Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z biblioteki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z biblioteki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2015

Z pozoru spokojne osiedle...

Kobiety z bogatego przedmieścia są gotowe na wszystko. Na luksusowe osiedle wprowadzają się nowi mieszkańcy – Marta i Jacek Cieślakowie – okupiwszy spełnienie marzeń o własnym domu potężnym kredytem. Sąsiedzi przyjmują ich serdecznie, jednak para szybko orientuje się, że ich tryb i poziom życia znacznie odbiegają od osiedlowych standardów. 

Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: styczeń 2015
stron : 328
okładka: miękka 


Agata Kołakowska - dla mnie jeszcze nie do końca "odkryta". Po bardzo udanej próbie z twórczością Autorki, postanowiłam przeczytać najnowszą jej powieść. "Płótno", które czytałam jako pierwsze, narobiło mi dużej ochoty na kolejne powieści, czułam pewien niedosyt. Kołakowska ma niezły warsztat pisarski i bardzo dobrze czyta się jej książki. Z przyjemnością przeczytałam najnowszą powieść "Zaciszny Zakątek". Opis brzmiał interesująco i zachęcająco...

Niepozorne osiedle domków jednorodzinnych.
Wielu marzy o własnym domku gdzieś z dala od zgiełku i hałasu, zatłoczonych ulic...
O takim właśnie domeczku, gdzieś na peryferiach marzyli Marta i Jacek. Korzystając z kredytu spełniają swoje marzenie. Po przeprowadzce, szczęśliwi, zakochani, cieszą się jak dzieci. Z czasem poznają swoich sąsiadów...

Pod szóstką mieszkają Paulina i Grzegorz Stawscy z córką. Ona pani domu, on ceniony stomatolog. Małżeństwo wręcz idealne, a to za sprawą Pauliny, dla której wszystko musi być doskonałe  i "na czasie". Lubi wzbudzać szacunek i podziw innych. Robi wszystko, by być kobietą idealną, mieć męża i córkę doskonałych, a małżeństwo niezwykle udane. Czy aby na pewno tak jest? Czy jest szczęśliwa? 

Pod siódemką mieszka bardzo znany krytyk literacki z żoną i synem. Krzysztof to niespełniony pisarz wyżywający się na wszystkich innych literatach, ale także na swoich bliskich...Czy żeby spełnić swoje marzenia trzeba krzywdzić innych? Czy zawsze najłatwiej jest ranić tych najbliższych?

Pod dziewiątką spotykamy Sabinę. Piękną, inteligentną kobietę. Sabina zajmuje się domem... i sobą. Jej największym zadaniem jest czekanie na Marcina - swojego męża pilota, który jest gościem w domu. Szczęśliwe małżeństwo któremu niczego nie brakuje, ale czy aby na pewno?

"Zaciszny Zakątek" można by określić jednym słowem - POZORY.
Tak naprawdę czy zaciszny? Tytuł kojarzy się z uroczym miejscem, osiedlem gdzieś na peryferiach. Domki wybudowane pod lasem, który z czasem przestał być zauważany. Piękne okolice, mili i szczęśliwi sąsiedzi, idealne małżeństwa żyjące w przyjaźni... Czy aby na pewno?

Piękny, słoneczny dzień, wybieramy się na krótki spacer. Co zaobserwujemy? Myślę, że sporo. Możemy zauważyć żonę żegnającą czule męża, który idzie do pracy, dziecko bawiące się w ogrodzie z rodzicami i psem, kobietę wystawiającą swe ciało do słońca, gdzieś dalej ludzi pijących kawę na tarasie. Przechodząc, obserwując, pewnie pomyślimy: sielanka i miłość, ale czy tak naprawdę wiemy co dzieje się w czterech ścianach ich domów? Co myślą, czego chcą, czego oczekują, co czują?
Czasami, ba! Bardzo często niestety pozory mylą...

Podobnie jest z powieścią Agaty Kołakowskiej. Niby ciepła, niby idealna, niby sielankowa, a tak naprawdę to tylko pozory. Autorka stworzyła powieść wielowątkową, w której ukazuje nam jak krucha jest psychika ludzka, jak łatwo pogubić się i popełnić błędy, i jak niezwykle delikatne bywają emocje oraz ludzkie życie...
Kołakowska poruszyła bardzo trudne tematy, szczególnie kiedy w grę wchodzą ludzkie uczucia, załamania, depresje, ale też błahostki, które mogą doprowadzić do najgorszego...

"Zaciszny Zakątek" jest zdecydowanie inną książką niż "Płótno". Czy lepszą? Przekonajcie się sami. 
Mnie osobiście bardziej podobała się wcześniejsza książka. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po kolejną powieść, która już czeka...






UWAGA!

Nadal nie zgłosiła się po specjalną nagrodę Pani Anna, czekamy tylko do piątku!






sobota, 17 stycznia 2015

Nie możesz przegapić życia, masz je tylko jedno...

W życiu młodej malarki Niny Sadowicz zbiegają się dwa szczęśliwe wydarzenia. Zaręcza się z ukochanym Michałem, a jej obrazy zaczynają odnosić sukcesy na rynku aukcyjnym. To pierwsze zwiastuje szczęście w życiu prywatnym; drugie – pomaga jej uwierzyć, że w przyszłości będzie mogła utrzymywać się ze swojej pasji – malarstwa, a nie jak dotąd z pracy w biurze nieruchomości. Wszystko zaczyna się doskonale układać.

 Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: sierpień 2013
stron : 400
okładka: miękka 


"Płótno" to książka, która trafiła do mnie ze stosem innych książek, na dodatek wręczająca mi książki moja najulubieńsza dyrektorka zaprzyjaźnionej biblioteki, nie omieszkała mi powiedzieć: "te książki MUSISZ przeczytać!!!!" Tak o to trafiłam z wielkim stosem powieści do domu. Sięgam po kolei, książka za książką. "Płótno" było jedną z ostatnich książek jakie mi zostały do przeczytania. 
Agata Kołakowska - nazwisko z pewnością gdzieś "obiło mi się o uszy", aczkolwiek nie miałam okazji nic wcześniej czytać. Mam na półce tej Autorki jakąś inną powieść, ale cierpliwie czeka na swoją kolej. 
Gdybym wiedziała, że "Płótno" okażę się być rewelacyjną książką, nie pozwoliłabym jej tak długo czekać w kolejce do przeczytania. No cóż...
Czasem bywa tak, że przychodzi odpowiedni czas, moment w naszym życiu, że nie każda książka jest odpowiednia w danej chwili, albo odwrotnie, lepiej nie można było z nią trafić... i tak też było w moim przypadku!

Agata Kołakowska opowiada historię pewnej młodej i bardzo utalentowanej, a do tego bardzo ambitnej młodej malarki - Niny Sadowicz. Nina po ASP krok po kroku spełnia swoje marzenia. Do tego jest szczęśliwa. Ma pracę, narzeczonego, mieszkanie, które lubi, a do tego zaczynają spełniać się jej marzenia - sprzedają się na aukcjach jej obrazy. Dla każdego artysty to wielki zaszczyt. Nina cieszy się swym szczęściem i dzieli z najbliższymi. Jedyne co ją trapi to brak akceptacji przez ojca. Kobieta stara się tak bardzo, by wreszcie usłyszeć od własnego rodzica, że jest z niej dumny! Niestety ASP i malarstwo to nie to o czym marzył dla niej ojciec...Druga córka, notariuszka - to już inna bajka...
Jednak Nina nie odpuszcza...
Życie Sadowicz wydaje się być szczęśliwe i uporządkowane. Nie wiele brakuje jej do pełnego szczęścia...
Jednak życie ma dla niej inne plany...
"W życiu dobre zdarzenia przeplatają się ze złymi; wygląda to trochę jak losowanie z zamkniętymi oczami kulek - białych i czarnych. Bywa, że ktoś wyciąga raz po raz te ciemne, niepomyślne, ktoś inny same białe, a jeszcze inny na zmianę - to jedną, to drugą."
Nina niestety zaczęła wyciągać same czarne...
Jej świat się zawalił jak domek z kart...
A może jednak los zwyczajnie zaplanował dla niej inny scenariusz? Postawił na jej drodze ludzi, których inaczej nigdy nie miałaby szansy poznać?!

"Płótno" to niepozorna powieść. Patrząc na okładkę, czytając opis, nic nie wskazuje na to jak trudne tematy podejmuje w książce Kołakowska. Na przykładzie Niny ukazuje nam, zwykłym ludziom, jak zmienny bywa los, jak jeden wypadek, jedno wydarzenie w życiu, wiele w nim może zmienić. Do tego jak krucha i nieszczera potrafi być miłość. Jak łatwo ją stracić, albo jak trudno ją znaleźć na dobre i złe. Jak łatwo stracić osoby, które wydają się nam być na całe życie, które poszłyby za nami w ogień...ale czy na pewno? Tego nigdy nie możemy być pewnym. Mam nadzieję, że wielu z nas, czytających tę książkę, nie będzie musiało przekonywać na własnej skórze. Nadzieja, iż okażę się, że nasze uczucia, przyjaźnie są trwałe i bardzo dobrze ulokowane. Niestety Nina nie miała tyle szczęścia, choć w nieszczęściu odnalazła dużo więcej...

Kołakowska poruszyła bardzo trudny temat, mianowicie niepełnosprawność wielu ludzi. Ludzi, którzy mimo załamań, chorób, wypadków nie poddali się. Walczą o każdy dzień, o najmniejsze szczęście, o uśmiech, mimo bólu pozostają otwarci, i starają się nadal żyć... Dosłownie.
Autorka opisała stowarzyszenie malarzy. Artystów nietypowych, ludzi, którzy malują stopami, ustami i robią to rewelacyjnie. Malarstwo jest ich odskocznią, pasją i daje im to ogromną satysfakcję, a nawet wiele międzynarodowych nagród. Mimo tego, że Autorka przedstawiła ich hobby, odnosiłam  wrażenie, że nie tylko to chciała ukazać, a całkiem co innego... Ich pokorę, podejście do zdrowych ludzi, ich dalszy sens życia, niezależnie od tego jakie tragedie życiowe przeszli. Do tego bezinteresowne osoby, które z ogromnym sercem na dłoni robią coś na rzecz stowarzyszenia, na rzecz innych ludzi, otrzymując tylko ich uśmiech. Robiąc to tylko by pomóc i wspierać bezinteresownie. Wielka szkoda, że na świecie, w naszych otoczeniach takich osób jest coraz mniej... To dzięki takim ludziom, przyjaciołom z wielkim sercem inni nie tracą do końca, a wręcz zyskują poczucie własnej wartości...

Kolejny bardzo trudny temat jaki poruszyła Agata Kołakowska w swojej książce to miłość najbliższych. Ich oczekiwania. W wielu rodzinach zdarza się tak, że rodzice od swych dzieci wymagają rzeczy, pewnych zachowań, których absolutnie podopieczni nie mogą spełnić...idą własnymi drogami...
Czasami bywa tak, że odmienne zdania, inne wybory oddalają ludzi od siebie, a słowa : KOCHAM czy DUMA jest nieosiągalne. Bardzo trudny temat, ale jakże realny, prawdziwy i niestety nigdy nie wychodzący z mody...
Mimo wszystko.
Pamiętaj:
"Nie możesz przegapić życia, masz je tylko jedno..."

"Płótno" mnie zaskoczyło. Sama Kołakowska mnie zaskoczyła swym warsztatem pisarskim. Książka bardzo dobrze i emocjonalnie napisana. Prawdziwa, szczera przełamana trudną tematyką, ale osłodzona dość dużą dawką optymizmu, wiary i przyjaźni...
"Miał jednak nadzieję, że usychające w niej drzewo wiary w siebie pewnego dnia odżyje i znów wypuści piękne liście"

Muszę przyznać, że książka daje wiele do myślenia. Mimo, że jesteśmy szczęśliwi i mamy wszystko...nigdy nie mamy pewności jaką kulkę wylosujemy...
Wręcz ciekawa jestem, jakie są inne powieści Kołakowskiej? Z pewnością sięgnę po kolejną. Tę jednak zapamiętam na dłuuugo...


 




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Tylko pomarzyć o TAKIM ogrodzie...

Powieść o poszukiwaniu korzeni i własnej tożsamości. Trzy pokolenia kobiet i łącząca je tajemnica.Rok 1913. Porzucona przez matkę na statku płynącym z Londynu do Australii mała dziewczynka zostaje przygarnięta przez bezdzietnych rodziców. Ukończywszy 21 lat, Nell O'Connor powraca do Anglii, by poznać prawdę o sobie. Kim naprawdę jest? Jakie nosi nazwisko? Wiele lat później jej wnuczka, Cassandra, wyrusza w podobną podróż do krainy przeszłości, intryg, miłości i zdrady. 



Autor: Kate Morton
Wydawnictwo: Albatros
Wydano:  2009
stron: 536
okładka: miękka


Kate Morton - dla mnie nowe odkrycie!!!!!
Oj dawno nie czytałam tak rewelacyjnie napisanej powieści. Ostatnio mało czytam, nie mam już tyle czasu, ale takie powieści się "połyka"! 
Nazwisko Morton zostało mi polecone, pomyślałam skoro tak, ok, ale nie kupię. Weszłam do biblioteki, mieli na stanie tylko "Zapomniany ogród"... dzięki Bogu, bo książka jest mega rewelacyjna! Dziękuję tym, którzy stwierdzili, że trzeba przeczytać, że muszę, koniecznie, że niesamowicie napisane.
Wszystko się zgadza! A nawet więcej niż się spodziewałam...
Zastanawiam się tylko dlaczego tak późno na nią trafiłam, o niej usłyszałam i nie zabrałam się dużo, dużo wcześniej do czytania!!!!?????? 

"Zapomniany ogród" to opowieść o trzech kobietach: Elizie, Nell i Cassandrze. Trzy pokolenia kobiet, którą połączy jedna rodzinna tajemnica. Zagadka, która zostaje rozwikłana po kilkudziesięciu latach...
Tajemnica rodzinna o której wiedzieli tylko nieliczni, i tylko nieliczni z żyjących jeszcze cokolwiek pamiętają lub też pragną zapomnieć...
 „Pamięć to okrutna dama, z która wszyscy musimy nauczyć się tańczyć.”

Cassandra po śmierci swej ukochanej babki całkiem przypadkiem dowiaduje się o tym, że Nell przez wiele lat szukała swej tożsamości, jednak inny cel, inne wartości stanęły jej na drodze i nie udało jej się zdobyć informacji. Wnuczka postanawia pojechać do miejsca, które odziedziczyła po swej babce... Krok po kroku odkrywa tajemnicę rodzinną...
 „Silna wola sprawia,że nawet najsłabsi mają w sobie wielką siłę.”

Eliza to niezwykła kobieta, która po śmierci swej matki stara się utrzymać siebie i brata. Determinacja, wyobraźnia pomaga jej przetrwać. Niestety los bywa okrutny... po śmierci swojego brata bliźniaka trafia do rodzinnej posiadłości pod skrzydła swego wuja i jego zimnej, wymagającej żony. Zaprzyjaźnia się z ich córką - Rose, dla której jest wstanie zrobić wszystko...
Nell - szczęśliwa nastolatka, w szczęśliwej rodzinie, jednak w dniu 21-wszych urodzin dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu. Informacja ta zmienia Nell i jej życie...
Cassandra - najmłodsza z kobiet, ta, która ma na tyle siły i determinacji by odkryć całą prawdę o pochodzeniu swej babki i prababki...
Los jej nie oszczędzał, ale dał jeszcze jedną szansę i tylko od niej zależy czy z niej skorzysta...

Trzy silne kobiety, jedna historia, miłość, zdrada, śmierć i zemsta...
Kate Morton jest niesamowita! Książka jest napisana niesamowicie, styl, pomysł, realistyczne i jakże dopracowane postaci to tylko cząstka tego co daje nam Autorka. Od książki trudno się oderwać, z pewnością Morton ma dar nie tylko pisania, ale zainteresowania czytelników. Nie każdy pisarz potrafi tak rewelacyjnie i gładko przechodzić między wątkami, pokoleniami, latami jak własnie Morton.
Wielowątkowa, ale zarazem przenosząca w czasie powieść, która zaskakuje i wzrusza. Autorka wsadziła swą miłość nie tylko w postaci, ale pokazała całą swą miłość do ogrodów, roślin i zwierząt. 
To powieść o ludziach, ich słabościach, problemach na róznych nizinach społecznych, o tym, że warto być sobą i tylko sobą, że warto kochać, poświęcać się, ale także o tym by obsesja, nienawiść i zło nigdy nikogo nie zaślepiła...
Wszystko dopracowane w każdym calu. Uwielbiam takie książki i w takim stylu napisane. Powieści z duszą...a mało jest takich, które są tak rewelacyjnie napisane.

Jestem zauroczona "Zapomnianym ogrodem". Uwielbiam takie powieści pełne tajemnic, koligacji rodzinnych, miłości i zarazem zazdrości, a to wszystko okraszone doskonale stworzonymi postaciami i tłem, które ma ogromne znaczenie dla naszej wyobraźni i pozwala nam "widzieć"(ogrody, Londyn, domek i widok z domku na klifie, zapomniany i jakże cudowny ogród...), i "słyszeć"(ptaki, szum oceanu...) więcej. 
To była wspaniała podróż, którą odbyłam wraz z Cassandrą...
Żałuje tylko, że była tak krótka, ale za to bardzo realistyczna i jakże fascynująca!

To moje pierwsze spotkanie z Kate Morton, ale wiem, ba! Jestem pewna, że na pewno nie ostatnia!
"Zapomniany ogród" z pewnością nie należy do zapomnianych książek, co to to nie! 
Wszystkim tym, którzy nie spotkali się z twórczością Kate Morton z całego serca polecam, tym, którzy czytali inne powieści - bezczelnie zazdroszczę!
Jestem pod ogromnym wrażeniem, może dlatego tak trudno wszystko przelać na papier choćby ten elektroniczny...

 

niedziela, 10 listopada 2013

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko?????

Młode małżeństwo, które jest ze sobą od wielu lat, decyduje się na dziecko. Wszystko wydaje się proste, ale… mimo miesięcy starań Weronika nie może zostać mamą. Ból, rozczarowanie, samotność. I wtedy w życiu bohaterki pojawia się ktoś trzeci. Przyjaciel. Czy wystarczy jeden krok, by spełniło się marzenie Weroniki? A może przyjaźń z innym mężczyzną otworzy jej oczy na własne małżeństwo?

Autor: Magdalena Witkiewicz 
Wydawnictwo: FILIA
Wydano: październik 2013
stron: 284
okładka: miękka


Sama nie wiem co mam napisać!? Jestem w szoku! Wiem, doskonale zdawałam sobie sprawę jak i o czym potrafi pisać Magda Witkiewicz, ale nie myślałam, że "Zamek na piasku" zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Może gdybym czytała go w innym czasie, w innej sytuacji... nie uderzyłaby taką mocą we mnie i w moje emocje - uczucia!!!!!!

Znam, cenię i lubię styl Magdaleny Witkiewicz. Czytam jej książki od dawna. Generalnie od samego początku. Duże wrażenie na mnie wywarła jej powieść: "Opowieść niewiernej", takiej książki się nie zapomina. Kolejna "Szkoła żon" to dopiero była szkoła... ale teraz nie czas na to, czas na nową, rewelacyjną książkę Autorki - "Zamek z piasku".
Okładka - prosta, przedstawia zamyśloną, trochę smutną, a może samotną kobietę? Można długo by polemizować, ale szkoda na to czasu, bo ten czas lepiej przeznaczyć na zawartość... jest tego WARTA!!!! OJ jest!!!
  
Szkolna miłość - taka na całe życie - znam taką parę, szczęśliwą, kochającą się od szkoły średniej, szczęśliwą do dziś, choć wiele osób nie dawało im szansy. Ale udowodnili, że potrafią, chcą i co najważniejsze kochają się. Podobnie było z Weroniką i Markiem, nierozłączna para. Tak zostało, najpierw szkoła, studia, Weronika praca, Marek aplikacja. Potem ślub, własne mieszkanie i miłość, która kwitnie. Do szczęścia brakuje tylko dziecka. Zdecydowani, kochający i szczęśliwi czekają na pierwsze swoje dziecko... nadchodzi rozczarowanie...
Jeden miesiąc, drugi, piąty, ósmy i nic. Zaczyna się ogromne pragnienie, może obsesja? Trudno oceniać Weronikę, chciała być mamą, jak większość kobiet. Nie jest prosto patrzeć na dzieci przyjaciółki, kobiety w ciąży przechodzące gdzieś obok, czy choćby na postępującą patologię, która nie ma problemu z zajściem nawet z 10 czy 15 dzieckiem. Pojawia się żal do męża, siebie, Boga... do wszystkich. Nikt nie zrozumie kobiety jak inna kobieta w jej sytuacji, dlatego znajduje grono, z którym jej łatwiej. Powiedzmy, że łatwiej. Jej życie po maleńku się rozsypuje ziarenko po ziarenku przesypując nadmorski piach z ręki do ręki, ucieka, przepływa, jak czas, jak życie pomiędzy palcami...
Wtedy na jej drodze, a raczej na plaży pojawia się mężczyzna, który potrafi wysłuchać, potrafi być, potrafi przytulić i pocieszyć, ale przede wszystkim potrafi zrozumieć...
Wszedł do jej życia.
Jest. Był. Ale czy mógł zostać?
Przyjaciel. 
„Dzisiaj wiem jedno. Tworzenie wzajemnych relacji, to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę go spuścić z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi bywa również kruchy. Dokładnie tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, zaleje go morska fala. Pozostanie tylko słona morska woda, albo słone łzy.”
W życiu Weroniki wiele się wydarzyło, wiele się zmieniło, ale przede wszystkim ona wiele zrozumiała, może potrzebowała takiego przyjaciela, który otwarłby jej oczy na wiele spraw, który pomógł zrozumieć, a tego nie potrafił zrobić mąż? A może przestała go dostrzegać?
Nie mam prawa oceniać Weroniki, w pewnym sensie rozumiem ją, nawet bardziej niż bym chciała!

Magdalena Witkiewicz ma dar do poruszenia bardzo trudnych tematów w sposób bardzo delikatny, subtelny, interesujący, ale... niesamowicie potrafi trafić w czuły punkt czytelnika. Potrafi poruszyć nim do głębi, wstrząsnąć i zmusić do przemyśleń. To nie pierwsza taka powieść Autorki i mam nieustającą nadzieję, że nie ostatnia. Witkiewicz wie doskonale jak pisać by dotrzeć, by wyciągnąć jak największe emocje. Nie trzeba używać nie wiadomo jak niezrozumiałych słów, wystarczy pisać emocjami - a Magdalena Witkiewicz robi to fenomenalnie!

"Zamek z piasku" wywarł na mnie ogromne wrażenie. Książkę czyta się bardzo szybko, bo nie da się jej odłożyć, to lektura na jeden wieczór. Jednak trzeba brać pod uwagę to, że po takiej powieści nie zaśniemy od razu, myśli kotłują się w głowie, emocje buzują, a sen nie nadchodzi... "Zamek z piasku" to książka, o której szybko nie zapomnę, do której powrócę i to nie raz...








 

środa, 21 sierpnia 2013

Dworki i róże - czyli to co uwielbiam

Marianna i róże to rodzaj pamiętnika napisanego przez autorki na podstawie zachowanego archiwum rodziny Malinowskich i Jasieckich, osiadłych w Wielkim Księstwie Poznańskim na przełomie XIX i XX wieku, oraz różnych źródeł historycznych dotyczących tego okresu. 

Wydawnictwo: Zyska i S-ka
stron: 477
wydano: 2008
oprawa: miękka
Z Wielkopolską w tle


Na ten pamiętnik trafiłam przypadkiem, zresztą co tu ukrywać, zachecił mnie pewien młody recepcjonista Villi, która jest w pewnym cudownym miejscu. Mam z tym miejscem wiele fajnych wspomnień, choć już nie jest tak jak kiedyś...
Dawniej budynki pgr-u, teraz "wypasiona" willa, do której zjeżdżają nawet znane osoby...cóż czas leci, cieszę się, że ktoś chciał zainwestowaći stworzył to miejsce...ale nie tylko to, w którym pracuje miły pan, lecz też dworek, w którym mieszkała Marianna.
Dolsk i Ostrowieczko, to właśnie miejsca, które lubię i znam. "Marianna i róże" to pamiętnik kobiety, żony, ale przede wszystkim troskliwej matki - najlepszej obserwatorki, która postanowiła spisać losy rodziny dla przyszłych pokoleń.
Kobieta robi to doskonale, choć czasem wiele rzeczy wydaje się niepotrzebnych, to i tak przełom XIX / XX wieku jest ogromnie ciekawy.
Marianna opisuje nie tylko rodzinne szczęścia czy dramaty, ale skupia się też na obecnych strojach, postępach, ale też polityce kraju. Autorka ukazuje życie podczas niewoli pruskiej, walkę o przywrócenie języka polskiego w szkołach. Nie da się opisać wszystkiego o czym pisała Marianna, to trzeba przeczytać. Przewija się wiele nazwisk osób zasłużonych dla Poznania i Księstwa Poznańskiego, które warto znać, o których do tej pory się wspomina.
"Marianna i róże" to bardzo dobry pamiętnik, bardzo interesujący, na pewno nie na jeden wieczór, tylko na kilkanaście długich dni. Nim trzeba się delektować, wiele rzeczy przemyśleć, ale przede wszystkim przenieść się w czasie - na pewno warto!
Polecam, idealna na długie wieczory przy gorącej herbacie i kominku.

Wyzwanie: Polacy nie gęsi... 




środa, 4 maja 2011

" Srebrny błysk śmierci" J.D. Robb

Dwa brutalne morderstwa, których zagadkę ma rozwiązać Eve Dallas, mają niewątpliwie jeden element wspólny - narzędzie zbrodni. Ale czy tylko to? Co łączy ofiary?








Wydawnictwo: Da Capo
Wydano: 2001
stron :350

Co może być brutalniejszego niż seryjne morderstwa???Tym razem Eve Dallas próbuje złapać płatnego mordercę, który od 25 lat jest na wolności i nikt nie potrafi go namierzyć, jej zajmuje to tydzień!!! Tydzień szukania, pytania i namierzania...by wszystko popsuł agent FBI...
Niestety wszystkie ofiary na jej terenie mają ścisłe powiązanie z mężem pani porucznik...
Jednak ona, uparta, ambitna i solidna dąży do tego by schwytać zabójcę.


Moja ulubiona seria!!! Nie wiem dlaczego, ale J.D. Robb sprawia, ze gdy czytam kolejną jej powieśc zapominam o tym co mnie otacza dookoła.... 
"Srebrny błysk śmierci" to jedna z lepszych, które czytałam!
Ogólnie rewelacyjna seria i już! Choć często przy niej się denerwuję ... w ciemno sięgam, po następne części...widać już tak mam, potrzebuję odmiany, czegoś co wywołuje we mnie mocne, agresywne emocje...


Polecam głównie fanatykom serii o Eve Dallas !

sobota, 19 lutego 2011

"Tkacz iluzji" Ewa Białołęcka

Za opowiadanie, na kanwie którego powstała ta powieść, autorka dostała prestiżową nagrodę im. Janusza A. Zajdla i przebojem wdarła się do polskiej literatury. Bohater tej książki jest samotny, nie słyszy i nie mówi, ale jest za to obdarzony zdolnościami stokroć potężniejszymi: potrafi tworzyć materialne iluzje. Siłą woli może wyczarować 
jabłko, ptaki, groźne potwory... i samego siebie.






Wydawnictwo: super Nowa
Wydano: 1997
stron : 354

Poddałam się :o(
Nie dorosłam do tego typu fantastyki, próbowałam, ale się umęczyłam....
Nie mówię całkowicie NIE, ale jeszcze nie teraz, widocznie nie ten czas.....

poniedziałek, 14 lutego 2011

"Sława i śmierć" J.D Robb

Jedną znaleziono leżącą na chodniku w strugach deszczu;
drugą - w jej apartamencie.
Związek miedzy obiema jest oczywisty...








Wydawnictwo: Da Capo
Wydano: 2000
stron : 318

Moja ulubiona seria :0) 
Niestety nie czytam po kolei tylko według dostępności w bibliotece :) ale nie przeszkadza mi to w tym by zagłębić się w rewelacyjnych śledztwach i "przygodach" Eve Dallas !!!!


Tym razem giną piękne i bogate i sławne kobiety, porucznik Eve Dallas usilnie poszukuje mordercy!!! Jednak ma za mało szczegółów by znaleźć wspólne cechy zamordowanych....niestety ma jednego wspólnego znajomego ofiar, którym okazuje się ....
Czy znajdzie mordercę?


Osobiście bardzo lubię autorkę, czytam wszystkie książki, które wpadną mi w ręce ... na pewno pojawi się jeszcze TA "czarna seria" na moim blogu .
Polecam jak najbardziej fanom Nory Roberts, ale także lubiącym kryminały.

wtorek, 1 lutego 2011

"Cuda" Jill Barnett

Po latach wojennej tułaczki dzielny lord Merrick zamierza osiąść w zamku Camrose na walijskim pograniczu i wieść spokojny żywot u boku posłusznej żony.
Gdyby choć trochę znał swoją narzeczoną, nie byłby tak naiwny, by wierzyć, że spokój i posłuszeństwo to pojęcia, które w jakikolwiek sposób można powiązać z lady Clio.
Już przy pierwszym spotkaniu ze swą oblubienicą lord Merrick powinien zdać sobie sprawę, że niebezpieczeństwa i przygody, czekające go u boku przyszłej żony, są tysiąc razy groźniejsze niż wojny, w których brał udział.





Wydawnictwo: Da Capo
Wydano:1998
stron : 318

Lubie pióro Jill Barnett. Odpowiada mi to, jak mnie "przenosi" do innego świata, innej epoki....bo ja strasznie romantyczna jestem.

Lady Clio - pełna temperamentu, nieświadomej urody i ogromnej umiejętności pakowania się w kłopoty. Lady Clio, obiecana mężczyźnie, po śmierci ojca zmuszona za nim czekac w klasztorze. Czeka tam 6 długich lat, wreszcie pojawia się jej narzeczony Merrick. Lord przekonany, że kobiety to istoty podległe swym mężom, słuchające rozkazów i poleceń mężczyzn, podczas poznania Clio zmienia zdanie. Jego kobieta próbuje robić wszystko by mężczyzna zrozumiał, że ona nie należy do tego typu kobiet, wkrótce lord ma okazję się przekonać, że przy boku jego przyszłej żony nie czeka go nuda i brak przygód, ba jest niebezpieczniej niż na wojnie!!! 
Czy uda się im porozumieć ???? czy potrafią się zaakceptować takimi jakimi są ???? czy połączy ich miłość??? Odpowiedzi znajdziecie w tym romansie historycznym.


Moje spostrzeżenia są bardzo proste, uwielbiam takie klimaty. Wiek XIII jest niesamowity, opisy zamków, zwyczaje i obyczaje jakie tam panują dają niepowtarzalny klimat. Choć nie podoba mi się zawłaszczanie kobiet to i tak chętnie się przenoszę do innych epok...Uwielbiam sobie wyobrażać te wszystkie szczegóły związane z wystrojem wnętrza zamku, ubiorem dam ehhh....
Książkę polecam tylko tym, którzy kochają te klimaty.

sobota, 22 stycznia 2011

"Polowanie na Perpetuę" Ewa Stec

Dzieci urocze, choć czasem doprowadzają do szału. Mąż kochający, ale bardzo zajęty. Dwie oddane przyjaciółki. Jedna prezerwatywa która burzy prawie idealne życie Agaty. Kiedy Agata znajduje ją w samochodzie męża, podejrzewa zdradę. Postanawia ratować małżeństwo za pomocą... pasa do pończoch i trzech par szpilek. Ale wszystko komplikuje Perpetua, piękna jak anioł kolumbijska zakonnica.To książka dla tych, którzy kochają powieści obyczajowe i kryminały doprawione szczyptą świetnego dowcipu.





Wydawnictwo: Otwarte
Wydano: 2009
stron : 301

Od jakiegoś czasu napotykam na książki Ewy Stec, z tego co się dowiedziałam autorka pisuje kryminały mocno zagęszczone humorem. Trochę to brzmi jak książki Joanny Chmielewskiej....jednak postanowiłam, że jak tylko wpadnie mi w ręce z pewnością skorzystam....no i wpadła :o) Świeży zakup w mojej bibliotece to "Polowanie na Perpetuę" - od razu ją wypożyczyłam :O)


Ciężko być kobietą ???? -ciężko !!! a seksowną żoną ???? na dodatek kochającą i cierpliwą matką, która ma czas dla męża, dzieci, pracy i przyjaciółek. Jak to wszystko pogodzić???pozostając zadbaną , szczęśliwą i seksowną??? ano wg przyjaciółki Agaty - jeśli chcesz poprawić sobie samopoczucie i swoją samoocenę, a na dodatek poczuć,że żyjesz najlepszym rozwiązaniem są zakupy - najlepiej te najdroższe!!! jednak najlepsze na wszystkie problemy są szpilki!!!!!!!!!
Agata ma męża - zapracowanego, dzieci - wiecznie hałasujące i teściową - bombę zegarową, która to nie wiadomo kiedy wybuchnie....Kiedy brat prosi ją o przysługę , nie potrafi mu odmówić, zgadza się zostać jego osobistym tłumaczem, niestety to zlecenie okazuje się niebezpieczne i pełne przygód, przeplatane świetnym humorem...


"Polowanie na Perpetuę" Ewy Stec to pierwsza książka jaką przeczytałam tej autorki, teraz już wiem,że na pewno nie jest ostatnią!!! Pani Ewa ma niezwykle fajne i lekkie pomysły, które zawarła w powieści. Kryminał, za to ukazany z przymrużeniem oka, osobiście tak to odebrałam i taki styl jak najbardziej mi odpowiada!!! Płakałam ze śmiechu i choć powinnam zachować raczej dystans do spraw kryminalnych oraz podejrzeń Agaty,że mąż ją zdradza, nie potrafiłam się powstrzymać by nie parskać śmiechem!!! 
Książka idealna na samotne wieczory, by poprawić sobie humor, bo dowcipu i świetnych dialogów tu nie brakuje. Szkoda tylko,że wieczory są tak krótkie....


Oczywiście polecam "Polowanie na Perpetuę" - bo jak tu nie polecić, kryminału, z którego więcej się pośmiałam, niż brałam poważnie i na smutno?????Osobiście z przyjemnością i chętnie sięgnę po inne książki autorki i to jak najszybciej się da!!!

środa, 19 stycznia 2011

"Czarna ceremonia" J.D.Robb

Główna bohaterka książki zostaje postawiona wobec zadania, które jest byc może najtrudniejsze w jej karierze.










Wydawnictwo: Da Capo
Wydano: 1997
stron : 318


W ciemno sięgam za każdym razem w bibliotece po tą serię. Jest jakaś niesamowita, choć zawiera dużą dawkę fantastyki chętnie ją czytam. Domyślam się ,że nie jest to prawidłowa kolejność , ale i tak daje mi wiele satysfakcji!!!

Nagła śmierć sierżanta Franka Wjinsky'ego zaskakuje wszystkich, był bardzo dobrym policjantem, przyjacielem, a także dziadkiem...
Sprawę przejmuje Eve Dallas, która musi zachować dyskrecję i w tajemnicy przed kolegami po fachu przeprowadzić śledztwo. W czasie śledztwa okazuje się, że było to morderstwo, a w to wszystko zamieszane są sekty religijne. Zadaniem  porucznik Dallas jest oczyszczenie Franka z podejrzeń i znalezienie winnego jego śmierci.
Eve Dallas zmaga się z wysłanniczka Lucyfera, a także z wyznawczynią Wicca.
Czy znajdzie mordercę ??? czy samego Diabła???? musicie niestety zapoznać się z książką :O)


Osobiście "Czarna ceremonia" na początku mnie poraziła, czarne koty, wiedźmy, diabły, okręgi, ceremonie, sekty, coś co daje do myślenia i choć zdaje sobie sprawę o ich istnieniu, nie miałam na szczęście okazji przyjrzeć się temu z bliska. Niestety autorka nie powstrzymuje się przed lekko drastycznymi scenami. 
Choć w książce nie brakuje scen erotycznych tak na równo z nimi Nora Roberts umieszcza opisy brutalnych morderstw.
Powieść jest świetnie napisana, do końca trzyma w napięciu i niepewności, co bardzo lubię w książkach sensacyjnych i kryminalnych.
"Czarna ceremonię" polecam tym, którzy lubią dobrą sensację oraz śledztwa prowadzone przez Eve Dallas.

piątek, 14 stycznia 2011

"Nakarmić wilki" Maria Nurowska

Kasia, absolwentka warszawskiej SGGW, przyjeżdża w Bieszczady, by zebrać
materiał do pracy doktorskiej o wilkach. W stacji naukowej przebywają
już Olgierd i Marcin. Mężczyźni nie wierzą, że ich nowa towarzyszka
wytrzyma trudy życia w lesie. Kasia jednak okazuje się osobą nie tylko
odporną na niewygody, ale też wyjątkowo odważną. Pierwsza nocna
obserwacja wilków staje się początkiem wielkiej fascynacji Katarzyny, a
kolejne, coraz bliższe spotkania z watahą sprawiają, że między
dziewczyną a wilkami wytwarza się niemal mistyczną więź. 




Wydawnictwo: Wab
Wydano: 2010
stron : 253


Jakiś czas temu obejrzałam wywiad w porannym programie TVN z Marią Nurowską oraz panią Kasią. Opowiadały o pasji, o lesie i leśnictwie, o wilkach, obie mówiły bardzo interesująco i zachęcająco. Pani Maria zachęcała do przeczytania książki, gdyż oparta jest w głównej mierze na przeżyciach, doświadczeniach pani Kasi oraz jak dobrze pamiętam na wspomnieniach autorki. Postanowiłam już wtedy, że gdy tylko nadarzy się okazja sięgam po tą książkę, udało się wypożyczyć z biblioteki.

"Nakarmić wilki" to historia młodej pani magister - Katarzyny, która zbiera materiały do swojej pracy doktorskiej o wilkach. Trafia w Bieszczady, gdzie mieszka w drewnianej chałupie bez łazienki i prądu, za to w towarzystwie Marcina i Olgierda. Z czasem zostają przyjaciółmi.

Kasia próbuje zebrać materiały, całymi dniami znika w lesie, tropi, obserwuje. Pewnego dnia trafia na szczenięta wilków, postanawia obserwować zachowanie watahy. Między nią, a tą grupą wilków naradza się mistyczna więź. 


Książka na dłuższy wieczór, nie potrafiłam jej odłożyć. Bardzo ciekawie napisana, wciągająca i niesamowita!!!!!!Świetne opisy przyrody, poczułam się tak jakbym sama kroczyła po tych lasach, wśród zwierzyny leśnej. Autorka nie zanudzała dłuuugimi i nic nie obchodzącymi zwykłego laika opisami, wszystko było wyważone i interesujące. Bardzo podobały mi się dni obserwacyjne, kiedy to Kasia siedziała na drzewie i obserwowała watahę , coś niesamowitego!!!!W książce jest też opisana niezwykła przyjaźń młodych ludzi z małą nutką miłości...
Zakończenie...no cóż .....koniecznie musicie przeczytać. 
Polecam, oczywiście ,że polecam !!!! komu??? każdemu kto kocha faunę,  florę ,góry i przygody, bo to spotkanie z wilkami musiało być niesamowitą przygodą :O)


Cytaty:

„Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków: miłość, gniew, odwagę, strach.... Przeżyją tylko te, nakarmisz.”

sobota, 1 stycznia 2011

"Zamówienie z Francji " Anna J. Szepielak

Ewa to młoda fotograficzka, wciąż poszukująca swojego miejsca na ziemi. Pewnego dnia niespodziewanie dostaje od szefa świetne zlecenie, ma zrobić zdjęcia do folderu reklamowego kwiaciarni „ U Flory” w słonecznej Prowansji. Eliza - przyszła właścicielka kwiaciarni - zabiera ją do Francji i przedstawia swojej babce Konstancji, która rządzi wielopokoleniową rodziną według tradycji i zasad wprowadzanych od wieków przez kolejne dziedziczki. W ten sposób Ewa wplątana zostaje w historię starego rodu, w którym główną rolę zawsze pełniły kobiety…





Wydawnictwo: NovaeRes
Wydano: 2010
stron :359

"Zamówienie z Francji" autorstwa p . Anny Szepielak to debiut tej autorki czyli coś co bardzo lubię, odkrywanie wspaniałych" nowych piór"... 
Chętnie sięgam po książki młodych autorów, część z nich polubiłam i nałogowo czytam, kupuję ich książki , przykład???? Magdalena Kordel, Dominika Stec, Magdalena Witkiewicz.... 
Pani Szepielak chwalona na innych blogach , dawno mnie kusiła swoją powieścią , ostatnia wizyta w bibliotece i  okazuje się ,ze nowiuteńka książka czeka....


"Zamówienie z Francji" to powieść o młodej kobiecie, kochającej swoją pasję mianowicie jej ukochanym przedmiotem jest aparat fotograficzny, gdy tylko może zabiera swój aparat, ucieka od zgiełku miasta w różne ciekawe miejsca... tam czuje się najlepiej, wydaje mi się, ze "tam" czyli wszędzie gdzie czuje się dobrze robiąc zdjęcia szuka swego miejsca na ziemi. Ewa chyba nie do końca wie co ma ze sobą zrobić i gdzie jest to miejsce??
Firma , w której pracuje wysyła ją na dwutygodniowy wyjazd do Francji, leci tam z pracodawczynią - Elizą. 
Na miejscu okazuje się ,że trafia do pięknego pałacyku  z tradycjami, gdzie mieszka pokaźna rodzina, powiązana z Polską. Ewa zaprzyjaźnia się z całym "domostwem" , robi cudowne zdjęcia niesamowitych miejsc, terenu gdzie stoi pałac, ale także pięknych winnic, pól lawendowych , Prowansji czy też od lat przechodzącej z kobiecych  rąk do rąk - kwiaciarni. Ewę jednak fascynuje niezwykły dar jaki posiada oraz tajemnice tej rodziny i tego domu...więcej nie zdradzę :O)


Książka jest niezwykle tajemnicza, pełna magii, a jednocześnie autorka dostrzega to co jest w życiu bardzo ważne mianowicie oparcie w rodzinie. Wielu z nas nie zastanawia się nad tym co było dawniej , z jakiej rodziny pochodzimy, kto był naszym pra pra pra dziadkiem, nie wiem czy to brak osoby , która by  z pokolenie na pokolenie to przekazywała czy też spisała takie losy , czy notoryczny brak czasu, bieg za pieniędzmi doprowadza do tego ,ze nie mamy czasu na to by się zagłębić w tak dla nas już odległe czasy....
Pani Szepielak powieść owiała nutką magii całą historie, co strasznie mi się podobało, książkę przeczytałam bardzo szybko, bo nie sposób jej było odłożyć .
"Zamówienie z Francji"  polecam tym , którzy kochają Francję, lawendowe pola, małe wyjątkowe i pełne uroku miasteczka, winnice,  pyszne sery , niesamowity aromat i zapach win, oj chyba się rozmarzyłam ..... ale także tym , którzy uwielbiają tajemnice, zagadki i ciekawy romansik. Pani Ani gratuluje świetnego debiutu , szczerze mówiąc po cichu liczę na kontynuację ....


Cytaty:
"Bukiet jest lekarstwem dla duszy, ma wywoływać uśmiech na twarzy,i koić smutki"

"By stać się kimś w swoim fachu, trzeba mieć talent, determinację do ciężkiej pracy i odrobinę szaleństwa w duszy "

"Czasem nieświadomie robimy więcej dobrego dla innych niż nam się zdaje "

"Dobra kobieta to skarb i trzeba o nią dbać "
 Tym sposobem otwieram Rok 2011 :O)

wtorek, 14 grudnia 2010

"Kapelusz z zielonymi jaszczurkami" Hanna Kowalewska

Zbiór kunsztownych  opowiadań o miłości, samotności i śmierci.











Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 1999
stron : 157

Po książkę p. Kowalewskiej wyciągnęłam rękę po raz drugi. Tym razem padło na opowiadania.
"Kapelusz z zielonymi jaszczurkami" to niesamowite dzieło. Dzieło, którym należy się delektować, opowiadanie po opowiadaniu. Bogaty język, niesamowite porównania, niesamowite opisy , rewelacyjne dialogi ....muszę przyznać,że byłam zaskoczona, nie tego się spodziewałam.
Szczerze mówiąc nie wiem co mam napisać , mam problem .... ponieważ ten zbiór jest niesamowity!!! 
Ciężko opisać mi go słowami , powiem krótko koniecznie zajrzyjcie do tej książki !!!

Na styczeń stosisko

po drodze do Kalisza wleciałam do biblioteki , wyjeżdżając z domu obiecałam sobie 2-4 książek , bo stos czeka w domu, wyszłam z ...... :o/




Od góry:
1. "Amsterdam Parano" Michał Puchalak  - wygrana od wydawnictwa COMM - dziękuję
2. "Nakarmić Wilki " Maria Nurowska - nowość w naszej bibliotece, chciałam kupić , już nie muszę ...
3. "Polowanie na Perpetuę" Ewa Stec - dawno chciałam , nóweczka z biblioteki
4. "Zamówienie z Francji" Anna Szpielak - jak wyżej
5. "Tkacz iluzji" Ewa Białołęcka - posłuchałam K.M , pytałam w naszej bibliotece , ale nie miały w ogóle, teraz leżała nóweczka !!! czyli słuchają czytelników :O)
6. Opowieści Wigilijne
7. Izabela Sowa "10 min od centrum" - nie wiem czemu wzięłam....
8. "Znak Anny" Ewa Cechnicka, szukałam pod "C" p. Cygler , niestety wszystko w obiegu, to mi wpadło w oko....
9. Danielle Steel "Dom przy Hope Street" - na odstresowanie
10. J.D Roob - no ba
11. Jill Barnett " Cuda" lubię te serię

wtorek, 7 grudnia 2010

"Fikołki na trzepaku" Małgorzata Kalicińska

Fikołki na trzepaku to literackie pocztówki dzieciństwa. zapamiętane i "zatrzymane w kadrze pamięci" podwórko, szkoła, wakacje i życie rodzinne...










Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 2009
stron : 332

Małgorzata Kalicińska dla mnie znana głównie z trylogii o rozlewisku, która bardzo mi się podobała. Najbardziej jednak spodobała mi się  "Miłość nad rozlewiskiem". 
Będąc ostatnio w bibliotece, leżała sobie na półce przedostatnia??? książka pani Kalicińskiej "Fikołki na trzepaku", postanowiłam wypożyczyć.

Książkę dawkowałam....dlaczego ???? ano dlatego ,że jakoś nie potrafiłam się w nią całkowicie, dogłębnie zatracić.... krótko mówiąc nie wciągnęła mnie. Dla mnie opisy lat dziecięcych, wczesnej młodości są interesujące owszem , ale te wszystkie szczegóły , detale , wspomnienia o większości sąsiadów, znajomych, rodziny ....raczej nie dla mnie, okropnie mi się dłuuuużyła . Znudziłam mnie, uparłam się ,że ją skończę i dziś skończyłam, jednak znudzona.
To nie znaczy ,że książka nie jest ciekawa, pewnie jest, ale dla osób bezpośrednio zainteresowanych.  Może to być ciekawe doświadczenie czytać o sobie, a dla najbliższych osób pani Kalicińskiej piękna pamiątka na lata, zachowana na kartach książki urozmaicona różnymi zdjęciami z lat ubiegłych.


Szczerze mówiąc nie wiem czy polecać i komu, chyba sami musicie zdecydować czy chcecie do niej zajrzeć , ja wiem jedno , już nigdy do niej nie powrócę.