Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Zobaczyć zbyt wiele...

Elizabeth Fitch, niezwykle inteligentna, posłuszna i pilna szesnastolatka żyje według zasad ustanowionych przez zimną, apodyktyczną matkę. Pewnego dnia dziewczyna postanawia się jej przeciwstawić. Razem z koleżanką decyduje się na wypad do nocnego klubu, gdzie poznaje uroczego młodego mężczyznę, mówiącego z rosyjskim akcentem, który zwabia je do swego domu. To wydarzenie zmienia jej życie raz na zawsze.

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: październik 2013
stron: 462
Oprawa: miękk
a

Zatęskniłam? Hmmmm
Pewnie tak, oczywiście, że tak! Dawno nie czytałam żadnej książki Nory Roberts. Cóż za zaniedbanie! Niedopuszczalne wręcz!
Ale tak już na poważnie...
Opis "Świadka" wydał mi się bardzo interesujący. Odłożyłam wszystko i zabrałam się za lekturę! Nie żałuję! Pochłonęłam. Dosłownie pochłonęłam!
Książka rewelacyjna! Tego mi było trzeba. Roberts jednak jest niezastąpiona!!!!
Wręcz rewelacyjna, idąca z postępem, cały czas na wysokim poziomie. Nie czuć wymuszenia, bo trzeba napisać, bo czytelnicy oczekują! Absolutnie nie! "Świadek" jest dopracowany w każdym calu.

"Świadek" to jedna z najnowszych powieści Nory Roberts. Muszę to powiedzieć - jedna z najlepszych książek jakie miałam przyjemność czytać!
Do tej pory na czele moich ulubionych książek tej Autorki była powieść "Niebo Montany" - była... "Świadek" jest lepszy - oj dużo lepszy!

Elizabeth Fitch - niezwykle inteligentna nastolatka, której życie polega tylko na nauce i podporządkowaniu się swojej matce. Kobiecie niezwykle wymagającej, planującej każdy dzień swój i córki, robiącej plany na przyszłość. Wymagającej i zimnej. Córka dla niej to "robocik" z którego zrobi najmłodszego lekarza chirurgii w swoim szpitalu, a może i Ameryce. Nie wzięła jednak pod uwagę, że pewnego dnia Elizabeth będzie zmęczona wiecznymi rozkazami, wymogami, brakiem czułości i miłości, zwyczajnego zainteresowania czy choćby odpoczynku od nauki...
Bunt przychodzi w wieku 16 lat, kiedy to po wyjeździe służbowym matki, Elizabeth postanawia zmienić swój wygląd i swoje życie -  nawet nie była sobie w stanie wyobrazić,że jedno wydarzenie zmieni jej całe życie...
Elizabeth przemienia się w Liz...
Impreza, dorosłe towarzystwo, fałszerstwo, ale tez i morderstwo...
12 lat ukrywania się...
Jednak wszystko ma swój cel, swoje granice...
Kiedy poznaje komendanta policji postanawia zmienić swoje życie i przestać uciekać...
Czy jej się to uda?

Nora Roberts jest mistrzynią łączenia sensacji z miłością... Jedna z najlepszych światowych pisarek i to widać na kartach jej książek. Powieść dopracowana, wciągająca, ale przede wszystkim "na czasie". Autorka z całą pewnością swoje książki "dopieszcza". Pierwszy raz od dawien dawna, wieczorem, pomimo tego, że książkę pochłonęłam i zakończyłam popołudniu, miałam ochotę na jeszcze! Brakowało mi postaci, wiarygodnych postaci. Nie ma co liczyć na kontynuację, ale na pewno powrócę do Liz i Brooksa, oczywiście także do Berta.

"Świadek" to jedna z najlepszych powieści Nory Roberts. Zrobiła na mnie wrażenie, czytałam jednym tchem, ciężko było się oderwać. Któż nie lubi tajemniczości, mafii czy hakerów? Wszystko to znajdziemy w najnowszej powieści pisarki. Książka trzyma w napięciu, do tego miłym dodatkiem jest ogrodnictwo, ale przede wszystkim po raz kolejny Roberts pokazuje nam jaką ogromną miłością darzy zwierzęta. Całość jest Zaje****a bez dwóch zdań!
Polecam przede wszystkim miłośnikom sensacji i miłość oraz robertsomaniakom. Nikt tak jak Nora Roberts nie łączy tych wątków tak wspaniale. Wyważone, wysmakowane - idealne!
"Świadek" jest idealny na każdą porę dnia!

Ostatnio zrobiłam się bardzo wymagająca - ale Nora Roberts spełniła moje oczekiwanie - jak zawsze!


Przeczytana w ramach wyzwania: 



wtorek, 22 stycznia 2013

Debiut, ale za to jaki!

 Napisana wartko, lekko i zabawnie historia młodej kobiety, samotnie wychowującej dziecko, która odkrywa, że ktoś inny jest jej ojcem – miłość matki z czasów studiów, artysta malarz. Wspierana przez zwariowaną przyjaciółkę rusza na poszukiwania prawdziwego ojca...

Autor: Iwona Grodzka - Górnik
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: sierpień 2012
stron: 448
Oprawa: miękka


Ciężko zebrać myśli. Nie bardzo wiem co napisać, to znaczy niby wiem, ale nie umiem tego jakoś złożyć w całość. Jestem zaskoczona debiutancką powieścią Iwony Grodzkiej - Górnik. Bardzo! 

Lubię debiuty, zawsze tak było. W ostatnim czasie wychodzi ich bardzo dużo, czasem trudno się zdecydować,  po które tak naprawdę sięgnąć, kilka czeka jeszcze na półce, nie wiem czy jeszcze je przeczytam, czy już nie. Sama nie umiem wyjaśnić dlaczego po nie tak często wyciągam rękę? Czy to ciekawość, czy szukanie nowych, dobrze zapowiadających się autorów, a może, chyba najbardziej skłonna jestem do tego się przyznać, szukanie perełek w tym wielkim skupisku, który pojawia się na rynku??? Wyłowiłam taką perełkę! "W niebie na agrafce" jest taką perełką!!!! Żałuję tylko, że tak długo czekała na swoją kolej! Iwona Grodzka - Górnik okazała się być rewelacyjną debiutantką! Jestem zaskoczona, pod wrażeniem i z pewnością nie tego się spodziewałam!

Zuzanna Kostecka - kobieta przed trzydziestką, samotnie wychowująca czteroletniego Łukasza. Po traumatycznych wydarzeniach opuszcza dom rodzinny i wyprowadza się do innego miasta, maleńkiego domku, w którym jest szczęśliwa. Pracuje w banku, wychowuje syna, spotyka się z przyjaciółmi, którzy mieszkają tuż obok. Resztę wolnego czasu pochłania jej pasja - malarstwo. 
Nagle traci swą przyjaciółkę Basię, z którą praktycznie się wychowywała. Po pogrzebie podchodzi do niej starszy mężczyzna i wypowiada tylko kilka zdań... Zdania te krążą po głowie, burzą spokój młodej kobiety, która zaczyna  wszystko układać...
Postanawia odkryć tajemnicę rodzinną, nie przewiduje jednak wszystkiego...

Iwona Grodzka - Górnik stworzyła rewelacyjną, jakże realistyczną powieść! Jestem zachwycona! Przyznaję się, dałam wysoką ocenę za to, że rzadko trafia się taka perełka wśród debiutów! Pomysłowość, poczucie humoru, ale przede wszystkim lekkość pisania - to zdecydowanie atuty Autorki. Do tego znalazłam w tej powieści wszystko co lubię czyli: tajemnice rodzinne, przyjaźń, ciepło, zagadki, ale także miłość. Wszystko świetnie połączone w całość. Do tego podróż do Włoch, delikatna sensacja... Cóż więcej chcieć!?

Książkę, choć niemałych gabarytów, pochłonęłam! Dosłownie! Nie potrafiłam się oderwać! A to bardzo dobrze świadczy o Iwonie Grodzkiej - Górnik, która ma talent i dar. Z całą pewnością ma! Ktoś kto potrafi zaciekawić, ba!, nie pozwolić czytelnikowi odłożyć książki, musi być bardzo dobrym, rewelacyjnym wręcz Autorem! Jeszcze biorąc pod uwagę mały, ale jakże ważny szczegół - jest to powieść debiutancka! Mam nadzieję, że Autorka jeszcze nie raz i nie dwa mnie zaskoczy. Bardzo bym chciała, by wydała kolejną powieść czy to kontynuację "W niebie na agrafce" czy też całkiem odrębną książkę - z pewnością po nią sięgnę! 

"W niebie na agrafce" to rewelacyjna powieść, która z całą pewnością spodoba się miłośniczkom powieści obyczajowych, romansów, czy książek z tajemnicą w tle. Idealna dla kobiet, które lubią czytać książki o życiu, problemach dnia codziennego, miłości czy przyjaźni. Iwona Grodzka - Górnik zapewnia czytelnikom to wszystko, a może i jeszcze więcej! Rewelacyjna powieść, żałuję, że tak długo zwlekałam by ją przeczytać! 



Dziękuję Agnieszce :) oraz:







Wyzwanie: Polacy nie gęsi... 


 

niedziela, 20 stycznia 2013

Lasy w płomieniach...

Rowan Tripp należy do elitarnej grupy strażaków spadochroniarzy. Choć jej praca to ciągle narażanie życia, Rowan nie pragnie niczego innego. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela, który ginie podczas jednej z akcji. Ale jego odejście okazuje się początkiem tragicznych wydarzeń. Zaczynają umierać ludzie...

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: październik 2012
stron: 400
Oprawa: miękka


Do książek Nory Roberts często powracam, często oglądam też ekranizacje, które niestety nie oddają uroku książek, ale co tam! Zwyczajnie lubię czytać jej powieści, oglądać filmy na podstawie jej książek. Taka mała, niegroźna mania, maleńki nałóg...
"Lasy w płomieniach" to jedna z nowszych powieści tejże Autorki. Sam tytuł brzmiał intrygująco, okładka idealnie ukazuje klimat, a raczej wydarzenia z książki, a opis to już w ogóle namawia czytelnika by sięgnął, przeczytał, zapomniał o bożym świecie, bo przy niektórych książkach Nory tak zwyczajnie jest. Człowiek całkowicie zapomina o otaczającym go świecie. W przypadku tej powieści tak było! Pochłonęłam, podziwiałam, byłam przerażona! Ale na samym końcu wyjątkowo usatysfakcjonowana!!!!

"Lasy w płomieniach" to powieść opisująca trudny, a zarazem bardzo wyjątkowy zawód - strażaków-spadochroniarzy. Ciężka praca po kilkadziesiąt godzin dziennie, do tego by zostać skoczniem trzeba być wyjątkowo sprawnym, wytrzymałym nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Mordercze treningi, kursy i eliminacja najsłabszych. Zostają tylko najlepsi. Wtedy jeden sygnał, alarm, kilka minut i już cała grupa skoczków jest w powietrzu, za chwilę lądują na granicach płomieni, by ugasić, zabezpieczyć, a na koniec oczyścić palące się lasy. Adrenalina, zaufanie, ciężka praca i pot, niebezpieczeństwo - to wszystko co towarzyszy strażakom podczas akcji...
Rowan Tripp to córka znanego skoczka - strażaka, który po przejściu na emeryturę założył własną firmę. Córka zaś poszła w ślady ojca. Jest jedną z najlepszych w tej elitarnie grupie skoczków. Jedną z nielicznych kobiet. Podczas jednej z akcji ginie jej partner. Jednak ona nie rezygnuje z ukochanej pracy, po sezonie zimowym wraca do "letniej" pracy. Musi stawić czoło bratu chłopaka, który zginął, przezwyciężyć wspomnienia i koszmarne sny. Na tym nie koniec, teraz skoczkowie muszą stawić czoło nie tylko płonącym lasom, ale i mordercy, który zabija i podpala...
Na drodze Rowan staje przystojny, uparty i niesamowity skoczek... Czy Rowan złamie wszelkie zasady???

"Lasy w płomieniach" to nie tylko powieść o ciężkiej pracy strażaków - spadochroniarzy z Montany, ale także ukazuje ich życie prywatne. Trudne wybory, ciężka praca, rozłąka z najbliższymi czy brak wsparcia... To czego potrzebują, by się odstresować po ciężkiej, trwającej czasami kilkadziesiąt godzin orki podczas gaszenia płomieni, to szybki seks, alkohol, albo zwyczajnie sen. Pot, trud, adrenalina, życie na krawędzi przy takim trybie życia potrzebny jest nam ktoś kto zrozumie, przytuli czy choćby pogadał. Być może dlatego elitarna grupa skoczków jest jak rodzina. 

Nora Roberts porusza nie tylko temat płonących lasów podczas suszy, ale także nie zapomina o dobrej, trzymającej do samego końca sensacji. Do tego postanowiła dodać nutę miłości szalonej, ale także tej dojrzałej, przemyślanej i wyjątkowej.
"Lasy w płomieniach" moim zdaniem, to jedna z lepszych ostatnich powieści Nory Roberts. Trzyma w napięciu, ogrzewa nie tylko płomieniem z serca, ale przede wszystkim ma wszystko to co powinien mieć rewelacyjny romans z sensacją w tle!
Polecam :) 


Dziękuję Agnieszce :) oraz:




czwartek, 27 września 2012

Lek na kiepskie dni...

Rok 1915. Niemiecka torpeda uderza w luksusowy transatlantyk
"Lusitania", powodując śmierć ponad 1500 osób. Ratuje się garstka ludzi, a wśród nich drobny złodziejaszek, który tuż przed katastrofą zdążył przywłaszczyć sobie srebrną figurkę greckiej bogini. Nie wie, że jest ona jedną z trzech statuetek, które razem stanowią bezcenny skarb.
Rok 2002. Statuetka, która przez blisko sto lat pozostawała w rękach rodziny, zostaje ponownie skradziona... Opis i zdjęcie od wydawcy.


Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: sierpień 2012
stron: 510
Oprawa: miękka


Pogoda idealna by wziąć książkę do ręki, położyć się na łóżku, okryć kocykiem, na stoliczku obok postawić pyszną zieloną herbatę. Na nic więcej w tak ponure i szare dni nie ma się ochoty. Nawet wybór lektury jest problemem. Dla mnie idealnym lekiem na deszczowe, jesienne i zimne dni są powieści Nory Roberts. Niekoniecznie romansidła ociekające miłością i słodyczą. Nie! Roberts świetnie wplata wątki sensacyjne w powieść romantyczne. Robi to perfekcyjnie! Idealnie. Idealną lekturą okazała się być jej powieść "Trzy boginie".  

Jak dla mnie książki Nory Roberts nie muszą mieć jakiś zachęcających, wyrazistych czy rzucających się w oczy okładek. Ja i tak po nie sięgnę wcześniej czy później. Nie powiem, że nie lubię pięknych okładek, lubię. "Trzy boginie" mają bardzo ładną oprawę, zachęcającą i obiecującą. Przede wszystkim kusi Pragą, o której od dawien dawna marzę... Ale po cóż są marzenia - pewnie po to, by je spełniać. Póki co pozostaje mi pozwiedzać Pragę na łamach książek, ale dobre i to... Jednak Autorka dla swoich wiernych (i nie tylko) czytelniczek przygotowała niespodziankę... Zabiera nas do różnych zakątków, nie tylko Europy!

Książka zaczyna się od roku 1915. 
W luksusowy transatlantyk "Lusitania" trafia niemiecka torpeda. Z ponad tysiąca osób ratują się tylko nieliczni. Wśród tych wyjątkowych osób jest drobny złodziejaszek, który przed samą katastrofą kradnie mały posążek, ale jakże cenny i wyjątkowy. Wtedy jeszcze o tym nie wie, że...

2002rok
Trzy tytułowe boginie. Jedna piękna historia o niezwykłych posążkach. Mojry - trzy srebrne figurki. Osobno były tylko zwykłymi kobietami, razem najpotężniejszymi i najbardziej czczonymi boginiami.
Kloto - przędzie nić żywota, Lachesis - przydziela los i strzeże nici, a Atropos - ją przecina.
"...żadna z nich nie mogła działać w pojedynkę. Nić przędła się, ale  nie bez końca i nie bez celu. Bez przędzenia zaś nie byłoby nic do odmierzania ani do przecinania..."

Jedna ze statuetek zostaje skradziona rodzinie Sullivanów, gdzie była od lat. Postanawiają odzyskać skarb. Na ich drodze pojawia się kolekcjonerka, striptizerka i hipochondryczka... Ślady prowadzą do Pragi, Nowego Jorku czy Aten...
Robi się bardzo niebezpiecznie...
W Nowym Jorku czekają na nich kłopoty. Jednak większość osób zainteresowanych mitycznymi boginiami łączy swoje siły, by zdobyć Mojry i dać nauczkę pewnej siebie i chciwej kobiecie... Kobiecie, która nie cofnie się przed niczym, ani nikim, by tylko dotrzeć do celu.
Czy uda im się odzyskać skradzioną Mojrę? Czy zdobędą pozostałe posążki????

"Trzy boginie" to świetna powieść. Przede wszystkim trzymająca w napięciu. Nora Roberts jest niesamowitą i pełną pasji pisarką - to się czuje czytając jej książki. Dopracowane są do perfekcji. Potrafi połączyć miłość z sensacją i kryminałem - robi to na bardzo wysokim poziomie. Do tego wplata niewielką ilość opisów miast czy miejsc, w których toczy się akcja. Nadal potrafi wzbudzać w czytelniku zainteresowanie, niepewność czy niecierpliwość. Robi to rewelacyjnie. 

Roberts w swojej powieści pokazuje jak chciwość potrafi przesłonić inne wartości. Kolekcjonerzy antyków, dzieł sztuki mieszkają na całym świecie. Znane są przypadki kradzieży, o których było wyjątkowo głośno w telewizji. Wiadomo, zostało skradzione, zniknęło i nie ma śladu po wartościowym przedmiocie. Z całą pewnością gdzieś jest ukryty. Najczęściej w prywatnych rękach, bardzo dobrze zabezpieczony. Kolekcjoner cieszy się, że posiada przedmiot wyjątkowy i może nim cieszyć oczy...ale tylko on i wyłącznie on. Jaka w tym radość? Co w tym fajnego, że się posiada, jak nie można pokazać tego innym??? Chore. Ale nie rozumiem pewnie, bo nie należę do ludzi, którzy muszą mieć czy chcą mieć rzeczy niepowtarzalne i wyjątkowe, a takich na świecie nie brakuje. Chciwość jednak prowadzi nie tylko do nielegalnego posiadania niektórych przedmiotów, kradzieży, ale także do rozlewu krwi. Kolekcjonerzy są zdolni do tego by zapłacić każdą cenę, ale także do morderstwa... Przynajmniej w powieści "Trzy boginie"...

Nora Roberts mnie nie zawiodła. 
"Trzy boginie" okazały się być rewelacyjną powieścią, którą ciężko odłożyć. Nie zabrakło ani sensacji, ani miłości, a tym bardziej nutki niepewności. Była idealnym lekiem na chłodne popołudnia i zimne wieczory. Rozgrzewa jak dobra zielona herbata. Polecam nie tylko miłośnikom Nory Roberts.

Dziękuję Agnieszce :) oraz:




 

piątek, 21 września 2012

No ba!

Amy, osiemnastoletnia nadzieja rodu Malorych, bez pamięci zakochuje się w dwukrotnie od niej starszym Warrenie, przystojnym, acz niezwykle zasadniczym kapitanie statku. Warren o mało co kiedyś nie powiesił jej wuja za piractwo. Amy posuwa się do coraz bardziej zuchwałych działań. Czy serce Warrena zmięknie, co grozi nieuchronną awanturą w rodzinie Malorych?Opis i okładka z wydawnictwa. 

Autor: Johanna Lindsey
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: wrzesień 2012
stron: 352
Oprawa: miękka

No ba! Nie ma to jak powieści Johanny Lindsey! Nie wyobrażam już sobie, by poprzestań na "Kusicielce". Robi się coraz ciekawiej, coraz śmieszniej i coraz to bardziej zaskakująco! "Kusicielka" jest kolejną powieścią o rodzinie Malorych. Na początku do romansu historycznego napisanego przez Lindsey podchodziłam z dystansem. Jednak stwierdzam, że jest jedną z najlepszych pisarek tego typu powieści! 

Rodzinę Malorych miałam okazję poznać już w poprzednich tomach. Jedni zrobili na mnie dobre wrażenie, inni jeszcze lepsze, jedno jest pewne - rodzina i jej szczęście jest dla nich najważniejsze! Są w stanie zrobić wszystko, by ochronić najbliższych. W szczególności przed znienawidzonymi braćmi Georginy - Andersonami... Los jednak lubi płatać figle.
Anglia XIX wiek.
Georgina i James spodziewają się potomstwa. Nadchodzi wyczekiwany czas, lecz wraz z nim z Ameryki przypływają w komplecie bracia Andersonowie. Pech chce, że w jednym z nich - Warrenie zakochuje się najmłodsza latorośl Malorych - Amy. Młoda kokietka robi wszystko by zdobyć Warrena. Jak zareaguje brat Georginy na wdzięki młodziutkiej i niewinnej(?!) Amy? Jak zareagują na tę sytuację bracia Malory??????

"Kusicielka" to póki co najlepsza powieść Johanny Lindsey jaką miałam przyjemność czytać! Po wcześniejszych losach Malorych myślałam, że autorka niczym mnie już nie zaskoczy! Myliłam się! Przede wszystkim niesamowicie się ubawiłam. Humoru i zabawy mnóstwo! Nawet nie wiem kiedy cała historia mi się skończyła. Żałuję! Chętnie dalej pozostałabym w XIX wiecznym Londynie... Prócz gwarantowanej zabawy autorka z wyczuciem wspomina najważniejsze wydarzenia z wcześniejszych części.  Zręcznie też wplata świetną intrygę, zemstę i miłość. Wiadomo, że w romansach historycznych, przynajmniej tych dobrych nie może zabraknąć napięcia, tajemnic i miłości. Lindsey o tym wie doskonale! Czytelniczka z całą pewnością po skończonej lekturze powinna być usatysfakcjonowana! Ja byłam, nawet bardzo! Żałuję tylko, że tak szybko się skończyło i muszę czekać na dalsze losy Malorych i Andersonów.  

"Kusicielka" z całą pewnością jest idealną lekturą na szaro bure i deszczowe dni. Rozbawi, zainteresuje i sprawi, że dzień stanie się piękny! Gwarantuję i polecam z czystym sumieniem! Warto, oj warto!  Lektura obowiązkowa nie tylko na jesiennie dni...

Dla tych co nie czytali żadnej powieści Johanny Lindsey polecam:

Za książkę i zarażenie Lindsey dziękuję Agnieszce i:



piątek, 7 września 2012

Nazwisko Roberts zobowiązuje...

Emma, Sarah i Jamie, właścicielki małych sklepików, ruszają z szaleńczo ambitną kampanią „Miej serce”. Chcą, by ludzie w ich miasteczku… czynili dobro. Proszą sąsiadów, by każdego dnia zrobili jeden dobry uczynek na rzecz innej osoby. Proste? Niezupełnie. Opis i okładka z wydawnictwa.

Autor: Sheila Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: sierpień 2012
stron: 368
Oprawa: miękka

Pierwsza myśl, choć troszkę idiotyczna, to ta, że nazwisko Roberts zobowiązuje. Nora Roberts jest niesamowitą pisarką, na bardzo wysokim poziomie. A jaką pisarką okazala się Sheila Roberts?
 Z ciekawości zabrałam się za najnowszą powieść tej autorki - "Uliczkę aniołów". Okładka bardzo kusząca, opis również, cóż więcej chcieć???No cóż, nie tego się spodziewałam...Spodziewałam się świetnej powieści obyczajowej z miłością w tle, dostałam przeciętna historie okraszoną przyjaźnią...

Heart Lake to urocze i klimatyczne miasteczko. Przy jednej z głównych ulic umieszczone są sklepiki. Trzy z nich należą do kobiet mocno ze sobą zaprzyjaźnionych - Emmy, Sarah i Jamie.
Ich całym życiem jest prowadzenie własnego biznesu, który nie zawsze jest dochodowy. Ludzie nie zawsze korzystają z tego co mają pod nosem. Dla niektórych sklepikarzy to ciężki czas. Szczególnie Emma odczuwa brak klientów, choć jej sklepik oferuje piękne tkaniny, patchworki i inne pasmanteryjne artykuły. Na całe szczęście może liczyć na wsparcie bliskich.
Przyjaciółki wpadają na niesamowity pomysł. Proszą sąsiadów by codziennie zrobili jeden dobry uczynek. Powstaje kampania "Miej serce". Czy w tym małym miasteczku ludzie mają dobre serca?Czy pomysł okażę się być strzałem w 10?

"Uliczka aniołów" to zdecydowanie książka, która namawia do brania przykładu z głównych bohaterek. Powieść dająca nadzieję na lepsze jutro. Pokazuje, że warto pomagać innym, wspierać ich w trudnych chwilach. Co najważniejsze, warto zrobić choć jeden dobry uczynek dziennie, by nam  i innych żyło się lepiej. Niestety bezinteresownych ludzi na świecie, a może w Polsce jest coraz to mniej. Niestety. Większość osób proszona o przysługę, małą pomoc, zastanawia się co będzie z tego mieć... A gdzie zwykła i bezinteresowna pomoc dla bliźniego? Zaginęła! Zniknęła! Została zapomniana!
Należę jednak do szczęśliwców. Moje grono znajomych, choć małe, to zdecydowanie ludzie Ci należą do bezinteresownych, szczerych i uczynnych. Między nami nie ma żadnego pokrewieństwa, nie jesteśmy rodziną, ale wiem, że na nich zawsze mogę liczyć! A oni na mnie. Kiedyś mówiono: umiesz liczyć, licz na siebie. W pewnym sensie jest to prawda, ale warto mieć koło siebie osoby, które ufają nam, a my im... Nie tak dawno mogłam przekonać się o dobroci i bezinteresowności jednej osoby, która pomogła mi bardziej niż myśli...
Mam nadzieję, że dobro powraca z dwojoną siłą...

Sheila Roberts w pewnych momentach zwyczajnie mnie nudziła. Lubię powieści obyczajowe, nawet bardzo. Lubię klimat małych i urokliwych miejsc, podobają mi się w tego typu książkach relacje sąsiedzkie, ale przede wszystkim stawiam na emocje. Ta książka powinna sprawiać, żeby nie chciało się jej odłożyć, by poznawać dalsze losy mieszkańców, poznawać ich problemy, czekać z niecierpliwością na to co się wydarzy, jak potoczą się ich losy... Roberts rozczarowała mnie. Zabrakło właśnie mi emocji i tego zniecierpliwienia i oczekiwania na jeszcze. Szkoda, bo sama historia, pomysł jest bardzo ciekawy. Być może z "Uliczką aniołów" powinno się poczekać do zimy i Bożego Narodzenia, by odebrać ją właściwie i w odpowiednim klimacie, ja go nie poczułam...

Z całą pewnością polecam powieść osobom, które zajmują się robótkami ręcznymi, w szczególności zaś patchworkiem. Miłośnicy kotów również znajdą coś dla siebie.
 "Uliczka aniołów" to powieść z morałem i wyraźnym przesłaniem więc godne i warte polecenia. Osobiście zastanowię się jeszcze czy sięgnę po inną powieść Sheili Roberts, czy pozostanę jednak przy powieściach Roberts Nory...


Dziękuję Agnieszce oraz:

środa, 22 sierpnia 2012

Ciąg dalszy...

Dalsze losy dwojga z rodzeństwa Dollangangerów, które spędziło dzieciństwo zamknięte na strychu przez okrutną matkę i babkę. Mijają lata. Cathy i jej brat Chris żyją w "związku małżeńskim". Wychowują dwóch synów Cathy: Jory'ego i Barta oraz adoptowaną córeczkę Cindy. Tymczasem do domu obok wprowadza się pewna starsza pani, która bardzo interesuje się chłopcami.

Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Świat Książki , Weltbild
Wydano: PREMIERA: 19 września 2012
stron: 432
Oprawa: miękka


Zachwycona "Kwiatami na poddaszu" Virginii C. Andrews i stylem jaki się posługuje, przeczytałam i tom drugi. "Płatki na wietrze" jednak mnie trochę rozczarowały. Być może za wysoko podniosłam poprzeczkę, ale... Jednak to już nie było to. Brakowało mi tych emocji z części pierwszej i czegoś jeszcze...
Z pewną niecierpliwością, ale jednocześnie z wielką obawą czekałam na dalsze losy Dollangangerów. Bardzo chciałam się dowiedzieć co będzie z Cathy i Chrisem. Troszkę musiałam się na czekać...
"A jeśli ciernie" mnie nie rozczarowały, chyba bardziej zaskoczyły... Niemniej jednak podejrzewam, że żaden tom, żadna kontynuacja nie będzie już taka jak "Kwiaty na poddaszu", choć nie tracę nadziei...Być może Virginia C. Andrews jeszcze mnie zaskoczy!

Poznajemy dalsze losy Cathy i Chrisa Dollangangerów. Autorka jednak tym razem nie przekazuje historii z punktu widzenia dorosłych. Narratorami powieści są synowie Cathy. Czternastoletni Jory i niespełna dziesięcioletni Bart. Rodzina przenosi się tam gdzie ich nikt nie zna, do Fairfax, w hrabstwie Marin, niedaleko San Francisco. Chłopcy uczęszczają do szkoły, Jory dodatkowo na zajęcia baletowe. Talent zdecydowanie odziedziczył po swoim zmarłym ojcu jak i po matce, która na co dzień uczy baletu we własnej szkole tańca. Chris jest praktykującym lekarzem. Bart, jako specyficzne dziecko z ogromną wyobraźnią cały wolny swój czas poświęca na wojny z wyimaginowanymi zwierzętami czy też z wymyślonymi przeciwnikami. Zazdrości bratu jego zdolności, sposobu bycia czy choćby zainteresowania rodziców. Bart uważa siebie za gorszego, być może, dlatego lawiruje pomiędzy rzeczywistością a światem wymyślonym… Kiedy Cathy i Chris adoptują dziewczynkę, a do domu obok wprowadza się tajemnicza kobieta z Bartem dzieje się coś niedobrego…
„Z Bartem działo się coś niesamowitego. Gdzie podział się ten mój mały, nieśmiały i introwertyczny braciszek? Powoli zmieniał się w podejrzliwego, agresywnego i okrutnego chłopca.”
Kim jest tajemnicza starsza kobieta? Czy tajemnica Dollangangerów jest bezpieczna? Co będzie, kiedy Jory i Bart odkryją prawdę? Kim jest starszy lokaj John Amos i jaki ma wpływ na Barta? Co postanowią Cathy i Chris Dollangangerowie? Odpowiedzi znajdziecie w książce...

Virginia C. Andrews zdecydowanie spełniła moje oczekiwania! Przedstawiła dalsze losy rodziny Doll w sposób szczególny i bardzo emocjonalny. Emocje i uczucia dziecka zawsze są bezpośrednie i szczere. Historia opowiedziana przez chłopców zrobiła na mnie duże wrażenie. Szczególnie momenty, kiedy Bart z grzecznego i usłuchanego, troszkę nieśmiałego chłopca przemienia się w pełnego agresji, a zarazem wrażliwego i pod ogromnym wpływem Amosa „dorosłego”. Andrews pokazuje nam, jaki ogromny wpływ dorośli potrafią mieć na dziecko. Ile można mu wmówić, jak można go zmienić i ukształtować, choć nie zawsze jest to dobre dla psychiki dziecka. Dlatego warto się zastanowić czy sami nie zrobimy krzywdy potomkowi wymagając zbyt wiele, lub też, chcąc więcej niż może nam dać. Dziecko to dziecko i powinno nim pozostać jak długo się da…

Jory to nastolatek, który już wiele rozumie. Widzi też jak zmienia się jego brat. Sam jednak nie może nic zrobić. Ciężko mu wybrać między lojalnością do brata, a lojalnością wobec rodziców… Jednak, kiedy przychodzi TEN czas wie dokładnie, kto jest dla niego najważniejszy…

Uważam, że postać Cathy nadal pozostaje najciekawsza. Autorka dopracowała ją w każdym calu. Jej uczucia, decyzje czy złość. Cathy stara się panować nad sobą, zapomnieć o przeżyciach z młodości, o błędach, które popełniała, ale nie jest to proste. Psychika kobiety została mocno nadwyrężona i ciężko zapomnieć o rzeczach i wydarzeniach sprzed lat. Na całe szczęście ma koło siebie Chrisa, który czuwa. Nie potrafi jednak wybaczyć matce…
„Ta historia jest we mnie i krzyczy, by ją opowiedzieć, aby wszyscy dowiedzieli się, jak okrutne potrafią być matki”
Patrząc na to, co się dzieje dookoła nas, co raz to mniej zaskakują nas historie tego typu. Nie raz już słyszeliśmy o zamykaniu i więzieniu dzieci przez lata, o morderstwach, zabójstwach swoich pociech… Świat staje się zły, a może to niektóre matki nie zasłużyły na dzieci? Niektórzy czekają latami, by w rodzinie pojawiło się upragnione i wyczekiwane maleństwo, i los czy też Bóg nie chce ich obdarzyć potomkiem. Dlaczego tak jest, że tam gdzie go wyczekują zwyczajnie go nie ma, a tam gdzie go nie chcą jest? Jest nieoczekiwanym kłopotem, którego matka chce się pozbyć! Szkoda, że nawet w tej kwestii nie możemy liczyć na sprawiedliwość…

„A jeśli ciernie” z całą pewnością należy do rewelacyjnych powieści, takich, które zapamiętuje się na długo. Andrews absolutnie mnie nie rozczarowała, choć miałam wątpliwości już przy „Płatkach na wietrze”, czy aby na pewno jeszcze mnie będzie umiała zaciekawić? Zaciekawiła. Autorka sprawiła, że teraz z niecierpliwością będę czekała na dalsze losy Dollangangerów. Jestem ciekawa jak potoczy się ich dalsze życie. Czy znajdą swoje miejsce i nadal utrzymają swój związek kazirodczy w tajemnicy? Niemniej jednak pozostaje mi zachęcić wszystkich tych, którzy czekają, tak jak ja czekałam z niecierpliwością na „A jeśli ciernie”. Zdecydowanie warto było czekać! Polecam wszystkim tym, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać rodziny Dollangangerów. Z przyjemnością i czystym sumieniem polecam wcześniejsze powieści, czyli „Kwiaty na poddaszu” i „Płatki na wietrze”, a także najnowszą część „A jeśli ciernie”. Czas przy książkach Virginii C. Andrews z pewnością nie będzie stracony!

 PREMIERA: 19 września 2012

Moje wcześniejsze opinie: „Kwiaty na poddaszu” – klik, „Płatki na wietrze” -klik


Ogromne podziękowania należą się Agnieszce i Wydawnictwu:


 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Dziś kulinarnie :)

Smacznie, pożywnie, ciekawie, a przy tym tanio. Od zup do deserów. Wyborne przepisy dla tych, którzy nie chcą albo nie mogą wydawać dużo pieniędzy na jedzenie. Jak zrobić obiad na trzy dni z podobnych składników tak, by każdego dnia było to coś innego?

Autor: Alina Stradecka
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: czerwiec 2012
stron: 96
Oprawa: miękka


Czas się przyznać. Kiedyś tak by się wydało...
Uwielbiam gotować. Najbliżsi się śmieją, że czym więcej buziek do nakarmienia, tym jestem szczęśliwsza...
Cóż poradzić? Faktycznie tak jest. Kocham gotować. Za to nie lubię piec. Nie mam do tego serca. Za to wiele miłości i pasji wkładam w gotowanie.
Tajemnicą nie jest, że jedzenie drożeje z dnia na dzień i trzeba nieźle się nagimnastykować, by zjeść coś dobrego i nie przepłacać. Sposób się znalazł. Książka Aliny Strandeckiej "Kuchnia na każdą kieszeń"
Mądrze napisana. Autorka napisała książkę z myślą o tych co muszą, lub chcą oszczędzać. Twierdzi, że cała tajemnica oszczędzania tkwi w doborze artykułów spożywczych. Ja jej wierzę, bo kilka przepisów wpadło mi w oko. Na sobotę planuję pyszny bigosik...


Bigos jesienny

500g włoskiej kapusty, 250g papryki, 200g cebuli, 2-3 pomidory, 3 ząbki czosnku, 200g kiełbasy, 4 łyżki oleju, oregano, sól, pieprz

1. Cebulę obrać, pokroić w plasterki i zeszklić na oleju. ( zostawić 1łyżkę oleju)

2. Dodać drobno poszatkowaną kapustę oraz oczyszczoną i pokrojoną w paski paprykę.
3. Osobno udusić umyte i pokrojone na kawałki pomidory, przetrzeć przez sito bezpośrednio do garnka z  potrawą. 
4. Dodać pokrojoną i podsmażoną na pozostałym oleju kiełbasę. Dusić jeszcze 10 minut.
5. Przyprawić solą, pieprzem, zmiażdżonym czosnkiem i oregano. 

Normalnie czytając przepis mam ochotę na natychmiastową realizację. Muszę przyznać, że Alina Stradecka dobrała świetne przepisy, które mogą zaskoczyć nie tylko nas, ale i naszych gości. Co najważniejsze nie wymagają wielkich środków finansowych, a efekt końcowy jest wyśmienity!
W książce znajdziecie przepisy na zupy, dania główne i oczywiście słodkości... 
Polecam wszystkim tym, którzy lubią jak ja spędzać wolny czas w kuchni :) Nie ma to jak z przyjemnością gotować dla innych i samej siebie...




środa, 1 sierpnia 2012

Poszukiwania...

Na malowniczej wyspie Orcas u wybrzeży Seatlle, wśród gęstych lasów Fiona Bristow wiedzie niczym niezmącony, idylliczny żywot, prowadząc szkołę dla psów. Jednak pozory mylą. Fiona jest jedyną niedoszłą ofiarą psychopaty, który mordował młode kobiety i grzebał je z czerwonym szalem. Ocalała, ale wciąż próbuje się pozbierać, kiedy w jej życie wkracza Simon, skryty i nieco szorstki w obejściu artysta, właściciel nieułożonego szczeniaka. Opis i okładka pochodzi z wydawnictwa.

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: czerwiec 2012
stron: 448
Oprawa: miękka


Do Nory Roberts jakoś szczególnie nie trzeba mnie przekonywać, bardzo cenię tę Autorkę. Odważę się nawet napisać, że jest moją ulubioną zagraniczną pisarką. Uwielbiam jej twórczość pełną miłości, przyjaźni, miłości do zwierząt, szacunku do innych, czy choćby sensacji...
Nora Roberts jest dobra na wszystko, potrafi zaspokoić najwybredniejszych czytelników!


Przyznaję się, czekałam na "Poszukiwania", ale niestety nie do końca jestem nią zachwycona...
Czegoś mi zabrakło...
Podejrzewam, że wątek sensacyjny nie spełnił moich oczekiwań. Za to część wprowadzająca jest rewelacyjna...
Ale od początku...


Nora Roberts zabiera nas na piękną i niesamowitą wyspę Orcas położoną gdzieś przy zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Piękne widoki zapierające dech w piersiach to tylko mała cząstka tego co znajdziemy w powieści "Poszukiwania".
Poznajemy Fionę Bristow, która jest trenerką psów. Po traumatycznych przeżyciach przeniosła się na tę wyspę, by zapomnieć i zacząć życie od nowa. Do równowagi psychicznej pomaga jej dojść przyjaciółka, a jednocześnie macocha Sylvia jak i Mai - tutejszy lekarz weterynarii. Jednak największą odskocznią dla Fiony jest praca z psami. To one dają jej największą satysfakcję i pozwalają zapomnieć o tym co miało miejsce kilka lat temu...
Pojawienie się pewnego mężczyzny na wyspie zakłóca spokój kobiety. Fiona zaczyna zdawać sobie sprawę, że do pełnego szczęścia brakuje jej miłości. Gdy wszystko zaczyna się układać wraca demon sprzed lat...


Nora Roberts z całą pewnością nie rozczaruje żadnej czytelniczki. Nawet mnie. Nie do końca jestem zachwycona jak przy większości jej powieści, ale...nie oznacza to, że książka nie jest dobra! Jest!
Autorka swoją powieść podzieliła na dwie części, które zgrabnie połączyła w całość. Można znaleźć rewelacyjną część obyczajową, która skupia się głównie na życiu głównej bohaterki, a także jej pracy z psami. Część sensacyjna z pewnością jest dobra, ale nie porywająca. Być może postawiłam zbyt wysoko poprzeczkę, ale czytając mnóstwo powieści Roberts wiem, że potrafi pisać lepiej. Niemniej jednak całość jest niezwykle interesująca i wciągająca. 


Autorka poruszyła niezwykle ciekawy temat szkolenia psów poszukiwawczych. Trenowanie psów z pewnością nie jest łatwe. Trzeba to kochać i mieć niezwykłe podejście do zwierząt. Muszą czuć się kochane, rozpieszczane, ale przede wszystkim rozumiane. Pies, który szkolony jest na psa "poszukiwacza" przechodzi niezwykle ciężki trening, tak jak i jego pan. Głównym zadaniem psów jest poszukiwanie osób zaginionych. Bywają warunki znośne, ale są i ekstremalne, gdzie pan i pies szukają tak długo, aż nie znajdą. Współpraca zwierzęcia z opiekunem, ale także z innymi grupami poszukiwawczymi to zdecydowanie ważna kwestia. Bez współpracy nie ma wyników. Nie zagłębiałam się w temat zbyt mocno, ale nie słyszałam, by w Polsce istniały takie grupy poszukiwawcze prócz psów policyjnych czy też  górskich. Może warto by było stworzyć takie grupy u nas. Może te wszystkie zaginione osoby łatwiej byłoby odnaleźć gdybyśmy mieli tak wspaniałe psy jakie w książce szkoliła Fiona Bristow. 


Część sensacyjna poświęcona jest seryjnemu mordercy. Wątek ten dość powtarzalny, ale z pewnością nie należy do nudnych. 

"Poszukiwania" to w bardzo dobrym stylu napisana powieść, która z całą pewnością nie potrzebuje jakieś szczególnej rekomendacji. Roberts posługuje się stylem na najwyższym poziomie. Książka z całą pewnością zainteresuje miłośników tej Autorki, ale równie dobrze osoby, które kochają psy. Szczerze polecam osobom, które lubią bardzo dobre obyczajówki jak i dobre sensacje. W powieści "Poszukiwania" zdecydowanie znajdziecie wszystko co najlepsze. Idealna na lato, ale także na zwyczajne, pochmurne, czy też deszczowe popołudnie. Polecam, bo z całą pewnością dla tej powieści warto poświęcić swój czas...




Za powieść dziękuję Agnieszce a także:



wtorek, 17 lipca 2012

Ach ta Witkiewicz!

Niewierna – jakże to oskarżająco brzmi! Lecz co sprawiło, że Ewa, młoda żona, zdradziła męża? Czyż Maciek nie był pracowity i uczciwy, czyż nie poświęcał każdej wolnej chwili na budowę ich wspólnego domu? Czego brakowało Ewie, że zaczęła spotykać się z Pawłem, a potem z Michałem? Opis z wydawnictwa. 


Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: lipiec 2012
stron: 224
Oprawa: miękka
PREMIERA: 11 lipiec 2012



Do tej pory Magdalena Witkiewicz kojarzyła mi się tylko z ciepłymi i pełnymi humoru książkami. Do dziś miło wspominam "Milaczka"  i "Panny roztropne". Świetne pióro, fajny styl, mnóstwo poczucia humoru, cóż więcej chcieć!? Przyznaję się, że najnowsza powieść Witkiewicz totalnie mnie rozwaliła! Jestem zaskoczona, ale bardzo pozytywnie! Magda Witkiewicz zdecydowanie przełamała barierę i napisała całkowicie coś innego niż do tej pory. To zdecydowanie jest jej NAJLEPSZA książka! Warto było na nią tyle czasu  czekać!


"Opowieść niewiernej" to opowieść o młodej mężatce Ewie. Wyszła za mąż za Maćka, który generalnie wszystko sam zaplanował. Jednak zakochana kobieta nie widzi wielu rzeczy...
 "Nie wiedziałam wtedy, ze z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam..."
Na pozór szczęśliwe małżeństwo, które z czasem staje się przykrym obowiązkiem. Brak czasu na rozmowę, miłość czy choćby seks. Brak dziecka przelewa kielich goryczy u Ewy, która czuje się samotna. Znajduje pocieszenie w przyjacielu z dawnych lat, a także w ramionach innego faceta...
Czy romans Ewy ma sens? Czy brak rozmów, czułości popycha w ręce innego mężczyzny???


Magdalena Witkiewicz w tak małej i niepozornej książce zawarła tyle emocji, że do głębi porusza czytelnikiem! Porusza bardzo ciekawe tematy, przede wszystkim takie "na czasie", które dotykają wielu kobiet...


Każda kobieta, no prawie każda, w pewnym wieku pragnie mieć dziecko. Zegara biologicznego nie da się oszukać. Budzi się czasem w najmniej odpowiednim momencie, ale tak prawdę mówiąc skąd wiadomo, że jest to ten właściwy czas? Odczuwamy zwyczajną potrzebę bycia mamą. Jest mąż czy też partner, praca, którą lubimy, szef, który nas docenia. Brakuje tylko płaczącego noworodka. Nie ma się co zastanawiać. Pojawia się ogromna radość, kiedy odkrywamy na teście dwie wyczekiwane kreseczki...
Ale czy wszyscy się cieszą!? Oto jest pytanie. Nagle mąż robi się milczący, a szef...no cóż nie przedłuża nam umowy, bo po co mu kobieta w ciąży, która za chwilę pójdzie na macierzyński, wychowawczy... i będzie blokować etat! Ciekawa jestem gdzie są te wszystkie firmy przyjazne matkom!?


Zdrada. Temat tabu. Kiedyś.
Dlaczego zdradzamy? Dlaczego kobieta szuka pocieszenia w ramionach innego mężczyzny? Dlaczego mężczyzna zwraca uwagę na piękne choć nie zawsze mądre kobiety i ląduje z nimi w łóżku? Co jest nie tak w małżeństwie, że decydujemy się na takie kroki?
Może sprawia to nuda, która wkrada się do małżeńskiego domu i łoża...
Może brak porozumienia, rozmowy czy choćby zrozumienia...
A może adrenalina, która ponoć jest podczas ukradkowych spotkań z kimś innym...
Gdzie są czasy, w których nasi dziadkowie potrafili ze sobą przeżyć w szczęściu pięćdziesiąt lat i więcej? Co sprawia, że ludzie decydują się na zdrady, rozwody i skakanie z kwiatka na kwiatek? Gdzie dawne czasy, dawny szacunek do przysięgi małżeńskiej...
Zaginął w akcji...a może zwyczajnie kiedyś też tak było, ale były to tematy tabu... Może świat aż tak bardzo się nie zmienił, tylko łatwiej z niektórymi sprawami...


Magdalena Witkiewicz zdecydowanie daje do myślenia. Jej książkę się pochłania. Jest niesamowicie napisana. Trudno się od niej oderwać. "Opowieść niewiernej" jest zdecydowanie najlepszą powieścią tej Autorki! Mam nadzieję, że zaskoczy nas jeszcze nie raz i nie dwa. Świetna obserwatorka, która ma coś do powiedzenia i robi to w rewelacyjnym stylu. Dosyć, że treść jest świetna to i okładka dopełnia całości. Jestem pod wrażeniem, tej powieści długo nie zapomnę. Opowieść o życiu Ewy, zmaganiu z przeciwnościami polecam głównie panom, którzy powinni zacząć doceniać swoje żony, partnerki czy też dziewczyny. Czasem mamy pod nosem wszystko co najlepsze, a szukamy "czegoś" w innych ramionach...ale czy warto!? Z całą pewnością WARTO przeczytać "Opowieść niewiernej", bo jest niesamowita, pouczająca, ale przede wszystkim nadzwyczaj życiowa!




Serdeczne podziękowania należą się Magdzie, za to, że napisała tak świetną powieść!
Ogromne podziękowania należą się Agnieszce oraz 






czwartek, 28 czerwca 2012

Szaał ciał...tzn cen...

No istny szał!
Przyznaję się bez bicia...staram się nie zaglądać!

Każdy zagląda na własną odpowiedzialność!!!!!!



czwartek, 21 czerwca 2012

Baaardzo kuszące...

Pozwoliłam sobie przekazać:






Dzień dobry blogerzy!

Tym razem piszę do Was mniej książkowo, a właściwie chcę Wam zaproponować udział w konkursie. Będę również wdzięczna, jeżeli zechcecie się podzielić tą informacją z innymi  czy to opowiadając o tym konkursie znajomym, czy pisząc na Facebooku, czy też wrzucając notkę na blogu. Ale o co chodzi?

Wygraj wakacje marzeń za jedno zdjęcie!
  • Weź nasz katalog w podróż (może być niedaleka).
  • Zrób pomysłowe zdjęcie z katalogiem w roli głównej.
  • Opublikuj je na naszej stronie - http://www.weltbild.pl/konkurs
  • Zbieraj "lajki".

Spośród zdjęć o największej liczbie „lajków”, jury wyłoni zwycięzcę. Zagraj o nagrodę główną lub jedną z nagród miesiąca.

A nagrody są naprawdę atrakcyjne!
1.       Nagroda główna to voucher na 10 000 zł na wakacje marzeń lub gotówka.
2.       Aparat fotograficzny Nikon.
3.       Czytniki e-booków.
4.       Apple iPad 3.
5.       Laptop Dell.

Wszystkie informacje na temat tego, jakie nagrody można wygrać w jakim miesiącu znajdziecie na naszej stronie. Tam również znajdziecie pełen regulamin, spis zasad oraz poradnik podróżnika przygotowany przez autorów piszących o podróżach.

Jury, które wyłoni zwycięzcę to Monika Richardson i Lidia Popiel.

Zapraszam do udziału! Może to akurat do Was uśmiechnie się szczęście! I dziękuję z góry za pomoc w rozpowszechnieniu tej informacji.

Pozdrawiam,
Agnieszka Tatera


Więcej TUTAJ - klik

Lindsay ciąg dalszy :)

Romans z czasów regencji do czytania jednym tchem! James Malory pochodzący z rodziny buńczucznych łotrów, awanturników i rozpustników stara się dzielnie podtrzymywać rodzinne tradycje. Podczas rejsu z Anglii do Ameryki usługuje mu chłopiec kabinowy, za którego przebrała się piękna Georgina, pragnąca wrócić do kraju po miłosnych niepowodzeniach. Opis z wydawnictwa.

Autor: Johanna Lindsey
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: maj 2012
stron: 352
Oprawa: miękka



Do romansów historycznych jakoś szczególnie i długo nie trzeba mnie przekonywać, zwyczajnie je uwielbiam. Czasem sama się zastanawiam kiedy powiem sobie dość!? No ile można? Ile można czytać o kostiumach, balach debiutantek, zaaranżowanych małżeństwach czy też o pieniądzach, które w tej sferze są najważniejsze??? Najwidoczniej można, skoro póki co nie odczuwam nudy! Sama jestem zaskoczona tym, że nadal znoszę humorzaste pannice i mężczyzn hańbiących damy, oczywiście za ich całkowitym przyzwoleniem. Coś jednak w tych książkach musi być, skoro mnie tak do siebie przyciągają. Wszystkim innym potrafię się oprzeć, a romansom historycznym NIE! Czy to oznacza, że powinnam urodzić się w innej epoce??????


Wracając jednak do "Czułego drania", który faktycznie takim się okazał. Na dodatek moja wyobraźnia podsunęła mi niezwykle trafne i śmiałe obrazy...Jednak pióro Johanny Lindsay jest nadal doskonałe!
Dotychczas przeczytałam "Musisz ją uwieść", a także "Diabeł, który ją uwiódł" , obie były świetne, a i teraz "Czuły drań" okazał się być wciągającą i rewelacyjną lekturą nocną. Nie zawiodłam się na Lindsay, ona dokładnie wie co lubię, a w sumie to ja wiem, że spokojnie mogę, a nawet powinnam przeczytać wszystko co wyjdzie z pod jej pióra!


Autorka zabiera nas do XIX wiecznej Anglii, do której przypływa całkiem nieoczekiwanie młoda Amerykanka Georgina Anderson. Towarzyszy jej przyjaciel rodziny, który ma za zadanie przypilnować młodej kobiety, a także pomóc jej odnaleźć zaginionego narzeczonego. Na miejscu okazuje się, że mężczyzna, na którego czekała sześć długich lat dawno założył rodzinę i o niej zapomniał. Wściekła kobieta natychmiast chce wracać do Ameryki, jednak zadanie nie jest proste. Zrozpaczona, chce jak najszybciej opuścić znienawidzoną Anglię i wszystko co tylko angielskie... Jedynym sposobem na opuszczenie tego kraju jest przebranie się za chłopca kajutowego i służenie na statku pewnemu Anglikowi. Zdesperowana zgadza się na to, nie wie jednak, że została zdemaskowana przez kapitana statku Jamesa Malory'ego, który ma niezwykłą ochotę na zabawę...
Czy uda się Georginie uciec z Anglii??? Czy eks pirat ją zdemaskuje??? 


"Czuły drań" to książka, która rozbawi, rozanieli, ale przede wszystkim zapewni nam mile spędzony czas. Johanna Lindsay potrafi pisać, tu nie ma żadnych wątpliwości! Jak mało kto potrafi stworzyć świetne i klimatyczne historie miłosne okraszone niepewnością, temperamentem swoich bohaterów, ale przede wszystkim napisane z humorem. 
Czytając miałam wrażenie, że stoję z boku i obserwuje dwoje ludzi, których ogarnia pożądanie, miłość, ale nie potrafią się do tego przyznać. Dopiero rozłąka sprawia, że zauważają swój błąd...
W książce jak w życiu. Ile trzeba zaprzepaścić szans, by dojrzeć swoje błędy. Jeśli jednak uda się je naprawić mała strata, lecz kiedy dochodzi do wielkiej straty...pozostaje niesmak i ból. Czasem zastanawiam się jak to jest i kto zawinił. Nasz temperament, czy może ośli upór? A może los tak chciał i trzeba to pozostawić tak jak jest...A może zwyczajnie zbyt szybko odpuszczamy i nie walczymy o to co jeszcze pozostało i warto ratować!?
Niemniej jednak "Czuły drań" jest warty przeczytania i z pewnością podsuwa nam pewne refleksje. Jak z nich skorzystamy to już indywidualna sprawa i podejście. Możemy potraktować powieść jako zwyczajny romans historyczny, albo też zagłębić się i wyciągnąć z tej historii miłosnej wnioski...
Z całą pewnością jednak przed Wami świetna zabawa na długość rejsu, ale nie tylko! To niezwykła opowieść o niesamowitej sile namiętności, miłości, a także poświęcenia i miłości braterskiej, warto ją poznać! Z pewnością jeszcze nie raz powrócę do twórczości Johanny Lindsay. Z książki na książkę uświadamiam sobie, że jest rewelacyjnie piszącą Autorką! Polecam!




Bardzo dziękuję Agnieszce, a także:




 

sobota, 19 maja 2012

Miłość a wojna...

Mistrzowsko splecione ze sobą losy dwóch kobiet, którym los nie szczędził trosk i dramatów. Przez wojenną zawieruchę rozdzielone ze swymi ukochanymi musiały odważnie stawić czoła rzeczywistości. Lady Helen Barstairs zgodnie z wolą rodziców poślubia przyjaciela swojego brata.Opis i okładka z Weltbild.


Autor: Mary Nichols
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: kwiecień 2012
stron: 400
Oprawa: miękka




Czy też tak macie, że po skończonej lekturze jeszcze długo rozmyślacie nad losami głównych bohaterów??? Czasami tak mam. Szczególnie uaktywnia się ta zdolność, wtedy, kiedy książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Tak właśnie było i jest z "Altaną". O tej powieści nie idzie szybko zapomnieć. Zwyczajnie się nie da...
Sama jestem zaskoczona tym, że Mary Nichols zainteresowała mnie "Altaną". Dlaczego? Dlatego, że nigdy nie lubiłam historii, nadal nie lubię, ale... 
Właśnie "ale" sprawiło, że nie potrafiłam oderwać się od tej pełnej dramatyzmu, ludzkich cierpień, pełnej emocji książki...

Mary Nichols opowiada o losach szlachetnie urodzonej lady Helen Barstairs. Za namową ojca wychodzi za mąż za Richarda. Trwa I wojna światowa, dlatego mężczyzna wraca na front. Helen zostaje z rodzicami w posiadłości. Ich dom staje się azylem wielu oficerów. Lady najchętniej spędza czas w ogrodzie, w swej ulubionej altanie. To właśnie tu poznaje przystojnego oficera - Olivera Donovana, w którym zakochuję się ze wzajemnością...
To właśnie tytułowa altana jest ich miejscem ukradkowych spotkań, cudownych chwil i wielu rozmów... 
Były przyjemności, ale Oliver wraca na front, a Helen...

Po kilkunastu latach spokoju wybucha II wojna światowa. Cała Europa jest zaangażowana w tą brutalną i bezwzględną wojnę. Większość mężczyzn zaciągnęła się do wojska, reszta została powołana. Niewielu zostaje w domach by zająć się rolnictwem. Życie kobiet nie jest łatwe. Młodsze i zwinniejsze pracują w szpitalach, inne pomagają na roli, a jeszcze inne opiekują się sierotami, a także dziećmi, które nie mają z jakiegoś powodu opieki. Rodziny zostają brutalnie rozdzielane. Tęsknota, płacz, dramat i żniwa jakie zbiera wojna to chleb powszedni. Życie z dnia na dzień, alarmy, naloty i zniszczenia tak wygląda życie młodziutkiej Laury Drummond. Z oddanie poświęca się swojej pracy w londyńskim szpitalu. Jest dla wielu aniołem. Ona zaś wpatrzona tylko w tego jedynego - Roberta. Przeddzień ich ślubu mężczyzna zostaje zestrzelony. Złe wieści przynosi przyjaciel pilota Steve, który obiecał Robertowi zaopiekować się jego narzeczoną...
Tak też zrobił. Ich drogi rozchodzą się i krzyżują. Jak to podczas wojny bywa... Jednak Steve nie odpuszcza i...
Los zatacza koło. 
Dwie kobiety i dwie historie... które w pewnym momencie łączą się w zaciszu ogrodowej altany...
"Gdyby tylko mogła wyznać prawdę... Jednak za bardzo się bała. Miniony rok był najszczęśliwszym w jej życiu i nie chciała ryzykować utraty szczęścia, na które czekała tak wiele lat"
Dlaczego los chciał, by się spotkały? Jaka tajemnica łączy te dwie kobiety??? Jak potoczy się ich życie podczas wojny? A kiedy nadejdzie koniec wojny... Co stanie się z kobietami? Kim jest Steve dla Laury? 

"Altana" to piękna, wzruszająca, ale zarazem dramatyczna powieść. Napisana bardzo realistycznie, przekonywająco, ale przede wszystkim tak, że nie ma się ochoty odkładać. Mary Nichols ma niesamowity dar, który zdecydowanie potrafi wykorzystać. Potrafi opowiedzieć historię tak, że człowiek zaczyna wierzyć w to, że są to prawdziwe losy, a nie tylko fikcja literacka. Autorka genialnie potrafi przekazać ludzkie emocje. Fakt, że  "Altana" bywała  czasami przewidywalna, jednak absolutnie nie przeszkadza to w czytaniu, ponieważ w zanadrzu autorka ma jeszcze wiele ciekawych scen...
Bardzo podobała mi się wielowątkowość, a także postaci, które są wykreowanie bardzo dobrze i realistycznie. Wszystko jest niesamowicie dopracowane, a Nichols zadbała o każdy szczegół. Dwie ciekawe historie zostają świetnie i zgrabnie połączone w jedną spójną całość, daje to niesamowity efekt. 
Generalnie nie lubię książek historycznych, lecz ta jest inna! Nie męczy opisami wojen, skupia się głównie na ludzkich losach, ich przeżyć, reakcji, dramatyzmu, ale także bólu, który towarzyszy ludziom przy stracie bliskich, czy stracie dachu nad głową. Wieczny strach, dylematy, walka to wszystko co towarzyszy ludziom podczas wojny. Kobiety musiały radzić sobie same, jednak pragnęły miłości i stabilności. Powracający z frontu również tęsknili za tym, by wracać do ukochanej kobiety, tęskniącej rodziny, czy czekających dzieci...
"Wojna niekiedy zbliża ludzi, a nie tylko ich rozdziela"

Miłość a wojna. Tajemnice sprzed lat a prawda. Przyjaźń czy miłość. Ból i rozczarowanie czy ryzyko i miłość... To wszystko co mi się nasuwa po przeczytaniu  niesamowitej i tak nadzwyczajnej powieści. Zdecydowanie należy do powieści historycznej z wątkiem obyczajowym i dużą, ale jakże wysmakowaną dawką miłości i romansu. Śmiało można napisać - świetny romans, ale... na pewno z tej wyższej półki. Jednak warto sięgnąć! Bo to piękna i wzruszająca, ale także dramatyczna historia nie tylko Laury i Helen, ale także europejczyków, którzy walczyli, pomagali i wspierali się podczas wojen...
"Altana" to rewelacyjna powieść obyczajowa z dużą dawką historii, mnóstwem miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim z ogromną ilością ludzkich emocji...
Tej książki nie wolno przegapić! Należy ją przeczytać, zrozumieć, przemyśleć. Uważam także, że po jakimś czasie powrócić, bo do takiej powieści jaką stworzyła Mary Nichols z pewnością się powraca! 
To wszystko owinięte w cudowną, klimatyczną i niezwykle trafnie ujętą okładkę.
Polecam z czystym sumieniem, nawet tym, którzy jak ja nie lubią historii!


Dziękuję: