Wszystko...
Jakimś cudem...
Może to znak...
Cholera wie...
Chyba wszystko widać, zwyczajnie się zawaliło...
Podejrzewam pewną czterołapą pomoc...ale za łapę nie złapałam...
Wielogodzinne układanie szlag trafiło, lampa - do wyrzucenia, książki wymieszane te recenzenckie, prezentowe, pożyczone... Misz masz...
Zbieranie do 24.30...
Nie wiem kiedy to ogarnę, poukładam alfabetycznie i konkretnie jak było.
Nie wiedziałam czy płakać czy się śmiać.
KOSZMAR
Bo gdyby to jeden rząd był...ale na jednej półce dwa rzędy i podwójna warstwa, spadło jakieś 800 może 1000 książek...