Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

Dla wielbicieli...czegoś mocniejszego ;)

Czy w ogóle jest sens pisać o wódce, trunku, który zdaniem wielu konsumentów najlepiej, jeśli w ogóle nie ma smaku? Kultura picia wódki w naszym kraju nie przewiduje degustacji, jak to robimy z koniakiem czy whisky, wódkę pije się w małych kieliszkach, zmrożoną, na raz, nie zastanawiając się nad jej smakiem.

Autor: Łukasz Gołębiewski
Wydawnictwo: Olesiejuk
Wydano: 2014
 stron: 190
Oprawa: twarda
Cykl: Biblioteczka konesera


Zastanawiałam się czy opisywać najnowszą książkę Łukasza Gołębiewskiego, bo jakby nie patrzeć to absolutnie nie moja bajka. Do konesera mi baaardzo daleko i nie po drodze. Generalnie należę do osób, dla których alkohol może nie istnieć...chociaż, dla jednej malinówki warto się poświęcać i raz na jakiś czas po delektować się tym wyjątkowym, domowej roboty trunkiem...
Uważam jednak, że koło takiej książki, takiego wydania nie można przejść obojętnie. Świetnym powodem jest choćby to, że można zrobić małą przyjemność i "Wódkę" sprezentować komuś bliskiemu.

Wracając do Łukasza Gołębiewskiego...
Raczej już mnie niczym nie zaskoczy, ale znając Autora... kto tak do końca może być tego pewien...
Nikt.

Autor nie ukrywa swego zamiłowania do mocnych alkoholi. Jest koneserem i pasjonatem. Podróżuje po Polsce, ale także po świecie, by odwiedzać stare destylarnie. Niestety po niektórych zostały tylko wspomnienia... Mimo to sprawdza, opisuje ruiny, tworzy dokumentacje, a w istniejących degustuje i ocenia.
Stworzył swój własnych ranking wódek, który oczywiście znajdziecie w książce.
Książka nawet dla laika jest ciekawa. Nigdy nie zastanawiałam się nad historią wódki, z czego i jak powstawała czy nadal powstaje. Autor zręcznie nam to przybliża.
Przedstawia również najważniejsze światowe marki, jednocześnie nie zapominając o naszych rodzimych, szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że w Polsce jest aż tyle rodzajów wódek!!!!
Z opisów i propozycji Gołębiewskiego wynika, że w swoim całym życiu próbowałam tak naprawdę "kroplę w morzu". I pewnie się to już nie zmieni, chyba że pokuszę się i spróbuję rad Autora jak podawać wódkę, albo koktajle na bazie wódki...
Łukasz Gołębiewski ze swojej pasji stworzył przepięknie wydany album. Widać, że włożył w tę książkę wiele serca, poświęceń, ale przede wszystkim pokazał jak ogromną wiedzę i doświadczenie posiada. Ba! Nie na darmo, niedawno został AMBASADOREM POLSKIEJ WÓDKI!

"Wódka" to świetnie napisana, rewelacyjnie wydana książka, którą warto mieć w swojej biblioteczce.
Szczerze polecam. Jest idealnym prezentem dla kogoś bliskiego. Zdecydowanie nadaje się dla każdego faceta, konesera czy też laika. Uważam jednak, że i kobiety znajdą coś dla siebie, bo i o nich Gołębiewski nie zapomniał...
Ten niepozorny album zawiera w sobie opis ponad 800 wódek czy to polskich, światowych czy też limitowanych. Mnie Gołębiewski swym opisem i notą degustacyjną pokusił LUBELSKĄ porzeczkową ;) A Was?

Mam cichą nadzieję, że niebawem Biblioteczka konesera powiększy się o kolejny tytuł...

Kilka fotek z albumu:




Tylko pamiętajcie, że najlepiej jest degustować, bo przedawkowanie grozi...









niedziela, 8 maja 2011

Dzieci jednak uczą się ....

8W przedszkolu nasze dziecko uczęszcza na język angielski. Cóż tego Ministerstwo nie zabroniło...a propos uczenia dzieci.
Angielski odbywa się w formie zabawy, gier, piosenek...mnie ta forma odpowiada, widzę ,że synek robi postępy i chętnie uczęszcza w zajęciach. Byłam na jednych i jestem zachwycona organizacją i cierpliwością pani , która naucza :)

Jednak chciałam o czymś innym. Widząć jak chętnie i szybko Miłosz przyswaja nowe słowa chcieliśmy mu troszkę pomóc i kupiliśmy książeczkę ze słówkami. Wystarczy nacisnąć guzik by usłyszeć odpowiednie słówko.
Strony sztywnostronicowe, obrazki kolorowe i lektora tez daje się zrozumieć. Miłosz często z niej korzysta a wygląda tak:

Wydawnictwo: Olesiejuk
stron: 12

Polecam szczególnie młodszym dzieciom, które szybko przyswajają nowe słówka :)

Teraz coś dla Rodziców :)
Mój mąż nie miał nigdy styczności z angielskim, ja tylko 2 lata, więc znam jedynie podstawy i to jeszcze głównie związane z turystyką :)
Dlatego postanowiliśmy posiłkować się również książką ...dla dzieci...ale tak na prawdę baaardzo ciekawą.
W końcu uczymy się z Miłoszem...tzn Mały uczy nas :)

Świetna książka zawiera słówka, są podpowiedzi jak się je wypowiada, bardzo rzadko jest tego typu pomoc w takich książkach, jest również słowinik.
Piękne ilustracje....jest duża i ciężka ale synek i my dajemy radę. Jednak chyba najlepsze jest dla dziecka to, że w książeczce znajdziemy głównie ulubionego bohatera kreskówek Franklina :)

Wydawnictwo: Debit
stron: 128

Świetne wydanie i warto je mieć. Zakupiliśmy je jak Miłosz poszedł do przedszkola i do dziś z niego korzysta. Polecam dzieciom młodszym, które zaczynają swoją przygodę z językiem angielskim, ale wydaje mi się, że będzie też idealna dla starszaków chodzących już do szkoły.

A Wasze dzieciaczki chętnie uczą się języków obcych ?????

środa, 23 lutego 2011

"Najpiękniejsze opowiadania dla chłopców" praca zbiorowa

Ta wspaniale ilustrowana kolekcja zawiera sześć mrożących krew w żyłach klasycznych historii, pełnych przygód i wartkiej akcji, które zachwycą każdego chłopca
W książce znalazły się opowiadania: Robin Hood, Podróże Guliwera, Diament Czarnobrodego, W 80 dni dookoła świata, Robinson Crusoe, Duch z Canterville.







Wydawnictwo: Olesiejuk
Wydano: 2010
stron : 382

Nie wiem od czego zacząć??? Może od tego, że ta mała jak się wydaje książka jest bardzo ciężka i ciężko ją wyrwać mojemu synowi :)
Okładka - srebrzysta, usztywniana, mieniąca się i strasznie zachęcająca, chcę się ją aż pogłaskać, tak właśnie zrobiło moje dziecko gdy książeczkę dostało, zaczęło głaskać i oglądać. Oglądać jest co, bo ilustracji jest mnóstwo. Kolorowe, ładne i oddające treść opowiadań. Wykonali je: Adam Stower, Peter Dennis oraz Alan Marks.
Książeczka  zawiera sześć dobrze nam znanych opowiadań, są skrócone, ale moim zdaniem przystosowane do młodszych dzieci, starszym polecam oryginalne opowiadania. Tu autorzy z wyczuciem wprowadzają w świat legend i biografię autorów. Tylko te najważniejsze informację by dzieci nie zanudzić.
"Najpiękniejsze opowiadania dla chłopców" zawierają opowiadania:
"Robin Hood ", "Podróże Guliwera", "diament Czarnobrodego", "W 80 dni dookoła świata", "Robinson Crusoe" oraz "Duch z Canterville"
Moje dziecko polubiło Robin Hooda i tą opowieść każę sobie czytać najczęściej. Dla niego to są nowe historie, których wcześniej nie znał, tym bardziej cieszę się, że jest takie wydanie.
Polecam rodzicom, którzy mają fantastycznych , ciekawych świata  i wiedzy chłopców. Starszym chłopcom polecam do ćwiczenia samodzielnego czytania . Na pewno nie będą się nudzić.
Żeby jednak nie było smutno dziewczynkom i ich rodzicom, dla nich polecam wspaniałe " Najpiękniejsze opowiadania dla dziewczynek" wydawnictwa Olesiejuk.


Ten pięknie ilustrowany zbiór zawiera sześć znanych na całym świecie opowieści, które z pewnością zachwycą i wzruszą wszystkie małe czytelniczki.
W książce znalazły się opowiadania: Przygoda przyjeżdża pociągiem, Czarnoksiężnik z Krainy Oz, Tajemniczy ogród, Czarny Klejnot, Małe kobietki oraz Heidi.













Za książeczkę dziękujemy Panu Krzysztofowi :0)