piątek, 18 listopada 2011

Rozdarte dusze...


Angelo Bartolini jest człowiekiem o wielu twarzach: czułym synem przybranych rodziców, wrażliwym artystą, wiernym przyjacielem, a jednocześnie twardym wojownikiem. Jako karbonariusz, członek tajnego stowarzyszenia walczącego o wyzwolenie Włoch spod austriackiego panowania, jest usilnie poszukiwany przez władze. 

Autor: Elaine Coffman
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: październik 2011
Pierwsze wydanie:
stron : 464
seria: Romans Historyczny
oprawa: twarda 



Z przyjemnością sięgam po swoją ulubioną serię „Romans historyczny”, który zostaje wydawany przez wydawnictwo Mira. Z książki na książkę przekonuje się co raz to bardziej, iż to, że uważam serię za wspaniałą jest jak najbardziej słuszne. Wydawane są powieści różnych autorek. Czytałam romanse Camp ,Cameron, Rogers... Tym razem miałam okazję zapoznać się z piórem Elaine Coffman. Muszę przyznać, że się troszkę obawiałam, ze mnie rozczaruje. Cieszę się, że absolutnie nie miało to miejsca. „Rozdarte dusze” okazały się być ciekawe i warte przeczytania!! Spodobał mi się styl Coffman. Nie zabrakło polityki, za którą generalnie nie przepadam, jednak nie przeszkodziło mi to w pochłonięciu powieści.
 Autorka przenosi nas do początku XIX wieku. We Włoszech obecnie rządzą Austriacy. Włosi marzą tylko o tym, by odzyskać wolność. Planują wyzwolenie. Ludność z wyższych i wykształconych sfer wstępują do tajnego stowarzyszenia karbonariuszy. Jednym z głównych członków jest Angelo Bartolini. Jako osoba wykształcona, wierzy, iż uda się odzyskać wolność dla Włoch, a Austriaków wysłać tam skąd przyszli. Jako oddany patriota dąży do celu nie zważając na niebezpieczeństwa, które mu zagrażają.  Oddany misji i karbonariuszom marzy o tym, by jeszcze kiedyś być wolnym i szczęśliwym. Niegdyś  był zakochany w pięknej Angielce Beatrice, ona jednak wybrała inną drogą, podążyła za swoją pasją. Po 5 latach postanowiła jednak wrócić do Włoch. Drogi Beatrice i Angela znowu się krzyżują, odżywają dawne uczucia…
Elaine Coffman świetnie połączyła wątek polityczny z wątkiem miłosnym.  Może zabrakło mi gdzie nie gdzie bardziej rozwiniętych wątków, lecz nie wiadomo czy to nie wina tłumaczki. Być może autorka nie chciała przedłużać i wprowadzać dodatkowych opisów. Niemniej jednak „Rozdarte dusze” to świetna powieść historyczna, która wciąga i nie pozwala rozstać się z nią szybko. Z pewnością sięgnę po inne powieści  Coffman, by sprawdzić czy są tak dobre jak ten romans. Idealna na dłuższe jesienne popołudnie, jak i na zimowe wieczory…

Ogromne podziękowanie dla pani Moniki i jej wydawnictwa :)

czwartek, 17 listopada 2011

Miłość, miłość, miłość...


Gracie marzy jednie o tym, by w jej życiu nic się nie zmieniło. Mieszka w pięknej rezydencji, uprawia wspaniały ogród, a Jason, syn jej ojczyma, jest dla niej najlepszym przyjacielem i opiekunem. Niech ten stan trwa w nieskończoność, niech śpią demony z przeszłości, a także… miłość do Jasona. Jason przez całe lata opiekował się córką swojej macochy, aż wreszcie zrozumiał, że widzi w Gracie nie siostrę, lecz ukochaną kobietę. Kobietę zamkniętą w sobie i trzymającą mężczyzn na dystans. Jednak pod tą maską Jason dostrzega czułość i kobiece ciepło.

Autor: Diana Palmer
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: maj 2011
Pierwsze wydanie:
stron : 288
seria: Romans
oprawa: miękka


Diana Palmer to jedna z bardziej znanych pisarek, pisujących dobre romanse, przy których można odpocząć, zrelaksować się i oderwać od świata realnego. Chętnie przenoszę się w świat marzeń, romansu i miłości. Wszystkie te cechy pomagają zapomnieć o tym co nas otacza… pozwala zapomnieć! Jej historie są ciekawe, lekko napisane, ale nie brakuje w nich nutki obawy czy też łez. Z przyjemnością przeczytałam „Ukryte uczucia”, które z pozoru wydają się być ckliwym romansem z przesadną ilością seksu, romansu i zdrad, nic bardziej mylnego. Diana Palmer stworzyła krótką powieść złożoną głównie z uczuć, szacunku, ale także niepewności, strachu i tajemnic.
„Ukryte uczucia” to opowieść o przyrodnim rodzeństwie, których nie łączy żadne pokrewieństwo. Przez wiele lat byli dorastali razem, zaprzyjaźnili się. Cały wolny czas starszy brat przeznaczył na opiekę kruchej siostry. Po tym jak Gracie stała się dorosła zrozumiała, że Jason, syn jej ojczyma jest dla niej nie tylko przyjacielem i opiekunem, ale też kocha go jak mężczyznę. Próbuje ukryć swe uczucia, jest pewna obaw po tym jak prześladują ją koszmary z dzieciństwa. Czy uda jej się ukryć miłość do brata? Czy wyleczy się z obsesyjnego strachu? Czy zrozumie , że miłość nie boli? Jak zareaguje Jason? Jason to młody milioner, dżentelmen w każdym calu. Po śmierci rodziców i macoch zajął się dwoma przyrodnimi siostrami. Po latach zrozumiał, ze kocha jedną z nich. Czy uda mu się ukryć to pożądanie i miłość? Czy ułoży sobie życie???
„Ukryte uczucia” to świetna powieść, w której można znaleźć wiele dobrego. Autorka ukazuje nam różne rodzaje miłości i szacunku do innych. Pokazuje zwyczajne życie, jak i to w sferach osób znanych i cenionych, pokazuje nam też jaka cienka granica jest między bogactwem, a snobizmem. Nie zapomina  też o tym, by pokazać jak wygląda i czym cechuje się prawdziwa miłość, która przetrwa najgorsze trudności. Diana Palmer nie przesłodziła romansu, dla równowagi zamieściła świetny wątek z porwaniami, a także kilka tajemnic rodzinnych, które okazały się być trafnym dodatkiem. Autorka ma świetne pióro. Szukałam ciekawego wątku miłosnego, który połączony by był ze strachem, niepewnością czy tez tajemnicą, wszystko to znalazłam w „Ukrytych uczuciach”, które z czystym sercem polecam. Jest idealną książką na długi jesienny wieczór.

środa, 16 listopada 2011

Przeznaczenie....

Błękitny kamień, magiczny kamień o niespotykanym odcieniu... Powstał w niezmierzonych głębinach kosmosu, by poprzez galaktyki i mgławice dotrzeć do Ziemi. To ten kamień sto tysięcy lat temu ocalił życie Wysokiej i jej plemienia, dał mądrość prakobiecie Laliari, oświecił jej potomka Awrama, obdarzył wiarą Rzymiankę Amelię i natchnął odwagą przeoryszę Winifredę, Katharinie zaś dał siłę na poszukiwanie ojca w dalekim, obcym świecie.

Autor: Barbara Wood
Wydawnictwo: Książnica - Grupa Publicat
Wydano: 2010
stron :493
oprawa: twarda 


Barbara Wood jest bardzo znaną i ceniona pisarką. Z przyjemnością przeczytałam i wspominam „Dominę”, która wywarła na mnie wspaniałe wrażenie. Właśnie po tej lekturze stwierdziłam, że sięgnę inne powieści autorki. Tak też zrobiłam. Okładki, które towarzyszą jej książką są magiczne, jak i treść, która zaskakuje i wzrusza. Daje także sporo do myślenia i sprawia, ze nie zapomina się o książce szybko. Miło spędziłam czas czytając „Kamień przeznaczenia”, choć nie była to lekka i szybka lektura.
Barbara Wood stworzyła niecodzienną, skomplikowaną, a przede wszystkim wielopokoleniową historię pewnego pięknego, a zarazem nietypowego kamienia. Przebył on długą i niesamowitą drogę przez miliony, setki, tysiące lat. Często zmieniał miejsce, a także właściciela, ale jego moc nie zmalała, nie przestał być też magicznym. Czy to wiara? Czy faktycznie miał w sobie magię? Pozostawiam do osądu czytającym. Myślę, że miał w sobie to COŚ, które pozwalało przetrwać, przeżyć, czy też Wierzyc w lepsze jutro.
Autorka „Kamień przeznaczenia” podzieliła na osiem ksiąg, a zarazem osiem wspaniałych i zawiłych historii.  Zaczynając  od jego powstania wiele milionów lat temu, poprzez jego losy kilkadziesiąt lat temu, aż po XIX wiek. Barbara Wood naświetliła dość dokładnie losy pierwszych ludzi, ich wędrówkę, walkę o byt, aż do pierwszych emigracji, które nie były tak kolorowe jak niegdyś uważano. Poznałam losy wielu ludzi. Niektóre okazały się być mało ciekawe, inne niezwykłe, by jeszcze inne niesamowite. Ciężko było oderwać się od powieści jak i dalszych wędrówek kamienia, który był przeznaczony… „I tak niebieski kamień, szybujący przez galaktyki i mgławice, by wylądować na pierwotnej Ziemi – kosmiczny kryształ, który dał mądrość prakobiecie o imieniu Wysoka i pomógł jej uratować swoje plemię, który pocieszył Laliari, oświecił Awrama i obdarzył panią Amelię wiarą, a matkę Winifredę odwagą, Katharinę zaś nadzieją na odszukanie ojca; dzięki któremu ziściło się pragnienie Brigitte Bellefontaine, a Mathew Lively stał się panem swojego przeznaczenia – spoczął w małym sklepie w Kalifornii.”
Przepiękna i fantastyczna powieść o maleńkim  kamieniu, który zmienił losy innych, który dał więcej niż oczekiwano. Polecam, to historia, która z pewnością nie znudzi, a wiele da…


Dziękuję Panu Marcinowi :) za możliwość przeczytania :)

wtorek, 15 listopada 2011

Nie ma to jak cyrk


Porywająca opowieść o niezwykłej miłości i wielkiej przygodzie, która na zawsze odmieniła życie wszystkich bohaterów. Jacob Jankowski to żywiołowy student weterynarii, jego świat przewartościowuje wiadomość o śmierci rodziców. Pod wpływem impulsu rzuca studia i przyłącza się do wędrownego cyrku, który staje się dla niego zarówno zbawieniem, jak i piekłem na ziemi. Z determinacją próbuje odnaleźć się w tym pełnym skrajnych emocji świecie, sytuację komplikuje jednak uczucie do pięknej Marleny, żony charyzmatycznego tresera Augusta.


Autor: Sara Gruen
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Wydano: 2011
stron : 404
oprawa: miękka

Dość przypadkowo i niespodziewanie miałam przyjemność zagłębić się w powieść, która od jakiegoś czasu jest polecana przez innych. Chciałam się przekonać, co też fascynującego jest w powieści „Woda dla słoni”???Przekonałam się, ogromnie się cieszę, że sięgnęłam, przeczytałam i przepadłam…
Sara Gruen stworzyła przepiękną historię. Poznajemy wspomnienia Jacoba Jankowskiego, który przebywa w domu osób starszych. Ma ponad 90 lat, wymaga stałej opieki lekarskiej, którą tu otrzymuje. Ma sporo czasu na swoje przemyślenia, wspomnienia, z którymi dzieli się z młodym człowiekiem… Po wielu latach milczenia opowiada o sobie, kiedy po stracie rodziców, opuszcza studia, znajomych i wyrusza w nieznane, by dołączyć do cyrku. Tam poznaje czym jest  życie na walizkach, co oznacza wieczna tułaczka i hierarchia miedzy ludźmi. To właśnie w cyrku poznaje piękną i inteligentną młodą kobietę – Marlenę. Zakochuje się w niej ze wzajemnością, na przeszkodzie ich wspólnej przyszłości staje mąż kobiety, władczy, z chorobą psychiczną, która co jakiś czas się ujawnia… Jacob odkrywa, że wielu ciężko pracujących osób się nie docenia, niepotrzebnych pozbywa w brutalny sposób, jednak nie może za wiele pomóc… Czy uda mu się połączyć swą przyszłość z cyrkiem? Czy uda mu się zawalczyć o miłość Marleny??
„Woda dla słoni” zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Autorka swym stylem sprawiła, że nie można było oderwać się od tej wspaniałej miłosnej historii. Okazała się być niełatwa, z trudnościami, ale po pokonaniu przeciwności, prawdziwą miłością na całe życie, co w obecnych czasach bywa rzadkością. Z książki można wyciągnąć wiele wniosków. Autorka wierzy w prawdziwość uczuć, szacunek i miłość do zwierząt. Nie brakuję w powieści pięknych cyrkowych zwierząt, wiernych i podziwianych,  choć nie zawsze szanowanych przez innych. To właśnie do szacunku  odnosi się „Woda dla słoni”. Szacunku do drugiego człowieka jak i zwierząt, zbyt często go nie posiadamy… W dniu codziennym, przy własnych sprawach i obowiązkach zapominamy o osobach starszych, które mamy koło siebie, choć wiele z osób oddaje takie osoby do domu starców, by tam wśród innych wiekowych ludzi czekali na to, by ktoś raz w tygodniu przypomniał sobie o nich… O tym właśnie opowiada Jacob „Długi czas czułem się zdradzony, gdyż żadne z pięciorga dzieci nie zaproponowało, że zabierze mnie do siebie. Teraz już nie. Ponieważ miałem czas, żeby to przemyśleć, rozumiem, ze mają dość własnych problemów bez dodawania do nich moich.”
„Woda dla słoni” to przepiękna i pełna problematyki historia miłosna, przepleciona problemami dnia codziennego. Czyta się jednym tchem, zwierzęta i sceny cyrkowe są rewelacyjnie opisane, dlatego polecam z całego serca. Cieszę się, że dane mi było ja przeczytać, teraz czas na obejrzenie filmu na podstawie powieści Sary Gruen…