Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 maja 2018

Kolejne miłe spotkanie z Rudnicką!

9 maja w Krotoszyńskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z jedną z najbardziej poczytnych kryminalistek (na wesoło) - Olgą Rudnicką.





Bibliotekarki zaplanowały przyjemne z pożytecznym, zaprosiły gości, w tym burmistrza miasta, oraz swoich czytelników i czytelniczki.
Pani Dyrektor w ramach "Tygodnia Bibliotek" wręczyła 10 nagród dla najbardziej aktywnych czytelników. 
Nagrodziła również innych czytelników, którzy brali udział w konkursie organizowanym na facebooku.
Jednak była też grupa mieszkańców, którzy z niecierpliwością oczekiwali na "wisienkę na torcie" czyli spotkanie z Olgą Rudnicką, która z niezwykłą wprawą poprowadziła spotkanie opowiadając o swoich początkach pisarskich, swoich pasjach, rodzinie i życiu. 
Tak jak dobrze czyta się jej kryminały, to jeszcze lepiej jej się słucha, można by dłużej, niestety, spotkanie szybko się skończyło... 
Czas jakoś bardzo szybko minął - za szybko!
Mam nadzieję, że za jakiś czas Olga odwiedzi nas w naszej miejscowości, bądź ościennej...
Do zobaczenia Olga!


Pewnie więcej zdjęć na stronie Biblioteki

poniedziałek, 7 maja 2018

Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką...

22 listopada w Jutrosinie odbyło się bardzo interesujące spotkanie autorskie...
Jeśli ktoś mówi najlepsza kryminalistka na wesoło to kojarzą mi się pisarki: Małgorzata Kursa, Marta Obuch i...jedna z najmłodszych Autorek w Polsce, mająca na koncie kilka książek - Olga Rudnicka. 
Wielkopolanka, kochająca psy, konie...i pisanie.





Z przyjemnością korzystam z zaproszeń do biblioteki w Jutrosinie. 
Każde spotkanie jest interesujące, ciekawe, czasem wesołe, czasem nostalgiczne...
Tym razem Rudnicka zapewniła swoim czytelniczkom i czytelnikom spotkanie pełne śmiechu, łez (ze śmiechu), zabawy i opowieści pełne grozy...
Choć po usłyszeniu pomysłu morderstw i pozbycia się ciał, które zaproponowały Jutrosinianki, nie wiem czy Olga jeszcze zjawi się  w tej pełnym uroku miasteczku...







Jestem w Jutrosinie kolejny, już nawet nie wiem który raz, Kamila Malecha - Dyrektor biblioteki w Jutrosinie, oczywiście stanęła na wysokości zadania, rewelacyjnie przygotowana poprowadziła spotkanie od A do Z.
Padło mnóstwo ciekawych pytań, z których Rudnicka świetnie i na wesoło odpowiadała.
 Czas uciekł za szybko, ale tak zawsze bywa, kiedy spędzamy go w miłej atmosferze i w rewelacyjnym towarzystwie. 

Jak to bywa po spotkaniach, książki Olgi Rudnickiej schodziły jak ciepłe bułeczki, do tego czytelnicy cierpliwie czekali w długiej kolejce po dedykacje, ja również.





 
Kamili bardzo dziękuję za świetne spotkanie.
 Oldze Rudnickiej za to, że pojawiła się w okolicach i niebawem do zobaczenia... 
Z tego co udało mi się gdzieś dojrzeć, to Olga pojawi się 9 maja w krotoszyńskiej bibliotece...



niedziela, 8 kwietnia 2018

Motylek - Katarzyna Puzyńska

Katarzyna Puzyńska "Motylek
Wydawnictwo Prószyński


     Katarzyna Puzyńska pojawiła się w moim domu całkowicie przypadkiem, a raczej jej debiutancka powieść.
     Nie dawno Wydawnictwo Prószyński rozpoczęło sprzedaż całej serii książek tejże Kryminalistki. Kupiłam pierwszą część "Motylek" - przepadłam... 
     
Mroźny, zimowy poranek, na skraju wsi Lipowo zostają znalezione włoki zakonnicy. Początkowo wydaje się, że potrącił ją samochód. Z czasem okazuje się, że została zamordowana. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Policja w Lipowie musi jak najszybciej odnaleźć mordercę, by nie zginęła kolejna osoba.
Czy wygrają z czasem?

    Powiem szczerze - jestem ZASKOCZONA poziomem polskiego kryminału. Cieszę się, że gdy zaczynałam czytać część pierwszą, druga część "Motylka" czekała już na regale. Nie da się czekać cierpliwie na kolejne części.
    Katarzyna Puzyńska to jedna z nielicznych kryminalistek w Polsce, która potrafi pisać książki wielowątkowe. Jej powieści to nie tylko "ganianie" za mordercą, lecz przede wszystkim ludzie z małej wsi, ich problemy, życie, dzień codzienny, ale także ich przeszłość i tajemnice.
Autorka świetnie kreśli portrety psychologiczne, jej postaci, mimo fikcji są jakże prawdziwe i wiarygodne. 
Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem pióra Puzyńskiej. 
Czytając "Motylka" trudno uwierzyć, że to debiut literacki Autorki.
 Kończąc powieść czuje się cholerny niedosyt!!! 
Chce się jeszcze!!!
Polecam z całego serducha!

Ps. Książka czytana i opisana w 2017 roku...
Na dzień dzisiejszy cała kolekcja Kasi Puzyńskiej przeczytana, 
obecnie z niecierpliwością oczekuję na "Norę" - 9 część Lipowa.



niedziela, 15 marca 2015

Z pozoru spokojne osiedle...

Kobiety z bogatego przedmieścia są gotowe na wszystko. Na luksusowe osiedle wprowadzają się nowi mieszkańcy – Marta i Jacek Cieślakowie – okupiwszy spełnienie marzeń o własnym domu potężnym kredytem. Sąsiedzi przyjmują ich serdecznie, jednak para szybko orientuje się, że ich tryb i poziom życia znacznie odbiegają od osiedlowych standardów. 

Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: styczeń 2015
stron : 328
okładka: miękka 


Agata Kołakowska - dla mnie jeszcze nie do końca "odkryta". Po bardzo udanej próbie z twórczością Autorki, postanowiłam przeczytać najnowszą jej powieść. "Płótno", które czytałam jako pierwsze, narobiło mi dużej ochoty na kolejne powieści, czułam pewien niedosyt. Kołakowska ma niezły warsztat pisarski i bardzo dobrze czyta się jej książki. Z przyjemnością przeczytałam najnowszą powieść "Zaciszny Zakątek". Opis brzmiał interesująco i zachęcająco...

Niepozorne osiedle domków jednorodzinnych.
Wielu marzy o własnym domku gdzieś z dala od zgiełku i hałasu, zatłoczonych ulic...
O takim właśnie domeczku, gdzieś na peryferiach marzyli Marta i Jacek. Korzystając z kredytu spełniają swoje marzenie. Po przeprowadzce, szczęśliwi, zakochani, cieszą się jak dzieci. Z czasem poznają swoich sąsiadów...

Pod szóstką mieszkają Paulina i Grzegorz Stawscy z córką. Ona pani domu, on ceniony stomatolog. Małżeństwo wręcz idealne, a to za sprawą Pauliny, dla której wszystko musi być doskonałe  i "na czasie". Lubi wzbudzać szacunek i podziw innych. Robi wszystko, by być kobietą idealną, mieć męża i córkę doskonałych, a małżeństwo niezwykle udane. Czy aby na pewno tak jest? Czy jest szczęśliwa? 

Pod siódemką mieszka bardzo znany krytyk literacki z żoną i synem. Krzysztof to niespełniony pisarz wyżywający się na wszystkich innych literatach, ale także na swoich bliskich...Czy żeby spełnić swoje marzenia trzeba krzywdzić innych? Czy zawsze najłatwiej jest ranić tych najbliższych?

Pod dziewiątką spotykamy Sabinę. Piękną, inteligentną kobietę. Sabina zajmuje się domem... i sobą. Jej największym zadaniem jest czekanie na Marcina - swojego męża pilota, który jest gościem w domu. Szczęśliwe małżeństwo któremu niczego nie brakuje, ale czy aby na pewno?

"Zaciszny Zakątek" można by określić jednym słowem - POZORY.
Tak naprawdę czy zaciszny? Tytuł kojarzy się z uroczym miejscem, osiedlem gdzieś na peryferiach. Domki wybudowane pod lasem, który z czasem przestał być zauważany. Piękne okolice, mili i szczęśliwi sąsiedzi, idealne małżeństwa żyjące w przyjaźni... Czy aby na pewno?

Piękny, słoneczny dzień, wybieramy się na krótki spacer. Co zaobserwujemy? Myślę, że sporo. Możemy zauważyć żonę żegnającą czule męża, który idzie do pracy, dziecko bawiące się w ogrodzie z rodzicami i psem, kobietę wystawiającą swe ciało do słońca, gdzieś dalej ludzi pijących kawę na tarasie. Przechodząc, obserwując, pewnie pomyślimy: sielanka i miłość, ale czy tak naprawdę wiemy co dzieje się w czterech ścianach ich domów? Co myślą, czego chcą, czego oczekują, co czują?
Czasami, ba! Bardzo często niestety pozory mylą...

Podobnie jest z powieścią Agaty Kołakowskiej. Niby ciepła, niby idealna, niby sielankowa, a tak naprawdę to tylko pozory. Autorka stworzyła powieść wielowątkową, w której ukazuje nam jak krucha jest psychika ludzka, jak łatwo pogubić się i popełnić błędy, i jak niezwykle delikatne bywają emocje oraz ludzkie życie...
Kołakowska poruszyła bardzo trudne tematy, szczególnie kiedy w grę wchodzą ludzkie uczucia, załamania, depresje, ale też błahostki, które mogą doprowadzić do najgorszego...

"Zaciszny Zakątek" jest zdecydowanie inną książką niż "Płótno". Czy lepszą? Przekonajcie się sami. 
Mnie osobiście bardziej podobała się wcześniejsza książka. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po kolejną powieść, która już czeka...






UWAGA!

Nadal nie zgłosiła się po specjalną nagrodę Pani Anna, czekamy tylko do piątku!






wtorek, 17 lutego 2015

ABC...Agaty Kołakowskiej

Bardzo mi miło, że pani Agata zechciała przyjąć moje zaproszenie do ABC...
Prywatnie zauroczyła mnie swoją powieścią "Płótno", opisywałam ją tutaj - KLIK.
Po tej lekturze wiem, że styl pani Kołakowskiej bardzo mi odpowiada i na jednej książce się nie skończy.
Wam też polecam.


Agata Kołakowska,
 wrocławianka,  ukończyła dziennikarstwo, pisze od kiedy pamięta.
Mężatka i właścicielka ślicznego kota.
Zodiakalny koziorożec.

Autorka powieści obyczajowych:
* "Patrycja"
* "Przyjaciółki"
* "Siódmy rok"
* "Niechciana prawda"
* " Płótno"
* "Wszystko co minęło"
oraz najnowsza powieść, która miała premierę w tym roku:
* "Zaciszny zakątek"

Prowadzi strony internetowe:




Agata Kołakowska jest… 
niecierpliwa (choć się stara), choleryczna i uparta. Całe szczęście ma też zalety: jest szczera, ciepła i pomocna. :)

Blogosfera… 
dawno, dawno temu… w czasach licealnych, kiedy prowadzenie bloga nie było jeszcze w ogóle modne, założyłam bloga. Prowadziłam go kilka lat i miałam wielką frajdę z pisania i kontaktu z czytelnikami. Ta forma po jakimś czasie mnie znużyła i zaczęłam szukać innych sposobów wyrazu, ale kto wie, może kiedyś do tego wrócę. Generalnie, cenię w ludziach kreatywność, więc jeśli tworzą coś ciekawego, w tym przypadku mówimy o blogach, zawsze to doceniam. 

Codzienność… 
często niedoceniana przelatuje przez palce. Mamy skłonność do wyglądania poza daną nam chwilę. Ciągle czegoś wypatrujemy, a to weekendu, a to wakacji. Sztuka w tym, aby nauczyć się doceniać „tu i teraz”. Choć brzmi to jak wyświechtany frazes, w tym stwierdzeniu tkwi wielka mądrość. Tak naprawdę, mamy tylko dziś, daną chwilę, dany moment. Jutra nie zna nikt.


Debiut…
 z debiutem kojarzy mi się głównie wielka ekscytacja. Ciągle pamiętam swój okrzyk radości, kiedy dowiedziałam się, że wydawnictwo zamierza wydać moją książkę. To było spełnienie mojego marzenia i do dziś uśmiecham się na to wspomnienie. 

Erotyzm w powieści…
 trzeba się bardzo starać, żeby nie otrzeć się o kicz i śmieszność. Osobiście wolę niedopowiedzenia, erotyczny nastrój, przekazanie emocji, które temu towarzyszą. Szczegółowe i konkretne opisy zazwyczaj bywają żenujące. :)

Herbata czy kawa?
 Ooo, zdecydowanie kawa! Od kawy zaczynam swój dzień i zawsze celebruję tę chwilę. Lubię ten moment, kiedy jest tak cicho, a w oknach domów naprzeciwko nie palą się jeszcze światła. Stoję sobie z kubkiem kawy przy oknie i razem z moim kotem oglądam budzący się dzień. 

Ignorancja… 
nie lubię, kiedy ignorowana jest ludzka krzywda, choć zdaję sobie sprawę, że nie można pomóc wszystkim i zbawić całego świata. Niestety. Wciąż też uczę się ignorować głupotę, której zdaję się jest wokół coraz więcej, ale opornie mi to idzie.

Jak wakacje to… 
najlepiej jakieś ciepłe morze. :) Ale nie tylko. Bardzo lubię zwiedzać, poznawać nowe miejsca, więc chętnie zamiast leżakowania na plaży wybieram intensywne zwiedzanie. Z wyjazdów zawsze wracam odświeżona, z głową pełną nowych pomysłów. Lubię w wakacjach to, że zmieniają perspektywę postrzegania i oferują potrzebny dystans.



Kolejna powieść… 
pisze się. :)

Literatura kobieca…
 męczy mnie to dzielenie książek na literaturę kobiecą i… pozostałą. Dlaczego nikt nie wyznacza literatury męskiej? Ja piszę powieści obyczajowe. Po prostu.

Łakomstwo…
 jestem łasuchem. Mam słabość do słodyczy i tylko zdrowy rozsądek powstrzymuje mnie przed przeholowaniem.

Miłość… 
 cóż jest na świecie piękniejszego, ważniejszego i bardziej wartościowego? Miłość to sens istnienia.



Niechciana prawda… 
każdy w swoim życiu styka się z jakąś niechcianą prawdą. Bywa, że rzuca nas na kolana, a my, choć przytłoczeni, próbujemy z tych kolan wstać. W „Niechcianej prawdzie” opowiedziałam historię kobiety, która po latach związku dowiaduje się, że jej mąż jest homoseksualistą. To  z pewnością trudna sytuacja, ale starałam się jak najwierniej przekazać też sytuację drugiej strony i to jak oboje radzili sobie z udźwignięciem tej prawdy.

Ogród…
 malownicze, relaksujące miejsce. Domyślam się, że miło jest wypić popołudniową kawę w swoim własnym ogrodzie, ale przeraża mnie sama myśl o pielęgnacji tego miejsca. Nie jestem typem ogrodniczki, która lubi przycinać róże i sadzić nowe rośliny, więc podejrzewam, że raczej nigdy nie zostanę posiadaczką własnego ogrodu. Chociaż, kto wie...

Płótno… 
ważna książka. Kiedy ją pisałam, zależało mi, aby przedstawić w niej nie tylko pasję, która potrafi być dla kogoś jak powietrze, ale to, co się może stać z człowiekiem, kiedy straci coś dla niego bardzo ważnego. Chciałam dać tą książką czytelnikom wsparcie w trudnych chwilach.  Z tego, co czytam w listach, które otrzymuję, okazuje się, że mi się to udało. Jestem naprawdę szczęśliwa, że ta książka tak porusza i trafia do czytelników. 

Rodzina… 
powinna dmuchać w nasze skrzydła i sprawiać, że lecimy pewniej i coraz dalej. Nie zawsze tak się dzieje. Nie wszystkim jest to dane. Mam przekonanie, że silna, wspierająca rodzina to dar nie do przecenienia. 

 
Studia… 
miły okres w życiu, choć nie chciałabym już się cofać do tamtego etapu. Studia to okres, który warto poświęcić na sprawdzanie tego, czego naprawdę chcemy w życiu, na próbowanie wielu rzeczy, poszerzanie horyzontów. Obecnie coraz rzadziej kierunek ukończonych studiów (chyba, że wybór pada na prawo, czy medycynę) nakreśla plan życia zawodowego, dlatego najlepiej poświęcić ten okres na samorozwój.

Ślad… 
wiele w nas śladów. Wspaniałych wspomnień, bolesnych doświadczeń. Każdy z nas ma ich mnóstwo. Różni ludzie, których spotykamy na swej drodze, zostawiają w nas niezacieralne ślady. Cała sztuka w tym, żeby zostawić swym życiem, choć w jednym sercu po sobie ciepły, czuły ślad.

Tolerancja… 
dla mnie już samo słowo „tolerancja” jest wyjątkowo nietolerancyjne. Bowiem, jeśli stwierdzamy, że mamy coś „tolerować” to trochę tak, jakbyśmy naznaczali dane zjawisko, że już na starcie było odchylone od normy, nietypowe, dziwaczne. Po prostu żyjmy z ludźmi wokół nas i dopóki nikt nikogo nie krzywdzi nie ma czego w ogóle „tolerować”. :)

Uwielbiam…
 mojego męża, mruczenie kota, słuchanie muzyki, wschody słońca, pyszne jedzenie i aromat kawy. 



Wiosna…
 jest jak nadzieja. Ekscytujący początek czegoś nowego. I choć zapiera dech w piersiach swym kwiecistym rozmachem, od wiosny wolę kolorową jesień. Wolę jesienne zapachy, głębokie barwy. Jest bardziej kameralna, ale dla mnie szalenie ujmująca. 

Zwierzęta…
 mają czyste serca i jasne intencje i to w nich właśnie doceniam. Mój kot to mój wielki przyjaciel i choć nie można z nim porozmawiać, czasami jego rude oczy wyrażają znacznie więcej niż słowa.




 - K-O-N-K-U-R-S-

Wraz z Autorką oraz Wydawnictwem Prószyński zapraszamy do udziału w konkursie 


REGULAMIN:
1. Organizator: organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Sabinkowe czytanie..." czyli sabinka.t1
2. Czas trwania konkursu: konkurs trwa od dziś tj. 16 lutego 2015 roku do 26 lutego 2015.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych od zakończenia konkursu.
3.Nagrody: Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki Agaty Kołakowskiej "Zaciszny zakątek". 4. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Prószyński.
5. W konkursie może wziąć udział każda chętna osoba, która odpowie na pytanie i pozostawi swój adres mailowy.
6. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy napisać odpowiedź na pytanie: 
  Co jest najtrudniejsze w życiu w zgodzie ze sobą?
 Uzasadnij.
7. Odpowiedzi na pytanie proszę umieszczać w komentarzu pod tym postem.
8. Jury: czyli Agata Kołakowska - Autorka, a zarazem gość ABC wybierze najlepszą, a jednocześnie najciekawszą odpowiedź.
9. Zwycięzca zostanie powiadomiony poprzez wiadomość e-mailową.
10. Reklamacje: będą uwzględniane tylko w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników.


Wydawnictwu Prószyński oraz pani Marii serdecznie dziękuję za egzemplarz książki.

Pani Agato.
Biorąc do ręki Pani książkę...hmmmm
 sama nie wiem, czego się spodziewałam, kolejnej, zwyczajnej obyczajówki, które obecnie zalewają polski rynek?!
Pewnie tak.
Muszę przyznać, że bardzo się rozczarowałam, ale bardzo pozytywnie.
"Płótno" zachęciło mnie do kolejnych Pani powieści.
Mam cichą nadzieję, że nie zaprzestanie Pani pisania, a wena będzie towarzyszyć Pani przez wiele lat! Tego z całego serca Pani życzę.
Serdecznie dziękuję za to, że zgodziła się Pani gościć na moim blogu.
Mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki czas, kiedy poznamy się osobiście i spotkamy na jakimś spotkaniu autorskim.
***

Bardzo dziękuję Pani Sabinie za zaproszenie do udziału w zabawie. Była to dla mnie prawdziwa przyjemność, ale i okazja do chwili refleksji. Mam nadzieję, że Czytelnikom lektura mojego "ABC" sprawi podobną frajdę. :-) Pozdrawiam ciepło!

***


*Zdjęcia pochodzą z domowego archiwum Autorki.





piątek, 13 lutego 2015

Magia....

Iona Sheehan dorastała w obojętnej rodzinie i od zawsze pragnęło bliskości i akceptacji. Dopiero od babci ze strony matki dowiaduje się, gdzie znaleźć jedno i drugie – w kraju bujnych lasów, głębokich jezior i wiekowych legend. W Irlandii. A dokładnie w Hrabstwie Mayo, gdzie w ludziach od pokoleń płynie krew i magia jej przodków – i gdzie czeka jej przeznaczenie. 

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: marzec 2014
stron : 460
okładka: miękka
Trylogia: Rodzina O'Dwyer - tom I


Nora Roberts dalej należy do moich ulubionych pisarek. Niestety nadal ludziom, najczęściej tym, którzy nigdy nie czytali jej książek,kojarzy się z romansami... Szkoda.
Nie wszystkie jej książki kupuje, ale wydawnictwo Prószyński zawsze oferuje (choć rzadko) jakąś ciekawą trylogię.
W 2014 roku ukazała się pierwsza część trylogii - Rodzina O Dwyer. Przyznam się, że przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, bardzo szybko, a przede wszystkim w krótkim odstępie czasowym - powtórnie.

"Siły ciemności" to bardzo interesująca powieść, która zabiera nas w świat magii, czarownic, czy choćby uzdrawiania. Roberts przedstawia nam walkę dobra ze złem. Miłości z nienawiścią. Magii z złą magią...
Tom pierwszy opisuje historię Iony Sheehan, która wychowywana była głownie przez babcię, która nauczyła ją kochać, wybaczać, ale przede wszystkim, która pokazała jej jak rozumieć dar, jaki posiada. To ona przekazała jej historię rodziny, cofając się do XIII wieku. Właśnie w tym wieku, gdzieś w Irlandii żyła Czarownica z Ciemności, a po niej, z jej krwi, troje, których zadaniem było zniszczyć Złego. Historia przekazywana z pokolenia na pokolenie i tylko wybranym, takim właśnie jak Iona.
Kobieta postanawia przeprowadzić się do Irlandii, tam poznaje swoje kuzynostwo: Branne i Connora. Razem tworzą krąg - Czarownicę z Ciemności, tyle tylko, że w XXI wieku. To oni jako wybrani mają zniszczyć Cabhana.
Przeprowadzając się, Iona, nie miała pojęcia, że jej życie zmieni się diametralnie, i że pozna miłość swojego życia...

Muszę przyznać, że Nora Roberts idealnie trafiła w moje gusta...
Lubię książki o czarownicach, magi, tajemnicach. Mają jakiś swój urok, rozbudzają ciekawość. Ciężko się od nich oderwać.
"Siły ciemności" bardzo szybko przeczytałam. Autorka świetnie łączy XIII wiek z XXI. Idealnie wszystko połączone. Idealnie współgra magia, dobro ze złem, czy choćby miłość, której jak to bywa u Nory Roberts nie brakuje. Jednak zabrakło mi czegoś, mianowicie drugiego tomu pod ręką...
Chętnie powrócę do magicznego Mayo.

  

Przeczytana w ramach wyzwań: 

                                " W królestwie Nory Roberts "

sobota, 17 stycznia 2015

Nie możesz przegapić życia, masz je tylko jedno...

W życiu młodej malarki Niny Sadowicz zbiegają się dwa szczęśliwe wydarzenia. Zaręcza się z ukochanym Michałem, a jej obrazy zaczynają odnosić sukcesy na rynku aukcyjnym. To pierwsze zwiastuje szczęście w życiu prywatnym; drugie – pomaga jej uwierzyć, że w przyszłości będzie mogła utrzymywać się ze swojej pasji – malarstwa, a nie jak dotąd z pracy w biurze nieruchomości. Wszystko zaczyna się doskonale układać.

 Autor: Agata Kołakowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: sierpień 2013
stron : 400
okładka: miękka 


"Płótno" to książka, która trafiła do mnie ze stosem innych książek, na dodatek wręczająca mi książki moja najulubieńsza dyrektorka zaprzyjaźnionej biblioteki, nie omieszkała mi powiedzieć: "te książki MUSISZ przeczytać!!!!" Tak o to trafiłam z wielkim stosem powieści do domu. Sięgam po kolei, książka za książką. "Płótno" było jedną z ostatnich książek jakie mi zostały do przeczytania. 
Agata Kołakowska - nazwisko z pewnością gdzieś "obiło mi się o uszy", aczkolwiek nie miałam okazji nic wcześniej czytać. Mam na półce tej Autorki jakąś inną powieść, ale cierpliwie czeka na swoją kolej. 
Gdybym wiedziała, że "Płótno" okażę się być rewelacyjną książką, nie pozwoliłabym jej tak długo czekać w kolejce do przeczytania. No cóż...
Czasem bywa tak, że przychodzi odpowiedni czas, moment w naszym życiu, że nie każda książka jest odpowiednia w danej chwili, albo odwrotnie, lepiej nie można było z nią trafić... i tak też było w moim przypadku!

Agata Kołakowska opowiada historię pewnej młodej i bardzo utalentowanej, a do tego bardzo ambitnej młodej malarki - Niny Sadowicz. Nina po ASP krok po kroku spełnia swoje marzenia. Do tego jest szczęśliwa. Ma pracę, narzeczonego, mieszkanie, które lubi, a do tego zaczynają spełniać się jej marzenia - sprzedają się na aukcjach jej obrazy. Dla każdego artysty to wielki zaszczyt. Nina cieszy się swym szczęściem i dzieli z najbliższymi. Jedyne co ją trapi to brak akceptacji przez ojca. Kobieta stara się tak bardzo, by wreszcie usłyszeć od własnego rodzica, że jest z niej dumny! Niestety ASP i malarstwo to nie to o czym marzył dla niej ojciec...Druga córka, notariuszka - to już inna bajka...
Jednak Nina nie odpuszcza...
Życie Sadowicz wydaje się być szczęśliwe i uporządkowane. Nie wiele brakuje jej do pełnego szczęścia...
Jednak życie ma dla niej inne plany...
"W życiu dobre zdarzenia przeplatają się ze złymi; wygląda to trochę jak losowanie z zamkniętymi oczami kulek - białych i czarnych. Bywa, że ktoś wyciąga raz po raz te ciemne, niepomyślne, ktoś inny same białe, a jeszcze inny na zmianę - to jedną, to drugą."
Nina niestety zaczęła wyciągać same czarne...
Jej świat się zawalił jak domek z kart...
A może jednak los zwyczajnie zaplanował dla niej inny scenariusz? Postawił na jej drodze ludzi, których inaczej nigdy nie miałaby szansy poznać?!

"Płótno" to niepozorna powieść. Patrząc na okładkę, czytając opis, nic nie wskazuje na to jak trudne tematy podejmuje w książce Kołakowska. Na przykładzie Niny ukazuje nam, zwykłym ludziom, jak zmienny bywa los, jak jeden wypadek, jedno wydarzenie w życiu, wiele w nim może zmienić. Do tego jak krucha i nieszczera potrafi być miłość. Jak łatwo ją stracić, albo jak trudno ją znaleźć na dobre i złe. Jak łatwo stracić osoby, które wydają się nam być na całe życie, które poszłyby za nami w ogień...ale czy na pewno? Tego nigdy nie możemy być pewnym. Mam nadzieję, że wielu z nas, czytających tę książkę, nie będzie musiało przekonywać na własnej skórze. Nadzieja, iż okażę się, że nasze uczucia, przyjaźnie są trwałe i bardzo dobrze ulokowane. Niestety Nina nie miała tyle szczęścia, choć w nieszczęściu odnalazła dużo więcej...

Kołakowska poruszyła bardzo trudny temat, mianowicie niepełnosprawność wielu ludzi. Ludzi, którzy mimo załamań, chorób, wypadków nie poddali się. Walczą o każdy dzień, o najmniejsze szczęście, o uśmiech, mimo bólu pozostają otwarci, i starają się nadal żyć... Dosłownie.
Autorka opisała stowarzyszenie malarzy. Artystów nietypowych, ludzi, którzy malują stopami, ustami i robią to rewelacyjnie. Malarstwo jest ich odskocznią, pasją i daje im to ogromną satysfakcję, a nawet wiele międzynarodowych nagród. Mimo tego, że Autorka przedstawiła ich hobby, odnosiłam  wrażenie, że nie tylko to chciała ukazać, a całkiem co innego... Ich pokorę, podejście do zdrowych ludzi, ich dalszy sens życia, niezależnie od tego jakie tragedie życiowe przeszli. Do tego bezinteresowne osoby, które z ogromnym sercem na dłoni robią coś na rzecz stowarzyszenia, na rzecz innych ludzi, otrzymując tylko ich uśmiech. Robiąc to tylko by pomóc i wspierać bezinteresownie. Wielka szkoda, że na świecie, w naszych otoczeniach takich osób jest coraz mniej... To dzięki takim ludziom, przyjaciołom z wielkim sercem inni nie tracą do końca, a wręcz zyskują poczucie własnej wartości...

Kolejny bardzo trudny temat jaki poruszyła Agata Kołakowska w swojej książce to miłość najbliższych. Ich oczekiwania. W wielu rodzinach zdarza się tak, że rodzice od swych dzieci wymagają rzeczy, pewnych zachowań, których absolutnie podopieczni nie mogą spełnić...idą własnymi drogami...
Czasami bywa tak, że odmienne zdania, inne wybory oddalają ludzi od siebie, a słowa : KOCHAM czy DUMA jest nieosiągalne. Bardzo trudny temat, ale jakże realny, prawdziwy i niestety nigdy nie wychodzący z mody...
Mimo wszystko.
Pamiętaj:
"Nie możesz przegapić życia, masz je tylko jedno..."

"Płótno" mnie zaskoczyło. Sama Kołakowska mnie zaskoczyła swym warsztatem pisarskim. Książka bardzo dobrze i emocjonalnie napisana. Prawdziwa, szczera przełamana trudną tematyką, ale osłodzona dość dużą dawką optymizmu, wiary i przyjaźni...
"Miał jednak nadzieję, że usychające w niej drzewo wiary w siebie pewnego dnia odżyje i znów wypuści piękne liście"

Muszę przyznać, że książka daje wiele do myślenia. Mimo, że jesteśmy szczęśliwi i mamy wszystko...nigdy nie mamy pewności jaką kulkę wylosujemy...
Wręcz ciekawa jestem, jakie są inne powieści Kołakowskiej? Z pewnością sięgnę po kolejną. Tę jednak zapamiętam na dłuuugo...


 




środa, 6 lutego 2013

Klan Montgomerych...

W klanie Montgomerych to Owen jest organizatorem. Rodzinną firmę budowlaną prowadzi żelazną ręką – oraz przy pomocy jeszcze mniej elastycznych arkuszy kalkulacyjnych. I chociaż bracia Owena drwią z jego obsesji planowania, hotel Boonsboro zostanie otwarty w terminie. 

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: listopad 2012
stron : 400
okładka: miękka
Trylogia: Bracia Montgomery - tom II (Hotel Boonsboro)

Do Nory Roberts mnie nie trzeba przekonywać, jakoś specjalnie namawiać, uwielbiam jej twórczość, ale najbardziej chyba cenię jej serie, trylogie i książki ze sensacją. Jest genialną i niesamowicie płodną pisarką. Jak nie uwielbiać jej twórczości, skoro po tylu latach, po tak wielkim księgozbiorze Autorka nadal pisze na wysokim poziomie, a jej postaci się nie powtarzają??? Nadal ma niesamowitą wyobraźnię, nadal widać ogromne przygotowanie  się do tematu, zanim podejmie się pisania, nadal jej książki są poczytne, a ja nadal uważam, że jest najlepszą światową pisarką, która trafia idealnie w kobiecy gust.

"Ostatni narzeczony" to drugi tom o braciach Montgomery, tom o trzech przystojniakach, którzy nie narzekają na brak kobiet, jak i pracy. Z ogromnym szacunkiem dla matki i innych kobiet, ale to już kwestia wychowania i trzymania twardą ręką przez Justine. Jako wdowa musiała poradzić sobie z trzema niesfornymi młodymi mężczyznami. Obecnie jeden z nich - Beckett układa sobie życie wiążąc się z wdową i jej trójką dzieci. Jest szczęśliwy, ma kobietę, która go kocha, dzieci, które go akceptują i uwielbiają, a także matkę i braci, na których może zawsze liczyć. Pracuje w rodzinnej firmie i robi to co lubi. Chciałby, by jego bracia, Owen i Ryder znaleźli szczęście u boku kobiet, ale oni twierdzą, że nie chcą robić błędu jak Beckett. Owen, który uwielbia mieć wszystko zaplanowane, nie planował jednak miłości, która się pojawiła...i to nie całkiem tak nagle...
Czy pierwsza narzeczona może być ostatnią???? Czy pierwszy narzeczony może być już ostatnim???
Czy miłość może przetrwać wiele lat????

"Teraz i na zawsze" czyli pierwszy tom o hotelu  Boonsboro i braciach Montgomery do dziś wspominam miło, dlatego z ogromną radością i przyjemnością przeczytałam dalsze losy rodziny.
Ciekawa byłam jak potoczą się dalsze losy Becketta, Clare i chłopców, jak poradzili sobie po niespodziewanym napadzie?
Ciekawa też byłam na jakim etapie są prace i renowacja hotelu Boonsboro, który kryje pewną tajemnicę... Miejsce to zamieszkuje pewien duch, który był kiedyś piękną kobietą, a teraz pojawia się nielicznym...Co takiego wydarzyło się w XIX wieku i na kogo czeka tajemniczy duch????
Myślałam, że Autorka wyjawi już losy tejże kobiety, nic mylniejszego, pozostaje mi czekać aż pojawi się tom trzeci i prawdopodobnie ostatni...

Nie powiem, że nie interesowały mnie dalsze losy Owena, Rydera i Hope. Nora Roberts nie zapomniała o nikim, świetnie nawiązała do poprzedniego tomu, tym samym posuwając całą akcję na przód i jak zwykle z humorem, świetnymi dialogami i w rewelacyjnym stylu. Jej książki się pochłania i tak było tym razem. Świetnie napisana historia, od której nie potrafiłam się oderwać.

Powiedzmy, że zaspokoiła moją ciekawość, ale tylko na jakiś czas. Póki co pozostaje mi czekać. Myślę, że warto czekać. Fajnie będzie powrócić do miasteczka i jego mieszkańców, zatrzymać się już w wyremontowanym, a zarazem pięknym i nawiedzonym hotelu, gdzie nieopodal będzie można zjeść pyszną pizzę u Avery, czy też skorzystać z jej nowej restauracji czy pubu. Milo jest powracać do miejsc i ludzi, które i których się już w pewnym sensie zna. Miasteczko jak i mieszkańcy są bardzo przyjaźnie nastawieni, więc chętnie się tam powraca, choćby tylko na łamach kart...

Nora Roberts to wspaniała pisarka, która nie zatraciła po drodze w swojej karierze ważnych wartości. Nadal pięknie pisze o miłości, pokazuje jakie znaczenie ma dla nas druga osoba. Jaki wpływ na nasze życie mają bliscy, ile dla nas znaczy przyjaźń i jak ważna jest w życiu. Jako miłośniczka zwierząt nie zapomina też o nich.
Nie zapomina także o bezinteresownej pomocy, wyciągania dłoni do tych, którzy tego potrzebują, ale także ukazuje nam jak ważne w życiu są pewne wartości...
Autorka do perfekcji dopracowuje swoje powieści, to widać, szczególnie wtedy, kiedy mamy wrażenie, że jesteśmy nie tyle czytelnikami powieści, co obserwatorami, ba, gośćmi miasteczka...
Niektórzy stwierdzą; ot zwykły romans - a owszem, może i romans, choć bardziej powieść obyczajowa, ale zdecydowanie z przesłaniem, wystarczy tylko uważnie przeczytać, a wnioski nasuną się same...

"Ostatni narzeczony" wart jest polecenia. Świetna kontynuacja "Teraz i na zawsze", choć śmiało można zacząć od drugiego tomu. Polecam głównie miłośniczkom powieści obyczajowych, powieści z duchami czy też wszystkim lubiącym czytać o małych i urokliwych miasteczkach, miłości czy też przyjaźni. Roberts łączy wszystko doskonale w odpowiednich dawkach. Polecam!




Przeczytana w ramach wyzwań: 

                                " W królestwie Nory Roberts "

oraz:





 

środa, 9 stycznia 2013

Pożeraczka czasu!

Gdy niespodziewany spadek podnosi rodzinę Amelii Hathaway do rangi arystokracji, młoda dama odkrywa, że opieka nad trzema siostrami i niesfornym bratem to błahostka w porównaniu z trudnościami, jakich nastręcza jej odnalezienie się w zupełnie nowym świecie. W dodatku na jej drodze staje wysoki, tajemniczy i niebezpiecznie pociągający Cam Rohan...

Autor: Lisa Kleypas
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: lipiec 2011
stron : 368
okładka: miękka

seria: Rodzina Hathaway 

Serię o rodzinie Hathaway pożyczyłam od koleżanki, która bardzo, ale to bardzo zachwalała styl i pomysłowość Lisy Kleypas. Przestrzegała, że jak zacznę jedną to automatycznie sięgnę po pozostałe książki. Wierzyć mi się nie chciało, bo nikt nie jest w stanie wpłynąć na to co czytam i kiedy. Jak ja się myliłam!!! Lisa Kleypas to pożeraczka czasu!!!!! Od jej książek nie da się oderwać, najgorzej sięgnąć po jedną, wtedy z całą pewnością zawalimy noc, obowiązki domowe...dobrze, ze nie zapomniałam odebrać dziecko ze szkoły - tyle dobrego.

Londyn XIX wiek.
Niespodziewanie rodzina Hathaway otrzymuje spadek. Amelia, najstarsza z rodzeństwa, odkrywa, że opieka nad trzema siostrami i niesfornym bratem, która ma za nic swój tytuł, to błahostka w porównaniu z tym co czeka ją po przeprowadzce do odziedziczonego domu. W dodatku na jej drodze pojawia się Cam Rohan - tajemniczy i niebezpieczny cygan, zarządzający domem gry w Londynie. Kiedy urocza Amelia prosi go o pomoc nie potrafi jej odmówić, czy mężczyzna zrezygnuje ze swawoli i swojej niezależności na rzecz małżeństwa z kobietą!?

Lisa Kleypas ma niezwykle fajne i lekkie pióro. Potrafi przytrzymać czytelnika w niepewności prawie do samego końca. Zdecydowanie piszę na wysokim poziomie. Mało tego od jej książek nie idzie się oderwać! Świetne dialogi, zabawne sytuacje, napięcie, tajemnice i do tego miłość - razem daje świetny efekt. Czytam mnóstwo romansów historycznych, ale śmiało mogę stwierdzić, że Autorka ta należy do jednej z lepiej piszących i potrafiących zaciekawić czytelniczkę. Mnie zaciekawiła, ba! Zmusiła jakimś cudem, by czytać dalsze losy rodziny Hathaway! Rewelacyjnej rodziny, która jest inna niż wszystkie w XIX wieku!

"Wyjdź za mnie" to świetna powieść, którą należy przeczytać! Polecam głównie tym, którzy uwielbiają romanse historyczne, ale także miłośniczkom romansów, intryg i tajemnic rodzinnych. Kleypas nie zawodzi, Kleypas to pożeraczka czasu! Więc ostrzegam!!!!

 

wtorek, 20 listopada 2012

Ach te wiedźmy!

„Zalotnice i wiedźmy” to książka o miłości, pasjach życiowych i wielkiej tajemnicy. To historia zwyczajnej kobiety z rodu kobiet niezwykłych. Ich inteligencja, ambicje i głód wiedzy miały zapewnić im sukces. Ale nie zawsze tak było. Główna bohaterka Asia, zmuszona sytuacją życiową, wyjeżdża z córką do Berlina, gdzie jeszcze raz zaczyna wszystko od nowa.

Autor: Joanna Miszczuk 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: wrzesień 2012
stron : 424
okładka: miękka 





Joanna Miszczuk zrobiła na mnie wrażenie swoją debiutancką powieścią "Matki, żony, czarownice". Debiutancką, a zarazem pierwszą częścią sagi wielopokoleniowej. Spodobała mi się prostota, styl jakim posługuje się Autorka, ale przede wszystkim pomysł, by opowiedzieć historię pierścionka i jego pierwszej właścicielki. Miszczuk owiała to wszystko tajemnicą, a któż z nas nie lubi odkrywać kawałek po kawałku, słodkich, a zarazem intrygujących tajemnic rodzinnych???? Ucieszyłam się gdy pojawiły się "Zalotnice i wiedźmy" - jako kontynuacja powieści "Matki, żony, czarownice" - jednak nieco mnie rozczarowały...

Główna bohaterka - Asia- zmuszona sytuacją rodzinną przenosi się wraz z córką do Berlina. Dziecko zaczyna naukę w szkole, ona wdraża się w obowiązki narzucone w pracy. Praca sprawia jej przyjemność, atmosfera w firmie jest przyjemna, chce się tam wracać, pieniądze też całkiem dobre. Jednak coś za coś. Małżeństwo, które do tej pory było przykładne, zaczyna się sypać. Piotr się oddala. Po przyjeździe do Polski na święta okazuje się, że Piotr zrobił jej bardzo niespodziewaną niespodzianką, z której nikt by się nie cieszył. Potem wszystko po kolei sypie się jak domek z kart. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...

W tym samym czasie, Asia nadal zajmuje się tłumaczeniami dzienników swoich prababek, a zarazem odkrywa tajemnice swoich przodków. Kobiety w jej rodzinie posiadały silne charaktery, dążyły do swoich celów, poświęcając się, to czego pragnęły - zdobywały płacąc czasem najwyższą cenę. Zdobywały wiedzę, którą przekazywały dalej, tak jak i rodową pamiątkę oraz pamiętniki pisane przez kolejne pokolenia. Wszystko przetrwało do czasów Asi, która tłumacząc zapiski odkrywa wszelakie pasje, problemy, ale przede wszystkim wielkie miłości swych prababek. Czy jej też pisana jest prawdziwa miłość?

Joanna Miszczuk uświadamia nam jak kruche jest życie. Jedno wydarzenie, jedna sytuacja i życie nasze zmienia się diametralnie. Na to nie mamy wpływu, ale niekiedy możemy czemuś zapobiec, pomóc losowi... Należy dążyć do wyznaczonych celów, walczyć o to co dla nas ważne, choćby kosztowało nas to wiele nerwów, pieniędzy czy wyrzeczeń. Czasem życie wręcz zmusza nas do podjęcia tak radykalnych zmian, działań czy wyrzeczeń. Autorka na przykładzie kilku pokoleń pokazuje nam, że zawsze tak było, jest i będzie, choć minęło, czy minie kilkadziesiąt lat. 

"Zalotnice i wiedźmy" to bardzo dobra kontynuacja, ale mnie zabrakło tego trzymania w napięciu, które towarzyszyło mi przy odkrywaniu tajemnic rodzinnych. W tej powieści losy kobiet niezwykłych były opisane, jak dla mnie, zbyt ogólnikowo. Autorka skupiła się głównie na współczesności, która i tak była ciekawie napisana.
Warto wspomnieć o okładkach książek Miszczuk, choć mają mało znaczącą rolę - są bardzo ładne, tajemnicze i zachęcające!

Styl i pomysłowość Joanny Miszczuk jak najbardziej mi odpowiada. Niemniej jednak nasyciłam się już historią czarownic - ich pasji i wielkich miłości. Mam nadzieję, że Autorka stworzy nową, świeżą i całkowicie inną powieść, którą zaskoczy swoje czytelniczki. 

"Zalotnice i wiedźmy" polecam wszystkim miłośniczkom i miłośnikom sag wielopokoleniowych owianych tajemnicą. Nie zabraknie niepewności, radości i smutków, a to wszystko owiane miłością i prawdziwą przyjaźnią. Książka idealna na zimne, zimowe popołudnia - idealnie ogrzeje nie tylko nasze serca...


Dziękuję Pani Annie i Wydawnictwu:



Jeśli ktoś ma ochotę poznać Autorkę - zapraszam na ABC z Joanną Miszczuk - KLIK

czwartek, 20 września 2012

Po burzy zawsze świeci słońce...

To miała być prosta droga – ślub, wspólny dom, kariera, potem pewnie gromadka dzieci i wakacje na tropikalnych wyspach. Kiedy do spełnienia pozostał mały krok, przewrotny los sprawił, że jej życie się zamknęło. Opis i zdjęcie pochodzą od wydawcy.

Autor:  Magdalena Giedrojć
Wydawnictwo: Prószyński
Wydano: czerwiec 2012
stron : 320
oprawa: miękka 


Pokusiłam się! Okładka mnie pokusiła! Musiałam mieć tę książkę! "Słońce za zakrętem" kojarzyło mi się z problemami dnia codziennego, z życiem, które często stawia przed nami wyzwania i rozmaite górki, pagórki... Potem, jeśli mamy trochę szczęścia i determinacji, los obdarza nas nagrodą -  gdzieś za którymś życiowym zakrętem wychodzi wreszcie słońce!!! Nie pomyliłam się. Dostałam to czego oczekiwałam, a nawet więcej... 
Magdalena Giedrojć do tej pory napisała kilka książek w tym dwie powieści. "Słońce za zakrętem" jest pierwszą książką jaką mam okazję przeczytać. Do tego dochodzi możliwość zapoznania się z piórem kolejnej polskiej autorki. Mam tylko nadzieję, że nie nastąpi przesyt...

Wystarczy chwila, moment, dzień lub tydzień by nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. By zawalił się świat! By zrozumieć jak kruche jest zdrowie czy życie. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z delikatności naszego życia czy zdrowia dopóki dopóty nie stanie ze śmiercią "twarzą w twarz". Ale czy jesteśmy na tyle silni by udźwignąć to spotkanie i jego konsekwencje? Tego nikt nie wie, tak samo jak tego co nas czeka w życiu... Co przyniesie kolejny dzień? Nie wiemy...może to i lepiej?

W "Słońcu za zakrętem" poznajemy Beatę. Niegdyś osobę żywiołową, towarzyską, zapracowaną i zakochaną, ale wystarczyło spotkanie z ciężarówką by wszystko się zmieniło... W takich chwilach możemy przekonać się nad prawdziwością uczuć, zastanowić się nad życiem, przekonać się czy nasi przyjaciele są faktycznie przyjaciółmi - takimi na dobre i złe!!!
Beata przekonała się na kogo najbardziej może liczyć... Nie tego się spodziewała, ale ze wszystkim można się pogodzić...no może nie ze wszystkim!
Podczas wyjazdu do malowniczego i wyjątkowego miasteczka poznaje kilka zaprzyjaźnionych ze sobą osób, wtedy właśnie odkrywa, że za każdym, nawet najbardziej niebezpiecznym zakrętem wychodzi słońce!

Magdalena Giedrojć zdecydowanie zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem, tym, które uciekło nam przez palce, ale także tym, które nas czeka. Fakt! Nie wiemy co nasz czeka, ale możemy mieć wpływ na niektóre decyzje, na pewne działania czy choćby zmianę nastawienia. To nie była łatwa i przyjemna lektura na jedno popołudnie. To książka, która daje do myślenia nie tylko nad samym sobą, ale także nad osobami, które potrzebują pomocy, a my, zwykli ludzie być może niewielkim kosztem (nie piszę tu o pieniądzach) możemy pomóc. Czasem wystarczy drobny gest, odwiedziny czy choćby dobre słowo...
Wielu z nas zapomina, że wystarczy tylko chwila, moment...a nasze życie zmieni się i to my będziemy czekali na ten gest, pomoc czy choćby rozmowę...

"Słońce za zakrętem" zrobiło na mnie wrażenie, choć Autorka porusza bardzo wrażliwe, ale jakże ważne tematy. Choroba, śmierć czy raj... temat rzeka, ale nie każdy potrafi o nich rozmawiać.
Giedrojć problematykę osładzała pięknymi opisami, miłością do zwierząt, ale przede wszystkim piękną i wzruszającą opowieścią rodzinną...

Przyznaję się, że Autorka mnie przekonała i ujęła tym jak potrafi pisać o trudnych tematach, o miłości czy zwierzakach. Z kartki na kartkę czekałam na kontynuację opowieści rodzinnej, która pochłaniała mnie coraz to bardziej i bardziej! Znalazłam co szukałam, a nawet więcej. Książka daje nadzieję na lepsze jutro, przekonuje, że gdzieś za naszym zakrętem kiedyś znajdziemy słońce...
Z całą pewnością nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością pani Magdaleny!
Polecam! Przede wszystkim osobom, które nie boją się książek życiowych, trudnych, ale jednocześnie jakże sensownych!