Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na mojej półce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na mojej półce. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2018

Kwietniowe czytanie - "Rok na Kwiatowej" Karolina Wilczyńska

Karolina Wilczyńska to samo dobro!!!



Karolina  Wilczyńska to samo dobro! Dość dawno, (bodajże w 2013 roku) czytałam jej "Anielski kokon" ( recenzja - klik), wspominam bardzo miło. Potem nastąpiła dłuższa przerwa z twórczością tej Autorki do czasu...
W moje ręce wpadła pierwsza część Jagodna...Przepadłam, w ciągu kilkudziesięciu dni przeczytałam całą serię. Ale nie o tym chciałam...
Po przyjemnym pobycie w Jagodnie postanowiłam skorzystać z zaproszenia pisarki i zajrzałam na ulicę Kwiatową. Tak, tak, Karolina Wilczyńska zabiera swoje czytelniczki na jedną z ulic Kielc, gdzie poznajemy cztery kobiety,które los postanawia ze sobą spleść nicią przyjaźni.
 Tym samym spędzimy z przyjaciółkami ROK NA KWIATOWEJ.
Seria na dzień dzisiejszy składa się z trzech części: "Wędrowne ptaki", "Zmarznięte serca" oraz "Dotyk słońca", czwarta część "Owoce miłości" znajdują się w przygotowaniu.
Wilczyńska przedstawia nam cztery różne kobiety, cztery historie, ale przede wszystkim cztery charaktery, które mimo przeciwności, brak podobieństw, splata tą najważniejszą nicią w życiu - nicią przyjaźni...
W życiu często bywa tak, że w naszym życiu  pojawiają się ludzie, którzy mają wpływ na nasze dalsze losy. Są jak Anioły. Kochają, czuwają, pomagają, a jak trzeba to porządnie kopią...w tył.
Gdzieś, kiedyś, na każdego z nas czeka w życiu zakręt, bądź zakręty, trudne wybory czy też decyzje.
Mimo tego, zawsze gdzieś za zakrętem pojawi się kolorowa tęcza niosąca nadzieję, czy słońce które ogrzeje i otuli - tak jak tylko przyjaciel potrafi.
Czytając serię Karoliny Wilczyńskiej, Pisarka sprawia, że na Kwiatowej zjawiamy się z ogromną przyjemnością, z chęcią dowiadujemy się co słychać u Malwiny, Liliany, Wioletty i Róży.
Czujemy się jak piąta, jednak nie mniej ważna przyjaciółka - zawsze mile i gościnnie przyjęta.
Jedyny minus serii taki, że trzeba poczekać na kolejne odwiedziny u dziewczyn z Kwiatowej...

Brawa dla Wydawcy, za piękne zakładki :)



piątek, 13 kwietnia 2018

Według mnie najlepszy debiut roku 2017!

Max Czornyj - wg mnie najlepszy debiutant roku 2017!


   "Grzech" kupiłam pod wpływem impulsu. Autor na stoisku FILII w Krakowie bardzo zachęcał. No dobra, przyznaję się, przeczytałam opis i głównym powodem dla którego kupiłam książkę był...profiler! Uwielbiam czytać o facetach czy też kobietach, które z niczego stworzą rewelacyjny opis mordercy. 
Każdy z nas ma jakieś "zboczenie"...
   Wracając do Autora.
 Max Czornyj, młody, przyznaje - przystojny, (a to może kusić głownie blogerki) adwokat, czyli człowiek mający coś do powiedzenia. Szczerze mówiąc nie szukałam więcej informacji w przestworzach internetowych, opis z okładki był dla mnie wystarczający. 

   Lublin, piękne miasto, w których dochodzi do zaginięć kobiet. Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Eryk Deryło. Po odnalezieniu zwłok, na miasto i jego mieszkańców pada strach. Policjanci zaczynają odczuwać presję, na dodatek mają cały czas wrażenie, że są o krok od mordercy...
Jedno jest tylko pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

   "Grzech" to cholernie dobry kryminał!!!
Jestem pod ogromnym wrażeniem!
Debiut jakich mało!
Zazwyczaj Autorzy książek kryminalnych dawkują nam emocje. Sprawnie prowadzą czytelnika przez swoją historie, aż do rozwiązania zagadki... Spokojnie i stopniowo. Pierwszy raz spotykam się z tym, że to jednak czytelnik musi dawkować sobie sam kolejne sceny napisane przez Autora. Max Czornyj nas "przeciąga", ba! ON z czytelnika wyciąga takie emocje, o których część w ogóle zapomniała.
 Książka nie należy do lekkich, wręcz przeciwnie, jest to mocny, drastyczny, ale cholernie znakomity kryminał. Dopracowany w każdym calu. 
Mimo, że pojawiają się mocne, brutalne sceny to i tak chęć przeczytania, dokończenia historii jest silniejsza!
   Muszę przyznać, że to rewelacyjny debiut młodego adwokata. Co mnie bardzo cieszy, to to, że niebawem, na dniach, będę mogła znowu "spotkać" Eryka Deryło i jego ekipę, ponieważ pojawi się kontynuacja "Grzechu".

Powieść Czornyj-a to thriller, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka, która zmusza do myślenia na najwyższych obrotach. A to uwielbiam! Nie daje umrzeć z nudów, wręcz przeciwnie - pobudza lepiej niż nie jedna kawa.

"Grzech" to przede wszystkim powieść dla miłośników gatunku, ale również dla tych co lubią tematy związane z egzorcyzmem, satanizmem i kościołem...
Na chwilę obecną, pozostaje mnie poczekać na "OFIARĘ".
 Natomiast Max Czornyj z pewnością jako Autor jest godny polecenia. 
Według mnie jego kryminał jest najlepszym debiutem 2017 roku!

Strona Autora - KLIK 


Na targach w Krakowie -2017rok


niedziela, 8 kwietnia 2018

Motylek - Katarzyna Puzyńska

Katarzyna Puzyńska "Motylek
Wydawnictwo Prószyński


     Katarzyna Puzyńska pojawiła się w moim domu całkowicie przypadkiem, a raczej jej debiutancka powieść.
     Nie dawno Wydawnictwo Prószyński rozpoczęło sprzedaż całej serii książek tejże Kryminalistki. Kupiłam pierwszą część "Motylek" - przepadłam... 
     
Mroźny, zimowy poranek, na skraju wsi Lipowo zostają znalezione włoki zakonnicy. Początkowo wydaje się, że potrącił ją samochód. Z czasem okazuje się, że została zamordowana. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Policja w Lipowie musi jak najszybciej odnaleźć mordercę, by nie zginęła kolejna osoba.
Czy wygrają z czasem?

    Powiem szczerze - jestem ZASKOCZONA poziomem polskiego kryminału. Cieszę się, że gdy zaczynałam czytać część pierwszą, druga część "Motylka" czekała już na regale. Nie da się czekać cierpliwie na kolejne części.
    Katarzyna Puzyńska to jedna z nielicznych kryminalistek w Polsce, która potrafi pisać książki wielowątkowe. Jej powieści to nie tylko "ganianie" za mordercą, lecz przede wszystkim ludzie z małej wsi, ich problemy, życie, dzień codzienny, ale także ich przeszłość i tajemnice.
Autorka świetnie kreśli portrety psychologiczne, jej postaci, mimo fikcji są jakże prawdziwe i wiarygodne. 
Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem pióra Puzyńskiej. 
Czytając "Motylka" trudno uwierzyć, że to debiut literacki Autorki.
 Kończąc powieść czuje się cholerny niedosyt!!! 
Chce się jeszcze!!!
Polecam z całego serducha!

Ps. Książka czytana i opisana w 2017 roku...
Na dzień dzisiejszy cała kolekcja Kasi Puzyńskiej przeczytana, 
obecnie z niecierpliwością oczekuję na "Norę" - 9 część Lipowa.



wtorek, 24 października 2017

Przyjaźń i miłość opatulona zimową kołderką...

Natalia Sońska "Obudź się,  Kopciuszku"
 

    Pani Natalia Sońska - to dla mnie dość duża niespodzianka...
Być może, gdyby nie przypadek, (choć wierzę, że nic w życiu nie jest dziełem przypadku)to pewnie za szybko nie trafiłabym na powieść tej Autorki.
Odwiedzając koleżankę, czytającą nałogowo, rzecz wiadoma, przy wyjściu wcisnęła mi książkę mówiąc: MUSISZ TO PRZECZYTAĆ!!!!
Zabrałam "Obudź się, Kopciuszku" do domu. Gdy tylko skończyłam zaczęty już kryminał, zabrałam się za czytanie "wciśniętej" książki.
Przepadłam, pochłonęłam, poczułam niedosyt...

      Natalia Sońska w swej powieści "Obudź się, Kopciuszku" zabiera nas do przepięknego Krakowa oraz w moje ukochane Tatry. Autorka rewelacyjnie "gra" nam na emocjach, pokazuje nam, czytelnikom, ścieżki i różne możliwości, które każdy z nas może wybrać, bo życie to przede wszystkim pasmo wyborów. 
Sońska napisała piękną, ciepłą, nowoczesną bajkę o Kopciuszku. I bardzo dobrze!, tego w tym zabieganym świecie bardzo nam potrzeba - odskoczni od życia codziennego. Całą historię otula zimową kołderką, dodając szczyptę przyjaźni i dużą dawkę miłości...
     Alicja - młoda lekarka , której całym życiem jest głównie praca. To idealne miejsce, by zapomnieć...
Zamknięta w sobie, wycofana, stroniąca od towarzystwa, imprez i zabaw. Za namową przyjaciół trafia do zimowego Zakopanego, gdzie poznaje przystojnego TOPR-owca.
Życie płata figle, nie zawsze jest jakbyśmy chcieli...
Na drodze Alicji i Michała staje złośliwy...LOS.
Czy zwyciężą z przeciwnościami losu? Czy praca okaże się ważniejsza? Miłość czy przyjaźń?
Czy przechytrzą los?

   Z całą  pewnością TA powieść poruszy wszystkie serca, moje poruszyła...
Być może potrzebowałam bajki, być może zatęskniłam za moimi ukochanymi Tatrami...
Może...
Wiem jedno "Obudź się, Kopciuszku" to bardzo dobrze napisana bajka - UPS- powieść, którą czyta się jednym tchem. Mnie Natalia Sońska przekonała do siebie - bardzo. Pierwsze spotkanie z tą Autorką uważam za bardzo udane i z pewnością nieostatnie. 
Jak w życiu, tak i w bajkach pojawia się morał. Sońska o nim nie zapomniała...
"Doszła do wniosku, że może los w końcu, prędzej czy później, uśmiecha się do każdego. Zza najcięższych chmur również można dostrzec słońce, a nawet jeśli towarzyszy mu rzęsisty deszcz, zawsze pozostaje barwna , pocieszająca tęcza. Trzeba tylko chcieć ją zauważyć..."

Obudź się, Kopciuszku" to idealna powieść na zimowe wieczory, by przy gorącej herbacie, z kotem na kolanach, zatracić się w pięknej zimowej opowieści...


Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Rok wydania: 2016


piątek, 31 marca 2017

sobota, 7 stycznia 2017

Premiera stycznia - "Sezon na cuda"

W styczniu ukażę się wznowienie "Sezonu na cuda". 
Dlaczego o tym piszę?
Ponieważ, to moja ulubiona seria o Malowniczym.
Magicznym miejscu gdzieś w moich ukochanych górach, chodząc z plecakiem, zawsze mam nadzieję, że znajdę tę miejscowość i jej mieszkańców...
A tak już poważnie.
 Lubię wracać do urokliwego Malowniczego, choć tylko na łamach książki, to bez znaczenia, skoro za każdym razem mam niedosyt i bardzo dobrze się w nim czuje...

TUTAJ pisałam o "Sezonie na cuda"

Magdalena Kordel postanowiła wznowić "Sezon na cuda". Tym razem ukażę się w Wydawnictwie ZNAK - klik

O niebo lepsza okładka, jest wręcz cudowna :)


PREMIERA: 11 stycznia 

Można kupić w przedsprzedaży 
TUTAJ


To dla mnie najważniejsza książka Magdaleny Kordel - to od tej książki, a raczej recenzji wszystko się zaczęło...
to już prawie 7 lat...
Dziękuję Madzia :)


sobota, 17 grudnia 2016

To co najdroższe... Konkurs z Moniką A. Oleksa

Renata żyje w przekonaniu, że los nie szykuje już dla niej większych niespodzianek. Lubi swoją pracę – przyzwyczaiła się do niej, podobnie jak do codzienności – oswojonej i przewidywalnej. Gdy pewnego dnia mąż oświadcza jej, że zamierza wyjechać do pracy za granicę, cały uporządkowany świat Renaty rozpada się, a czarne myśli zaczynają krążyć nad głową. Jak poradzi sobie bez Staszka, który dotąd zawsze przy niej był?
Podążanie w ślad za bohaterkami książki, Renatą, Kasią, Emilią i Melanią, pozwala podpatrzeć, jak przez dziurkę od klucza, fragmenty ich życia. W nich to czytelnik niejednokrotnie odnajdzie siebie i natrafi na pytania, na które każda z bohaterek próbuje odpowiedzieć po swojemu.



Autor: Monika A. Oleksa
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Wydano: 2016
stron: 484
Oprawa: miękk
a
Opis i zdjęcie: Wydawca 

Nie zawiodłam się!
Oczywiście, że nie. Raczej jestem zaskoczona tym, że Monika A. Oleksa potrafi pisać w innym stylu.
Gdyby książka nie miała okładki, nie przypuszczałabym, że to powieść Moniki Oleksa, ale tylko do pewnego momentu i szczegółów, które by mi pomaleńku to uświadamiały...
Czytając jej poprzednie książki np. "Miłość w kasztanie zaklęta" czy też "Samotność ma twoje imię", nigdy bym nie przypuszczała, że "Niebo w kruszonce" jest jej autorstwa.
Dlaczego?
A to dlatego, że poprzednie książki są niezwykłe, pełne cytatów, cudownych słów i sentencji do zapamiętania i zapisania. Pełno w nich karteczek, które oznaczają "to coś". "Niebo w kruszonce" tego nie ma. Za to ma inne cechy, wartości, które wciągają i nie pozwalają tak szybko książki odłożyć.

Autorka zabiera nas do jej rodzinnego Lublina. Delikatnie pokazując go nam i jednocześnie zachęcając, by go jak najszybciej odwiedzić. Piękne miasto, trochę zabiegane, ale piękne. Trafiamy do osiedlowego sklepiku gdzie pracuje Renata i Kasia, dwie główne bohaterki książki.

Renata, kobieta stateczna, kochająca i kochana. Dla niej bardzo ważna jest rodzina i przyjaciele. Zmaga się z problemami dnia codziennego, mimo wszystko jest szczęśliwa...ale tylko do dnia, kiedy ukochany mąż ją powiadamia o swoich planach...w tym momencie Renaty świat się zawala...

Kasia - uśmiechnięta w pracy, kochająca najbardziej na świecie swą malutką córeczkę. Pozory jednak mylą, bo i Kasia zmaga się z ogromnym problemem życia codziennego...
Poznajemy też Emilię i Melanię dwie cudowne i dojrzałe już kobiety.

"Niebo w kruszonce" to książka, która daje nam do myślenia. Pokazuje, jak w biegu dnia codziennego zapominamy o innych ludziach. Jak nie doceniamy tych, którzy są bardzo blisko, nie zauważamy sąsiadów, ekspedientek w sklepie, osób, które codziennie mijamy, a wystarczy krótkie "dzień dobry" z uśmiechem, by jej, jemu i nam było lepiej, śmielej czy milej. Czy kobieta na kasie, czy choćby ta na dziale z wędlinami, która z cierpliwością kroi po kilka plastrów szynki czy sera - wystarczy zwykłe dziękuję czy choćby mały uśmiech. Z doświadczenia wiem, że nie wszystkie kobiety za ladą są miłe , uśmiechnięte czy przyjemne, ale zawsze tłumaczę sobie, że może zmaga się z jakimś problemem, sama wiem, że wtedy ciężko "zostawić je" w domu, być może źle się czuje, mimo to tu przyszła by obsługiwać klientów...
Tak można by długo...a wystarczy tylko trochę zrozumienia, cień uśmiechu czy choćby "dziękuję" i "dzień dobry"...
"Pracując wiele lat w sklepie, nauczyła się już, że ludzie prędzej rzucą kamieniem, niż pogłaskają z życzliwością. Niezadowolenie bardzo szybko rozchodziło się po sklepie, o uśmiech było już znacznie trudniej. Współczesny świat nie doceniał tego, co miał, tylko wciąż gnał przed siebie, pragnąc więcej. A przecież życie tak szybko przemijało, i tak łatwo było przeoczyć to, co ważne i piękne, skupiając się na błahych lub zupełnie nieistotnych szczegółach..."

Monika Oleksa w swej najnowszej powieści porusza również temat przyjaźni. Pokazuje na przykładzie Renaty i Moniki- jak ważna w życiu, obok miłości, jest przyjaźń. Bez przyjaciół, osób które są dla nas bardzo ważne - życie jest puste. Mało warte. Nigdy nie wiadomo kiedy się pojawi, jeśli już...rzadko znika.
"Przyjaciel to anioł, który wchodzi w nasze życie bez szumu i zostaje w nim na długo, rozprostowując przykurczone skrzydła."
Przyjaźń to uśmiech, to wsparcie i rodzaj uczucia. Każda spędzona minuta w towarzystwie przyjaciół potrafi dać nadzieję na lepsze jutro. Wystarczy rozmowa telefoniczna, a świat już nabiera barw. Na przyjaciół zawsze można polegać, nawet wtedy kiedy dzieli ich kilkaset kilometrów. Prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko...

"Niebo w kruszonce" Moniki A. Oleksa to trudna książka poruszająca jeszcze trudniejsze tematy, mimo to osładza nam ją prawdziwą miłością i niesamowitą przyjaźnią.
Znajdziemy w niej trudny temat samotności, alkoholizmu czy choćby emigracji.
Autorka świetnie ukazuje nam co w życiu jest najważniejsze, którą ścieżkę najlepiej wybrać, i jak nauczyć się wybaczać.
"Niebo w kruszonce" to książka, którą warto przeczytać, zastanowić się...ale nad naszym życiem, pędem dnia codziennego, wyścigiem po kolejny dzień...
Być może obok nas jest taka Kasia, Melania czy Emilia - a my tego nie dostrzegamy...  

Mam dla Was niespodziankę ufundowaną przez 
Wydawnictwo Zysk i spółka

  *** K O N K U R S ***


REGULAMIN:
1. Organizator: organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Sabinkowe czytanie..." czyli sabinka.t1
2. Czas trwania konkursu: konkurs trwa od dziś tj. 17 grudnia 2016 roku do 5 stycznia 2017.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych od zakończenia konkursu.
3.Nagrody: Nagrodą w konkursie są dwie książki "Niebo w kruszonce"
4. Sponsorem nagrody jest wydawca czyli Zysk i spółka
5. W konkursie może wziąć udział każda chętna osoba, która odpowie na pytanie i pozostawi swój adres mailowy.
6. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy dokończyć zdanie: Przyjaźń jest dla mnie...
7. Swoje odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzu pod tym postem.
8. Jury: Sabinka oraz Monika A. Oleksa - pisarka, wybierzemy najlepszą, a jednocześnie najciekawszą odpowiedź.
9. Zwycięzca zostanie powiadomiony poprzez wiadomość e-mailową.
10. Reklamacje: będą uwzględniane tylko w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników.



Wydawnictwu Zysk i Spółka dziękuję za ufundowanie nagród!




sobota, 18 kwietnia 2015

Zapachniało bzem...

Malownicze, ciche miasteczko ukryte w Sudetach. Miejsce, gdzie czas i miłość leczą rany. Pewnego dnia pani Leontynie ginie pierścionek przekazywany z pokolenia na pokolenie, a przed jej sklepem ze starociami zatrzymuje się tajemniczy mężczyzna. Czy to przeszłość zaczyna się o nią upominać? Leontyna wyrusza więc w pełną nostalgicznego uroku podróż do krainy pachnącej bzami...

Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: ZNAK
PREMIERA:  MAJ 2015
stron : 400
okładka: miękka  



Malownicze. Kocham Malownicze. Każdy z nas ma takie swoje miejsce na Ziemi, moim jest zdecydowanie miasteczko położone gdzieś w Sudetach, piękne, przyjazne, malownicze...
Póki co, odwiedzam miejsce stworzone przez Magdalenę Kordel, ale z nadzieją, że kiedyś trafię do takiego miejsca i od razu będę wiedziała, że to jest to! Moje Malownicze! Cały czas na to liczę, wierzę i marzę o takim miejscu... Wiem, że znajdę...

Kolejny raz Magdalena Kordel zabiera mnie w góry, do ludzi za którymi tęsknie...
"Tajemnica bzów" to najnowsza powieść Autorki. Najnowsza, ale zarazem najlepsza! Oj tak! Pierwszy raz (a czytałam jej wszystkie książki i opowiadania),Magdalena Kordel otrzymała ode mnie najwyższą notę. Zawsze zostawiałam jakąś granicę, bo wierzyłam, że potrafi lepiej, ciekawiej, dokładniej, bardziej! Oj potrafi. I co? Przeszła samą siebie! Oj przeszła! Widać ogromne przygotowanie, pracę nad książką, słownictwem, pisaniem czy choćby tym, że Autorka zaskakuje! Oj zaskakuje...
Zaniedbaniem by było, gdyby nie wspomnieć o pięknej oprawie. Pierwszy raz, bardzo, ależ to bardzo podoba mi się okładka. Piękna, klimatyczna, ale przede wszystkim oddająca to co zawiera książka. Rewelacyjnie współgra z treścią. Warto było tak dłuuuuugo czekać na powrót do Malowniczego!

Z pojawieniem się "Tajemnicy bzów" powróciłam do dobrze mi znanego miejsca, tak bardzo przeze mnie lubianego. Wraz ze mną przyjechał starszy pan, pierwszy raz go widziałam, sam zresztą stwierdził, że "przyniosły" go tu wspomnienia...
Spotkałam i wymieniłam uprzejmości z Proboszczem, zadomowiłam się jak zwykle u Majki, odwiedziłam Kraśniakową, która jak zawsze miała świeże plotki o wszystkim i o wszystkich. Zmęczona poszłam do Krysi zjeść coś słodkiego i wypić dobrą kawę, bo przecież nie tylko migdałową podaje...
Spotkałam Madeleine, która biegała po mieście, teraz przykładna matka, a i bizneswomen. Tak, tak, przecież wkrótce otwarcie księgarni. W Malowniczym brakowało dobrze zaopatrzonej księgarenki...
Wraz z Magdą poszłyśmy do mojej ulubionej Leontyny i jej cudownego i niepowtarzalnego "Kuferka". Tym razem pogaduchy przy herbatce. Leontyna była "dziwna", to nie ta kobieta, którą znam od tak już dawna. Starsza pani zaczęła opowiadać o swoim niesamowitym, jedynym i niepowtarzalnym pierścionku, który ostatnio ewidentnie nie chce u niej zostać...
Wspomnienia, to coś co ciężko wyrzucić z głowy, najczęściej pozostają te najbardziej bolesne, niestety. Leontyna opowiedziała nam o swoim życiu. Zaczynając od historii jej dziadków, rodziców, leśniczówce, którą tak kochała, ukochanym Lwowie,gdzie przez dużą część życia mieszkała, wojnie, pierwszych miłościach, a kończąc na przyjaźniach, przyjeździe do Malowniczego. Usłyszałam także całą historię o jej darze i o tajemnicy "Kuferka"...
Starsza pani potrafi opowiadać, widać było, że wiele wspomnień jest dla niej bardzo bolesnych, ale chyba przychodzi taki moment w życiu każdego, że trzeba podzielić się z innymi swoimi "bolączkami", ale także tym co dobre. Czas dać odpocząć Leontynie, wychodząc, znowu widzę tajemniczego starszego pana. Co z tym moim Malowniczym? Same tajemnice, przypuszczenia i wspomnienia... 
Chyba musiałam tu powrócić, by poznać historię życia mojej ulubionej starszej pani... Jednak widać, że nie tylko ja chciałam ją zobaczyć...
Czas odpocząć w Uroczysku, to był trudny, a zarazem niesamowity pobyt w Malowniczym. Pobyt pełen wzruszeń, miłości i tajemnic. 

Będąc w Malowniczym nie spodziewałam się, że Autorka zabierze mnie do Lwowa, nigdy w nim nie byłam. Magdalena Kordel zrobiła wszystko, by czytając, czytelnik czuł, że w nim jest, zwiedza, spaceruje i obserwuje ludzi. Widać ogromne przygotowanie do tej książki, pojawia się nawet gwara, idealnie wyważona,która nie męczy. Wkraczając w życie Leontyny, Autorka nie uniknęła bardzo dla nas trudnego tematu II wojny światowej. Jednak zrobiła to w sposób interesujący, nie skupiając się na datach, faktach, ale przede wszystkim na tragediach ludzi, bo wojna to głównie ludzie i ich życie, a nie tylko fakty i daty...

"Tajemnica bzów" słodko i pachnąco brzmiący tytuł, ale jakże mylący. W powieści znajdziemy łzy i smutek, miłość, ale i rozczarowanie, wojnę i pokój, ale przede wszystkim tajemnice i gdzieś głęboko ukryte szczęście. Książka mimo trudnych i bolesnych wspomnień, takiej małej goryczki, którą podaje nam Autorka, przepleciona zwinnie jest majem i słodkim zapachem bzów, która ma nam osładzać to co gorzkie i złe...

Wierzyłam w Kordel, oj wierzyłam, i doczekałam się. "Tajemnica bzów" to powieść rewelacyjna, inna niż wszystkie, ale jednocześnie najlepsza! Warto było tak długo czekać na tę powieść. Oj warto!
Mnie pozostaje poczekać na kolejną podróż do mojego ukochanego miejsca na Ziemi jakim jest  Malownicze, a Wam pozostaje poczekać do maja...



Za niesamowitą i wyjątkową podróż do Malowniczego i Lwowa serdecznie dziękuję Autorce!






sobota, 14 marca 2015

Dla wielbicieli...czegoś mocniejszego ;)

Czy w ogóle jest sens pisać o wódce, trunku, który zdaniem wielu konsumentów najlepiej, jeśli w ogóle nie ma smaku? Kultura picia wódki w naszym kraju nie przewiduje degustacji, jak to robimy z koniakiem czy whisky, wódkę pije się w małych kieliszkach, zmrożoną, na raz, nie zastanawiając się nad jej smakiem.

Autor: Łukasz Gołębiewski
Wydawnictwo: Olesiejuk
Wydano: 2014
 stron: 190
Oprawa: twarda
Cykl: Biblioteczka konesera


Zastanawiałam się czy opisywać najnowszą książkę Łukasza Gołębiewskiego, bo jakby nie patrzeć to absolutnie nie moja bajka. Do konesera mi baaardzo daleko i nie po drodze. Generalnie należę do osób, dla których alkohol może nie istnieć...chociaż, dla jednej malinówki warto się poświęcać i raz na jakiś czas po delektować się tym wyjątkowym, domowej roboty trunkiem...
Uważam jednak, że koło takiej książki, takiego wydania nie można przejść obojętnie. Świetnym powodem jest choćby to, że można zrobić małą przyjemność i "Wódkę" sprezentować komuś bliskiemu.

Wracając do Łukasza Gołębiewskiego...
Raczej już mnie niczym nie zaskoczy, ale znając Autora... kto tak do końca może być tego pewien...
Nikt.

Autor nie ukrywa swego zamiłowania do mocnych alkoholi. Jest koneserem i pasjonatem. Podróżuje po Polsce, ale także po świecie, by odwiedzać stare destylarnie. Niestety po niektórych zostały tylko wspomnienia... Mimo to sprawdza, opisuje ruiny, tworzy dokumentacje, a w istniejących degustuje i ocenia.
Stworzył swój własnych ranking wódek, który oczywiście znajdziecie w książce.
Książka nawet dla laika jest ciekawa. Nigdy nie zastanawiałam się nad historią wódki, z czego i jak powstawała czy nadal powstaje. Autor zręcznie nam to przybliża.
Przedstawia również najważniejsze światowe marki, jednocześnie nie zapominając o naszych rodzimych, szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że w Polsce jest aż tyle rodzajów wódek!!!!
Z opisów i propozycji Gołębiewskiego wynika, że w swoim całym życiu próbowałam tak naprawdę "kroplę w morzu". I pewnie się to już nie zmieni, chyba że pokuszę się i spróbuję rad Autora jak podawać wódkę, albo koktajle na bazie wódki...
Łukasz Gołębiewski ze swojej pasji stworzył przepięknie wydany album. Widać, że włożył w tę książkę wiele serca, poświęceń, ale przede wszystkim pokazał jak ogromną wiedzę i doświadczenie posiada. Ba! Nie na darmo, niedawno został AMBASADOREM POLSKIEJ WÓDKI!

"Wódka" to świetnie napisana, rewelacyjnie wydana książka, którą warto mieć w swojej biblioteczce.
Szczerze polecam. Jest idealnym prezentem dla kogoś bliskiego. Zdecydowanie nadaje się dla każdego faceta, konesera czy też laika. Uważam jednak, że i kobiety znajdą coś dla siebie, bo i o nich Gołębiewski nie zapomniał...
Ten niepozorny album zawiera w sobie opis ponad 800 wódek czy to polskich, światowych czy też limitowanych. Mnie Gołębiewski swym opisem i notą degustacyjną pokusił LUBELSKĄ porzeczkową ;) A Was?

Mam cichą nadzieję, że niebawem Biblioteczka konesera powiększy się o kolejny tytuł...

Kilka fotek z albumu:




Tylko pamiętajcie, że najlepiej jest degustować, bo przedawkowanie grozi...









piątek, 13 lutego 2015

Magia....

Iona Sheehan dorastała w obojętnej rodzinie i od zawsze pragnęło bliskości i akceptacji. Dopiero od babci ze strony matki dowiaduje się, gdzie znaleźć jedno i drugie – w kraju bujnych lasów, głębokich jezior i wiekowych legend. W Irlandii. A dokładnie w Hrabstwie Mayo, gdzie w ludziach od pokoleń płynie krew i magia jej przodków – i gdzie czeka jej przeznaczenie. 

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: marzec 2014
stron : 460
okładka: miękka
Trylogia: Rodzina O'Dwyer - tom I


Nora Roberts dalej należy do moich ulubionych pisarek. Niestety nadal ludziom, najczęściej tym, którzy nigdy nie czytali jej książek,kojarzy się z romansami... Szkoda.
Nie wszystkie jej książki kupuje, ale wydawnictwo Prószyński zawsze oferuje (choć rzadko) jakąś ciekawą trylogię.
W 2014 roku ukazała się pierwsza część trylogii - Rodzina O Dwyer. Przyznam się, że przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, bardzo szybko, a przede wszystkim w krótkim odstępie czasowym - powtórnie.

"Siły ciemności" to bardzo interesująca powieść, która zabiera nas w świat magii, czarownic, czy choćby uzdrawiania. Roberts przedstawia nam walkę dobra ze złem. Miłości z nienawiścią. Magii z złą magią...
Tom pierwszy opisuje historię Iony Sheehan, która wychowywana była głownie przez babcię, która nauczyła ją kochać, wybaczać, ale przede wszystkim, która pokazała jej jak rozumieć dar, jaki posiada. To ona przekazała jej historię rodziny, cofając się do XIII wieku. Właśnie w tym wieku, gdzieś w Irlandii żyła Czarownica z Ciemności, a po niej, z jej krwi, troje, których zadaniem było zniszczyć Złego. Historia przekazywana z pokolenia na pokolenie i tylko wybranym, takim właśnie jak Iona.
Kobieta postanawia przeprowadzić się do Irlandii, tam poznaje swoje kuzynostwo: Branne i Connora. Razem tworzą krąg - Czarownicę z Ciemności, tyle tylko, że w XXI wieku. To oni jako wybrani mają zniszczyć Cabhana.
Przeprowadzając się, Iona, nie miała pojęcia, że jej życie zmieni się diametralnie, i że pozna miłość swojego życia...

Muszę przyznać, że Nora Roberts idealnie trafiła w moje gusta...
Lubię książki o czarownicach, magi, tajemnicach. Mają jakiś swój urok, rozbudzają ciekawość. Ciężko się od nich oderwać.
"Siły ciemności" bardzo szybko przeczytałam. Autorka świetnie łączy XIII wiek z XXI. Idealnie wszystko połączone. Idealnie współgra magia, dobro ze złem, czy choćby miłość, której jak to bywa u Nory Roberts nie brakuje. Jednak zabrakło mi czegoś, mianowicie drugiego tomu pod ręką...
Chętnie powrócę do magicznego Mayo.

  

Przeczytana w ramach wyzwań: 

                                " W królestwie Nory Roberts "

sobota, 31 stycznia 2015

Któregoś dnia weszła bez zaproszenia do jej mieszkania i już w nim została...


Ewa, Martyna, Hanna, Janina, Danuta, Magda – kobiety w różnym wieku i z różnym bagażem życiowych doświadczeń . To co je łączy to Samotność, która niejedno ma imię. To również pachnąca domowym ciastem opowieść o codzienności, w której tęsknota za bliskością odnajduje zrozumienie, mocnej siłą przyjaźni i rodziny. 

Autor: Monika A. Oleksa
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Wydano: październik 2014
stron: 424
Oprawa: miękk
a

Monika A. Oleksa jest jedyną polską pisarką przed którą czuje respekt. To nic osobistego, może inaczej...
Boje się jej książek. Zazwyczaj po przeczytaniu którejś z jej powieści miałam problem z zebraniem myśli, ułożeniem sobie wszystkiego w głowie, nie mówiąc już o jakiejś opinii. Emocje, które pojawiają się podczas czytania nie pozwalają na to, by sklecić jakiś tekst, który byłby napisany z sensem. Może po jakimś czasie jestem w stanie coś powiedzieć, napisać, tylko zawsze mam wrażeniem, że nie jest to to, co chciałabym i jak chciałabym to przekazać. Tylko Oleksa sprawia, że boję się sięgać po jej kolejną powieść, boje się tych emocji...bo ciężko potem ochłonąć.
Autorka ma dar! Śmiało mogę napisać, że jest jedyną polską pisarką, która potrafi pisać tak emocjonalnie, a do tego pięknym językiem i w niesamowicie, niepowtarzalnym stylu. Jest jedyną, która z taką umiejętnością potrafi posługiwać się słowem, wywołując przy tym niesamowite emocje, wzruszenie czy łzy...
Do tego wszystkiego, przekazać to w nietypowo piękny, delikatny sposób, a zarazem trafić prosto w serce z trudnym tematem, przełamując to słodyczą liter...powiedziałabym magią...
Oj tak, Monika A. Oleksa czaruje słowem, czaruje swoje czytelniczki, ale przy tym trafia prosto w serce, bo o niej, jak i jej książkach się nie zapomina...

"Samotność ma twoje imię" to najnowsze dzieło polskiej pisarki. Muszę przyznać, że dopracowane, na bardzo (jak zawsze) wysokim poziomie. Tytuł jest baaaardzo trafny i wymowny...jednak nie do końca, bo Autorka potrafi zaskoczyć....

 "Samotność po prostu była. Któregoś dnia weszła bez zaproszenia do jej mieszkania i już w nim została. Nie pytała, czy może, czy ona chce, czy potrzebuje jej obecności. Po prostu zamieszkała z Janiną, rozepchała się po kątach i doszła do wniosku, że tu zostanie."
Samotność, tak naprawdę towarzyszy każdemu. Mnie, Tobie, jej, jemu... Kwestia tego na ile pozwolimy jej rozpanoszyć się w naszym mieszkaniu. Przychodzi taki moment, choć niekiedy lubimy takie chwile, gdzie zostajemy sami, czytamy, sprzątamy, leżymy i oglądamy TV, a ona czai się za oknem i obserwuje... czy wejdzie, zamieszka dłużej, czy jednak będzie zmuszona się odwrócić i zajrzeć w inne okna?
Chyba najprościej samotności wprowadzić się do osób starszych, schorowanych, takich, które odpuściły życie towarzyskie, bądź zostały w pewnym stopniu do tego zmuszone. Przecież rodzina nie ma czasu dla matki, babki, prababki... praca, dom, trzeba pędzić! O tak! U  takich osób samotność czuje się najlepiej, najpewniej...siedzi i chichocze... zostaje już na stałe...
W rzeczywistości nie tylko osoby starsze bywają osamotnione, w wielu domach "panuje" samotność we dwoje...
Przecież dawno drogi się rozeszły, zostały tylko wspólne dzieci, wspólne sprawy, a i to nie do końca... Być może jedno wyemigrowało, drugie tęskni... i uchyla drzwi samotności...
A ona korzysta...
Z życia innych: starszych, samotnych we dwoje, samotnych... czy potrzebujących...
Jej bez różnicy, korzysta z okazji kiedy zobaczy uchylone okno czy drzwi...a potem już panoszy się jak u siebie... i ciężko się jej pozbyć.
Monika A. Oleksa w piękny, wręcz poetycki i łapiący za serce pokazuje nam, uświadamia jak łatwo jest do naszego, bądź naszych najbliższych wpuścić tę krążącą i tylko czekającą na okazję - SAMOTNOŚĆ...

W powieści ukazuje nam, jak zawsze w swych książkach, jak ważna w życiu jest przyjaźń i miłość, jak ważni w naszym życiu są inni ludzie... choć mam wrażenie, że coraz mniej osób dostrzega tych, których powinni dostrzegać, szanować i kochać...
"Przyjaźń podeszła do tulących się do siebie kobiet i mocno je objęła. (...)
Przyjaźń nie potrzebowała rozumu ani wyjaśnień, by wiedzieć, co tu się wydarzyło. Wystarczyło jej serce, które czuło. Miała oczy, które zauważały każdy grymas na twarzy tej, która była bliska spragnionemu obdarowywania sercu. Miała uszy, które potrafiły usłyszeć nawet niewypowiedziane słowa. Nogi same prowadziły ją tam, gdzie czuła się potrzebna, a dłonie miała po to aby wyciągać je ku tej, którą pokochała. Szczerze bez stawianych warunków. Przyjaźń potrzebowała człowieka nie dlatego, że wiele dla niej znaczył; ale przede wszystkim po to, aby to ona mogła dla niego wiele uczynić. Bo taka właśnie była. Szczera, bezinteresowna i gotowa do poświęceń."
Taka właśnie powinna być przyjaźń, tylko od nas zależy czy mamy przyjaciół czy ich nie mamy.Tylko od nas samych zależy czy zasługujemy na czyjąś przyjaźń, miłość czy też nie...
Łatwiej i prościej otwierać drzwi przyjaciołom aniżeli samotności. Tylko my o tym decydujemy kogo wpuszczamy do mieszkania...
Na koniec z ogromnym podziękowaniem dla Moniki i moich najbliższych mi w życiu ludzi , których kocham, szanuje, bardzo lubię i jestem wdzięczna, że są...
"Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na drodze naszego życia, ot tak. Każdy człowiek zostaje nam dany po coś, aby czymś nas ubogacić, dopełnić, coś pokazać czy uświadomić. Poprzez ludzi dostajemy od życia tysiące szans na to, aby stać się lepszym człowiekiem lub aby temu człowiekowi pokazać coś, czego on do tej pory nie dostrzegł"

Pozostaje mi tylko polecić "Samotność ma twoje imię", i przeprosić, że nie potrafię wyrazić, opisać tej historii tak jakbym chciała, jak na to zasługuje. Każde słowa wydają się zbyt płytkie, mało określające, bez emocji... oj co tu dużo pisać, nie potrafię tak emocjonalnie pisać i "pokazać" tego wszystkiego tak jak robi to Autorka.
Nie jestem w stanie wypisać tych wszystkich pięknych myśli, cytatów, które na długo zagoszczą w mojej pamięci i na karteczkach, których jest mnóstwo w moim egzemplarzu.
Czekam na kolejną książkę, na dalsze losy i powrót do Kazimierza, Nałęczowa, które stały mi się bardzo bliskie, podobnie jak postać Róży...
Wiem, że warto czekać, pewnie jeszcze długo poczekam, bo Autorka każdą swą powieść dopieszcza, a przy tym trzyma równy i bardzo wysoki poziom, o co ostatnio w polskiej literaturze trudno. Pisać może każdy, dużo, niekoniecznie dobrze. 












poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zapach róż.... pośród mgieł

Pewnego wieczoru pod koniec lata Sabina Południewska stanęła w drzwiach pałacyku
„Pod Graalem i Różą” Potrzebowała natchnienia, które pozwoli jej skończyć kolejną powieść. Gospodynią pensjonatu okazała się sympatyczna Mila Mossakowska, a jego gośćmi, ekscentryczna kuzynka Carmen, profesor Niewiara, wyjątkowy oryginał, oraz pułkownik Janicki, leciwy mężczyzna, który nie stracił młodzieńczego wigoru.



Autor: Agnieszka Krawczyk   
Wydawnictwo: FILIA  
Wydano:wrzesień 2014
stron: 480
okładka: miękka


 Zacznę nietypowo.
Zawszę mówią, nie oceniaj ludzi po wyglądzie, podobnie bywa z książkami, nie ocenia się ich po okładce, ale ja wręcz muszę to zrobić. Kolejna książka Wydawnictwa FILIA, kolejna piękna i niesamowita okładka. Przede wszystkim przyciągająca wzrok, kusząca, niesamowicie zachęcająca. Do tego tak trafnie dobrana do treści. Był moment, że bałam się "ładnych książek", bo zawartość...szkoda gadać i się denerwować... ale we Filii jeszcze się na całe szczęście nie sparzyłam. Wiem, wiem, powinnam o Autorce i o treści, ale gdzieś wreszcie muszę powiedzieć co myślę, a że okładka "Doliny mgieł u róż" mnie zauroczyła, więc jest okazja. 
Okładki jak myślałam i się nie pomyliłam są autorstwa pani Olgi Reszelskiej, która ma niezwykłe poczucie smaku, gustu i wie doskonale co przyciąga i zachęca czytelników. Idealnie tworzy okładkę, by ta świetnie zgrała się z treścią! Gratulacje Pani Olgo - jest Pani GENIALNA!

Ogromnie się cieszę na "Dolinę mgieł i róż". Agnieszka Krawczyk długo kazała nam czekać za kontynuacją "Magicznego miejsca". Oj długo! 
Najważniejsze jednak, że dostaliśmy wreszcie możliwość powrotu do pięknej i klimatycznej Idy.
Fajnie powrócić do miejsca tak dobrze znanego, do ludzi, bez których nie byłoby tego klimatycznego miejsca. 
W to magiczne miejsce trafia znana i ceniona pisarka Sabina Południewska. Wydawca widząc jej brak weny, chęci do pracy, postanawia wysłać swoją autorkę do cudownego miejsca - pensjonatu Mili Mossakowskiej "Pod Graalem i różą". 
Południewska do pomysłu odnosi się z dystansem, podobnie jak do ludzi. Uważana jest za wyniosłą i wymagającą... Jednak sama zapracowała sobie na taką ocenę i opinię.
W Idzie odnajduje siebie. Pośród róż i mgieł, czaru i uroku mieszkańców, Sabina zaczyna dostrzegać małe rzeczy, które cieszą. To tutaj odkrywa w sobie pokłady uczuć, o których do tej pory tylko pisała... To właśnie tutaj uczy się bezinteresownej przyjaźni. To właśnie w tym malowniczym miejscu zaczęła otwierać się przed sobą i ludźmi i dostrzegać, że świat jest piękny...tylko trzeba to zauważyć...

Autorka bardzo dobrze wprowadziła czytelników w magię jaką znajdujemy w Idzie. Świetnie nawiązała i przypomniała postaci z "Magicznego miejsca". Z lekkością pióra, poczuciem humoru i w świetnym stylu oprowadziła nas po tej maleńkiej miejscowości. Zaprowadziła do miejsc tak znanych, do ludzi, bez których nie byłoby Idy. Pokazała czytelnikom jak ważna jest zgoda pomiędzy ludźmi by osiągnąć cel i by wszystkim żyło się dobrze. Mimo potyczek i trudności życiowych.

Cieszę się ogromnie, że Agnieszka Krawczyk nie zapomniała o tak ważnej dla mnie osobie jak Tekla Tyczyńska. Ta kobieta mnie zauroczyła, jej hobby, pasja, to jak tworzy coś pięknego, pachnącego, ale przede wszystkim indywidualnego. Ludzie z pasją są niesamowici. Ida ma wielu zdolnych ludzi, ludzi z pasją, z chęcią pomocy. Jednak moje serce podbiła Tekla z małą Julinką. 
Nie byłoby tych postaci tak bliskich gdyby nie Autorka, która tworzy je bardzo realistyczne, przekonujące, wręcz rzeczywiste...
Muszę przyznać, że do mojego ulubionego grona doszła moja imienniczka - Sabina, która jak ja kocha przyrodę, dobrą powieść, i róże...

"Dolina mgieł i róż" to książka, którą czyta się bardzo szybko i bardzo dobrze. Po ciężkim dniu z przyjemnością siada się w ulubionym fotelu z taką powieścią w ręku. Zapewnia miłe chwile, pełen relaks i niesamowity spacer pośród mgieł, gdzie zawsze towarzyszy nam zapach róż...
Z przyjemnością kolejny już raz powrócę do Idy i jej mieszkańców, by sprawdzić co słychać u Państwa Mossakowskich i maleńkiej Idy Sabiny, u Krzysia i Julinki, czy choćby u Tekli, Sabiny i innych mieszkańców tego magicznego miejsca otulonego szczelnie mgłą i zapachem róż...  

"Dolina mgieł i róż" to świetna powieść obyczajowa, ciepła, magiczna, do której chętnie się powraca. Jednocześnie tak niepasująca do Autorki, która potrafi przemienić się w Autorkę z pazurem i pozabijać pół miasta w swoich kryminalnych powieściach! Ha, wolę Krawczyk w ciepłym i przyjemnym wydaniu. Taką, która rewelacyjnie pisze o miłości i przyjaźni...

Mam nadzieję, że już niebawem powrócę do Idy w "Ogrodzie księżycowym", który ma ukazać się niebawem...