Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łajkowska Anna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łajkowska Anna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 czerwca 2012

Dotyczy konkursu!

W związku z tym, że pytanie konkursowe pani Anny Łajkowskiej sprawiło Wam niesamowitą trudność, postanowiłyśmy je zmienić. 

Zapraszam do udziału w konkursie :) 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Abc...Anny Łajkowskiej

Jest mi niezmiernie miło gościć panią Annę Łajkowską.
Pani Anna jest Autorką dwóch powieści: "Pensjonat na wrzosowisku" oraz "Miłość na wrzosowisku". Obie czytałam i bardzo mi się podobały. Czekam na jeszcze i jeszcze...
Prywatnie żona i mama trójki dzieci. Obecnie uczy języka polskiego w szkole podstawowej.


 Beztroskie dzieciństwo owocuje do dzisiaj.
 
Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!
            Jest mi niezmiernie miło, że czytacie te słowa. Cieszę się, że Pani Sabina zaprosiła mnie do wywiadu ABC… W ogóle, od kiedy ukazał się „Pensjonat na wrzosowisku”, spotykam się z wieloma miłymi reakcjami. Czytają znajomi bliżsi i dalsi. Po co? Może chcą poznać mnie i moją rodzinę z takiej nietypowej perspektywy… Ciekawe, że książki, które uważane są za typowo kobiece, z dużym zainteresowaniem czytają również mężczyźni. A może niesłusznie daję się zaszufladkować? Czas pokaże.
          Ławka na wrzosowisku - tak pierwotnie miał brzmieć tytuł książki. Ławki upamiętniające różne bliskie osoby są wszędzie. Przyznajcie jednak, że ławka w środku wrzosowiska działa inspirująco. Aż prosi, żeby wyobrazić sobie jej historię i opowiedzieć przy okazji.

  Czymś, co również według Was przyciąga do moich książek, są wrzosowiska. Te dalekie, znane z książek i z filmów. A ja je widziałam! Chodziłam po nich wiele razy i bardzo chciałam zapamiętać na zawsze.
            Gdy pierwszy raz jechałam do Bradford, nie miałam pojęcia, co mnie czeka. Spodziewałam się przemysłowego miasta, częściowo opanowanego przez napływową ludność z Pakistanu, Polski, Słowacji i kto wie jeszcze, z jakich stron świata.
Nie pomyliłam się, ale było coś jeszcze. Wyjazd za miasto odsłonił niezwykłe krajobrazy. Wizyta na plebanii pastora Bronte ukazała historię jego utalentowanych córek. To naprawdę działało inspirująco. Nie mogłam nie usiąść do komputera. Nie mogłam nie zacząć zapełniać notatkami rożnych – czasem chwytanych przypadkowo – karteczek.
Domyślacie się na pewno, że inspirowało mnie również własne życie. Pisałam dla siebie, ale też o sobie, chociaż nie chciałam się do tego przyznać.
Nie wiem, jak to teraz wytłumaczyć, ale Basia jednak nie jest mną. Ma inny charakter – nie wiem czy lepszy, czy gorszy. Zupełnie innego męża. I nawet dzieci w gruncie rzeczy nie takie same. Ale przywiązałam się do niej. Zaczęła żyć swoim życiem, a ja próbuję ją nadal opisywać. Domyślam się, jak postąpiłaby w danej sytuacji, choć sama nie wiem, czy jest to realne. Jestem konsekwentna, choć wiem, że wielu czytelników nie lubi Basi. Jest taka oschła, nijaka, czasem po prostu beznadziejna. I taka już pozostanie. Nie wiem nawet, czy życie ją czegoś nauczyło…
Chcę Wam też powiedzieć o zupełnie innej książce, która powstaje równolegle z „Wrzosowiskami”. Nazywa się „Iskierka gwiazd”. Będzie opowiadała o kilkunastu osobach i ich przeżyciach w przededniu świąt Bożego Narodzenia. Każda z tych osób ma swoją historię i teraźniejszość. Wszyscy borykają się z różnorodnymi problemami. A dookoła wystawy błyszczą świątecznymi ozdobami, wszędzie pełno choinek i gwiazd betlejemskich. Śnieg raz pada, raz topnieje, a my nie wiemy, jak się to wszystko skończy. Jedno jest pewne. W końcu nadejdzie Wigilia.
I co o tym myślicie?
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo mocno. Życzę udanych wakacji. A Pani Sabinie jeszcze raz dziękuję za zaproszenie.                           
 Anna Łajkowska

 Dawne dobre czasy. Dzieci były rozkoszne, a Mustik... po prostu był.

ABC...Anny Łajkowskiej
 
Anglia – zadra w sercu

Blogowe opinie – podziw dla blogowiczów za systematyczność i pasję
Chciałabym... – mieć znowu psa

Debiut – słowo pełne niepewności, kruche, nietrwałe, nieobiecujące niczego, niepokojące

Erotyka – jest na każdym kroku za cienką zasłoną

Fart – z powodu jako takiej znajomości angielskiego źle mi się kojarzy to słowo

Góry – boję się, potrzebuję dużo czasu, żeby przywyknąć, a wtedy trzeba już wyjeżdżać

Horoskop - tandeta

Inspiracje... – to ostatnio moje ulubione słowo

Jestem... – tak bardzo się cieszę, że jestem

 Podczas pisania "Miłości na wrzosowisku"

Kolejna powieść będzie... – lepsza od poprzedniej, ale chyba gorsza od następnej, bo ta czwarta to będzie coś

Literatura – duże słowo, ale też duża rzecz, skarbiec po prostu, aż szkoda, że taki duży i życia nie starczy

Łakomstwo – co jakiś czas mnie jednak ogarnia i nic na to nie poradzę

Miłość – ja nie wiem i pod tym względem identyfikuję się z Basią – bohaterką „Wrzosowisk“

Nałogi – nie palę, nie piję, nie biorę niczego, ale to nie znaczy, że nie mam nałogów

Oglądam... – niektóre filmy tylko raz i już na zawsze zapamiętam, niektóre wiele razy i jeszcze obejrzę

Pensjonat na wrzosowisku – do tej pory, gdy go biorę do ręki, nie mogę uwierzyć, że sama go stworzyłam z niczego

Rodzina – najbliższa i dalsza jest mi potrzebna jak powietrze

 Wieczór Halloween w Anglii. W Polsce nie obchodziliśmy tego dnia i nie będziemy obchodzić. Ale tam było niesamowicie.

Smaki... – to przede wszystkim jedzenie, nie chce mi się jeść byle czego, choć kiedyś tak było

Twórczość – to również wybudowanie domu tam, gdzie go nie było, skomponowanie ogrodu, stworzenie dobrej dużej firmy – ekstra!!!

Ulubieńcem moim jest... – Bruce Willis i ciągle wierzę, że jeszcze kiedyś nauczy się grać – są już pewne symptomy

Wrzosowiska – przestrzeń powodująca wyciszenie, zamyślenie. Muszę sprawdzić, czy poza Yorkshire działają podobnie

Zwiedzanie – jest fascynujące, choć tak bardzo nie lubię wszelkiego rodzaju wyjazdów, przemieszczania się z miejsca na miejsce

Życie – gdybym teraz umarła, pamiętajcie: miałam naprawdę udane życie!


 Dziękuję Pani Annie za to, że zaszczyciła mnie swoją obecnością w moich skromnych progach blogowych :) Cieszę się, że dowiedziałam się więcej o Autorce, którą nie tak dawno odkryłam! 
Dziękuję!





Ogromne podziękowania należą się panu Łukaszowi z Wydawnictwa Damiodos - Dziękuję!

Zdjęcia pochodzą z prywatnego zbioru Autorki.

wtorek, 29 maja 2012

Miłość czy lojalność????

W życiu Basi zachodzą spore zmiany. Przeprowadza się do uroczego angielskiego miasteczka, otwiera wymarzoną kawiarnię, remontuje dom, opiekuje się synkiem, przeżywa kłopoty dorastających córek, stara się być oparciem dla męża. Nie zawsze jest łatwo, ale wszystko wskazuje na to, że trudności związane z odnalezieniem się w emigracyjnej rzeczywistości ma już za sobą, a Haworth to jej miejsce na Ziemi.

Autor: Anna Łajkowska
Wydawnictwo: Damidos
Wydano: kwiecień 2012
stron: 232
Oprawa: miękka


Po dobrym debiucie czas na kolejną powieść. "Miłość na wrzosowisku" jest kontynuacją "Pensjonatu na wrzosowisku". Tak jak przy debiutanckiej powieści, tak i tu mamy do czynienia z przecudnej urody okładką! Wrzosowiska niesamowicie przyciągają wzrok. Na całe szczęście okładka nie jest w tej książce jedynym plusem. "Miłość na wrzosowisku" okazała się być lepszą od części pierwszej. Mało tego, fajnie napisaną, pomysłową i nadal klimatyczną. Mam maleńką nadzieję, że Autorka zaszczyci nas jeszcze dalszymi losami tej rodziny...

Powracamy do Anglii, do małego uroczego miasteczka, które utrzymuje się głównie z turystyki.
Życie Basi i Marka wywraca się do góry nogami. Basia odnajduje swoje miejsce na Ziemi. Kupuje dom, w którym na górze planuję urządzić mieszkanie, na dole wyremontować kawiarnię. Mąż zostaje w starym miejscu, aż  nie skończy się okres wypowiedzenia i nie pozamyka zaległych spraw. Basia sama walczy z remontem, papierologią, ale także z budowlańcami, którzy wykonują fuszerkę. Z odsieczą, tak jak poprzednio, przybywa sąsiad Charoll - James. To on wspiera kobietę zawsze kiedy tego potrzebuje. Jest jak dobry duszek, który wie kiedy ma się pojawić.  
Do kłopotów remontowych dochodzi opieka nad dzieckiem, ale także problemy z nastolatkami. Ciężko wszystko Basi pogodzić. Oparcie znajduje u Charoll, a także w James'ie. Z czasem do nowego domu (wreszcie) wprowadza się Marek, ale jego najbardziej interesuje i pochłania nowa praca...
Basia jest na granicach wytrzymałości. Swój czas dzieli między pracę, dzieci, dom, męża... Nie jest lekko to wszystko pogodzić i znieść humory wszystkich dookoła...
Na jej drodze staje miłość...Co z nią zrobi? Jak się zachowa? Co wybierze? Miłość, czy lojalność???


Anna Łajkowska napisała tę powieść już w innym stylu, aniżeli swój debiut. Zdecydowanie bardziej mi się podobała. Na łamach kilkudziesięciu stron poruszyła niezwykle ciekawe tematy. Przede wszystkim rewelacyjnie ukazała to, że jesteśmy tylko zwyczajnymi ludźmi, na których czyhają pokusy...
Zaczynając od problemów nastolatek, które ciężko rozwiązać, poprzez pogodzenie obowiązków domowych, opieki nad dzieckiem z pracą, po problem alkoholowy wśród nastolatków, a skończywszy na zdradzie...
Łajkowska pokazuje nam na przykładzie Basi jak trudno żyć będąc na emigracji. Basia przez jakiś czas sama musiała radzić sobie z wieloma problemami, nie tylko tymi w pracy, ale także w domu i rodzinie. Mąż był, ale jakoby go nie było. Był słabym oparciem dla swej żony, być może dlatego oddalili się od siebie aż tak mocno. Być może właśnie dlatego Barbara szukała oparcia w innych ramionach, potrzebowała rozmowy, miłości, czułości czy namiętności, ale czy warto było????
Nie wiem, nie potępiam, ale i nie pochwalam zachowania Basi. Z pewnością było to krzywdzące dla wielu osób. Jednak czy któreś z nich o tym tak myślało? Nie! Byli szczęśliwi, spełnieni...zakochani...
Jednak los bywa okrutny...zabrał i nie pytał o zdanie...

Romans - czym on tak faktycznie jest? Czy warto dla niego poświęcić wiele lat małżeństwa? Czy warto złamać przysięgę? Czy jest faktycznie odczuwalną miłością? Euforią? Zakochaniem? Czy zwyczajną chemią, która za jakiś czas zniknie???Czy warto porzucić wszystko dla romansu, czy lepiej walczyć o to co się ma? Romans i miłość czy lojalność i dbanie o to, by do małżeństw nie wdarła się nuda, a miłość trwała wiecznie? Zdecydowanie wolę drugą opcję! A Wy?


"Miłość na wrzosowisku" porusza wiele trudnych tematów. Generalnie nie jest łatwo emigrantom. Na przykładzie Jacka i jego rodziny mamy okazję zaobserwować jak to jest, kiedy rodzina się rozpada, matka wraca do rodzinnego domu, ojciec wpada w wir pracy, a syn... wpada w tarapaty...
W wyścigu za pieniędzmi czasem zapominamy o tym co nas i kto nas otacza...Szkoda tylko, że najbardziej na tym wszystkim cierpią dzieci. 


Anna Łajkowska troszkę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się pięknych opisów ciekawych miejsc, a dostałam różne, ale za to bardzo interesujące historię z życia mieszkańców, tego urokliwego angielskiego miasteczka. Imponującą okazała się historia antykwariusza, który przez lata czekał za tę jedną jedyną, w której zakochał się podczas wojny - Bóg mu wynagrodził lata czekania...
Piękna i wzruszająca historia...
Zabrakło mi troszkę pensjonatu Charoll i jej mądrości. Jednak dane nam było poznać wiele fantastycznych osób...

Miłość, przyjaźń, nieporozumienia, zdrada to z pewnością wątki, które królują w "Miłości na wrzosowisku". Nutka niepewności, szczypta tajemnicy, ale także miłosne uniesienia i życie codzienne znajdziemy w tej bardzo dobrej powieści obyczajowej. Mnie się bardzo podobała, spędziłam miło czas, nawet nie wiem kiedy dotarłam do ostatniej strony. Szkoda...chętnie zostałabym tam dłużej mimo łez...
"Miłość na wrzosowisku" jest warta polecenia. Mam nadzieję, że niebawem Anna Łajkowska wyda kolejną książkę, po którą z pewnością sięgnę i to bardzo chętnie, bo wiem, że będzie warto! "Miłość na wrzosowisku"  polecam miłośnikom powieści obyczajowych, ale także tym, którzy kochają małe i urokliwe miasteczka. Z pewnością romantyczki znajdą coś dla siebie! Polecam z czystym sumieniem!





Za książkę serdecznie dziękuję panu Łukaszowi, a także wydawnictwu:



sobota, 26 maja 2012

Bo czasem warto zamknąć drzwi...

Książka ta jest pełna ciepła i refleksji, momentami gorzka opowieść o dylematach i samotności niepracującej kobiety, rzuconej w sam środek Anglii, oderwanej od przyjaciół, rodziny i pracy zawodowej, o jej tęsknocie za dawnym życiem.

Autor: Anna Łajkowska
Wydawnictwo: Damidos
Wydano: 2012
stron: 248
Oprawa: miękka


Przyznaję się! Pokusiła mnie okładka! Zobaczyłam w księgarni i zakochałam się! Niesamowicie klimatyczna, w cudnych kolorach...ale wiadomo, nie oceniajmy książki po okładce...
Tytuł również zdecydował na plus, bo uwielbiam czytać o wszelkich pensjonatach, dworkach czy magicznych miejscach... Jednak całkowity wpływ na to, że zapragnęłam przeczytać tę książkę to to, że jest to debiutancka powieść polskiej autorki. Same plusy! Wszystko co lubię, nawet 4 w 1. Czy warto było???? Było...
Anna Łajkowska zadebiutowała "Pensjonatem na wrzosowisku". Cieszę się, że tak klimatyczna książka trafiła na księgarskie półki. Ciepła, wzruszająca, ale przede wszystkim życiowa - tak można najkrócej określić to co w tej chwili przychodzi na myśl...

Autorka zabiera nas do Anglii.
Poznajemy Basię i jej rodzinę. Początkowo opisuje nam swoją historię, to co kocha, szanuje... Jednak tak do końca nie jest najszczęśliwsza. Obcy kraj, brak pracy, czasem brak zrozumienia... Oddalenie od rodziny i przyjaciół. W pewnym momencie Basia postanawia, że tegoroczne wolne dni spędzi tylko z synkiem. Mąż pojedzie z córkami do Francji, ona zaś z małym Marcinkiem do Szkocji, o której marzyła... Jak zaplanowała tak zrobiła... Los jednak zaplanował dla niej wiele niespodzianek, niekoniecznie tych dobrych...
Czy rozdzielenie się było dobrym pomysłem? Czy taki wyjazd przyniósł kobiecie samozadowolenie?  Czy znalazła to czego szukała????

"Pensjonat na wrzosowisku" to dobry debiut. Napisany w formie pamiętnika głównej bohaterki, ale przepleciony zapiskami myśli jej męża. Zabrakło mi troszeczkę emocji, nutki dramatyzmu, ale myślę, że Anna Łajkowska w kolejnej książce już mnie nie zawiedzie. Wiadomo, że nie jest to lekka praca, wszystko przychodzi z czasem i doświadczeniem. Niemniej jednak książka podobała mi się. Spędziłam miło przy niej czas. Niesamowite opisy, podejrzewam, że wszystko to co widziała Autorka podczas własnej emigracji przelała dokładnie na papier. Czyta się bardzo dobrze, z wrażeniem jakby się tam było i widziało na własne oczy. Chciałabym zobaczyć cudne wrzosowiska...spędzić czas w  miejscu, w którym znajdował się pensjonat Charoll. Musiało tam być cudownie i klimatycznie!
Porwała mnie postać Charoll. Ciepła, miła, ale przede wszystkim bardzo wyrozumiała. Szkoda, że takich osób jest coraz to mniej...
Basia od samego początku polubiła tę angielkę. Otwarła się przed całkowicie obcą osobą, która zdecydowanie potrafiła ją zrozumieć. Jak to jest, że potrafimy czasem w kilkanaście minut zwierzyć się całkowicie obcej osobie???Widzimy w jej oczach zrozumienie i ciepło... Bywa, że potrafimy zaprzyjaźnić się z kimś szybko i szczerze, a z kimś kogo znamy od lat... nie jesteśmy w stanie mu do końca zaufać?
Uważam, że zawsze coś jest po coś... Ma to jakieś znaczenie w naszym życiu. Los planuje za nas, co ma być to i tak się kiedyś wydarzy i nie jesteśmy w stanie tej sile się przeciwstawić! Tak ma być i tyle. Co ma być to będzie...
Podejrzewam, że większość czytających stwierdzi, że zachowanie Basi jest egoistyczne... Ale czy aby na pewno??? Któż z nas nie ma czasem ochoty zamknąć drzwi i udać się w samotną podróż, albo pojechać gdzieś, nawet niedaleko, i zamknąć się w jakimś cudownym i mało gwarnym miejscu??? Życie nie jest łatwe, problemy były i będą, czasem przerastają niejedną osobę.  Myślę, że właśnie wtedy mamy ochotę na trochę samotności, wyciszenia i z dala od wszystkiego co nas do tej pory otaczało... Czy to pomaga? Tego nie wiem. Zawsze wyjeżdżamy w komplecie. Lubię spędzać czas z moimi chłopcami. Rodzina powinna być razem.  Nie wiem, czy potrafiłabym zamknąć drzwi...

Reasumując.
"Pensjonat na wrzosowisku" to dobry debiut, po który zdecydowanie warto sięgnąć. Spędziłam miło czas z ciekawymi ludźmi, pośród wspaniałych i zapierających dech w piersiach scenerii. Autorka pięknie ujęła w słowa to co zobaczyła na własne oczy. To zwyczajnie czuć. Przewodniki tego nie mają... Ciepła, wzruszająca, z nutką dramatyzmu i miłości, ale także z maleńką tajemnicą rodzinną w tle - tak można określić tę powieść. Anna Łajkowska z całą pewnością mnie do siebie przekonała. Z ogromną przyjemnością zaczęłam czytać dalsze losy Basi i jej rodziny - "Miłość na wrzosowisku". Polecam, bo warto!




Serdecznie dziękuję Panu Łukaszowi za zaufanie jakim mnie obdarzył, a także Wydawnictwu: