Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SOL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SOL. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2013

Miła niespodzianka

Dziś dopiero zobaczyłam, ale już się cieszę.
Jakby nie patrzeć pani Monika Szwaja należy do moich najulubieńszych Autorek :)))



Czy anioły noszą kapelusze? Owszem, zdarza się. To te same anioły, które nie cierpią sztywnych mundurków. Są z natury bardzo pracowite, często zdarza im się ratować ludzi, których własny anioł stróż wybrał się właśnie na długie wakacje, a oni, pozostawieni sami sobie, popadają w depresje, zdarza im się próbować samobójstwa, uciekać z domu, tracić wolę życia.
Spotkamy w tej książce grono własnie takich osób, którym "rzeczywistość zwaliła się na głowę". Starszawa pani profesor, niezbyt młody biznesmen, studentka, dziecko... Niektórych bohaterów znamy z poprzednich powieści Moniki Szwai.
Czy ktoś z nich chadza w kapeluszu? Dowiemy się, czytając tę opowieść.

Opis i zdjęcie Wydawnictwo SOL

piątek, 4 stycznia 2013

Mafia, Włochy i Jasna Góra...

Jedna z bohaterek zatrudnia się w domu włoskiego biznesmena jako pielęgniarka, ale okazuje się, że będzie musiała dla chorego także gotować. I nie tylko dla niego – w domu mieszka sześciu współpracowników szefa z żołądkami jak spadochrony. Problem w tym, że Dorota potrafi przyrządzić jedynie herbatę. 

Autor: Marta Obuch
Wydawnictwo: SOL
Wydano: lipiec 2012
stron : 334
okładka: miękka 

seria: seria z kilerem

Szwaja poleca to jedna z moich ulubionych serii, mam nadzieję, że będzie kontynuowana, choć jakoś ostatnio nie widać, by Wydawnictwo SOL zapowiadało jakieś nowe premiery, a szkoda. Serię tę polubiłam, bodajże zaczęłam ją czytać od książki Magdaleny Witkiewicz "Milaczek". Tym razem jednak wydawca proponuje nam całkiem nową, mam nadzieję, że równie fantastyczną serię - serię z kilerem. Zapowiada się...mrocznie, ciekawie, ale przede wszystkim intrygująco!
Wracając jednak do "Miłość, szkielet i spaghetti" nie bardzo wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Opis zdecydowanie zachęcał i kusił, zapowiadał dobrą zabawą, tajemnicę i kryminał - wszystko co lubię. Do tego jak sam tytuł wskazuje mogliśmy spodziewać się miłości, jakiegoś morderstwa!? tudzież choć maleńkiego nawiązania do Włoch, które również lubię. Pokusiłam się. Nie żałuje! Wręcz przeciwnie, bo książkę wręcz pochłonęłam! 
  
"Miłość, szkielet i spaghetti" to bardzo dobra komedia kryminalna, której wartka akcja dzieje się w mieście świętym, jak to śpiewał Muniek Staszczyk - dla niewiedzących oczywiście chodzi o Częstochowę. 
Poznajemy pięć kobiet - trzy siostry, matkę i ciotkę. Każda charakterna, ale razem tworzą niezły kwintet. Dorota pragnie wreszcie się usamodzielnić, jednak by to zrobić musi znaleźć mieszkanie i pracę. Los się do niej uśmiecha i otrzymuje 2 w 1. Rozpoczyna pracę opiekunki i kucharki pewnego przystojnego Włocha i jego kumpli, kłopot w tym, że Dorota nie potrafi gotować... taki kłopot to jednak nie kłopot kiedy ma się siostry, matkę i ciotkę...
Większym kłopotem okazuje się być właściciel domu i jego kumple...kiedy wychodzi na jaw, że mają coś wspólnego z trupem zlatującym z jasnogórskiej wierzy, a także z porwaniem szkieletu...

 Marta Obuch potrafi zaciekawić czytelnika. Morderstwa, porwania, tajemnice i sekrety - tego z całą pewnością nie zabraknie w książce. To wszystko okraszone jest niesamowitą dawką humoru, rewelacyjnymi dialogami, ironią i jedną wielką niespodzianką. Do tego świetnie, barwnie i niesamowicie realnie wykreowane postaci. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem nie tylko samej powieści, ale także pomysłowości Autorki. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Obuch, ale na pewno nie ostatnie. Spodziewałam się chyba czegoś mniej zabawnego i zaskakującego, ale rozczarowałam się bardzo pozytywnie!!!

"Miłość, szkielet i spaghetti" to świetna książka na poprawę humoru, a teraz chyba jest najbardziej odpowiedni czas kiedy potrzebujemy duży zastrzyk optymizmu i świetnej zabawy. Marta Obuch na pewno zainteresuje i rozbawi najbardziej wybrednego czytelnika tudzież mruka, który rzadko się uśmiecha - z tą Autorką nie ma szans na nudę i zamartwianie! Pełen relaks, oderwanie się od problemów dnia codziennego i zapomnienie - to z pewnością wszystko co oferuje nam ta pisarka. Idealna książka na smutne, ponure i nieciekawe dni. "Miłość, szkielet i spaghetti" na pewno rozjaśni pochmurne dni, rozbawi największych ponuraków! Polecam! 
Już wiem, że z całą pewnością i zdecydowanie sięgnę po inne powieści Marty Obuch jak i inne książki z serii z kilerem!



Dziękuję:

 

 

czwartek, 16 sierpnia 2012

Jestem wściekła...

W życiu Majki nareszcie wszystko się ustabilizowało. Wygląda na to, że po wielu perypetiach znalazła nie tylko swoje miejsce na ziemi, ale też miłość i przyjaźń. Ale nie jest dobrze jak jest za dobrze.

Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 25.07.2012
stron : 352
okładka: miękka


Magda Kordel stworzyła cudowne i klimatyczne miejsce gdzieś  w Sudetach. Piękne miasteczko, do którego chętnie się powraca - Malownicze. Miejscowość o której nie można szybko zapomnieć, może nie tylko o samym uroczym miejscu, ale przede wszystkim o jego mieszkańcach...
Mieliśmy okazję zapoznać się mieszkańcami Malowniczego w poprzednich książkach Autorki - "Uroczysko", "Sezon na cuda" czy też "Okno z widokiem" napisane w świetny sposób, oczywiście jak to u Kordel bywa - z humorem!


Z przyjemnością, spacerkiem i w doskonałym towarzystwie powróciłam do Malowniczego i jego mieszkańców. Miło jest tu powracać...
Magdalena Kordel w swej najnowszej powieści "Wino z Malwiną" zdecydowanie stawia na zmiany! Zmiany, zmiany i jeszcze niespodzianki, to wszystko okraszone jak zwykle poczuciem humoru!
Czytelnik trafia do Uroczyska i Majki. Czeka go tam mnóstwo emocji, zaskoczeń, ale też ciepła. Domowa atmosfera zakłócona jest tylko zwykłymi domowymi problemikami...
Maja nadal prowadzi pensjonat, dodatkowo pracując w szkole, choć dyrektorka szkoły nie ułatwia jej zadania... W domu "wychowuje" córkę ( a może odwrotnie?), poskramia cztery psy i kota, nadal przyjaźni się z Jagodą, Miodkiem i...weterynarzem Czarkiem...
Mania wpada na genialny pomysł...
Jagoda czeka na rozwiązanie...
Miodek pomaga kobietom jak może i potrafi...
Czarek...tu "Kordelowa" przegięła!
Proboszcz jak to proboszcz...
A i nowe postaci się pojawią i zaskoczą!
Zacznie się dziać! Oj zacznie! Kiedy w Malowniczym pojawia się Niemka, nie Niemka! Mieszkańcy mają ochotę na...

"Wino z Malwiną" czytałam praktycznie na jednym wdechu. Uwielbiam powracać do Malowniczego i jego mieszkańców. Magdalena Kordel potrafi pisać świetne obyczajówki, ale zdecydowanie z humorem. Czytelnik nie ma szans na najmniejszą nudę! Autorka posługuje się prostym językiem, ale ma dar do rozśmieszania! Z całą pewnością! Rewelacyjnie się bawiłam choć...
Przyznaję się, że od początku mam słabość do pewnej postaci...mianowicie Czarka - malowniczego weterynarza. Polubiłam go niesamowicie, kibicowałam, czekałam na każdy nowy wątek. Chciałam, by znalazł szczęście przy...a tego to już nie powiem! Generalnie mogę tylko napisać, że Kordel zakpiła sobie z weterynarza i ze mnie... wszystko co się wydarzyło, nie jest po mojej myśli! Ba! Ja się wściekłam na Autorkę, choć chyba nie powinnam, bo to jej książka, a ja jestem tylko zwyczajną czytelniczką, która powinna przyjąć wszystko pokornie! 
Mam jednak cichutką nadzieję, że Magdalena Kordel jeszcze nie raz i nie dwa zaprosi nas do Uroczyska, Malowniczego czy choćby do przeczytania swoich kolejnych powieści...

Autorka nie byłaby sobą gdyby w losy zwyczajnych ludzi nie wplotła wątku, który powinien dać do myślenia. Tym razem zabrała nas do pseudo hodowli psów rasowych, które żyły w warunkach godnych pożałowania. Mam nadzieję, że w Polsce jest jakieś prawo, fundacje, czy kontrole, które mają nadzór nad wszelakimi hodowlami i nie ma takich sytuacji jak u Frączaka! W wątku o psach zdecydowanie widać dobre i kochające serce Autorki. Zdecydowanie nie potrafi przejść koło takich zwierzaków i problemów obojętnie... miejmy tylko nadzieję, że nie ma takich pomysłów jak Majka!

To był miło spędzony czas w doborowym towarzystwie i niesamowicie klimatycznym miejscu! "Wino z Malwiną" to książka, która z całą pewnością nie zawiedzie, nie znudzi, a zapewni świetną zabawę. 
Lubię styl jakim się posługuje Magdalena Kordel. Sięgając po jej kolejne książki, wiem, że na pewno nie będzie to stracony czas. Z zakończenia wnioskuje, że jeszcze spotkamy się z mieszkańcami Malowniczego i cieszę się bardzo, bo chętnie tam wrócę i sprawdzę co z moim ulubionym weterynarzem...

"Wino z Malwiną" polecam przede wszystkim tym, którzy już choć raz byli w Malowniczym. Dla tych, którzy wracają tam systematycznie, to lektura obowiązkowa. Dla tych, którzy nie znają jeszcze twórczości Magdaleny Kordel polecam całą serię o górskim miasteczku i charakternych mieszkańcach. Książka idealna na letnie, jesienne czy zimowe popołudnie, gwarantuje, że będzie to miło i w świetnej atmosferze spędzony czas!

Inne książki Magdaleny Kordel - KLIK
Strona Magdy - klik

niedziela, 10 czerwca 2012

Z ostatniej chwili...

Tak z ostatniej chwili!!!!!
Czekam na tę książkę z pewnym zniecierpliwieniem!
 Zapewniam Was, że warto czekać !

Przyznaję się bez bicia, miałam ogromną przyjemność zagłębić się w jej większą część! 
Wierzcie mi, że nie mogę się doczekać reszty! ! ! 

Premiera "Wina z Malwiną" Magdaleny Kordel odbędzie się 25 lipca nakładem Wydawnictwa SOL :)

Okładka jest cudna i idealnie oddaje treść :)
To idealna okazja, by powrócić do ulubionego Malowniczego!


Z przyjemnością  odwiedzę dobrze mi już znane Malownicze, ale także Majkę i weterynarza, któremu Autorka ponoć spłatała figla... (tak mówiła!)

Autorce książki GRATULUJĘ kolejnego dzieła i życzę z całego serca, by tak jak poprzednie powieści i ta stała się bestsellerem! 

wtorek, 20 grudnia 2011

"Matka Wszystkich Lalek" Monika Szwaja

Korrigany, małe bretońskie duszki, potrafią porządnie zamieszać w ludzkich losach. Może to jakiś korrigan postanowił zburzyć spokój Claire Autret z maleńkiej wyspy u brzegów Bretanii?
Wysłał ją w polskie góry, aby tam spotkała dziwną i tragiczną postać Matki Wszystkich Lalek? Kazał jej przewartościować całe swoje dotychczasowe życie?


Autor: Monika Szwaja
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2011
stron : 352
oprawa: miękka 


Monika Szwaja jest moją ulubioną pisarką. Wspaniała kobieta ze wspaniałym darem pisarskim. Autorka rewelacyjnych powieści. Moimi ulubionymi dziełami są: "Zapiski stanu poważnego", "Klub mało używanych dziewic" czy też "Zupa z ryby fugu". Jednak każdą z części darzę sympatią. Są to książki do których najczęściej i najchętniej powracam. Monika Szwaja piszę tak jak lubię, dlatego kupuję w ciemno każdą wydaną nową powieść. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Najnowsze dzieło -"Matkę Wszystkich Lalek" uważam za najlepszą powieść pani Moniki jaką miałam przyjemność czytać, a czytałam  wszystkie...


Monika Szwaja zabiera nas w niesamowitą podróż do Bretanii. Wspaniałe miejsce, które warto odwiedzić, zwiedzić, a nawet tam zamieszkać. Jednocześnie autorka opisuje nam nasze piękne Karkonosze, które mają swój urok i czar. Co łączy te dwa urocze zakątki pełne magii? Łączy je pewna niespełna 30 letnia Klara, a raczej z francuskiego Claire. Klara to wspaniała i utalentowana osoba, która wraz z rodzicami, siostrą i babcią mieszka na małej wysepce w Bretanii. 
"Pointe du Raz jest najbardziej na południe wysuniętym cyplem półwyspu Finistere, ograniczającym z kolei od północy wielką i słynną ze sztormów Zatokę Biskajską. Powyżej Pointe du Raz był juz otwarty Atlantyk. Na przedłużeniu cypla, osiem kilometrów od jego końca, tkwiła w oceanie maleńka wysepka, Ile-de-Sein..."
Zachełmie, górska miejscowość, w której żyją wspaniałe osoby. Jedna z nich niestety jest umierająca, z ostatnią wolą do Bretanii wyrusza Egon i Erwin Zacharzewscy. Wiozą wiadomość, która zmieni życie niejednej osobie...
Monika Szwaja wspaniale wplata wątek wspomnieniowy, który wywołuje ogromne emocje. Poznajemy Elżunię, która w swoim życiu przeżyła niesamowite chwile pełne cierpienia, żalu, a chwilami szczęści...


"Matka Wszystkich Lalek" to przede wszystkim powieść wielowątkowa. Wspaniale wyważona i napisana stylem, który lubię i do którego przywykłam czytając powieści Moniki Szwai. 
Autorka zabiera czytelnika w podróż do cudownego miejsca, pełnego magii i interesujących mieszkańców, gdzieś na Atlantyku. Cudownie, zielono, otoczone plażami, zatokami i oceanem...
"Nigdzie nie ma tak soczystej trawy, tak zmiennego w swej urodzie nieba, skał, zatoczek, urwisk i plaż. Nigdzie nie ma tylu tęcz zakwitających w wilgotnym, morskim powietrzu. No i te elfy, korrigany, wróżki i duchy dawnej Kornwalii, w której król Artur miał swój zamek i okrągły Stół..."
Autorka zabrała nas również na wspaniałą wycieczkę po Karkonoszach, które w zależności od pory roku potrafią być coraz to bardziej piękniejsze jak i bardzo zachęcające. 
Jednak oprócz pięknych widoków i cudownych pełnych magii miejsc, autorka pokazuje nam jak nie wiele trzeba, by nasze życie zmieniło się diametralnie. Wystarczy chwila, jeden gest, pewna sytuacja, by los wywrócił życie do góry nogami. Choć nie łatwo się z tym pogodzić to niestety pewnych spraw nie da się uniknąć...


Monika Szwaja stworzyła świetne dzieło. Powieść zawiera problematykę jak i wspomnienia, które powiązane są z II wojną światową. Wszystko to zostało okraszone przepiękną przyrodą, miłością jak i pasją.
Jednak ogromne wrażenie na mnie wywarły postacie. Szwaja stworzyła bardzo realistyczne osoby, pełne emocji, wiary w pewne wartości jak i w miłość. Nie zabrakło mi humoru, który z pewnością dostarczały pewne bliźniaki - Kinio i Minio. Umiliły one czas i rozśmieszyły do łez. 
Autorce dziękuję za to, że wspaniale rozwinęła wątek rękodzieła. Pokazała, że pasja w życiu jest czymś, bez czego trudno żyć i normalnie funkcjonować. Rękodzieło warto zgłębiać i pielęgnować. Podobnie jest z przyjaźnią i miłością. Może wreszcie przełamie się stereotyp, który ukazuje tylko starsze osoby zajmujące się rękodziełem. 
"Matka Wszystkich Lalek" to zdecydowanie najlepsza książka Moniki Szwai, która nie tylko wzrusza, ale też bawi i poucza. Z pewnością do tej powieści wrócę, a tych którzy jeszcze nie czytali namawiam, bo warto poznać historię Klary, Elżuni jak i Jurka, Bogusi i dwóch bliźniaczych urwisów.



sobota, 12 listopada 2011

ABC...Agnieszki Krawczyk + konkurs

Autorka na początku zabrała mnie w Magiczne miejsce, po jakimś czasie zaczęłyśmy Pisać na priv, by na końcu czytać o Morderstwie niedoskonałym... O kim mowa? Oczywiście, że o wspaniałej pisarce, która z ogromnym humorem pisze kolejne książki. Jest mi ogromnie miło, że mogę gościć u siebie na blogu Agnieszkę Krawczyk.

Zasłużone lenistwo...


Kiedy Sabina poprosiła mnie o napisanie krótkiego wstępu do tego „ABC…” pomyślałam, że jest to doskonała okazja, by podziękować Czytelnikom.
Dziękuję, że czytacie moje książki, i że je lubicie. Dziękuję za wszystkie uwagi i komentarze. Te pozytywne – bo sprawiają mi przyjemność, i te negatywne – bo dzięki nim staram się pisać lepiej.
Nie spodziewałam się, że pisząc książki, poznam tylu fantastycznych ludzi. Zaprzyjaźniałam się z wieloma Czytelnikami, poznałam blogerów piszących o książkach. Zrozumiałam, że świat autorów i czytelników, to żywy kosmos, w którym ciągle coś się dzieje.
Jedna z Czytelniczek napisała mi, że otrzymała moją książkę w prezencie, gdy była w szpitalu i czekała na operację. Lektura rozśmieszyła ją, odrywając myśli od niewesołych spraw. Wierzcie lub nie, ale czytając takie słowa, wiem, że warto pisać! Choćby dla tej jednej osoby, której zrobię przyjemność moją książką!



ABC...Agnieszki Krawczyk

Artysta: bardzo pojemne pojęcie. Myślę, że cudownie być artystą w sztuce życia. Każdy z nas ma artystyczne zdolności, potrafi stworzyć coś wyjątkowego, tylko nie każdy o tym wie. Hasłem, które towarzyszy mi w życiu jest „free your mind” (uwolnij umysł), które polecam wszystkim kandydatom na artystów.

Boję się… Nie powiem, że niczego się nie boję, chociaż na pewno nie jestem strachliwa. Boję się o zdrowie i szczęście moich bliskich.

Cenię...W ludziach najbardziej cenię poczucie humoru i lojalność w przyjaźni. Myślę, że potrafię zrozumieć słabości innych i staram się ludzi nie oceniać. Mam świadomość, że moje postrzeganie świata jest subiektywne i nie mogę wymagać, by inni zachowywali się tak, jak ja to sobie wyobrażam.

Dom. Myślę, że nie powiem tu nic oryginalnego – dobry i ciepły dom to podstawa naszego szczęścia. Dom powinien być spokojną przystanią, gdzie chcemy się schronić, dawać nam oparcie i ciepło.

Egoizm. Mam nadzieję, że jestem go pozbawiona, choć istnieje podobno coś takiego jak „zdrowy egoizm”, zdaje się, że chodzi o to, żeby ludzie za bardzo nie wchodzili nam na głowę. Mnie chyba wchodzą, ale co mi tam!

Fikcja. Ważne, żeby fikcja zbytnio nie mieszała się z rzeczywistością. Kiedy się jest pisarzem, trzeba się bardzo pilnować, żeby nie zmyślać zbytnio w realnym życiu.

Gadulstwo. Cóż… Ze wstydem powiem, że to moja największa wada, ale już dawno zrobiłam z niej zaletę, a nawet nauczyłam się na niej zarabiać, pisząc książki.

 Autografy, autografy, autografy...

Hobby. Ostatnio jadąc autobusem usłyszałam rozmowę dwóch starszych pań. „Ja to jestem okropnie nudna dla mojego męża” – mówiła jedna. „Nie mam żadnych pasji – nie interesuje mnie sport ani majsterkowanie”. Z tego puntu widzenia, też nie mam hobby…A tak poważnie – moim hobby chyba jest po prostu życie, nie ma nic bardziej pasjonującego.

Ignorancja. Mam nadzieję, że jest jej coraz mniej na świecie. Nic mnie tak nie przeraża jak ignorancja i bezduszność, właśnie w tej kolejności.

Jutro. Lubię to słowo, bo obiecuje zawsze nową przygodę. W jednym z moich ulubionych filmów „Posłańcu” Josepha Loseya pada takie zdanie „Przeszłość to czarodziejska kraina, wszystko tam wygląda inaczej”. Ja w ten sposób myślę o przyszłości – dla mnie dzień jutrzejszy jest taką czarodziejską krainą…

Koty. Uwielbiam! Baudelaire nazwał je „sawantami chłodnymi”, zupełnie nie rozumiem dlaczego! Może chodziło mu o charakterystyczną dla kotów rezerwę i wyniosłą obojętność względem wszelkich tragedii świata? Każdy kot to zagadka i za to je kochamy!

Lenistwo. To jest to „co tygrysy lubią najbardziej”, niestety chwilowo nie mogę sobie pozwolić na tę przyjemność.

Łgarstwo. Nie kłamię. Kiedy w młodych latach mi się to zdarzało, nigdy nie pamiętałam, co komu nałgałam i zawsze wpadałam w kłopoty. Żeby zaoszczędzić sobie stresu i nie zaprzątać głowy ewidencjonowaniem kłamstw, wolę mówić prawdę.

Morderstwo wyłącznie „niedoskonałe”. Moja ulubiona książka (bo najnowsza zawsze jest ulubiona). Osobiście nie wierzę w morderstwa doskonałe; jak powiedział mi kiedyś jeden profesor kryminalistyki, „nie ma morderstw doskonałych, są tylko niedoskonałe śledztwa”.

Nagość. Np. „nagi miecz” mnie przeraża, poza tym jestem w tej dziedzinie nieustraszona! Są rośliny nagonasienne i prawda także czasami bywa naga, ogólnie mam wrażenie, że nagość bardziej jest w cenie niż jakikolwiek ubiór.
 2 letnia autorka, czyż nie urocza???

Oceniający. Wiele osób mnie ocenia. Krytyka konstruktywna jest dla mnie bardzo cenna i lubię ją. Na krytykę personalną nie zwracam uwagi, a nawet mnie śmieszy – ulubiony epitet jakim mnie obdarzono „ma przemyślenia na poziomie ekspedientki z mięsnego”. Wiem, że takie uwagi mają mi sprawić przykrość, ale moim zdaniem świadczą jedynie o oceniającym.

Plotka. Bardzo ciekawe zjawisko, żyjące własnym życiem, pewnie jestem obiektem plotek (jak my wszyscy), ale niestety nie wiem jakich, więc żadnej tu nie przywołam.

Romantyzm. Jako epoka literacka był dla mnie trudny do strawienia (łzawa miłość, i te smutki na temat Ojczyzny), jako uczucie – jak najbardziej. Wydaje mi się, że nie jestem romantyczką; chyba trochę zbyt twardo stąpam po ziemi. Z drugiej strony dzisiaj zachwycił mnie pierwszy prawdziwie jesienny zachód słońca – z mgłami i lekko różowym niebem…

Spotkania. Podobnie jak koty – uwielbiam! Wszelkie – spotkania z rodziną, przyjaciółmi, czytelnikami, to niestety wiąże się z moją wadą – gadulstwem! (O przekuwaniu wad w zalety proszę przeczytać niżej!). W dzisiejszych dosyć zabieganych czasach przywiązujemy zbyt małą wagę do spotkań. Mail, SMS, chat na facebooku są bardzo fajne, ale nie ma jak rozmowa w gronie przyjaciół, i na żywo!

Ekipa TVP rozkłada parasol ochronny nad autorką

Śmiech. Ciągle się śmieję, jestem wielką i nieuleczalną optymistką. Ja naprawdę uważam, że śmiech to zdrowie (jestem dosyć zdrowa, więc chyba mam tu rację!).

Talent. Każdy z nas ma talent do czegoś, nie należy go lekceważyć, i trzeba go pielęgnować.

Uwielbiam... Żyć. Po prostu.

Wyjazd. Marzę o dalekich podróżach. Nie jest to marzenie oryginalne, ale mam nadzieję, że wkrótce zacznę je realizować. Na razie czekają mnie mini-podróże do moich dwóch przyjaciółek: do Wrocławia i do Wiednia.

Zalety. Jeśli zaczniesz widzieć swoje wady jako zalety, życie zmieni się diametralnie. Ja tak robię i dzięki temu jestem szczęśliwsza. Każdy ma zalety, trzeba tylko chcieć je dostrzec.

Żal. Żal mi, że dojechałam już do litery „ż” i nie powiedziałam ani połowy tego, co chciałam powiedzieć!
xxxxxxxxxx

Niespodzianka dla czytelników mojego bloga, jak i czytelników Agnieszki .
Autorka zaprasza na konkurs, do wygrania jej ostatnia powieść "Morderstwo niedoskonałe" oraz "Magiczne miejsce".
 
Co zrobić by otrzymać książkę ze specjalną dedykacją ? 
Wystarczy odpowiedzieć na pytanie i uzasadnić swoją wypowiedź.

W następnej książce Agnieszki Krawczyk dużą rolę odgrywać będzie tajemnica. Czym dla Was jest tajemnica - małym sekretem, czy zagadką, od której po plecach przechodzą dreszcze?
Zwycięzcy zostaną wybrani przez Agnieszkę. 
Będzie mi miło jeśli wspomnicie o konkursie na własnych blogach.
Osoby, które nie posiadają bloga proszę o pozostawienia adresu mailowego.
Konkurs trwa do północy 17 listopada br.
 Wyniki konkursu ukażą się na blogu 18 listopada br.

Agnieszko bardzo serdecznie dziękuję za udział w zabawie, jestem wdzięczna za to, że znalazłaś czas.


Kolejny gość już za dwa tygodnie...
Zapraszam

czwartek, 20 października 2011

Każdy ma takie swoje okno...

Okno z widokiem to powieść pełna zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, przez wiele lat skrywane sekrety rodzinne wychodzą na jaw. 


Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 19.10.2011
stron : 304
okładka: miękka


Magdalena Kordel jest mi dobrze znaną  pisarką. Choć czasem mnie zaskakuję, czasem ze złości, to zazwyczaj jej książki mają to do siebie, że przede wszystkim gwarantują dobrą zabawę. Autorka ma poczucie humoru, które rewelacyjnie przenosi z życia codziennego na karty nowych powieści. Nie wiem dlaczego, ale sięgając po kolejne książki wiem, że gwarantują mi rozrywkę, optymizm, ale przede wszystkim chwilę zapomnienia. Dlaczego chwilkę? Dlatego, że Magda Kordel czaruję swych czytelników, sprawia, że jej książki wciągają i nie da się ich odłożyć, pochłania się je w bardzo krótkim czasie. Trochę szkoda, że nie idzie się nimi po delektować. Znalazłam jednak sposób, wracam do nich zawsze wtedy, gdy jestem zmęczona i potrzebuję odskoczni i gwarantowanego poczucia humoru. W książkach Kordel tego nie brakuje.

Najnowszą powieść pani Magdaleny "Okno z widokiem" przeczytałam z największą przyjemnością...
Chętnie powróciłam do uroczego miasteczka w Sudetach o wdzięcznej nazwie Malownicze. To właśnie tam nad mieszkańcami czuwa Anioł oraz święty Antoni, który stoi na rozdrożu. Młodsze pokolenie najbardziej z dzieciństwa pamięta diabła z babcinych opowiadań.
"Jedyne co mnie dziwiło, to wątpliwe sąsiedztwo, jakie sobie wybrał. Bo w kapliczce stała figurka świętego Antoniego. A jak wiadomo, diabeł i rzeczony święty byli zażartą konkurencją. "
Nikt z mieszkańców nie przeczuwa, że pewnego dnia pojawi się inwestor, chcący zniszczyć kapliczkę, która stoi od wielu lat. Mieszkańcy są bezradni. Kiedy w Malowniczym pojawia się niespodziewanie wnuczka Matyldy, wszyscy pokładają w niej ostatnie nadzieje. Czy Róży uda się uratować swego ulubionego patrona ? Co sprawiło, że postanowiła odwiedzić babcię akurat w tym czasie? Czy uda się jej odkryć kim jest tajemniczy inwestor, a może przekona Antoniego i tego od czarnych mocy, by pomogli w ocaleniu tego urokliwego kawałka ziemi?Co z tym wszystkim ma wspólnego proboszcz? Zachęcam do lektury, z pewnością się tego wszystkiego dowiecie, ba a nawet dużo więcej. Ta książka to jedno wielkie pasmo niespodzianek z czasów teraźniejszych jak i tych już zamierzchłych...
Osoby, które spodziewają się kontynuacji "Uroczyska" i "Sezonu na cuda" muszę niestety rozczarować. Autorka z pewnością zabiera nas do znanego nam z wcześniejszych powieści Malowniczego, ale opisuje nam całkiem nowe zdarzenia, przedstawia innych bohaterów, choć muszę przyznać, że o tych nam już znanych z pewnością nie zapomniała. Miło było odwiedzić Maję, choć szczerze mówiąc miałam nadzieję, że dowiem się co u niej słychać, jednak Magdalena Kordel poskąpiła mi tej wiedzy. Wynagrodziła mi to rozczarowanie  wątkiem o wykopaliskach archeologicznych. Stworzyła fantastyczne, od razu dające się lubić postaci. Nie zapomniała tez o czarnych charakterach, jednak rozbroiła mnie całkowicie policjantami, takimi prosto ze starych, dobrych dowcipów.

Z pewnością nie można "Okna z widokiem" zaliczyć do lektur wymagających myślenia, ale na pewno do powieści z świetnymi dialogami, ogromną dawką humoru, a przede wszystkim z rewelacyjnymi porównaniami i tekstami. Nie zabraknie niespodzianek, duchów, sensacji, ale także bardzo małej (dlaczego tak mało?) daweczki miłości i romansu. Choć czasem autorka zafundowała nam "cudowne" rozwiązania i zbiegi okoliczności, to mnie osobiście wcale to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Pamiętajmy, że każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, świętego czuwającego, czy choćby szczęście, które czasem daje nam szansę. Być może kiedyś sami dojdziemy do kapliczki na rozdrożu, bądź  otrzymamy jeszcze jedną małą szansę na takie nasze "okno  z widokiem". Któż to wie?  Los, potrafi zaskoczyć, pamiętajmy o tym...
Podsumowując, Magdalena Kordel absolutnie mnie nie rozczarowała, świetnie się bawiłam, spędziłam miłe chwile w świetnym towarzystwie. Odwiedziłam znane mi już miejsca, a że czasem bywało pod górkę? Samo życie, które bywa zmienne jak pogoda.
Nie mogę nie wspomnieć o okładce, która znacznie się różni od poprzednich powieści autorki, ta jest ciepła, intrygująca, w pięknych stonowanych barwach. Ma się ochotę otworzyć to okno i dostać do Malowniczego, które jak się domyślam widnieje w oddali...
Polecam, polecam, polecam. Idealna powieść na wieczór, który chce się spędzić w przepięknym miejscu, w doborowym towarzystwie i odkrywając tajemnicę za tajemnicą. Jednak książka przede wszystkim jest cudownym lekiem na poprawę humoru.

Ps. Nie słuchajcie mnie, przyznaję się - jestem nieobiektywna, zapatrzona w autorkę i przekupiona ;-)
A może sami się przekonajcie czy tak jest?

Dziękuję Pani Magdo.
Dziękuję Pani Lidko.

niedziela, 16 października 2011

Życie to pasmo gór...

Każdy człowiek ma swoje Himalaje. Czasem wyczynem godnym zdobycia Korony Ziemi staje się samodzielna wyprawa na uczelnię albo do kościoła. Magda Kulus ma zanik mięśni, jeździ na wózku i codziennie zdobywa jakiś Mount Everest. Ale tak jak Hillary miał towarzysza w Szerpie Tenzingu, tak ona ma swojego nieodłącznego Blondyna, Igora.


  
Autor: Magdalena Kulus
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2011
stron : 262
okładka: miękka

Magdalena Kulus choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Jeździ na wózku zwanym elektrykiem. Na co dzień zmaga się z chorobą, ale też z trudnościami dnia codziennego czy choćby barierami architektonicznymi. Dla kruchej blondynki to nie lada wyzwanie. Od pięciu lat towarzyszy jej najwierniejszy przyjaciel Igor, cudny pies asystent.
"Blondyn i Blondyna" to zbiór wpisów blogowych, przemyśleń, sprawozdań, ale przede wszystkim historia Blondyna, który jest niezastąpionym towarzyszem. Magda, od której aż bije duża ilość optymizmu i miłości do zwierząt, otrzymała pomocnika, który ma jej pomagać. Jednak z dnia na dzień pies asystujący stał się całym życiem i miłością tej młodej kobiety. Choć w książce pojawia się wiele osób, które niosą chęć pomocy, przyjaźń, to autorka zdecydowanie wyróżnia swego asystenta, bo to o nim ta historia...

Co mnie zaskoczyło? Optymizm i pozytywne podejście do życia. Tak, tak, zazwyczaj każdy kojarzy osobę niepełnosprawną z pesymizmem i brakiem chęci do życia. Gorycz i złość przekazywana dla innych. W sumie potrafię to zrozumieć, codzienne zmaganie z chorobą, przeszkody, ukradkowe i pełne politowania spojrzenia innych, to potrafi zdołować. Jednak Magdalena Kulus jest idealnym przykładem osoby, z której warto brać przykład i ciepło, które daje innym. Pełna wiary, miłości i otwartości przyciąga do siebie ludzi i zwierzęta jak magnes. Nie straszne jej bariery, które codziennie musi pokonywać, sama lub z pomocą innych. Przy tych wszystkich przeszkodach nadal pozostaje uparta i dążąca do wyznaczonego celu. Nie użala się nad sobą, tylko bierze życie jakie jest i cieszy się z tego co osiągnęła. Każda drobnostka, uśmiech, postęp dodaje jej sił. Wiadomo, że i są chwile zwątpienia, generalnie stara się nie poddawać. Jej życie zmieniło się gdy w domu pojawił się Igor. Blondyn, który stał się częścią jej życia. Najlepszy przyjaciel, z którym dzieli troski i radości. Ten wyjątkowy pies jest niezastąpionym pomocnikiem, ale przede wszystkim cudownym przyjacielem Blondyny. To o nim i jego postępach i małych występkach jest ta książka. Forma pamiętnika, napisana bardzo interesująco i z humorem, dodatkowo uzupełniona zdjęciami Blondyna i Blondyny. Jedyną wadą jest to, że "Blondyn i Blondyna" bardzo szybko się kończy. Pocieszające jest to, że w każdej chwili mogę przeczytać aktualne wiadomości na blogu Magdaleny, który z chęcią odwiedzam.
Przeczytałam z ogromną przyjemnością, otrzymałam bardzo dużą dawkę optymizmu. Połączyłam też pewne fakty, dość dawno temu oglądałam pewien program o dziewczynie i jej psie, teraz już wiem kim jest ta dziewczyna, był to program o Magdalenie Kulus i Igorze. Jestem tego pewna :) Znajome się też wydawało podobieństwo pewnej wspaniałej pary przyjaciół, dziewczyny niepełnosprawnej i jej psiego asystenta, w jednej z książek mojej ulubionej autorki - Moniki Szwai.
Magdalena Kulus okazała się niezwykle ciekawą osobowością. Pełną uroku, ciepła i niezwykłego pozytywnego podejścia do życia. Wiele osiągnęła dzięki pomocy rodziny, przyjaciół, ale przede wszystkim własnej odwadze. Podziwiam, podziwiam, podziwiam.
"Blondyn i Blondyna" to książka, z którą warto się zapoznać, zaprzyjaźnić na dłużej, a gdy skończy się czytać i poczuje niedosyt, polecam blog Magdaleny i Igora -  http://blondyniblondyna.blox.pl/html

Za książkę serdecznie dziękuję pani Lidce z Wydawnictwa SOL 



piątek, 23 września 2011

Kryminał z humorem?

Książka nie jest typowym kryminałem. Jest to lekka i zabawna powieść obyczajowa, z absurdalnym wątkiem kryminalnym, podobnym do tego w "Lesiu" Chmielewskiej. Jak napisała Autorka - jest to jak na razie jej najśmieszniejsza książka.

Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2011
stron : 288
seria:  Monika Szwaja poleca!


To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Krawczyk, miałam przyjemność zapoznać się z debiutancką powieścią "Napisz na priv", która mnie rozśmieszyła i przekonała całkowicie do autorki. Jednak moją ulubioną powieścią jest świetna książka - "Magiczne miejsce". Dlatego chętnie sięgam i będę sięgać po kolejne powieści, które zostaną napisane przez autorkę. 

Czego się spodziewałam sięgając po najnowszą powieść Agnieszki Krawczyk - "Morderstwo niedoskonałe"?? Dobrego i trzymającego w napięciu kryminału. Co otrzymałam? Pełną humoru, świetnych tekstów, niesamowitych pomysłów powieść, owianą nutą kryminału i zaskakującym listem umieszczonym na końcu książki!!!

Któż z nas, czytelników nie zastanawiał się jak jest i jaka panuje atmosfera w wydawnictwach. Jak wygląda praca redaktorów? Co porabiają graficy? Jak wygląda korekta książek? Kto czyta i wybiera najlepsze książki nadające się do tego, by je wydać??? Takich pytań jest znacznie więcej.  Agnieszka Krawczyk uchyla rąbka tajemnicy... co tam rąbek. postanawia pokazać wydawnictwo od najlepszej strony, ba nawet od tej...kryminalnej! "Morderstwo doskonałe" to kryminał, którego akcja dzieje się w maleńkim wydawnictwie, gdzieś na obrzeżach dużego miasta. Pracownicy jak pracownicy, robią wszystko, by prezes był zadowolony. Grupa pracowników, a zarazem przyjaciół Adela, Marta, Marek i Mizera, otrzymują od szefa nie lada wyzwanie. Mają wydać powieść niejakiego Kusibaba. Wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie to, że rękopis zaginął, a na dodatek nadawał się tylko do kosza. Odnajdują tylko 150 stron "dzieła", resztę postanawiają odtworzyć. Okazuje się jednak, że autor książki zaginął...do akcji wkracza grupa "Zemsta Shitu" , a także policja.
Czyżby morderstwo? Kim jest tajemnicza siostra Kusibaba? Co się stało autorem? Czy grupa Shitu odnajdzie autora czy jego zwłoki? 
Na te i inne pytania znajdziecie z pewnością odpowiedzi w powieści.


"Morderstwo niedoskonałe" to świetna powieść  kryminalna "na wesoło". Autorka stworzyła śmieszną historię, przeplecioną nutką sensacji, równocześnie wykonała kawał dobrej, pisarskiej roboty, mam nadzieję, że samodzielnej! Główni bohaterowie to postacie bardzo ciekawe, posiadające różne charaktery, zainteresowania czy też podejście do życia. Choć różni ich bardzo wiele, wspólnie tworzą fantastyczny team, uzupełniając się doskonale i to nie tylko w pracy. Pomagają sobie i wspierają się zawsze wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba, taka przyjaźń potrafi przetrwać wiele lat, a nawet całe życie. "Morderstwo niedoskonałe" ma świetnie dobrana okładkę, idealnie oddaje wspaniałą przyjaźń jaka łączy głównych bohaterów, a także ukazuje radość jaka im towarzyszy podczas wspólnych spotkań.

Czy polecam? Oczywiście, że tak! Świetnie się bawiłam podążając tropem Kusibaba. Otrzymałam też odpowiednią naukę, mianowicie nie będę już płaciła kartą za książki!!! Powód? Odnajdziecie w najnowszej powieści Agnieszki Krawczyk. Polecam głównie osobom, które szukają lekkiej lektury z dawką humoru, która rozjaśniłaby jesienne dni, z pewnością się nie zawiodą! Nie zabraknie w powieści kryminału, sensacji, ale przede wszystkim humoru! Polecam.

Serdecznie dziękuję pani Lidce i Wydawnictwu SOL  

środa, 27 lipca 2011

Strzeżcie się! Kostucha nadchodzi...

W Marianie już od dzieciństwa tkwi głęboko zakorzeniony kompleks: obraz ojca-pijaka,  poczciwej, ale niezbyt przedsiębiorczej matki i doświadczanej na co dzień biedy towarzyszy mu przez całe życie, stając się motorem napędowym wszelkich jego działań.  Jeszcze jako mały chłopiec Marian poprzysiągł sobie, że w przyszłości zostanie ważnym, szanowanym i podziwianym obywatelem.





Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2011
stron : 320

Muszę przyznać, że to było nie lada  wyzwanie. Pani Danuta Noszczyńska mnie zaskoczyła!!! Pierwsze zetknięcie z twórczością tej autorki, a czuje się jak przejechana przez czołg! "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" to nie była lekka lektura, fakt humoru co nie miara, ale wściekłość na głównego bohatera Marianka Żywotnego towarzyszyła mi od pierwszej do ostatniej strony!!! Jeszcze żaden bohater tak mnie nie denerwował i drażnił!


Właśnie kim jest Żywotny Marian!? Mogłabym go potraktować jednym zdaniem, ale nie chcę! Chcę go opisać, ba ja muszę to koniecznie zrobić! 
Skoro zapiski to zapiski, Mariana właśnie. To on przedstawia nam całe swoje życie, aż do tych pod dwiema kosami, czyli magiczną liczbę 77. Jest przekonany, że Kostucha go zabierze i nie doczeka się roku więcej.Więc zabrał się prosty chłop do spisania dziejów swoich dla potomności, dokonania rachunku sumienia z Bogiem i ludźmi. 
"Prawdę powiedziawszy, do tych pór uważałem, że pisanie dzienników, pamiętników i wspominków - babska to rzecz i mężczyzny niegodna..."
Marian Żywotny w  pamiętniku opisuje swoje biedne i niesprawiedliwe życie, życie na jakie skazali go bliscy...
Rodzice - dom rodzinny wspomina ...jak wspomina, matka dobra kobieta, ojciec wspominany jako chłop, który bił, pił i nic nie robił. Dla Mariana zawsze wszystko na końcu było,nie czuł się szczęśliwy, doceniany i kochany.
Postanowił zdobyć kobietę majętną, urodziwą i taką , której mu wszyscy pozazdroszczą.
Wybór padł na śliczną i mądrą Apolonię, na przeszkodzie jednak stał pewien student, którego z łatwością się pozbył.
" Zdać by się mogło, że przysięgi danej sobie na ojcowskim pogrzebie nie dotrzymałem i miast paradnej dziewuchy najgorszą lebiegę we wsi pojołem za żonę"
Żona jak żona, dogodzić mężowi chciała i tak była tylko zwykłą kobietą, która służyła swemu panu i władcy. Na świat wydała pięcioro dzieci, w tym tylko jednego syna, a i tak Marian do końca zadowolony nie był.
"Gdym Go o córkę prosił, dał mi cztery, jednakowoż jedna w drugą same lebiegi, które razem do kupy dopiero za jedną rzeczową kobietę ujść mogły. Ofiarując mi upragnionego syna, od góry rudym łbem go naznaczył, a od dołu kaczymi stopami"
Marian wychowując swe dzieci i po części żonę, pracował, modlił się, zazdrościł innym i nienawiść do świata swoją hodował. Gdy przeszedł na emeryturę, stał się jeszcze bardziej denerwujący dla otoczenia, wymagający dla dzieci i Apolonii, jeszcze bardziej z butami w życie innym właził i na sąsiednie podwórka częściej z zazdrością zaglądał.
To co on uważał za swój patriotyczny obowiązek inni za wścibstwo i chorobliwą zazdrość. To co on za chęć poinformowania i ostrzeżenia inni za donosy. Taki już Marian Żywotny był - mściwy, zazdrosny i wścibski!
Czy znacie takiego Mariana? Może wystarczy się rozejrzeć ?


Życie z Żywotnym musiało być koszmarem dla bliskich. Danuta Noszczyńska rewelacyjnie ujęła TO co znajduje się na wyciągnięcie naszej ręki. TO, to nic innego jak zawiść i zazdrość ludzka, która nie zna granic. Wiele osób uważa się za osoby skrzywdzone przez los, Boga, czy ludzi. Ale czy na pewno? Może sami krzywdzą innych z siebie robiąc ofiarę? Na dodatek wykorzystując, ba nadużywając swojej religijności i mniemanej dobroci. Cała ta bogobojność i patriotyzm głównego bohatera, aż drażniły oczy i nerwy.
Fałszywa skromność, wiara, a także domniemany szacunek dla bliskich, którymi tak się szczycił Marian doprowadzało mnie niemal do furii!!!!Krótko mówiąc i pisząc jedno wielkie zakłamanie, w które się niemal samemu wierzy!

Trudno nie wspomnieć też o fantastycznej okładce, którą wykonali  Andrzej Brzezicki i Alicja Brzezicka.
Okładka generalnie kojarzy się z latami ubiegłego wieku, a jednak  kolor, który został dodany przenosi nas automatycznie do XXI wieku. Był to fantastyczny pomysł.

"Pod dwiema kosami..." zdecydowanie nie należy do powieści, które czyta się  lekko, szybko i przyjemnie. Czyta się w ogromnym skupieniu i rozwagą, bo używana gwara na początku wydawała mi się nie do przeczytania, jednak przywykłam, mam jednak nadzieję, że nie na stałe! W książce nie brakuje humoru, gwara dodaje książce jeszcze więcej powodu do śmiechu, choć i czasem do złości. Zdecydowanie podziwiam Autorkę za to, że odważyła się poruszyć jakże trudną, a zarazem bardzo trafną problematykę, bo któż nie zna choć jednego takiego zakłamanego i zadufanego w sobie Mariana????
Jeszcze większe brawa dla Danuty Noszczyńskiej za to, że cała książka napisana jest w ten wyjątkowy i niepowtarzalny sposób.Gwara niestety z dnia na dzień zanika i idzie w niepamięć. Młode pokolenia zbyt rzadko używają swych regionalnych gwar, a bywa, że nie znają ich wcale. Książka moim zdaniem bardzo dużo na tym zyskała. Pani Noszczyńska musiała się podwójnie napracować, bo pisanie gwarą z pewnością nie jest łatwe, a jeszcze dodatkowo wcielić się w Mariana Żywotnego to już zdecydowanie musiało być wyzwaniem! 
Powieść polecam z czystym sumieniem. Komu ? No właśnie. Najbardziej chciałabym polecić książkę właśnie TAKIM Marianom - jako ostrzeżenie. Jako dobrą lekturę polecam wszystkim tym, którzy posiadają takie Żywotnego w swoim gronie...

Na zachętę kilka słów od Autorki 
"Jestem przekonana, iż po lekturze mojej książki okaże się, że Mariana znamy niemal wszyscy. Dla jednych jest on sąsiadem, dla innych kolegą z pracy, przełożonym,  bliższym lub dalszym krewnym.
Marian ma wiele imion, bywa w różnym wieku, posiada też obie płcie. Skomplikowana umysłowość Mariana fascynowała mnie od dawna: sposób jego rozumowania, motywacje, cele i potrzeby - często budziły mój niekłamany podziw. Dlatego, jak tylko uznałam, że wiem o Marianie wystarczająco sporo, postanowiłam ukazać światu jego osobowość „od zaplecza”.
A zatem - miłej lektury!"
Danuta Noszczyńska

Strona Autorki:
http://www.danutanoszczynska.pl/

Za możliwość zapoznania się z twórczością Danuty Noszczyńskiej dziękuję Pani Lidce i Wydawnictwu



Ps. Jeśli znajdziecie błąd - wybaczcie po 320 stronach tej książki, ciężko było napisać coś "po polskiemu" !

środa, 6 kwietnia 2011

"Napisz na priv" Agnieszka Krawczyk

Założyłam sobie, że historia ma być przede wszystkim zabawna, a czytelnik będzie się przy niej śmiać. Mam nadzieję, że mi się to udało...Agnieszka Krawczyk















Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2009
stron : 286
Po niezwykle udanej lekturze "Magicznego miejsca" postanowiłam sobie, że koniecznie muszę przeczytać debiutancką powieść Agnieszki Krawczyk - "Napisz na priv". Jak też postanowiłam, tak też zrobiłam...

Laura to młoda, 30-letnia mama, krakowianka, niezwykle ambitna,historyk sztuki, szukająca lepszej i dobrze płatnej  pracy.  Niestety niekończące się rozmowy kwalifikacyjne kończyły się fiaskiem. Dorywczo tłumaczy artykuły oraz tworzy broszurki w Europejskim  Instytucie Folkloru. Jednak Laura nie poddaje się, podnosi swoje kwalifikacje i wierzy, że wreszcie znajdzie to czego szuka...
Na co dzień zajmująca się głównie małym Miłoszkiem....który jest żywym sreberkiem...
Gdy mały "Dzieć" śpi, Laura ma czas dla siebie, szuka w internecie potrzebnych informacji,robi zakupy i  regularnie udziela się na forum "Matki-wariatki",które jest niezwykle pomocne....
Jej dzień jest zwykle taki sam, obiadki, spacery, które zwyczajnie kończą się w parku, gdzie miło spędza czas z poznanym Dziadkiem i Rudym. Z czasem grono znajomych się powiększa....



Jako młoda mama, tyle, że niepracująca i nie szukająca póki co pracy, jednak "serfująca" po necie i różniastych forach, stwierdzam, że to książka idealnie dla mnie...
Polubiłam styl Pani Agnieszki. Książka napisana lekko, prostym językiem, oczywiście nie brak w niej poczucia humoru. Rewelacyjnie wkomponowane fragmenty z forum "Matek- wariatek" , z których śmiałam się do łez... 
Polubiłam Laurę i  jej siostrę Ilonę "pieszczotliwie" nazywaną larwą. Nie przeczę też, że do małego słodziaka, Miłoszka mam ogromny sentyment!!!!

Powieść "Napisz na priv" jest idealną lekturą, którą powinno się zabrać do parku, czy też wyjazd wiosenny nad jezioro... Lekka, zabawna historia, która na pewno poprawi humor i pomoże zapomnieć o  różnych kłopotach.
Na okładce autorka napisała:
Założyłam sobie, że historia ma być przede wszystkim zabawna, a czytelnik będzie się przy niej śmiać. Mam nadzieję, że mi się to udało...Agnieszka Krawczyk
Stwierdzam, jak najbardziej, że autorce się udało!!!


"Napisz na priv" POLECAM młodym rodzicielkom, kobietom w ciąży i tym, które uwielbiają się śmiać :)
Oczywiście nie mogę zapomnieć o kobietach bywających na forach...
Mnie pozostaje czekać na nową powieść Agnieszki Krawczyk, mam cichą nadzieję ,że takowa się wkrótce pojawi!!!????




Za książkę serdecznie dziękuję Pani Lidce z Wydawnictwa SOL !

sobota, 19 lutego 2011

Stosik trzeci w lutym





1.J.A Krentz " Gwiazda sezonu"  - opinia

2. K. Michaels - "Misterna intryga"
3. L.L.Miller - " Niepewność w Seattle"
4. B. Delinsky - " Pomiędzy nami "
5. A. Krawczyk - "Napisz na priv" 
6. M.Pilis - "Łąka umarłych"

1-4 otrzymałam od Wydawnictwa Harlequin za co serdecznie dziękuję !!!!
5-6 otrzymałam od Wydawnictwa SOL - dziękuje baaaardzo !!!!  
 
Zapowiadają się ciekawie, Pana Pilisa zostawiam na "deser" :)  


W tej chwili czytam książkę pożyczona od Madzi - J. Picoult 
Nie mam chęci na czytanie, na hafty ani nic, myślami jestem przy Małym nad którym wisi szpital ....i pozbycie się migdałka - jestem przerażona!!!!!!!!!!!!





wtorek, 15 lutego 2011

"Wodospad" Maciej Kuczyński

Pisarz, publicysta, speleolog, odkrywca, badacz zagadek przeszłości, z wykształcenia architekt.Autor ponad 30. książek – powieści dla młodzieży, science fiction, literackich reportaży o eksploracji, esejów o mezoamerykańskiej i śródziemnomorskiej tematyce archeologicznej i szamanizmie – wydanych w nakładzie 1,6 mln egz.
Autor kilkuset artykułów prasowych popularyzujących eksplorację, odkrycia biologiczne, archeologiczne i antropologiczne, oraz filmów TV. Prowadził wyprawy odkrywcze Polskiego Związku Alpinizmu do najgłębszych jaskiń i w góry Europy i obu Ameryk; w Andy Peru i Chile, góry i dżungle Meksyku, współodkrywca pierwszych znanych na świecie jaskiń kwarcytowych w dziewiczym płaskowyżu w Amazonii.
Współorganizator i uczestnik serii wypraw paleontologicznych i geofizycznych Polskiej Akademii Nauk na Spitsbergen i Pustynię Gobi oraz polsko-amerykańskich wypraw naukowych na lodowce Himalajów, Ruwenzori, Alaski, Spitsbergenu.

************************************************************ 


Fantastyczna fabuła powieści została osnuta na osobistych
doświadczeniach autora. Wątki szamańskie opierają się także na
relacjach antropologów, szczególnie Michaela Harnera, czerpanych z ich
książek i artykułów, a także na osobistych kontaktach autora z tym i
innymi badaczami akademickimi.






Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2010
stron : 318

Zawsze dokładnie oglądam okładkę, ot tak jakiś nawyk. Okładka "Wodospadu" przyciąga oko. Następnie dokładnie czytam opisy z okładki. Mój wzrok powędrował na imponującą biografię pana Macieja Kuczyńskiego. Nigdy nie czytałam nic tego autora choć wydał mnóstwo różnych książek. Gdy przeczytałam o jego fantastycznych podróżach do egzotycznych krajów, pomyślałam, będzie super książka przygodowa...zabrałam się do lektury.

W powieści poznajemy Roberta. Dowiaduje się on, że zostało mu kilka tygodni życia. Nie ma dla niego ratunku. Postanawia ostatnie dni spędzić z żoną, która jest w Amazonii. Nie myśląc długo Robert postanawia dołączyć do Justyny. Na miejscu okazuje się, że jego żona wyruszyła do dżungli z szamanem. Postanowił, że wyruszy za nią. Gdy po wielu przeżyciach i przygodach wreszcie dociera w miejsce gdzie powinna być jego żona, okazuje się, że Justyna została uwięziona przez złe moce i tylko on jest ją w stanie uratować. Czy podejmie walkę ze złym szamanem ??? koniecznie musicie sami się tego dowiedzieć i sięgając po "Wodospad"

Jestem rozczarowana, zaskoczona... ale bardzo pozytywnie!!!!
Nie spodziewałam się, że książka tak mnie zainteresuje... Czytając o wyprawie Roberta miało się wrażenie, że jest się gdzieś blisko pośród egzotycznej roślinności, egzotycznych, niebezpiecznych zwierząt i owadów, do tego wśród Indian. Coś niesamowitego!!! Z przyjemnością dołączyłam się do tej wędrówki, nie była ona męcząca, bo autor zachował umiar w opisywaniu przyrody i wszelkich szczegółów dżungli. Wędrowało się przyjemnie poznając urodę, czar, ale także niebezpieczeństwa jakie się czają wśród dzikiej Amazonii. Autor przenosząc mnie do drugiej części, przechodząc przez wodospad zaskoczył mnie niesamowicie... Przeniesienie do świata fantastyki, choć nie tak czystej, a raczej fantastycznych wizji szamańskich jest niesamowitym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym. Choć nie przepadam za fantastyką pan Maciej zachował umiar w wielu przypadkach i tym samym przekonał mnie do swojej twórczości, do której chętnie jeszcze zajrzę.

Powieść polecam osobom kochającym przygody i odkrycia. Także tym, którzy zaglądają do książek fantasy. Polecam bardzo, osobiście do książki powrócę :0)





Za książkę dziękuję WYDAWNICTWU SOL





sobota, 15 stycznia 2011

"Jak to robią twardzielki" Mariola Zaczyńska

Twardzielki... Kochają, płaczą, przyjaźnią się i rozpaczają, jak my wszyscy. Tylko bardziej! I, jak przychodzi co do czego, tęsknią do... silnych męskich ramion. Problem w tym, że faceci boją się twardzielek. Jak na komedię przystało, przez powieść przewija się prawdziwa plejada twardzielek i twardzieli, których perypetie bawią do łez, ale i do łez wzruszają. 






Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2010
stron :297

Mariola Zaczyńska - nigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki, debiutowała książką "Gonić króliczka". 
"Jak to robią twardzielki" to książki z serii Monika Szwaja poleca! którą to bardzo lubię. Jest to seria jak ja to mówię z uśmiechem, bo humoru w nich nie brakuje.

 Teraz padło na "Jak to robią twardzielki", historia trzech kobiet : Brysi, Gosi i Sabiny, które z pozoru są twardo stąpającymi po ziemi kobietami.
Brysia czyli Brygida, policjantka, mieszka z mamą i jej psiakami. W pracy fajny kumpel, w życiu prywatnym niezastąpiona przyjaciółka, niestety póki co nie trafiła na swoją druga połówkę.
Gosia - dziennikarka, piękna, wolna i samotna. Nastawiona do życia bojowo, uparta singielka, choć zaczyna jej dokuczać samotność. 
Sabina - wychowywana przez ciocię, wyrosła na wspaniałą i mądra kobietę, niestety  z wczesnego dzieciństwa, kiedy to wychowywała ją matka wyniosła same kompleksy. Jako jedyna z przyjaciółek - muszkieterek ma narzeczonego i w najbliższym czasie planują ślub. 
Co łączy te kobiety???? przede wszystkim niezawodna przyjaźń, to ,że próbują być twarde, uparte i się wspierać. Niestety los płata figle i z tych figli śmiałam się do łez!!!!!! 

Jak tu najszybciej podsumować książkę??????? może tak : z ogromną dawką  humoru !!!!!! 
Tak, tak humoru w niej nie brakuje, po ciężkim dniu, udało mi się odprężyć i nieźle pośmiać!!!!Autorka ma świetne pomysły na to by rozbawić czytelnika. Płakałam ze śmiechu, zabawne historie, wpadki czy też fajne dialogi to coś co lubię i tego mi tu nie zabrakło!!!
"Jak to robią twardzielki"  polecam wszystkim, którzy uwielbiają się śmiać!!!!Polecam też tym. którzy kochają konie, psy i pająki - tych nie brakuje w powieści ....
Książka na pochmurne, depresyjne wieczory jest idealna!!! Osobiście kiedyś do niej powrócę i postaram się o debiutancką książkę autorki. 


Ps. Autorce dziękuję za Sabcię, rzadkością jest by w literaturze odnaleźć to imię.


Książkę otrzymałam od Pani Lidki z Wydawnictwa SOL - bardzo dziękuję !!!!!!!!!

poniedziałek, 3 stycznia 2011

"Magiczne miejsce" Agnieszka Krawczyk

Któż z nas nie marzył o ucieczce z pełnego zgiełku, hałaśliwego miasta na cudowną wieś, gdzie czas płynie innym trybem i można spotkać niezwykłych ludzi? Moja nowa powieść "Magiczne miejsce" opowiada historię życia na prowincji, w małej, ale za to bardzo malowniczej wiosce. Jej mieszkańcy są niezwykle oryginalnymi osobami: ktoś po amatorsku zajmuje się astronomią, inna osoba wytwarza perfumy dawnymi metodami, jest pasjonat piractwa i literatury marynistycznej.
Tym razem w książce pojawia się wątek miłosny, jest też historia przygodowo-kryminalna. 





Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2010
stron :283

Szklanka przyrody, garść postaci, garść tajemnic, troszkę magii, odrobina ziół, trochę aromatu, szczypta eliksiru miłosnego oraz szczypta pyłu gwiezdnego ...... to wszystko wymieszać i trafimy do pięknej , malowniczej miejscowości Ida, gdzieś na końcu Polski ....a dokładniej przeniesiemy się do tajemniczo brzmiącej nazwy książki "Magiczne miejsce" p. Agnieszki Krawczyk.
Ten przepis wymyślony jest przeze mnie, przyśnił mi się w nocy jak przeczytałam pół powieści !!! nie mogłam go nie wykorzystać :O)


"Magiczne miejsce" to historia o wysoko postawionym pracowniku MSZ - Witoldzie Mossakowskim, który kupuje zrujnowany pałac w małej miejscowości Ida, gdzieś na końcu Polski. Gdy pałac zostaje pod remontowany, postanawia tam spędzić swój zaległy urlop. Mieszkańcy okazują się niezwykle uroczymi i nieco ekscentrycznymi ludźmi, a miejscowość uroczym malowniczym miejscem z ciekawą historią , duchami i niesamowicie, niesamowitą sołtys-ową :O) Witold, zaprzyjaźnia się z mieszkańcami, staje się jednym z nich, odkrywa niezwykłe zdolności mieszkańców...postanawia .... i tu niestety musicie się pofatygować i przeczytać książkę !


Książka niezwykle pozytywna, ciepła i pełna magii. Było mi niezmiernie miło, bo poczułam się tam jakbym była wśród mieszkańców Idy. Wręcz czułam zapach ziół pani Tekli , która wytwarza perfumy, oglądała gwiazdy z dziećmi i Milą, urządzała pałac, by wreszcie uczestniczyć w święcie na cześć wiosny .....
Jednak mnie oczywiście najbardziej ujęło i ucieszyło to ,że głównym zajęciem mieszkanek jest haft i koronkarstwo!!!
Fajnie się tak przenieść w inne miejsce. Bardzo podobało mi się wplatanie cytatów, powiedzeń , czy też różnych ciekawych tytułów książek. Co jest niesamowite, bo nigdy wcześniej nawet o tym nie myślałam , za sprawa książki pani Agnieszki Krawczyk i małej Alinki jestem już pewna koniecznie muszę przeczytać Harrego Pottera !!!!
"Magiczne miejsce" POLECAM !!!! komu? każdemu kto lubi przygody i zagadki, kto uwielbia takie niesamowite magiczne miejsca, marynistykę , bo w tej książce tego nie brak oraz  osobom , które chcą się oderwać od dnia codziennego . Osobiście chętnie do książki wrócę , póki co muszę koniecznie zdobyć inną książkę autorki - "Napisz na priv




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa SOL - za co ogromnie dziękuję Pani Lidce!

środa, 22 grudnia 2010

"Rzeka szaleństwa" Marek P. Wiśniewski

Autor zaskakuje czytelnika zwrotami akcji, sprawnie buduje suspensy, ale przede wszystkim wprowadza w mroczne i tajemnicze zakamarki ludzkiej osobowości, zachowując przy tym niezbędny dystans, chociaż główny wątek psychologiczny tworzy silne napięcie, na które czytelnik musi być przygotowany i odporny. Do tego dochodzą celne charakterystyki osób, ich zachowań i ubiorów, co powoduje, że otrzymaliśmy niemal thriller we współczesnych bardzo polskich realiach.
Piotr Dobrołęcki, Magazyn Literacki
Wydawnictwo: SOL
Wydano: 2010
stron : 333

 Pierwsze spotkanie z panem Markiem Wiśniewskim, szczerze mówiąc ogromnie się bałam. Wzięłam książkę do ręki, obejrzałam. Sama okładka jest jakaś tajemnicza, a zarazem fascynująca, zapowiadająca coś niesamowitego, ekstremalnego i niebezpiecznego. Takie były moje pierwsze odczucia i skojarzenia gdy zobaczyłam tę aksamitną , czarną, ale urozmaiconą krwisto czerwonym tytułem. Gdy już się napatrzyłam , na dotykałam literek tytułu, dokładnie takich jak lubię - wypukłych , postanowiłam przejść do rzeczy, mianowicie do zagłębienia się w ten debiucik....


Głównym bohaterem książki jest młody historyk, który "łapie " zlecenie. Zlecenie wydaje się być prostym zadaniem za bardzo duże pieniądze. Zgadzając się na pracę Michał Marlowski wypływa barką po rzece. Ma dostarczyć towar (bazaltowa ogromna rzeźba) ze Szczecina w okolice Sieradza. Podczas rejsu dochodzi do dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń , przewidzeń i historii. Podróżuje z kapitanem Listkiewiczem i bosmanem Hryciukiem.
Po dopłynięciu na miejsce, trafia do pałacu, w którym mieści się ośrodek terapeutyczny, poznaje starszą kobietę ,z którą nawiązuje romans....
Jego pobyt się przedłuża, odkrywa tez niesamowite historie i wydarzenia, ale nie chcę tu za dużo zdradzić by nie popsuć efektu całej powieści.

Trudno mi zebrać myśli.
Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, po okładce spodziewałam się wiele , ale autor zaskoczył mnie jeszcze bardziej. Do końca, do ostatnich kartek nie szło nic wywnioskować , gdy już byłam pewna swojej interpretacji, zostałam znowu brutalnie ustawiona w inna stronę , moja wyobraźnia szalała, a pan Wiśniewski i tak robił swoje...
Nie wiem ile p. Wiśniewski ma wspólnego z psychologią , ale mnie  przekonał i  ujął, podporządkował tak ,ze nie mogłam się oderwać od książki . Nie wiem ile w tym manipulacji i przenikania do wyobraźni, a ile mej ciekawości,  ?? Ujął mnie stylem pisania, tematyką, niewyobrażalną wyobraźnią i umiejętnością przekonania zwykłego czytelnika. "Rzeka szaleństwa" to świetny debiut, który nam pokazuje jak łatwo można manipulować drugą osobą, jak wpływać na jego decyzję i postępowanie.


Z niecierpliwością będę czekała na inne książki p. Marka !!!! byle za długo nie kazał mi czekać. "Rzeka szaleństwa"  dała mi możliwość odskoczni od tego co czytam zazwyczaj. Jestem bardzo zadowolona,że mogłam te książkę przeczytać . Oczywiście polecam tym, którzy lubią dreszczyk emocji, wątki psychologiczne. Powieść zawiera wulgaryzmy, które w sumie mi nie przeszkadzały, ale może są osoby, które nie tolerują ich w książkach. p. Marka Wiśniewskiego z czystym sumieniem dodaję do ulubionych autorów.



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa SOL, za co ogromnie dziękuje.