Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woods Sherryl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woods Sherryl. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2011

Nie bójmy się miłości...

Sean Devaney był strażakiem od ładnych paru lat, a mimo to nie zobojętniał na rozpacz tych, którym pożar zabierał dobytek czy bliskich. Tak też było i tym razem. W porę pomógł młodej kobiecie. Wiedział już, że nazywa się Deanna Blackwell, że w pożarze straciła wszystko i jest matką małego chłopca, który kręcił się przy strażakach. Obudził się w nim instynkt opiekuńczy. Poza tym ta drobna kobieta o delikatnych rysach, pięknych oczach i ciemnych włosach była zdecydowanie w jego typie...





Autor: Sherryl Woods
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: 2004
Pierwsze wydanie: 2002
stron : 234
seria: Romans
oprawa: miękka


Potrzebna mi była odskocznia. Powieści Sherryl Woods znam i cenię, dlatego chętnie przeczytałam krótką historię o dzielnym strażaku i samotnej matce z dzieckiem. Wzruszająca, pełna bólu, wspomnień, ale osłodzona miłością opowieść, którą polecam na odstresowanie lub przerywnik między problematycznymi książkami.

Chętnie dowiedziałabym się co będzie dalej. Ma ktoś może dwie części tej trylogii???? Chętnie pożyczę :)




 Będę wdzięczna za pożyczkę :)


Przypominam o KONKURSIE
KLIK

piątek, 8 kwietnia 2011

"Światła portu" Sherryl Woods


Kiedy Mick O’Brien zaprojektował i zbudował nadmorskie miasteczko Chesapeake Shores, myślał, że tworzy raj na ziemi. Jednak dla niektórych członków jego rodziny to malownicze miejsce okazało się przedsionkiem piekła. Uciekło stąd aż troje dorosłych dzieci Micka. Teraz Abby, Bree i Kevin wracają po latach do domu, by uporać się z przeszłością i odbudować rodzinne więzi…






Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: 2011
stron : 320
PREMIERA: 15.04.2011!!!

Sherryl Woods wpisałam do ulubionych autorów. Zrobiłam to z przyjemnością, ponieważ też z przyjemnością przeczytałam "Kroniki portowe". Żałuję bardzo, że zawiera tylko trzy tomy. Tomy, które pochłonęłam, od których nie dało się oderwać. Nie są one naszpikowane romansem, kryminałem czy tez innym ekstremalnym wydarzeniem, są zwykłym życiem, zwyczajnych ludzi. Ludzi, którzy jak w zwyczajnym życiu bywa, mają zwyczajne problemy, które próbują porządkować. Każdy człowiek chce być kochanym i chce kochać innych....
 
"Światła portu" to ostatni tom, który zamyka historię rodziny O'Brien...
Do uroczego, rodzinnego miasteczka powraca Kevin O'Brien wraz z synkiem Davy'em. Po stracie żony w Iraku, Kevin pogrążony w żałobie, zamyka się w sobie. Jedynym konkretnym jego zajęciem jest opieka nad synem. Rodzina O'Brien za wszelką cenę próbują pomóc zrozpaczonemu chłopakowi, lecz ich trudy są daremne...
Gdy Kevin przypadkiem trafia do nowo otwieranej księgarni, poznaje tam młodą kobietę - Shannę, która potrzebuje pomocy. Shanna po rozwodzie trafia do Chesapeake Shores, gdzie postanawia spełnić swe marzenie i otworzyć własny sklep, zacząć życie na nowo. Jednak samotnej kobiecie ciężko jest zmagać się z męskimi pracami. Ku jej zdziwieniu mieszkańcy malowniczego miasteczka chętnie jej pomagają i wspierają. Jednak dziewczynę fascynuję mężczyzna z małym chłopcem...
Z czasem Shannę z Kevinem zaczyna łączyć coś więcej, niestety sekrety z ostatnich lat psują wszystko, a nad związkiem gromadzą się ciemne chmury...
Czy uda się stworzyć związek??? Czy uda się odzyskać zaufanie, które gdzieś po drodze zginęło????
Zapraszam do powieści....koniecznie trzeba ją przeczytać!!!!Raczej pochłonąć!!

Muszę przyznać, że rzuciłam wszystko, by tylko dorwać się do książki. Po przeczytaniu "Smaku marzeń" i "Zapachu żółtych róż" , nie wyobrażałam sobie, by nie przeczytać ostatniego tomu "Kronik portowych"!!!
Teraz wiem, że bardzo dobrze zrobiłam!!! To była niesamowita trylogia i troszkę mi szkoda, że już mam ją za sobą!
Sherryl Woods, choć piszę powieści obyczajowe, robi to niewątpliwie rewelacyjnie. Wplata losy rodziny tak, że ma się wrażenie jakby się tam było i obserwowało całą rodzinę O'Brien z boku. Na dodatek świetne opisy przyrody, gdzie w ostatnim tomie mocno wzbogacone zostały o wątki ekologiczne, które dopełniają całości świetnej powieści. Czytając opisy, miałam wrażenie, że słychać szum fal, wesołe zabawy dzieci, a także ciepło i atmosfera tamtego miejsca jest doskonale odczuwalna!
Jak to już w "Kronikach portowych" bywało, tak i w "Światłach portu"  najważniejszym priorytetem jest rodzina! Autorka świetnie nawiązała do osób, które opisywała w wcześniejszych tomach, miło było się dowiedzieć co u nich słychać i jak potoczyły się dalsze losy. Bardzo się cieszę, że dane mi było poczytać o Rodzinie O'Brien....
Póki co, mam cichutką nadzieję, że jeszcze powstają dalsze losy tej rodziny. Poznaliśmy losy Abby, Bree czy też Kevina...ale pozostaje nam nadal Jess i Connor...więc jednak jakaś nutka nadziei pozostaje :)

Oczywiście "Światła portu" gorąco polecam !!!! Polecam przede wszystkim tym, którzy przeczytali już choć jeden  z wcześniejszych tomów, ale także tym, którzy lubią zwyczajne życie oraz szczęśliwe zakończenia. Lektura idealna na wiosenne i  letnie, beztroskie dni...


O wcześniejszych tomach pisałam TUTAJ  i TUTAJ

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MIRA - dziękuję!


niedziela, 20 marca 2011

"Zapach żółtych róż" Sherryl Woods



Kiedy Mick O’Brien zaprojektował i zbudował nadmorskie miasteczko Chesapeake Shores, myślał, że tworzy raj na ziemi. Jednak dla niektórych członków jego rodziny to malownicze miejsce okazało się przedsionkiem piekła. Uciekło stąd aż troje dorosłych dzieci Micka. Teraz Abby, Bree i Kevin wracają po latach do domu, by uporać się z przeszłością i odbudować rodzinne więzi…









Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: 2011
stron : 332

Po bardzo udanej ostatniej powieść Sherryl Woods "Smak marzeń" z przyjemnością sięgnęłam po dalsze losy rodziny O'Brien. Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś innego...ale o tym w podsumowaniu.


Miło wrócić do znanego już miasteczka Chesapeake Shores, jeszcze milej spotkać jest osoby, które po części się już poznało, ich losy, rodziny i pewne tajemnice czy tez historie. Po tym jak Sherryl Woods doprowadziła do szczęśliwego zakończenia pięknej, aczkolwiek trudnej miłości Abby i Trace Rileya, postanowiła nam czytelnikom przedstawić zaplątane i jakże zarazem trudne życie innej z sióstr O'Brien - Bree.
Bree o dziecka jako jedyna z pięciorga rodzeństwa była cicha, ułożona. Dla niej liczyły się tylko książki i marzenie o zostaniu pisarką. Jako dorosła już kobieta opuszcza miasteczko i trafia na stypendium do Chicago. Zamyka pewien etap w życiu i zaczyna wszystko od nowa. Wiedzie życie w dużym mieście, zdała od domu rodzinnego i życia, a także dramatu, który wydarzył się przed wyjazdem.
Po 6 latach, po wielu złych recenzjach jednej z jej sztuk, Bree pod pretekstem otwarcia pensjonatu Jess wraca do Chesapeake Shores. Pragnie zmienic swoje życie, odciąć się od wielkiego świata i zrobić coś dla siebie, zmienić swoje życie...
Czy jej się to uda???? Nie będę więcej nic zdradzała, bo warto przeczytać powieść.


"Zapach żółtych róż" przeczytałam z ogromną przyjemnością i bez najmniejszego wahania. Fajnie jest wracać do miejsc, które już się zna. Z przyjemnością odwiedziłam te nadmorską miejscowość, zajrzałam znowu do domu O'Brienów i pensjonatu Jess. Poznałam też wiele nowych miejsc, zajrzałam do nowo otwartej kwiaciarni, gdzie było czuć cudowne zapachy świeżych kwiatów, które uwielbiam. Miło było obserwować jak świat wokół bohaterów przewracał się do góry nogami, a miłość wisiała w powietrzu. Cieszę się, że mogłam poznać nowych mieszkańców...
Najważniejsze jednak jest to by wierzyć, że marzenia się spełniają, bo czym by był świat bez marzeń, szczęścia i miłości????
Po powieści jednak spodziewałam się czegoś innego, jakiegoś rozczarowania, nudy, bo ile można zabawić w jednym miejscu. Rozczarowałam się, a zarazem jestem szczęśliwa, że autorka przekonała mnie do siebie, że warto sięgać po jej książki, gdzie nawet na minutę nie wkrada się nuda. Warte są tego by zawalić noc!!!!
Z ogromną przyjemnością przeczytałam "Smak marzeń", z ciekawością "Zapach żółtych róż", z niecierpliwością oczekuję na "Światła portu", które zamykają tym samym "Kroniki portowe".
Powieść polecam miłośnikom Sherryl Wodds, ale także miłośnikom uroczych nadbrzeżnych miasteczek oraz miłośnikom kwiatów :) Warto !!!




Dziękuję Pani Monice!!!!
Jest pani nieoceniona! 




poniedziałek, 7 marca 2011

"Smak marzeń" Sherryl Woods

Kiedy Mick O’Brien zaprojektował i zbudował nadmorskie miasteczko Chesapeake Shores, myślał, że tworzy raj na ziemi. Jednak dla niektórych członków jego rodziny to malownicze miejsce okazało się przedsionkiem piekła. Uciekło stąd aż troje dorosłych dzieci Micka. Teraz Abby, Bree i Kevin wracają po latach do domu, by uporać się z przeszłością i odbudować rodzinne więzi…







Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: 2011
stron : 332

Ucieszyłam się ogromnie na tę książkę. Okładka skromna, nie wiele ma wspólnego z treścią , za to wiosenna, co zdecydowanie zachęciło mnie do lektury:)
Sherryl Woods przeniosła mnie do uroczego, malowniczego miasteczka portowego - Chesapeake Shores. Miejsce niezwykle urokliwe, aż czuło się ten świetny klimat i uroki tego miejsca czytając dopracowane opisy autorki, chciało by się być na ciepłej plaży gdy za oknem jeszcze wieje zimny wiatr, a wiosna coś nie nadchodzi....
"Smak marzeń" to historia rodziny O' Brien.
Mick O' Brien budując miasteczko był przekonany, ze to azyl i jedyne wspaniałe miejsce na ziemi, niestety okazało się, że dla członków jego rodziny to całkiem coś innego i gdy tylko nadarza się okazja, rozjeżdżają się w różne zakątki kraju...  
Mick, gdy porzuca go żona Megan, jeszcze bardziej zaczyna pochłaniać go praca, co raz mniej uwagi poświęca swym dzieciom, które po uczelniach zaczynają życie na własne rachunki z daleka od urokliwego miasteczka, w którym wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą.
Gdy najmłodsza latorośl rodziny przyznaje się do kłopotów finansowych, na pomoc zjawia się najstarsza siostra Abby wraz ze swoimi pięcioletnimi niesfornymi córeczkami. Gdy Abby zjawia się w domu rodzinnym by pomóc siostrze okazuje się, że w Chesapeake Shores pojawia się w tym czasie Trace Riley - dawna miłość Abby. Niestety wychodzi na jaw, że tylko on może pomóc w kłopotach finansowych Jess O' Brien by bank nie zabrał jej pensjonatu, jednak stawia on pewne warunki....


Muszę przyznać, że to jest to co lubię najbardziej. Powieść, w której coś się dzieje, jednak po kilku zawiłych momentach kończy się dobrze. Wydaje mi się, że świat realny jest wystarczająco trudny i brutalny, więc z przyjemnością czytam powieści pełne optymizmu i  kończące się szczęśliwie.
Bardzo podobało mi się to, że Sherryl Woods w swej powieści doskonale opisała jak ważne jest w życiu oparcie w swych bliskich. Rodzina jest bardzo ważna, choć czasem jest mnóstwo nieporozumień, uporu, z czasem można pokonać wszystkie trudności.
Autorka ma niezwykle fajny styl pisania, prosty, ale zarazem chce się więcej i więcej. Żałuje, że książka tak szybko się skończyła, czytało się niezwykle przyjemnie i szybko, za szybko. Czuje jakiś niedosyt. Jedynym pocieszeniem jest to, że "Smak marzeń" jest pierwszą powieścią w serii KRONIK PORTOWYCH.
Kolejna część ma się ukazać już w marcu  "Zapach żółtych róż". Doczekać się nie mogę, bo tytuł nastraja tak jakoś wiosennie i optymistycznie. Na kwiecień zapowiedziane są " Światła portu" . Mam nadzieję, że uda mi się je przeczytać i poznam losy reszty O' Brienów. Warto przeczytać !!!!




Za książkę dziękuje Pani Monice :o)