tobie dziękuje za wspaniały kontakt i wszystko inne!

poniedziałek, 10 września 2012

ABC...Iwony J. Walczak

Witam Was po tak długiej przerwie.
Mam nadzieję, że nadal interesuje Was cykl Abc...

Dzisiejszym gościem będzie Wielkopolanka, miłośniczka przyrody, zapalona podróżniczka i świetna pisarka - Iwona J. Walczak


Autorka "Nagich myśli" i "Złocistej Doliny", a także właścicielka bloga: "Kocurkowata pisze, czyta i podróżuje..."

Na co dzień:
 Pisze...

Czyta...

Podróżuje...

Fotografuje...

Jak widać na załączonych zdjęciach Iwonka z pewnością należy do osób, które się nie nudzą i mają niesamowite pasje...


            Gdybym jakiś czas temu miała snuć opowieść o swoim życiu, pewien fragment byłby głównym. A może nawet, gdybym się postarała, dałby fabułę na kilka tomów. Tak był naładowany emocją. W ogóle wspaniale jest mieć zdolność do odczuwania emocji. To podstawa. Życie nie może się składać wyłącznie z substancji o temperaturze letniej. A dzisiaj? Dzisiaj owe wydarzenia stały się wątkiem zaledwie pobocznym. Za jakiś czas będą epizodem, a może nawet i nie, chyba, że losy skrzyżują się ponownie. Jest jednak pewien warunek. Że z losem nie jest tak jak z prostą drogą, która nigdy z drugą równoległą prostą nie skrzyżuje się ponownie. Ale nie wiem tego na pewno.J
            No cóż. Życie zawsze ma jakąś fabułę. Film leci. A my? Wyłączamy się, wycofujemy, opłakujemy, przysypiamy, myślimy o czymś innym, czy o kimś, wiersze piszemy, powieści, pracujemy, pomnażamy, biedniejemy, przechodzimy żałobę i wtedy na ten czas dla nas nie gra nic…. Denerwujemy się, opowiadamy „głupoty”, albo mądrości, ktoś nas odrzuca, my też. Czasem kogoś innego. Dla przeciwwagi. Ale ów film leci nadal. Od czasu do czasu na niego zerkamy. A co z dzieła naszego pozostanie w pamięci? Mnóstwo różnych, często nie związanych ze sobą scen.
            Takie mam oto myśli nienazwane i nierozstrzygnięte. Wielu rzeczy nadal nie wiem na pewno. Dlatego właśnie czytam, podróżuję, fotografuję i piszę J
Iwona J. Walczak 


Abc...Iwonki J. Walczak
Asertywność – jest zwykle do wyszkolenia. Termin dla mnie nieważny. Osobiście mogę powiedzieć, że wyszkoliłam w sobie tę umiejętność jakiś czas temu i jestem asertywna. Ale czy to dobrze? Mam coraz więcej wątpliwości.  Jest wygodnie.     

Bardzo chciałabym... - być, żyć, a nie trwać. I chciałabym nie trwonić czasu na np. zawieszanie wzroku na nieważnych (Jak to! Wszystko jest ważne i ciekawe!) stronach internetowych, co mi się niestety często zdarza. Bądź na zaglądanie na FB, czy blog, by zerknąć co słychać u innych. Dyskutować w necie jednak mi się nie chce, jestem chyba internetowym milczkiem J  

Charakter – mój zmienia się co kilka lat. Jest mieszaniną doświadczeń, skłonności i samo- wyzwalania się.  Jeszcze kilka lat temu uznawana byłam za bardzo dowcipną. Dzisiaj niektórzy (i rzadko) mawiają, że jestem mądra, co pewnie nie jest komplementem. Ja zaś coraz bardziej prezentuję czarny humor, albo skłaniam się do pisania melodramatów J
 
Dobro – dla każdego znaczy co innego, podobnie zresztą jak zło. Jest (według mnie ) ściśle ze złem związane.  Dobro, które spada na mnie może być dla kogoś innego złem, bądź zło wyrządzać.   

Efekty... -  korzystne cieszą mnie mniej niż samo zmierzanie ku nim. O niekorzystnych wolę nie wiedzieć na starcie.   

Fotografia – pozwala zatrzymać chwilę, z rzeczy brzydkiej zrobić piękną, z małej olbrzymią itd. I niestety odwrotnie, o czym przekonałam się niedawno będąc w Ustce.  Plaża i morze były zasnute poświatą, naprawdę ładnie to wyglądało, a mi wychodziła prawie pusta, szara i płaska fotograficzna kartka, co nie było fajne. Generalnie ucieszę się jeśli spośród tysiąca wykonanych przeze mnie zdjęć będę mogła wybrać jedno doskonałe. Na razie mi się to nie zdarzyłoJ.  


Gadulstwo - zamieniam w pisarstwo. Wolę kameralne, dogłębne rozmowy niż przekrzykiwanie się w tłumie. 

Hobbystycznie – najlepiej gdy hobby zamienia się w pasję, a pasja w zawód. Dopuszczam liczbę mnogą zdając sobie jednocześnie sprawę, że zdarza się to tylko wybranym. 

Inteligencja -  i błyskotliwość. O tak. To jest to. Bardzo doceniam. 

Jestem... - typem autoagresora, podchodząc do tematu medycznie. Charakterologicznie – typowa sangwiniczka ze mnie jest... 

Kocham... ludzi, co nie znaczy że wchodzę im nogami w podkutych czółenkach w życie i nachalnie oferuję pomoc. Interesują mnie ludzie i ich historie, jestem zachwycona możliwościami człowieka i jego ewentualnym człowieczeństwem. 


Literatura skandynawska – mało mi znana, kojarzę z kryminałami, których generalnie nie lubię – Sigrid Undset owszem, czytałam dawno temu, poza tym nic innego nie przychodzi mi do głowy. Chyba muszę braki w tym zakresie nadrobić. 

Łzy – zdarzają mi się często. Na przykład płakałam pisząc „Nagie myśli”. Przy „Złocistej Dolinie” nie targały mną tego typu emocje, zaś teraz, pracując nad kolejną powieścią też płaczę, a nawet szlocham J    

Mój zwyczajny dzień...  - zaczynam czarną kawą, którą piję w starej porcelanowej filiżance.  

Napiszę... – kiedyś napiszę powieść zawierającą się na nie więcej niż 150 stronach. Mówi się, że poznaniacy są oszczędni? No, właśnie! J

O krytyce – bałam się jej. Z doświadczenia wiem przecież, że może boleć. Ale okazało się, że przyjmuję słowa krytyczne starając się wyciągnąć z każdej opinii coś dla siebie. I bardzo dobrze. Tak w ogóle jestem typem perfekcjonistki o masochistycznym przegięciu, z różnym skutkiem zmierzającej do doskonałości , więc może dlatego krytyka mnie bardzo nie dotyka. Dzisiaj, po kilku miesiącach od wydania pierwszej powieści wiem, że bardziej wymowne jest milczenie. 

Piszę bo... - mam coraz więcej do opowiedzenia, a nie zawsze chce mi się gadać. Niezbyt często też mam słuchaczy, a podczas wielu towarzyskich spotkań toczą się rozmowy równoległe bądź śpiewy chóralne J A ja nie lubię krzyczeć, słaby głos mam… 

Religia – nie jest w modzie. 

Sensacja – nie mam zdania. Generalnie nie przyciąga mnie ani powieść sensacyjna, ani film, ani sensacyjne plotki. 

Trwam... - w jakichś przeświadczeniach, które co rusz weryfikuję, przez co przestaję w nich trwać. Ale pojawiają się nowe…


Urlop – krótki, kilka razy w roku, co wychodzi drożej, ale widzę więcej. Urlop biorę po to by zobaczyć i zapamiętać.  Wypoczywam we własnym ogrodzie. 

Wielkopolska  - region niedoceniany, spychany nieco na margines, podobnie jak województwa:  zachodniopomorskie i lubuskie. A to tutaj lodowiec zostawił w swoich dwóch rzutach i moreny i jeziora rynnowe, czyli wszystko co tworzy krajobrazową malowniczość.  No i poznaniacy nie są tacy źli…

Złocista Dolina – tak się nazywa moje pisarskie „brzydkie kaczątko”. Patrząc zaś szerzej – „dolina” mi się kojarzy z obniżonym nastrojem, depresją, zamknięciem się, ograniczeniem. Gdybym mogła wybrać sobie miejsce do zamieszkania, wolałabym postawić dom na złocistym wzgórzu (ale nie wichrowym) bądź złocistej polanie.   

Życie to... proces . 


Wspaniali Czytelnicy! Nadal zapraszam do lektury moich powieści, a także do zaglądania pod adres: www.kocurkowata.blox.pl, gdzie od kilku lat piszę swojego bloga.  A tym, którzy przeczytali moje powieści i zaglądają do moich notatek, bardzo dziękuję!
Iwona J. Walczak
Konkurs :))))
W imieniu Iwonki serdecznie zapraszam do udziału w konkursie :)


"Jeśli byłabyś/byłbyś autorką/autorem, które zdanie (i czyje) z umieszczonych w necie recenzji na temat "Nagich myśli" i "Złocistej Doliny" sprawiłoby Tobie najwięcej radości i dlaczego?
Nagrodami będą: 1 egz. "Nagich myśli" i 1 egz. "Złocistej Doliny" - przekazane autorkom/autorom najciekawszych wypowiedzi, odpowiednio i w zależności jakiej powieści recenzja dotyczyła."

Na komentarze czekamy do 16 września 2012r.
 Najciekawsze wpisy wybierze autorka.
Wyniki pojawią się około 17-18 września br.
Będzie mi miło jeśli wspomnicie o konkursie na własnych blogach.
Osoby, które nie posiadają bloga proszę o pozostawienia adresu mailowego.

Iwonko,
było mi niezmiernie miło kiedy przyjęłaś moje zaproszenie. 
Cieszę się, że mogłam gościć u siebie Wielkopolankę i sąsiadkę zarazem ;)
 Dziękuję za świetny kontakt, zdjęcia i wszelakie materiały do Abc.
Za ksiażki również!

Odwiedzającym za cierpliwość...





sobota, 31 marca 2012

Czy jesteśmy szczęśliwi?

Kasię, Dorotę i Majkę łączą wspomnienia lat spędzonych na uniwersytecie, dzieli – dorosłość.
Los rzucił je w różne miejsca. Kasia osiadła w Poznaniu, gdzie w wolnych chwilach fotografuje. Dorota opiekuje się starszymi ludźmi we Frankfurcie, Majka została nauczycielką, choć wolałaby na poważnie zająć się swoją największą pasją – malarstwem. Opis z okładki.



Autor:  Iwona J. Walczak
Wydawnictwo: Replika
Wydano: marzec 2012
stron : 416
oprawa: miękka 


Nie jest łatwo oceniać innych. Nie chodzi mi tu o opinię książki czy też ocenianie autorki, a o życie innych, swoje własne, życie i postępowanie przyjaciół czy rodziny. Czy mamy do tego prawo? Czy jest łatwo oceniać innych i głównie po pozorach? Czy zastanowiliśmy się kiedyś, że nasza, moja, twoja ocena krzywdzi innych???? Tak mnie wzięło na pewne rozmyślania po przeczytaniu "Złocistej Doliny" napisanej przez Iwonę J. Walczak. Choć powieść nazwałabym bardzo dobrą książką obyczajową, to zdecydowanie należy do tych, które zmuszają do przemyśleń i pewnych refleksji...Ponoć, bo jeszcze nie miałam przyjemności, ta książka różni się od debiutanckiej powieści autorki - "Nagich myśli". Mnie już zastanawia, co też znajdę w debiucie i czy okażę się tak dobra jak "Złocista Dolina"???

Iwona J. Walczak przede wszystkim zapewnia nam interesujące podróże. Zabiera nas do wspaniałych miejsc Polski, ale także do Niemiec, zapewniając nam ciekawe, ale nie męczące opisy przyrody. Zdecydowanie autorka należy do bardzo dobrych obserwatorów. Ba, potrafi wszystko to co ujrzy fantastycznie przenieść na karty książki! Dzięki niej powróciłam do Poznania, Częstochowy, a i jej oczyma ujrzałam nieznane mi dotąd Pojezierze Ełckie, czy inne wspominane miejsca...ale nie o tym miałam pisać. 
Iwona Walczak w swej najnowszej powieści wykreowała wyraziste i jakże barwne postaci, a jednocześnie całkiem różne. Trzy kobiety, trzy charaktery, a do tego trzy różne historie życiowe...
Poznały się na studiach. Zaprzyjaźniły, poróżniły, zamieszkały w innych miastach, jednak ich drogi znowu się zeszły w Złocistej Dolinie...
"...Przecież mogło być tutaj tak pięknie. Trzy przyjaciółki spotkały się po wielu latach, mimo dzielących je różnic, chcą prowadzić sielankowe życie wśród wszechobecnej tutaj natury..." 

Zacznijmy od Kasi, która po części prowadzi narrację książki. Katarzyna. Samotnie wychowuje syna. Mieszka wraz z rodzicami w Poznaniu. Pracuje, w wolnych chwilach amatorsko zajmuje się fotografią. Jej całe życie krąży w okół syna, rodziców, pracy i domu. Czasem spotyka się z Dorotą. Czy jest szczęśliwa???Trudno to stwierdzić. 
"...Za oknem było tak jak winno być w życiu. Równo. Bo najwygodniej jest, gdy życie toczy się bez podejść w górę i potem nieuchronnych zejść w dół..."
Los płata jej figla. Rzuca ją na ełcką wieś, gdzie wraz z Dorotą i Mają próbują zbudować wspaniałe miejsce, ale czy tylko miejsce?
Majka. Na co dzień matka, żona, nauczycielka i malarka - amatorka. Jaka jest? Według mnie egoistycznie nastawiona do świata, z pewnością nie można o niej napisać, że jest dobrym słuchaczem. Nie jest. Skupiona na własnym ja. Co ją łączy z Kasią? Rzuca wszystko i jedzie do Mordek. Nie liczy się z niczyim zdaniem. Czy uda jej się stworzyć relację z Kaśką i Dorotą? Czy jest szczęśliwa? Czy jednak gdzieś w głębi prześladuję ją przeszłość??????
Na koniec Dorota. Przez większość życia mieszkająca poza terenem naszego kraju. Uważa Niemców za lud idealny, zorganizowany, i w ogóle naj. Nikt prócz niej i jej córki nie wie jak żyje się na emigracji i nikt poza nią nie ma szans na przetrwanie. Lecz postanawia wrócić i wraz z Majką i Kaśką stworzyć Złocistą Dolinę. Dorota niestety nie potrafi się zmienić. Jest nastawiona pesymistycznie, mało przyjaźnie, a przede wszystkim należy do osób dominujących i chcących mieć ostatnie słowo. 
"Dorota patrzyła na świat tylko poprzez pryzmat krzywdy. Kasia nie usłyszała od niej jeszcze żadnej pochwały czegoś czy kogoś, brakowało jej optymizmu bądź choćby śladowej radości. Nic, tylko narzekanie."
Trudny charakter, dziwne podejście do życia i ludzi nie ułatwia jej w kontaktach z przyjaciółkami czy też rodziną. Mnie, jako czytelnika doprowadzała do furii, a to znak, że pani Walczak stworzyła niesamowicie przekonywującą i jakże realną postać. Na pewno nie jest to proste zadanie podczas pisania książki. Niemniej jednak jej się to udało. 
Wracając do treści książki. Nie brakuje na rynku książek o pensjonatach, schroniskach, agroturystykach, lecz "Złocista Dolina" bardzo różni się od tych, które czytałam. Nie poczułam się nawet przez minutę znudzona. Autorka wprowadziła nas w niezwykle klimatyczne i bajeczne miejsce ukazując przede wszystkim relację między przyjaciółkami, które czasem los rozdziela, by potem je połączyć...lecz przeszłość kroczy za nimi wielkimi krokami i nie da o sobie zapomnieć...

Muszę się przyznać, że bardzo lubię powieści obyczajowe. Iwona Walczak  zapewniła mi wspaniałe chwile spędzone na Pojezierzu Ełckim pośród wspaniałych ludzi i zwierząt i w otoczeniu przepięknych jesienno - zimowych scenerii. "Złocista Dolina" to przede wszystkim książka o prawdzie, o zwykłym życiu w mieście jak i na wsi. O zwyczajnych problemach, o podejmowaniu trudnych, nawet życiowych decyzji. A to nigdy nie jest łatwe. Co drugi człowiek zmaga się z problemami, gdzie przychodzi taki czas, w którym trzeba zamknąć drzwi do poprzedniego świata i zacząć wszystko od nowa. Któż z nas nie spotkał się z sytuacjami bez wyjścia, problemami dnia codziennego, stanął przed decyzją, która zmieniła jego życie? Samo życie. Raz pod górę, a raz z górki. Ale warto próbować, tak samo jak warto przeczytać "Złocistą Dolinę". Iwona Walczak moje serce zdobyła przede wszystkim dzięki temu, że w ludziach nie dostrzega tylko ich wad i zalet, ale to co mają w sobie. A każdy z nas ma wiele pasji, z których już korzysta lub jeszcze ich nie odkrył. Dzięki pasjom dostrzegamy więcej, mocniej i intensywniej. Lepiej się żyje, po coś, dla czegoś, ale też i dla kogoś. 
Powieść ta, zdecydowanie sprzyja temu, by porozmyślać, zastanowić się nad własnym życiem jak i skłania nas do zadania sobie pytania: czy jesteśmy szczęśliwi???? "Złocistą Dolinę" zdecydowanie polecam tym, którzy zmagają się z własnymi problemami, pytaniami czy też własnym szczęściem. Być może życiowe problemy Kasi, Majki czy Doroty pomogą spojrzeć Wam na świat inaczej lub też nakłonią Was do refleksji... 
Miało być krótko, chyba mi nie wyszło, mam maleńką nadzieję, że dotrwaliście do końca :)