Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Rozwiązanie konkursu z Moniką A. Oleksa

Nie przedłużając :)






Wybór był naprawdę trudny, gdyż wszystkie wypowiedzi były sercem pisane, a z takich wybrać jest najciężej... Książki powędrują do: Magdalenardo, której dziękuję za tak poruszającą szczerość. Wiem, że nie było łatwo napisać o własnych emocjonalnych lękach przed zbyt-bliskością, dlatego doceniam tę wypowiedź szczególnie. Druga z książek trafi w ręce Bogumiły, bo jej odpowiedź poruszyła we mnie jakieś czułe struny. 

Dziękuję wszystkim uczestniczkom, każdą z wypowiedzi doceniłam i każda jest dla mnie cenna. Pozdrawiam serdecznie, z najlepszymi życzeniami na ten Nowy Rok, życząc dobrych dni, wypełnionych dobrymi zdarzeniami, i z ludźmi, którzy będę przy nas trwali wbrew wszystkiemu. 
Monika A. Oleksa 


Dziewczyny poproszę o adresy na adres mailowy sabinka.t1@wp.pl
Jeszcze raz dziękuję Monice oraz Wydawnictwu Zysk i Spółka

sobota, 17 grudnia 2016

To co najdroższe... Konkurs z Moniką A. Oleksa

Renata żyje w przekonaniu, że los nie szykuje już dla niej większych niespodzianek. Lubi swoją pracę – przyzwyczaiła się do niej, podobnie jak do codzienności – oswojonej i przewidywalnej. Gdy pewnego dnia mąż oświadcza jej, że zamierza wyjechać do pracy za granicę, cały uporządkowany świat Renaty rozpada się, a czarne myśli zaczynają krążyć nad głową. Jak poradzi sobie bez Staszka, który dotąd zawsze przy niej był?
Podążanie w ślad za bohaterkami książki, Renatą, Kasią, Emilią i Melanią, pozwala podpatrzeć, jak przez dziurkę od klucza, fragmenty ich życia. W nich to czytelnik niejednokrotnie odnajdzie siebie i natrafi na pytania, na które każda z bohaterek próbuje odpowiedzieć po swojemu.



Autor: Monika A. Oleksa
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Wydano: 2016
stron: 484
Oprawa: miękk
a
Opis i zdjęcie: Wydawca 

Nie zawiodłam się!
Oczywiście, że nie. Raczej jestem zaskoczona tym, że Monika A. Oleksa potrafi pisać w innym stylu.
Gdyby książka nie miała okładki, nie przypuszczałabym, że to powieść Moniki Oleksa, ale tylko do pewnego momentu i szczegółów, które by mi pomaleńku to uświadamiały...
Czytając jej poprzednie książki np. "Miłość w kasztanie zaklęta" czy też "Samotność ma twoje imię", nigdy bym nie przypuszczała, że "Niebo w kruszonce" jest jej autorstwa.
Dlaczego?
A to dlatego, że poprzednie książki są niezwykłe, pełne cytatów, cudownych słów i sentencji do zapamiętania i zapisania. Pełno w nich karteczek, które oznaczają "to coś". "Niebo w kruszonce" tego nie ma. Za to ma inne cechy, wartości, które wciągają i nie pozwalają tak szybko książki odłożyć.

Autorka zabiera nas do jej rodzinnego Lublina. Delikatnie pokazując go nam i jednocześnie zachęcając, by go jak najszybciej odwiedzić. Piękne miasto, trochę zabiegane, ale piękne. Trafiamy do osiedlowego sklepiku gdzie pracuje Renata i Kasia, dwie główne bohaterki książki.

Renata, kobieta stateczna, kochająca i kochana. Dla niej bardzo ważna jest rodzina i przyjaciele. Zmaga się z problemami dnia codziennego, mimo wszystko jest szczęśliwa...ale tylko do dnia, kiedy ukochany mąż ją powiadamia o swoich planach...w tym momencie Renaty świat się zawala...

Kasia - uśmiechnięta w pracy, kochająca najbardziej na świecie swą malutką córeczkę. Pozory jednak mylą, bo i Kasia zmaga się z ogromnym problemem życia codziennego...
Poznajemy też Emilię i Melanię dwie cudowne i dojrzałe już kobiety.

"Niebo w kruszonce" to książka, która daje nam do myślenia. Pokazuje, jak w biegu dnia codziennego zapominamy o innych ludziach. Jak nie doceniamy tych, którzy są bardzo blisko, nie zauważamy sąsiadów, ekspedientek w sklepie, osób, które codziennie mijamy, a wystarczy krótkie "dzień dobry" z uśmiechem, by jej, jemu i nam było lepiej, śmielej czy milej. Czy kobieta na kasie, czy choćby ta na dziale z wędlinami, która z cierpliwością kroi po kilka plastrów szynki czy sera - wystarczy zwykłe dziękuję czy choćby mały uśmiech. Z doświadczenia wiem, że nie wszystkie kobiety za ladą są miłe , uśmiechnięte czy przyjemne, ale zawsze tłumaczę sobie, że może zmaga się z jakimś problemem, sama wiem, że wtedy ciężko "zostawić je" w domu, być może źle się czuje, mimo to tu przyszła by obsługiwać klientów...
Tak można by długo...a wystarczy tylko trochę zrozumienia, cień uśmiechu czy choćby "dziękuję" i "dzień dobry"...
"Pracując wiele lat w sklepie, nauczyła się już, że ludzie prędzej rzucą kamieniem, niż pogłaskają z życzliwością. Niezadowolenie bardzo szybko rozchodziło się po sklepie, o uśmiech było już znacznie trudniej. Współczesny świat nie doceniał tego, co miał, tylko wciąż gnał przed siebie, pragnąc więcej. A przecież życie tak szybko przemijało, i tak łatwo było przeoczyć to, co ważne i piękne, skupiając się na błahych lub zupełnie nieistotnych szczegółach..."

Monika Oleksa w swej najnowszej powieści porusza również temat przyjaźni. Pokazuje na przykładzie Renaty i Moniki- jak ważna w życiu, obok miłości, jest przyjaźń. Bez przyjaciół, osób które są dla nas bardzo ważne - życie jest puste. Mało warte. Nigdy nie wiadomo kiedy się pojawi, jeśli już...rzadko znika.
"Przyjaciel to anioł, który wchodzi w nasze życie bez szumu i zostaje w nim na długo, rozprostowując przykurczone skrzydła."
Przyjaźń to uśmiech, to wsparcie i rodzaj uczucia. Każda spędzona minuta w towarzystwie przyjaciół potrafi dać nadzieję na lepsze jutro. Wystarczy rozmowa telefoniczna, a świat już nabiera barw. Na przyjaciół zawsze można polegać, nawet wtedy kiedy dzieli ich kilkaset kilometrów. Prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko...

"Niebo w kruszonce" Moniki A. Oleksa to trudna książka poruszająca jeszcze trudniejsze tematy, mimo to osładza nam ją prawdziwą miłością i niesamowitą przyjaźnią.
Znajdziemy w niej trudny temat samotności, alkoholizmu czy choćby emigracji.
Autorka świetnie ukazuje nam co w życiu jest najważniejsze, którą ścieżkę najlepiej wybrać, i jak nauczyć się wybaczać.
"Niebo w kruszonce" to książka, którą warto przeczytać, zastanowić się...ale nad naszym życiem, pędem dnia codziennego, wyścigiem po kolejny dzień...
Być może obok nas jest taka Kasia, Melania czy Emilia - a my tego nie dostrzegamy...  

Mam dla Was niespodziankę ufundowaną przez 
Wydawnictwo Zysk i spółka

  *** K O N K U R S ***


REGULAMIN:
1. Organizator: organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Sabinkowe czytanie..." czyli sabinka.t1
2. Czas trwania konkursu: konkurs trwa od dziś tj. 17 grudnia 2016 roku do 5 stycznia 2017.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych od zakończenia konkursu.
3.Nagrody: Nagrodą w konkursie są dwie książki "Niebo w kruszonce"
4. Sponsorem nagrody jest wydawca czyli Zysk i spółka
5. W konkursie może wziąć udział każda chętna osoba, która odpowie na pytanie i pozostawi swój adres mailowy.
6. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy dokończyć zdanie: Przyjaźń jest dla mnie...
7. Swoje odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzu pod tym postem.
8. Jury: Sabinka oraz Monika A. Oleksa - pisarka, wybierzemy najlepszą, a jednocześnie najciekawszą odpowiedź.
9. Zwycięzca zostanie powiadomiony poprzez wiadomość e-mailową.
10. Reklamacje: będą uwzględniane tylko w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników.



Wydawnictwu Zysk i Spółka dziękuję za ufundowanie nagród!




sobota, 31 stycznia 2015

Któregoś dnia weszła bez zaproszenia do jej mieszkania i już w nim została...


Ewa, Martyna, Hanna, Janina, Danuta, Magda – kobiety w różnym wieku i z różnym bagażem życiowych doświadczeń . To co je łączy to Samotność, która niejedno ma imię. To również pachnąca domowym ciastem opowieść o codzienności, w której tęsknota za bliskością odnajduje zrozumienie, mocnej siłą przyjaźni i rodziny. 

Autor: Monika A. Oleksa
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Wydano: październik 2014
stron: 424
Oprawa: miękk
a

Monika A. Oleksa jest jedyną polską pisarką przed którą czuje respekt. To nic osobistego, może inaczej...
Boje się jej książek. Zazwyczaj po przeczytaniu którejś z jej powieści miałam problem z zebraniem myśli, ułożeniem sobie wszystkiego w głowie, nie mówiąc już o jakiejś opinii. Emocje, które pojawiają się podczas czytania nie pozwalają na to, by sklecić jakiś tekst, który byłby napisany z sensem. Może po jakimś czasie jestem w stanie coś powiedzieć, napisać, tylko zawsze mam wrażeniem, że nie jest to to, co chciałabym i jak chciałabym to przekazać. Tylko Oleksa sprawia, że boję się sięgać po jej kolejną powieść, boje się tych emocji...bo ciężko potem ochłonąć.
Autorka ma dar! Śmiało mogę napisać, że jest jedyną polską pisarką, która potrafi pisać tak emocjonalnie, a do tego pięknym językiem i w niesamowicie, niepowtarzalnym stylu. Jest jedyną, która z taką umiejętnością potrafi posługiwać się słowem, wywołując przy tym niesamowite emocje, wzruszenie czy łzy...
Do tego wszystkiego, przekazać to w nietypowo piękny, delikatny sposób, a zarazem trafić prosto w serce z trudnym tematem, przełamując to słodyczą liter...powiedziałabym magią...
Oj tak, Monika A. Oleksa czaruje słowem, czaruje swoje czytelniczki, ale przy tym trafia prosto w serce, bo o niej, jak i jej książkach się nie zapomina...

"Samotność ma twoje imię" to najnowsze dzieło polskiej pisarki. Muszę przyznać, że dopracowane, na bardzo (jak zawsze) wysokim poziomie. Tytuł jest baaaardzo trafny i wymowny...jednak nie do końca, bo Autorka potrafi zaskoczyć....

 "Samotność po prostu była. Któregoś dnia weszła bez zaproszenia do jej mieszkania i już w nim została. Nie pytała, czy może, czy ona chce, czy potrzebuje jej obecności. Po prostu zamieszkała z Janiną, rozepchała się po kątach i doszła do wniosku, że tu zostanie."
Samotność, tak naprawdę towarzyszy każdemu. Mnie, Tobie, jej, jemu... Kwestia tego na ile pozwolimy jej rozpanoszyć się w naszym mieszkaniu. Przychodzi taki moment, choć niekiedy lubimy takie chwile, gdzie zostajemy sami, czytamy, sprzątamy, leżymy i oglądamy TV, a ona czai się za oknem i obserwuje... czy wejdzie, zamieszka dłużej, czy jednak będzie zmuszona się odwrócić i zajrzeć w inne okna?
Chyba najprościej samotności wprowadzić się do osób starszych, schorowanych, takich, które odpuściły życie towarzyskie, bądź zostały w pewnym stopniu do tego zmuszone. Przecież rodzina nie ma czasu dla matki, babki, prababki... praca, dom, trzeba pędzić! O tak! U  takich osób samotność czuje się najlepiej, najpewniej...siedzi i chichocze... zostaje już na stałe...
W rzeczywistości nie tylko osoby starsze bywają osamotnione, w wielu domach "panuje" samotność we dwoje...
Przecież dawno drogi się rozeszły, zostały tylko wspólne dzieci, wspólne sprawy, a i to nie do końca... Być może jedno wyemigrowało, drugie tęskni... i uchyla drzwi samotności...
A ona korzysta...
Z życia innych: starszych, samotnych we dwoje, samotnych... czy potrzebujących...
Jej bez różnicy, korzysta z okazji kiedy zobaczy uchylone okno czy drzwi...a potem już panoszy się jak u siebie... i ciężko się jej pozbyć.
Monika A. Oleksa w piękny, wręcz poetycki i łapiący za serce pokazuje nam, uświadamia jak łatwo jest do naszego, bądź naszych najbliższych wpuścić tę krążącą i tylko czekającą na okazję - SAMOTNOŚĆ...

W powieści ukazuje nam, jak zawsze w swych książkach, jak ważna w życiu jest przyjaźń i miłość, jak ważni w naszym życiu są inni ludzie... choć mam wrażenie, że coraz mniej osób dostrzega tych, których powinni dostrzegać, szanować i kochać...
"Przyjaźń podeszła do tulących się do siebie kobiet i mocno je objęła. (...)
Przyjaźń nie potrzebowała rozumu ani wyjaśnień, by wiedzieć, co tu się wydarzyło. Wystarczyło jej serce, które czuło. Miała oczy, które zauważały każdy grymas na twarzy tej, która była bliska spragnionemu obdarowywania sercu. Miała uszy, które potrafiły usłyszeć nawet niewypowiedziane słowa. Nogi same prowadziły ją tam, gdzie czuła się potrzebna, a dłonie miała po to aby wyciągać je ku tej, którą pokochała. Szczerze bez stawianych warunków. Przyjaźń potrzebowała człowieka nie dlatego, że wiele dla niej znaczył; ale przede wszystkim po to, aby to ona mogła dla niego wiele uczynić. Bo taka właśnie była. Szczera, bezinteresowna i gotowa do poświęceń."
Taka właśnie powinna być przyjaźń, tylko od nas zależy czy mamy przyjaciół czy ich nie mamy.Tylko od nas samych zależy czy zasługujemy na czyjąś przyjaźń, miłość czy też nie...
Łatwiej i prościej otwierać drzwi przyjaciołom aniżeli samotności. Tylko my o tym decydujemy kogo wpuszczamy do mieszkania...
Na koniec z ogromnym podziękowaniem dla Moniki i moich najbliższych mi w życiu ludzi , których kocham, szanuje, bardzo lubię i jestem wdzięczna, że są...
"Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na drodze naszego życia, ot tak. Każdy człowiek zostaje nam dany po coś, aby czymś nas ubogacić, dopełnić, coś pokazać czy uświadomić. Poprzez ludzi dostajemy od życia tysiące szans na to, aby stać się lepszym człowiekiem lub aby temu człowiekowi pokazać coś, czego on do tej pory nie dostrzegł"

Pozostaje mi tylko polecić "Samotność ma twoje imię", i przeprosić, że nie potrafię wyrazić, opisać tej historii tak jakbym chciała, jak na to zasługuje. Każde słowa wydają się zbyt płytkie, mało określające, bez emocji... oj co tu dużo pisać, nie potrafię tak emocjonalnie pisać i "pokazać" tego wszystkiego tak jak robi to Autorka.
Nie jestem w stanie wypisać tych wszystkich pięknych myśli, cytatów, które na długo zagoszczą w mojej pamięci i na karteczkach, których jest mnóstwo w moim egzemplarzu.
Czekam na kolejną książkę, na dalsze losy i powrót do Kazimierza, Nałęczowa, które stały mi się bardzo bliskie, podobnie jak postać Róży...
Wiem, że warto czekać, pewnie jeszcze długo poczekam, bo Autorka każdą swą powieść dopieszcza, a przy tym trzyma równy i bardzo wysoki poziom, o co ostatnio w polskiej literaturze trudno. Pisać może każdy, dużo, niekoniecznie dobrze. 












środa, 19 marca 2014

ABC...Monika A. Oleksa

Cieszę się ogromnie, że Monika A. Oleksa gości na moim blogu. 
Dziękuję, że przyjęła zaproszenie i zgodziła się na udział w ABC, choć nie ukazuje się już tak regularnie jak kiedyś...
No cóż...
Czas...
Mam nadzieję, że wystarczy Wam od czasu do czasu mój gość - ale postaram się, by był zawsze zacny, znany, lub mniej znany, ale piszący bardzo dobrze.


Monika A. Oleksa.
Bardzo przeze mnie lubiana za jej magiczne miejsce, do którego chętnie wracam i czuję się wyjątkowo. To zasługa Moniki, ale również jej męża, bo jest niesamowitym fotografem - dostrzega to czego na co dzień nie dostrzegamy...
Kto nie zna bloga Moniki serdecznie zapraszam, wierzcie mi naprawdę warto!
Polubiłam to miejsce, chętnie tu powracam, jednak całkowicie mnie do siebie przekonała swoją powieścią - "Miłość w kasztanie zaklęta". Długo nie potrafiłam się pozbierać, ba, ja nie potrafiłam opisać tej pięknej, wzruszającej, ale przede wszystkim niesamowicie napisanej historii...
Mogłabym tak długo na temat Moniki, osobiście się nie znamy (żałuję), ale jej ciepło mnie ujęło...
Jej książka, maile, sms są pełne... są optymistyczne i emocjonalne - jak ich Autorka...
Na co dzień żona Marcina i mama Michała i Miłosza :)



 Autorka książek i opowiadań:
* "Uśmiech mima" 2002
* "Miłość w kasztanie zaklęta" 2011
* "Ciemna strona miłości" 2012
Miejmy nadzieję, że pojawią się kolejne i kolejne, i kolejne...




ABC Moniki A. Oleksa (nie odmienia się :D)

Autor polski: Hanna Kowalewska. W 1999r przeczytałam „Tego lata w Zawrociu” i wtedy wszystko się zaczęło – moja przygoda z Panią Kowalewską, która na dobre zadomowiła się na moich półkach i w moim sercu. Do dziś nikt jej nie zdetronizował:) 

Brawura: za kierownicą jest głupotą i zagrożeniem dla innych, ale niestety zbyt często towarzyszy młodym ludziom bez wyobraźni; 

Chwila: lubię ją celebrować i zatrzymywać; lubię się nią zachwycić, bo zdaję sobie sprawę z tego, że druga identyczna już się nie powtórzy; 

Dobroć: potrafię dostrzec ją w każdym Człowieku

Euforia: uczucie, które towarzyszy mi, gdy po raz pierwszy trzymam w rękach swoją nowo wydaną książkę:) 

Fikcja czy obserwacja? W mojej twórczości fikcja, która rodzi się z obserwacji życia. Bardzo lubię przyglądać się ludziom i ich zachowaniom w zwyczajnej codzienności. Ich twarze tyle mają do opowiedzenia... Lubię ich „słuchać”. W ogóle lubię słuchać ludzi. 

Gotowanie: Coś, co zupełnie mi nie wychodzi! Nie mam do tego ani serca, ani cierpliwości. Za to uwielbiam piec i robię to z największą przyjemnością:) 

Herbata czy kawa? Jedno i drugie. Filiżanka kawy to czas tylko dla mnie. Chwila zatrzymania w pośpiechu codzienności; magiczny moment, który jest czymś więcej niż tylko kofeinowym napojem, którego potrzebuję na podwyższenie strasznie niskiego ciśnienia. Ale herbata to podstawa mojego dnia. Od niej zaczynam poranek i nią kończę wieczór. Lubię poszukiwać nowych smaków i pijam ją w delikatnych kubkach. Jestem estetką, lubię piękno małych rzeczy wokół siebie. Ale jedno i drugie najlepiej mi smakuje w dobrym towarzystwie – człowieka lub książki.   

Ignorancja: zbyt wiele jej w dzisiejszym świecie. Najsmutniejsze jest to, gdy człowiek ignoruje człowieka... 

Jestem... uparta i ambitna. Marzycielką, która wierzy w siłę pragnień zapisanych w sercu. 



Książki: Były w moim życiu od zawsze. Jestem od nich uzależniona i po wielu latach dojrzałam do tego, aby się nimi dzielić i nie zatrzymywać dla siebie, szczególnie jeśli coś we mnie poruszyły. 

Listy: Piszę i dostaję je do dziś. Papierowe, napisane ręcznie od ludzi, którzy w jakiś sposób zapisali się w moim sercu. Mają swój charakter i szeleszczący urok papieru, którego nie odda żaden e-mail. 

Łzy: Pomagają mi oczyścić się ze złych emocji lub nagromadzonego żalu, który chcę z siebie wyrzucić. Pojawiają się w samotności; a publicznie – tylko te, towarzyszące wzruszeniu. 

Miłość: Jest ogromnie ważna w moim życiu. Zawsze pojawia się z drugim człowiekiem; czasami bez zapowiedzi i nieoczekiwanie. Pielęgnuję ją, aby nie czuła się zaniedbana. Piszę o niej, bo w nią wierzę. 

Na wakacje...  tylko do Dąbek! Do Marysi i Franciszka Sawickich, do których wracam jak do DOMU. 

Oryginalność: Jeśli już się pojawia, musi mieć charakter. Zdecydowanie bardziej wolę klasykę. 

Pasja: Nadaje smak życiu, które bez niej byłoby bezbarwne. Warto ją w sobie odkryć, bo dzięki niej w naszej codzienności dzieją się niezwykłe rzeczy... 

Recenzje: nauczyłam się podchodzić do nich ze zdrowym rozsądkiem. Uskrzydlają; czasami złoszczą, motywują i pozwalają spojrzeć na swoją książkę oczami drugiego człowieka, co jest cenne. 

Spotkania autorskie: są dla mnie wielką przyjemnością. Dają możliwość żywego kontaktu z Czytelnikiem, dzięki któremu ubogacam się i stawiam sobie jeszcze większe wymagania. 



Towarzystwo: lubię towarzystwo starszych i bogatych doświadczeniem przeżytych lat ludzi. Lubię zatrzymywać się przy nich i rozmawiać o świecie – tym, który oni pamiętają inaczej, a który zmienia się, bo taka jest naturalna kolej rzeczy. Lubię towarzystwo moich przyjaciół i rodziny; lubię celebrować z nimi zwyczajne chwile i przemieniać je w wyjątkowe. Lubię, gdy towarzyszą mi psy; dobrze się czuję w towarzystwie czterech łap i zimnego nosa:) 

Ulubiony cytat: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” FP 4,13 – moje życiowe motto. 

Wyjazdy: najbardziej lubię te kilkudniowe, tylko z mężem; gdy mamy czas dla siebie i odkrywamy się na nowo... 

Z rodziną... dzielę wszystkie ważne dla mnie chwile; celebruję codzienność i uwielbiam spędzać czas, którego wciąż brakuje. 



Żal: staram się nie przechowywać go w sobie i nie rozpamiętywać, bo to i tak niczego nie zmieni; a tylko zatruwa mnie i moje życie.  



Kochani! 
Serdecznie dziękuję Tobie Sabinko za zaproszenie mnie do tej refleksyjnej rozmowy, dzięki której mogłam wsłuchać się sama w siebie, na co zazwyczaj brakuje mi czasu; i dziękuję wszystkim Twoim Czytelnikom, za czas poświęcony na przeczytanie mojego osobistego ABC...
Każde spotkanie z Czytelnikiem – nawet takie po obu stronach monitora; jest dla mnie ważne i każde ogromnie cenię. Lubię rozmawiać z ludźmi; lubię ich słuchać i obserwować; z tych obserwacji rodzą się spostrzeżenia, które wplatam w swoje książki pisane przede wszystkim sercem. Wiem, że moje pisanie jest darem, który otrzymałam, za który codziennie dziękuję i którym się dzielę. Wiem też, że każdy z nas otrzymał coś, w czym jest wyjątkowy i wiem, że nie ma ludzi zwyczajnych, bezbarwnych; bo każdy ma w sobie tak wielką różnorodność cech, uczuć, zdolności, talentów i pasji, dzięki której tworzymy niesamowity wzór, którym ozdabiamy świat. Dlatego jest taki piękny! Dzięki Tobie. I dzięki Niej. I dzięki Niemu. Dzięki Nam. Właśnie dlatego fascynuje mnie Człowiek i historia, którą każdy z nas nosi w sobie.
Kochani, czuję się wyróżniona otwierając tegoroczny, bardzo ciekawy cykl Sabinki ABC... Chciałabym życzyć każdej i każdemu z Was, aby ten rok przyniósł Wam wiele dobrych chwil i aby każdy z Was potrafił odkryć w sobie tę wyjątkowość, która jest w nas. W każdym z nas bez wyjątku. Pamiętaj, że możesz zrobić wiele, aby Twoje życie było piękne i aby zajaśniało w nim światło, którym będziesz mógł ogrzać tych, którzy jeszcze tego światła w sobie nie odkryli. Pamiętaj też, że warto wierzyć w marzenia, głęboko zapisane w Twoim sercu, bo one naprawdę się spełniają! Jeśli tylko damy im szansę...  I nigdy nie zapomnij o tym, że jesteś Wyjątkowa i Wyjątkowy, bez względu na to, co będzie odpowiadał Ci świat.
Na chwilę zatrzymania przy kawie lub herbacie zapraszam zawsze na: Magia liter, czar słów – blog literacki; a do rozmowy ze mną na: monicao.jesienna@gmail.com  

Pozdrawiam bardzo serdecznie Autorkę bloga i miłych Czytelników, którzy tutaj się zatrzymali na chwilę refleksji
Monika A. Oleksa



 *** K O N K U R S ***




Wraz z Autorką oraz z Wydawnictwem Zysk i spółka zapraszamy do udziału w konkursie.


REGULAMIN:
1. Organizator: organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Sabinkowe czytanie..." czyli sabinka.t1
2. Czas trwania konkursu: konkurs trwa od dziś tj. 18 marca 2014 roku do 31 marca 2014.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych od zakończenia konkursu.
3.Nagrody: Nagrodą w konkursie są książki z dedykacją Moniki A. Oleksa "Miłość w kasztanie zaklęta" oraz "Ciemna strona miłości".
4. Sponsorem nagrody jest wydawca czyli Zysk i spółka
5. W konkursie może wziąć udział każda chętna osoba, która odpowie na pytanie i pozostawi swój adres mailowy.
6. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy dokończyć zdanie: To, co nadaje sens mojemu Życiu to...
7. Swoje odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzu pod tym postem.
8. Jury: czyli Monika A. Oleksa - pisarka, a zarazem gość ABC wybierze najlepszą, a jednocześnie najciekawszą odpowiedź.
9. Zwycięzca zostanie powiadomiony poprzez wiadomość e-mailową.
10. Reklamacje: będą uwzględniane tylko w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników.



Mam nadzieję, że mój gość spełnił Wasze oczekiwania.
Mnie pozostaje bardzo serdecznie podziękować Monice za to, że zgodziła się na udział w zabawie. 
Moniko bardzo gorąco dziękuję!
Jest mi niezmiernie miło, że zechciałaś poświęcić mi swój czas, i  że znosiłaś moje spóźnialstwa! 

Wydawnictwu Zysk i Spółka dziękuję za ufundowanie nagród!



Zdjęcia są własnością Autorki - zakaz kopiowania.

niedziela, 16 marca 2014

Nie zdarzyło się to wcześniej...

 Miłość w kasztanie zaklęta to opowieść o miłości kobiecej i słabościach zwykłego człowieka. O podejmowaniu trudnych decyzji i umiłowaniu życia. To książka o dostrzeganiu niedostrzegalnego.
Marta, samotna trzydziestoparoletnia nauczycielka, ma przyjaciół, plany i marzenia, ale nie ma nikogo bliskiego, z kim mogłaby się nimi dzielić. Przedwczesna śmierć rodziców, a potem odejście ukochanej babci pozostawiły w niej głęboki ślad oraz poczucie ulotności i kruchości ludzkiego życia. Marta wie jednak, że wszystko ma swój czas, i dlatego czeka na księcia z bajki.




Autor: Monika A. Oleksa
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Wydano: marzec 2011
stron: 344
Oprawa: miękk
a
 


To będzie inny wpis niż zazwyczaj...
Przeważnie gdy kończę czytać książkę w głowie już kręcą się słowa, które chce przelać na blogspota. Lubię się dzielić swoją opinią z innymi czytającymi osobami, tak właśnie powstają moje opinie. najczęściej spontaniczne, nie zawsze do końca przemyślane, ale staram się by były wyważone i by zawierały one moje emocje. Emocje, które zrodziły się podczas lektury.
Wracając do tematu...
Nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej, ba! Mnie się to prawie wcale nie zdarza, by przy takim stopniu gadulstwa zabrakło mi słów!
Ale stało się to!
W lipcu do moich rąk trafiła powieść "Miłość w kasztanie zaklęta".
Sama nie wiem czego się po niej spodziewałam?! Polecano mi ją, że koniecznie muszę przeczytać, bo Oleksa ma niezłe pióro.
Nie wiem! Nie znam! Pomyślałam spróbuje. Nawet pokusiłam się o zakup jej książek, bo i dlaczego nie?
Zabrałam się za czytanie...
*przepadłam
* ryczałam...
Ale co niemożliwe,  jednak staje się możliwe...
NIE POTRAFIŁAM napisać opinii o tej książce! Dopiero teraz postanowiłam napisać choć kilka słów, bo w sumie warta jest tego, by o niej  wspomnieć! Wina Moniki Oleksy, że pisze tak emocjonalnie, tak zaje*****e, że mnie zabrakło słów, że nie umiałam zebrać tych kilku zdań by powstała opinia o "Miłości w kasztanie zaklętej".
Pierwszy raz nie potrafiłam opisać tego co czuję. Powieść mnie pokonała... jeśli tak to można ująć.
TA książka na zawsze zapadła mi w pamięć...
Z pewnością po nią sięgnę nie raz i nie dwa, na pewno będę polecać z całego serca!
Jednego się tylko boję, sięgać po kolejne książki Moniki Oleksy. Boję się, boję się tej emocjonalności i wzruszeń...
Każdy sam musi podjąć decyzję czy zaryzykować czy też nie...

Monice A. Oleksy dziękuję za to, że pisze... tak jak piszę...

środa, 21 sierpnia 2013

Dworki i róże - czyli to co uwielbiam

Marianna i róże to rodzaj pamiętnika napisanego przez autorki na podstawie zachowanego archiwum rodziny Malinowskich i Jasieckich, osiadłych w Wielkim Księstwie Poznańskim na przełomie XIX i XX wieku, oraz różnych źródeł historycznych dotyczących tego okresu. 

Wydawnictwo: Zyska i S-ka
stron: 477
wydano: 2008
oprawa: miękka
Z Wielkopolską w tle


Na ten pamiętnik trafiłam przypadkiem, zresztą co tu ukrywać, zachecił mnie pewien młody recepcjonista Villi, która jest w pewnym cudownym miejscu. Mam z tym miejscem wiele fajnych wspomnień, choć już nie jest tak jak kiedyś...
Dawniej budynki pgr-u, teraz "wypasiona" willa, do której zjeżdżają nawet znane osoby...cóż czas leci, cieszę się, że ktoś chciał zainwestowaći stworzył to miejsce...ale nie tylko to, w którym pracuje miły pan, lecz też dworek, w którym mieszkała Marianna.
Dolsk i Ostrowieczko, to właśnie miejsca, które lubię i znam. "Marianna i róże" to pamiętnik kobiety, żony, ale przede wszystkim troskliwej matki - najlepszej obserwatorki, która postanowiła spisać losy rodziny dla przyszłych pokoleń.
Kobieta robi to doskonale, choć czasem wiele rzeczy wydaje się niepotrzebnych, to i tak przełom XIX / XX wieku jest ogromnie ciekawy.
Marianna opisuje nie tylko rodzinne szczęścia czy dramaty, ale skupia się też na obecnych strojach, postępach, ale też polityce kraju. Autorka ukazuje życie podczas niewoli pruskiej, walkę o przywrócenie języka polskiego w szkołach. Nie da się opisać wszystkiego o czym pisała Marianna, to trzeba przeczytać. Przewija się wiele nazwisk osób zasłużonych dla Poznania i Księstwa Poznańskiego, które warto znać, o których do tej pory się wspomina.
"Marianna i róże" to bardzo dobry pamiętnik, bardzo interesujący, na pewno nie na jeden wieczór, tylko na kilkanaście długich dni. Nim trzeba się delektować, wiele rzeczy przemyśleć, ale przede wszystkim przenieść się w czasie - na pewno warto!
Polecam, idealna na długie wieczory przy gorącej herbacie i kominku.

Wyzwanie: Polacy nie gęsi... 




niedziela, 21 lipca 2013

Śladami książki????

Może tak nie dosłownie, ale jednak...

Czy ktoś czytał????? 
Ja zaczęłam i brnę, z ogromnym zainteresowaniem...

Dlaczego? 
Znam okolice, przejeżdżałam przez te miejsca kilkadziesiąt razy... nie mając pojęcia jakie perełki posiada, a raczej jakie historie kryją te mijane miejscowości...
Do niektórych wracałam...
Wiele miejsc, bliskie i jakże znane okolice: Jarocin, Jarczewo, Góra, Gostyń, Borek, Dolsk, Ostrowieczko, Polwica oraz: Poznań, Kórnik, Komorniki

czy choćby to miejsca gdzie byłam w ubiegłym roku:

Pisałam tutaj- klik


Czytaliście książkę????
Podążaliście tym szlakiem???
Ja częściowo. Udało mi się zobaczyć dwór w którym mieszkała Marianna. W tej chwili remontowany i będzie udostępniony jako hotel.

Znacie, czytaliście inne książki, pamiętniki z Wielkopolską w tle?
Podzielicie się tytułami???


 

niedziela, 25 września 2011

ABC...Katarzyny Rygiel

Nie tak dawno przeczytałam fantastyczną książkę „Śmiertelne zlecenie”. Świetne pióro, rewelacyjne opisy, miejsca, które znam i cenię, cóż więcej chcieć? Jednak poczułam niedosyt, dlatego zaprosiłam autorkę Katarzynę Rygiel do udziału w zabawie ABC. Ogromnie się cieszę, że pani Katarzyna nie odmówiła.

Katarzyna Rygiel żyje według własnych planów pięcioletnich. Pierwszy zakończyła maturą w liceum plastycznym i dyplomem z tkactwa artystycznego. Drugi - nieźle napisaną :) pracą magisterską w Instytucie Archeologii UW. Po krótkim antrakcie (2-letnie studia dziennikarskie) przez pięć lat pracowała w agencji public relations. W tym czasie nakładem Wydawnictwa Autorskiego Katarzyna Grochola Elżbieta Majcherczyk ukazała się jej pierwsza książka „Pod powiekami” (2005). Od tamtej pory pisze i choć kolejny plan pięcioletni mogłaby uznać za zrealizowany, nie zamierza przestać. Tylko czasem zadaje sobie pytanie, czyżby miało nie być następnych pięciolatek?

Wczesna młodość :)

7 lat temu...


 Okiem reportera...



 Tytuły jej powieści to: „Miłość i samotność”(2008), „Ekspedycja Kolitz”(2008), „Gra w czerwone”(2009) i „Śmiertelne zlecenie”(2011). Książki wydało wydawnictwo Zysk i S-ka. Trzy ostatnie tworzą cykl kryminalny opublikowany w serii „Klub srebrnego klucza”. 

Pani Katarzyna obecnie...
fot. Krystyna Blatkiewicz
ABC...Katarzyny Rygiel
Autor – zawsze i wszędzie Stefan Chwin. Za to, że tak pięknie opowiada swoje historie.
Bywam – w zasadzie nie bywam... Dwóch małych urwisów skutecznie odwraca moją uwagę od rozrywek dostępnych poza domem.
Charakter – mam trudny. Jak wszyscy...
Dom – ciepło i bezpieczeństwo. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.
Emocje – bez liku: złość, gdy dzwoni budzik; strach, gdy na termometrze 40 stopni (choroby wieku nie tylko dziecięcego); wzruszenie przy każdym buziaku; satysfakcja, jeśli uda się napisać z sensem choć jedno zdanie; samo życie...
Fikcja - efekt pracy moich szarych komórek. Chciałabym, żeby wymyślała się szybciej.
Gwiazdy – oglądam za rzadko, za co winię pracowite wieczory. Wzrusza mnie Orion, gdy pojawia się na niebie, zawsze myślę o upływie czasu.
Homoseksualizm – homoseksualnymi nazywam męskie spotkania, na które czasem umawia się z kolegami mój mąż. A poważnie: prawo wyboru osób, które chcą żyć w zgodzie z własną naturą.
Imię – jak napisał Szekspir „Słabości, twe imię kobieta”, ale to zdaje się nie było o mnie.
Jestem – konsekwentna. Chyba dzięki temu w końcu udaje mi się postawić w każdej książce ostatnią kropkę.
Kryminał – mroczny i trzymający w napięciu, jak „Pierwszy śnieg” Nesbo albo intrygujący i oryginalny jak „Klara i półmrok” Somozy.
Lenistwo – oddałabym się mu bez reszty, gdybym tylko miała trochę czasu...
Łatwowierność – w naszej rzeczywistości jest niestety równoznaczna z głupotą.
Miłość – polecam model zbudowany na dobrej, sprawdzonej przyjaźni. Ma fundament o nieprawdopodobnej wytrzymałości.
Nagroda – chyba od życia: robić to, co się lubi.
Opinie – nie czytam, a nawet unikam.
Przyszłość – czas pokaże. Na razie wystarczy mi zabiegana teraźniejszość.
Rozczarowanie – nie przestaję żałować, że nie urodziłam się chłopcem.
Seks – KobietaJ
Świętowanie – w piątkowy wieczór: święto nic-nie-robienia przy kompletnym braku wyrzutów sumienia
Talent – oznacza odpowiedzialność, pracę i ciągły niepokój, mrowienie w opuszkach palców, nieustanne zmaganie z czasem, który nie chce się rozciągnąć.
Umiejętność – wyznaję zasadę: „Przekonaj się, czego nie umiesz robić i nie rób tego”. Drogą eliminacji też można dojść do celu.
Wiara – w lepsze jutro, bezcenna.
Zdrada – nie wyrzuciłabym z łóżka Paula Newmana i Johnny’ego Deppa. Pierwszy nie żyje, drugi też raczej poza moim zasięgiem...
Żar – leje się z nieba, ech, wrześniowe marzenia...


Drodzy Czytelnicy,

Dziękuję za każde sympatyczne słowo o moich książkach, które dociera do mnie za pośrednictwem Internetu. Za to, że polecacie je sobie nawzajem i opisujecie na blogach. Że często, jak słyszę od znajomych i nieznajomych, zapisujecie się w bibliotekach na listy oczekujących, żeby je przeczytać. To wielka radość, jeśli inni chcą wziąć do ręki to, nad czym tak długo się pracowało. Jeszcze raz dziękuję. Katarzyna Rygiel

Wraz z serwisem  Zbrodnia w Bibliotece oraz Autorką zapraszam na konkurs. Nagrodą jest rewelacyjna powieść "Śmiertelne zlecenie" - recenzja

Co zrobić by otrzymać książkę ? 
Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:
Którzy bohaterowie "Śmiertelnego zlecenia" (poza Ewą Zakrzewską) pojawiają się w innych książkach Katarzyny Rygiel? Wystarczy podać jedno nazwisko.
Prawidłową odpowiedź proszę przesłać na adres:
do 1 października br.
Spośród wszystkich prawidłowych odpowiedzi autorka wybierze jednego szczęśliwca, wyniki ogłosimy na blogu 2 października.
Będzie mi miło jeśli wspomnicie o konkursie na własnych blogach.
Osoby, które nie posiadają bloga proszę o pozostawienia adresu mailowego.

Pani Katarzyno serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w zabawie ABC, przesłanie zdjęć, a przede wszystkim za poświęcony czas.

Ogromne podziękowania dla pana Kazimierza i serwisu


Już za dwa tygodnie kolejny gość - ZAPRASZAM

"Śmiertelne zlecenie" można zakupić TUTAJ - Klik 

sobota, 27 sierpnia 2011

Szlakiem wielkopolskich morderstw...

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE
Festyn archeologiczny w Biskupinie co roku przyciąga tłumy. Antropolog Ewa Zakrzewska właśnie tutaj zamierza spędzić urlop. Detektywa Krzysztofa Sobolewskiego sprowadza do Biskupina warszawskie śledztwo. Nie spodziewają się, że łużycka osada stanie się miejscem zbrodni. Jednak w szuwarach nad pobliskim jeziorem znalezione zostaje ciało Jakuba Mroka – mistrza złotnictwa, specjalisty od dawnej biżuterii i doskonałego fałszerza.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 2011
stron : 294


Opis z okładki zachęcił mnie wystarczająco, by zdecydowanie i jak najszybciej sięgnąć po "Śmiertelne zlecenie". Zachęciło mnie głównie to, że akcja książki dzieje się w Wielkopolsce, w miejscach mi znanych i bardzo lubianych. Nie mogłam odmówić sobie takiej przyjemności, a zarazem wyprawy, choćby literackiej w tak urokliwe miejsca jak Biskupin czy też blisko mnie pięknie położony i urokliwy Gołuchów. Jednak zdecydowanie i z pewnością Katarzyna Rygiel pokusiła mnie  festynem archeologicznym, na który wybieram się i wybrać nie mogę. Cieszę się, że choć kilka opisów z festynu się trafiło, aż nie trafił się ...trup!


Antropolog Ewa Zakrzewska postanowiła swój urlop spędzić wśród dawnych znajomych, których z pewnością spotka na corocznym festynie archeologicznym w Biskupinie. Biskupin znany jest głównie z wykopalisk dotyczących kultury łużyckiej oraz wielkich wrześniowych festynów archeologicznych wabiących tłumy odwiedzających. Krzysztofa Sobolewskiego w to miejsce i w tym samym czasie co Ewę wysyła warszawska policja, by zajął się obserwacją i poszukał powiązań z pewnym warszawskim morderstwem. 
Nie jest tym faktem zachwycony. Ewa podczas swojego pobytu w osadzie odświeża znajomość z Jakubem Mrokiem, rewelacyjnym artystą - złotnikiem, a z drugiej strony najlepszym fałszerzem jakiego świat widział. Przypadkiem wpada też na swojego byłego męża, handlarza dziełami sztuki. Nie jest tym faktem zachwycona, niestety z dnia na dzień jest jeszcze gorzej, gdy zostaje znalezione ciało Mroka, ślady prowadzą do Tomasza, eks męża antropolożki, a także do pewnego strażnika gołuchowskiego zamku. Sprawy nabierają niesamowitego tempa...


Katarzyna Rygiel stworzyła świetną powieść kryminalną. Nie jest ona przepełniona okrutnymi scenami, choć trupów nie brakuje, nie są one jakoś szczegółowo i brutalnie opisywane, ale generalnie powieść trzyma w napięciu. Akcja powieści rozgrywa się w pięknych zakątkach Wielkopolski godnych polecenia i zwiedzenia.  Choć okoliczności nie tworzyły przyjemnej atmosfery, raczej pokazały te miejsca od tej złej, sensacyjnej strony, to i tak miło było poczytać o swoim najbliższym regionie. 
Autorka ma bardzo dobre pióro, które zdecydowanie potrafi wykorzystać, książka niezwykle wciągająca, niestety nie dało jej się odłożyć na później. W powieści można znaleźć szczątkowe i bardzo ciekawe  informacje dotyczące archeologi, wykopalisk czy choćby osady biskupińskiej. Katarzyna Rygiel zawarła też nieco historii za którą nie przepadam, jednak o dziwo wcale mnie tu nie przeszkadzała. Z przyjemnością powróciłam do Biskupina, Pleszewa, Gołuchowa czy też Kalisza. Może kiedyś doczekam się od Pani Rygiel powieści, której akcja toczy się w najstarszym mieście polski - Kaliszu.
Póki co pozostaje mi zapoznać się z pozostałymi dziełami Katarzyny Rygiel, zrobię to z ogromną ciekawością i wielką przyjemnością.


Jeśli ktoś szuka ciekawego i lekkiego kryminału, owianego nutką tajemniczości, wielką dawką niepewności, a także odrobiną miłości i zazdrości to z pewnością i zdecydowanie powinien sięgnąć po "Śmiertelne zlecenie". Polecam.






czwartek, 25 sierpnia 2011

Wracałam do domu, słysząc za plecami drwiący chichot losu...

Joanna jest młoda, niezależna, a w pracy rywalizuje tylko z najlepszymi. Tę odrobinę wolnego czasu, który jej pozostaje dzieli między grono wiernych, trochę zwariowanych przyjaciółek, a Marka. Od czasu do czasu. Bez zobowiązań. Czego chcieć więcej od życia?


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 2011
stron : 270



Co mnie skłoniło do przeczytania książki??? Z pewnością czysta ciekawość, ale także chęć porównania książki z serialem. Na oglądanie serialu namówił mnie mąż, przyznaje oglądałam lepsze, postanowiłam sprawdzić czy książka jest warta przeczytania...

Hanka Lemańska stworzyła piękną, a zarazem trudną historię młodej i zapracowanej kobiety - Joanny. Kobieta większość czasu spędza w firmie, która wymaga od swoich pracowników zaangażowania nawet kosztem własnych rodzin i przyjaciół. Joanna od 5 lat sobotnie wieczory spędza z Markiem, uważają, że taki układ im odpowiada, bez zobowiązań i planów na przyszłość. "Alergiczka" na koty i dzieci. Żyje w swoim wyjątkowo szybkim tempie. Jednak los ma inne plany co do osoby Joanny, stawia na jej drodze dwoje dzieci i kota...


"Chichot losu" czyta się niezwykle szybko i z ogromną przyjemnością. Choć książka należy do przewidywalnych, to i tak z ogromną przyjemnością przeczytałam ją od deski do deski, a raczej od pierwszej do ostatniej strony. Los zadrwił z Joanny, ale czy my mamy pewność, że pewnego pięknego, ba nawet słonecznego dnia nie postanowi zadrwić z nas??? Być może zmieni plany co do naszego życia, nigdy nic nie wiadomo. Może postawi na naszej drodze małego człowieka? Może zwierzątko. Być może postanowi zamiast nas i zakład pracy postanowi zrezygnować ze swojego pracownika i co wtedy? Co dalej???
Joanna krok po kroku przekonała się, że wcale nie jest uczulona na dzieci, ani na koty. Mało tego jej  decyzje, choć odwracają dotychczasowe życie do góry nogami to i tak czuje się szczęśliwa. Może więc warto czasem losowi dopomóc i nie dać mu szansy na drwienie z nas.
"Wracałam do domu, słysząc za plecami drwiący chichot losu..."

 Hanka Lemańska napisała bardzo dobrą powieść, dlatego uważam, że jak najbardziej powieść powinna wędrować dalej, głównie do tych, którzy wierzą w to, iż los może sprawić więcej niż nam się wydaje...
"Chichot  losu" zdecydowanie bardziej podobał mi się w słowie pisanym niż wersja "serialowa". Zdecydowanie polecam książkę.


Za możliwość przeczytania dziękuję WŁÓCZYKIJCE oraz wydawnictwu Zysk i spółka.


wtorek, 14 grudnia 2010

"Kapelusz z zielonymi jaszczurkami" Hanna Kowalewska

Zbiór kunsztownych  opowiadań o miłości, samotności i śmierci.











Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 1999
stron : 157

Po książkę p. Kowalewskiej wyciągnęłam rękę po raz drugi. Tym razem padło na opowiadania.
"Kapelusz z zielonymi jaszczurkami" to niesamowite dzieło. Dzieło, którym należy się delektować, opowiadanie po opowiadaniu. Bogaty język, niesamowite porównania, niesamowite opisy , rewelacyjne dialogi ....muszę przyznać,że byłam zaskoczona, nie tego się spodziewałam.
Szczerze mówiąc nie wiem co mam napisać , mam problem .... ponieważ ten zbiór jest niesamowity!!! 
Ciężko opisać mi go słowami , powiem krótko koniecznie zajrzyjcie do tej książki !!!

wtorek, 7 grudnia 2010

"Fikołki na trzepaku" Małgorzata Kalicińska

Fikołki na trzepaku to literackie pocztówki dzieciństwa. zapamiętane i "zatrzymane w kadrze pamięci" podwórko, szkoła, wakacje i życie rodzinne...










Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydano: 2009
stron : 332

Małgorzata Kalicińska dla mnie znana głównie z trylogii o rozlewisku, która bardzo mi się podobała. Najbardziej jednak spodobała mi się  "Miłość nad rozlewiskiem". 
Będąc ostatnio w bibliotece, leżała sobie na półce przedostatnia??? książka pani Kalicińskiej "Fikołki na trzepaku", postanowiłam wypożyczyć.

Książkę dawkowałam....dlaczego ???? ano dlatego ,że jakoś nie potrafiłam się w nią całkowicie, dogłębnie zatracić.... krótko mówiąc nie wciągnęła mnie. Dla mnie opisy lat dziecięcych, wczesnej młodości są interesujące owszem , ale te wszystkie szczegóły , detale , wspomnienia o większości sąsiadów, znajomych, rodziny ....raczej nie dla mnie, okropnie mi się dłuuuużyła . Znudziłam mnie, uparłam się ,że ją skończę i dziś skończyłam, jednak znudzona.
To nie znaczy ,że książka nie jest ciekawa, pewnie jest, ale dla osób bezpośrednio zainteresowanych.  Może to być ciekawe doświadczenie czytać o sobie, a dla najbliższych osób pani Kalicińskiej piękna pamiątka na lata, zachowana na kartach książki urozmaicona różnymi zdjęciami z lat ubiegłych.


Szczerze mówiąc nie wiem czy polecać i komu, chyba sami musicie zdecydować czy chcecie do niej zajrzeć , ja wiem jedno , już nigdy do niej nie powrócę.