Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo FILIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo FILIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 kwietnia 2018

Według mnie najlepszy debiut roku 2017!

Max Czornyj - wg mnie najlepszy debiutant roku 2017!


   "Grzech" kupiłam pod wpływem impulsu. Autor na stoisku FILII w Krakowie bardzo zachęcał. No dobra, przyznaję się, przeczytałam opis i głównym powodem dla którego kupiłam książkę był...profiler! Uwielbiam czytać o facetach czy też kobietach, które z niczego stworzą rewelacyjny opis mordercy. 
Każdy z nas ma jakieś "zboczenie"...
   Wracając do Autora.
 Max Czornyj, młody, przyznaje - przystojny, (a to może kusić głownie blogerki) adwokat, czyli człowiek mający coś do powiedzenia. Szczerze mówiąc nie szukałam więcej informacji w przestworzach internetowych, opis z okładki był dla mnie wystarczający. 

   Lublin, piękne miasto, w których dochodzi do zaginięć kobiet. Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Eryk Deryło. Po odnalezieniu zwłok, na miasto i jego mieszkańców pada strach. Policjanci zaczynają odczuwać presję, na dodatek mają cały czas wrażenie, że są o krok od mordercy...
Jedno jest tylko pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

   "Grzech" to cholernie dobry kryminał!!!
Jestem pod ogromnym wrażeniem!
Debiut jakich mało!
Zazwyczaj Autorzy książek kryminalnych dawkują nam emocje. Sprawnie prowadzą czytelnika przez swoją historie, aż do rozwiązania zagadki... Spokojnie i stopniowo. Pierwszy raz spotykam się z tym, że to jednak czytelnik musi dawkować sobie sam kolejne sceny napisane przez Autora. Max Czornyj nas "przeciąga", ba! ON z czytelnika wyciąga takie emocje, o których część w ogóle zapomniała.
 Książka nie należy do lekkich, wręcz przeciwnie, jest to mocny, drastyczny, ale cholernie znakomity kryminał. Dopracowany w każdym calu. 
Mimo, że pojawiają się mocne, brutalne sceny to i tak chęć przeczytania, dokończenia historii jest silniejsza!
   Muszę przyznać, że to rewelacyjny debiut młodego adwokata. Co mnie bardzo cieszy, to to, że niebawem, na dniach, będę mogła znowu "spotkać" Eryka Deryło i jego ekipę, ponieważ pojawi się kontynuacja "Grzechu".

Powieść Czornyj-a to thriller, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Książka, która zmusza do myślenia na najwyższych obrotach. A to uwielbiam! Nie daje umrzeć z nudów, wręcz przeciwnie - pobudza lepiej niż nie jedna kawa.

"Grzech" to przede wszystkim powieść dla miłośników gatunku, ale również dla tych co lubią tematy związane z egzorcyzmem, satanizmem i kościołem...
Na chwilę obecną, pozostaje mnie poczekać na "OFIARĘ".
 Natomiast Max Czornyj z pewnością jako Autor jest godny polecenia. 
Według mnie jego kryminał jest najlepszym debiutem 2017 roku!

Strona Autora - KLIK 


Na targach w Krakowie -2017rok


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Zapach róż.... pośród mgieł

Pewnego wieczoru pod koniec lata Sabina Południewska stanęła w drzwiach pałacyku
„Pod Graalem i Różą” Potrzebowała natchnienia, które pozwoli jej skończyć kolejną powieść. Gospodynią pensjonatu okazała się sympatyczna Mila Mossakowska, a jego gośćmi, ekscentryczna kuzynka Carmen, profesor Niewiara, wyjątkowy oryginał, oraz pułkownik Janicki, leciwy mężczyzna, który nie stracił młodzieńczego wigoru.



Autor: Agnieszka Krawczyk   
Wydawnictwo: FILIA  
Wydano:wrzesień 2014
stron: 480
okładka: miękka


 Zacznę nietypowo.
Zawszę mówią, nie oceniaj ludzi po wyglądzie, podobnie bywa z książkami, nie ocenia się ich po okładce, ale ja wręcz muszę to zrobić. Kolejna książka Wydawnictwa FILIA, kolejna piękna i niesamowita okładka. Przede wszystkim przyciągająca wzrok, kusząca, niesamowicie zachęcająca. Do tego tak trafnie dobrana do treści. Był moment, że bałam się "ładnych książek", bo zawartość...szkoda gadać i się denerwować... ale we Filii jeszcze się na całe szczęście nie sparzyłam. Wiem, wiem, powinnam o Autorce i o treści, ale gdzieś wreszcie muszę powiedzieć co myślę, a że okładka "Doliny mgieł u róż" mnie zauroczyła, więc jest okazja. 
Okładki jak myślałam i się nie pomyliłam są autorstwa pani Olgi Reszelskiej, która ma niezwykłe poczucie smaku, gustu i wie doskonale co przyciąga i zachęca czytelników. Idealnie tworzy okładkę, by ta świetnie zgrała się z treścią! Gratulacje Pani Olgo - jest Pani GENIALNA!

Ogromnie się cieszę na "Dolinę mgieł i róż". Agnieszka Krawczyk długo kazała nam czekać za kontynuacją "Magicznego miejsca". Oj długo! 
Najważniejsze jednak, że dostaliśmy wreszcie możliwość powrotu do pięknej i klimatycznej Idy.
Fajnie powrócić do miejsca tak dobrze znanego, do ludzi, bez których nie byłoby tego klimatycznego miejsca. 
W to magiczne miejsce trafia znana i ceniona pisarka Sabina Południewska. Wydawca widząc jej brak weny, chęci do pracy, postanawia wysłać swoją autorkę do cudownego miejsca - pensjonatu Mili Mossakowskiej "Pod Graalem i różą"
Południewska do pomysłu odnosi się z dystansem, podobnie jak do ludzi. Uważana jest za wyniosłą i wymagającą... Jednak sama zapracowała sobie na taką ocenę i opinię.
W Idzie odnajduje siebie. Pośród róż i mgieł, czaru i uroku mieszkańców, Sabina zaczyna dostrzegać małe rzeczy, które cieszą. To tutaj odkrywa w sobie pokłady uczuć, o których do tej pory tylko pisała... To właśnie tutaj uczy się bezinteresownej przyjaźni. To właśnie w tym malowniczym miejscu zaczęła otwierać się przed sobą i ludźmi i dostrzegać, że świat jest piękny...tylko trzeba to zauważyć...

Autorka bardzo dobrze wprowadziła czytelników w magię jaką znajdujemy w Idzie. Świetnie nawiązała i przypomniała postaci z "Magicznego miejsca". Z lekkością pióra, poczuciem humoru i w świetnym stylu oprowadziła nas po tej maleńkiej miejscowości. Zaprowadziła do miejsc tak znanych, do ludzi, bez których nie byłoby Idy. Pokazała czytelnikom jak ważna jest zgoda pomiędzy ludźmi by osiągnąć cel i by wszystkim żyło się dobrze. Mimo potyczek i trudności życiowych.

Cieszę się ogromnie, że Agnieszka Krawczyk nie zapomniała o tak ważnej dla mnie osobie jak Tekla Tyczyńska. Ta kobieta mnie zauroczyła, jej hobby, pasja, to jak tworzy coś pięknego, pachnącego, ale przede wszystkim indywidualnego. Ludzie z pasją są niesamowici. Ida ma wielu zdolnych ludzi, ludzi z pasją, z chęcią pomocy. Jednak moje serce podbiła Tekla z małą Julinką. 
Nie byłoby tych postaci tak bliskich gdyby nie Autorka, która tworzy je bardzo realistyczne, przekonujące, wręcz rzeczywiste...
Muszę przyznać, że do mojego ulubionego grona doszła moja imienniczka - Sabina, która jak ja kocha przyrodę, dobrą powieść, i róże...

"Dolina mgieł i róż" to książka, którą czyta się bardzo szybko i bardzo dobrze. Po ciężkim dniu z przyjemnością siada się w ulubionym fotelu z taką powieścią w ręku. Zapewnia miłe chwile, pełen relaks i niesamowity spacer pośród mgieł, gdzie zawsze towarzyszy nam zapach róż...
Z przyjemnością kolejny już raz powrócę do Idy i jej mieszkańców, by sprawdzić co słychać u Państwa Mossakowskich i maleńkiej Idy Sabiny, u Krzysia i Julinki, czy choćby u Tekli, Sabiny i innych mieszkańców tego magicznego miejsca otulonego szczelnie mgłą i zapachem róż...  

"Dolina mgieł i róż" to świetna powieść obyczajowa, ciepła, magiczna, do której chętnie się powraca. Jednocześnie tak niepasująca do Autorki, która potrafi przemienić się w Autorkę z pazurem i pozabijać pół miasta w swoich kryminalnych powieściach! Ha, wolę Krawczyk w ciepłym i przyjemnym wydaniu. Taką, która rewelacyjnie pisze o miłości i przyjaźni...

Mam nadzieję, że już niebawem powrócę do Idy w "Ogrodzie księżycowym", który ma ukazać się niebawem...

 
    





 

poniedziałek, 24 marca 2014

Powrót do Szkoły Żon...

Bohaterki SZKOŁY ŻON powracają! Po lekcjach w Szkole wiedzą, że ich los zależy przede wszystkim od nich samych. Biorą sprawy w swoje ręce. Podupadły hotel położony w samym sercu kaszubskich lasów zamieniają w PENSJONAT MARZEŃ.


Autor: Magdalena Witkiewicz  Wydawnictwo: FILIA Wydano: luty 2014
stron: 256
okładka: miękka

seria: z tulipanem


"Pensjonat Marzeń" Magdaleny Witkiewicz jest kontynuacją niesamowitej powieści, która ukazała się w kwietniu 2013 roku - "Szkoły żon". Pierwszą część pochłonęłam, zatraciłam się w niej. Wiem, że Magdalena Witkiewicz ma niesamowite pióro i z całą pewnością potrafi to wykorzystać. "Szkoła żon" nauczyła nas - czytelniczki - by czasami skorzystać z czegoś tak dobrze znanego, a jednak mało wykorzystanego przez kobiety, mianowicie czystego i zdrowego egoizmu.
Po skończeniu powieści większość z czytających zapragnęła znaleźć się w takim SPA, wziąć kilka lekcji ( i nie tylko lekcji) i poszukać szczęścia, egoizmu jak i własnej wartości...

Ucieszyłam się gdy zobaczyłam zapowiedź "Pensjonatu Marzeń". Bardzo się ucieszyłam!
Magdalena Witkiewicz to dla mnie Pisarka przez duże P. Potrafi pisać, być może dlatego u mnie ma bardzo wysoką poprzeczkę i jestem wobec niej wymagająca, ale sama ją sobie tak wysoko zawiesiła wraz z wydaniem "Opowieści niewiernej", "Zamku z piasku" czy właśnie choćby ""Szkoły żon"!
Póki co nigdy mnie nie zawiodła...do teraz.

Miśka, Jagoda, Julka dobrze nam już znane kobiety, które poznały się w szkole żon. Poznały, zaprzyjaźniły i nadal utrzymują ze sobą kontakt. Każda z nich ma swoje życie, swoje problemy, swoje zmagania, jak to w życiu raz z górki, raz pod górkę, ale znając już swoją wartość. Wierzą, ba, wiedzą, że zasługują na wiele, że potrafią walczyć o szczęście, że mogą zrobić wiele, choćby kosztem innych - trudno - czasem to jest konieczne.
Kobiety dążą do swoich celów, kroczek po kroczku, pełne obaw, ale wiedzą, że wszystko jest możliwe, tym bardziej jak ma się wsparcie przyjaciół i bliskich, choć w drugim przypadku różnie to bywa... jak w życiu.

Magdalena Witkiewicz w swojej najnowszej powieści zabiera nas w podróż do szkoły żon, ale nie pozostawia nas tam na długo, bo kobiet z problemami jest bardzo dużo i nie każda ma możliwość znaleźć się w takiej szkole, dlatego za sprawą Elżbiety postanawia sprawić niespodziankę i kupić na Kaszubach piękny pensjonat ze swoją historią, a może i duchem, w którym powstaje Pensjonat Marzeń...

"Pensjonat Marzeń" przeczytałam szybciutko, ciekawa co też tam słychać u głównych bohaterek, co też zmieniło się w szkole, czy też kogo obecnie gości SPA?
Cóż rozczarowanie? Może troszkę tak. Choć szybko się czytało, troszkę się działo, ale mnie nie przekonało. Być może trudno napisać kontynuację niesamowicie rewelacyjnej powieści, być może Autorka nie do końca nas zaskoczyła czymś niesamowitym, ale to już nie jest to! Nie ma tych emocji, tego dreszczyku... Jednak i tak warto było odwiedzić miejsce, w którym fajnie spędzało się czas...
Magdalena Witkiewicz w powieści przedstawiła piękną i dojrzałą miłość. Miłość, która z przyjaźnią, a może odwrotnie, tworzy wspaniałą, przemyślaną, dojrzałą całość.
Ogromna cierpliwość, szacunek, troskliwość - wiele osób w związkach tylko o tym marzy...
Autorka świetnie ukazała to co miała ukazać, w niezwykle delikatny, ulotny i jakże piękny sposób na przykładzie Jagody i Andrzeja...

Niemniej jednak książka warta przeczytania. Mam nadzieję, że może kiedyś Magdalena Witkiewicz powróci na Kaszuby, do pięknego pensjonatu, do historii Maliny i Karola, która mnie bardzo zaciekawiła, a nie została rozwinięta - może kiedyś przy okazji kolejnej podróży z Witkiewicz...






Za możliwość przeczytania "Pensjonatu Marzeń" dziękuję p. Oldze oraz Wydawnictwu:





czwartek, 9 stycznia 2014

Zostawiam Was ;)

Zostawiam,zostawiam z zapowiedziami, które koniecznie trzeba przeczytać: 

No to lecim...

STYCZEŃ :)

"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś

Data premiery: 15 stycznia 2014
Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Spotyka się z samotnymi ludźmi, którzy nie mają z kim porozmawiać o swoich kłopotach, i cierpliwie wysłuchuje ich problemów. Sama jednak nie ma udanego życia – żyje samotnie i choć docenia uroki życia w pojedynkę, tak naprawdę wydaje się nieszczęśliwa, jakby zamrożona.
Gdy pewnego dnia w parku poznaje małą dziewczynkę, Marysię, nawet nie podejrzewa, jak bardzo ta znajomość zmieni jej życie. Marysia z niezwykłym uporem dąży do zaprzyjaźnienia się z Sabiną, co początkowo bardzo drażni kobietę. Niepostrzeżenie jednak mała zajmuje w sercu kobiety coraz więcej miejsca. A gdy na scenę wkracza jej ojciec, przystojny Maks z trudną przeszłością , akcja nabiera tempa…



 ***

 "Serenada zmierzchu" Tracie Peterson

Po wypadku w kopalni do Sitki wraca również Juri. W przeszłości był alkoholikiem i hazardzistą; zostawił swoją rodzinę. Teraz jest innym człowiekiem, który na nowo próbuje ułożyć swoje życie.
Trzeci tom trylogii Pieśń Alaski jest emocjonującym zakończeniem sagi rodziny Lindquistów.
Po zawodzie miłosnym Britta opuszcza Alaskę i poświęca się muzyce. Szczęście uśmiecha się do niej, gdy znany angielski dyrygent proponuje jej wymarzoną posadę pierwszej skrzypaczki i... oświadcza się. Realizacja marzeń wydaje się być w zasięgu ręki. Ale w sercu Britty wciąż tli się stare uczucie. Dlatego wraca do domu, by tam podjąć decyzję.


***

  "List z powstania" Ania Klejzerowicz
Data premiery: 15 stycznia 2014

Kiedy wciąż czujesz przeszłość za plecami, kiedy całymi latami skrada się ona za tobą jak zamaskowany zabójca – nigdy nie odnajdziesz spokoju. Możesz tylko uparcie szukać odpowiedzi, by cię ostatecznie nie dopadła... One tak właśnie zrobiły. Ale czy wygrały z przeznaczeniem? Kto odzyska, a kto straci swoje życie? Dwie kobiety, matka i córka. Kilka pokoleń, jedna zaginiona w Powstaniu łączniczka.
 
Rodzinna legenda i obsesja. Trudno uporać się z traumą przegranego Powstania, trudno przejść do porządku dziennego nad tajemnicą zaginięcia młodej kobiety. Szczególnie jeśli los od czasu do czasu skutecznie o niej przypomina. Ta powieść to panorama epoki – od czasu Powstania, przez okres Polski Ludowej, transformację, aż po czasy współczesne. Historia, która każe stawić czoło najbardziej nawet niewygodnym prawdom. Fascynująca powieść o tajemnicach z przeszłości i desperackim poszukiwaniu prawdy, pomimo że rozwiązanie zagadki wydaje się przekleństwem.

***

"Czarny Książę" Katarzyna Michalak
 Data premiery: 15 stycznia 2014
Ulice Miasta po zmroku pustoszeją. Giną piękne, młode kobiety. Morderca zabija je elegancko, finezyjnie, z fantazją. Inspektor Paul de Vries odchodzi od zmysłów, gorączkowo szukając sprawcy. Podejrzanych jest wielu. Ofiarą może być każda. Trop prowadzi do Czarnego Księcia, przystojnego i niebezpiecznego Maksymiliana Romanowa, spadkobiercy potężnego rodu.  Między dwoma mężczyznami staje piękna, młodziutka Konstancja, sprzedana za ojcowskie długi. Przyjaźń zmienia się w śmiertelną nienawiść, nienawiść prowadzi do zbrodni. Pozostaje jedno pytanie: kto prowadzi tę grę? Niesamowita opowieść o zwodniczej miłości, pożądaniu, zdradzie i morderstwie. Galeria mrocznych postaci na ulicach grzesznego i zepsutego Miasta końca wieku. Prawdziwa gratka dla miłośników gorących, namiętnych i niebezpiecznych historii.



***

CDN

A teraz zostawiam Was z nowościami :)
Jest na co czekać! Oj jest!

Uciekam na weekend powdychać świeże powietrze, odpocząć, uciec,zaszyć się...
Do zobaczenia w poniedziałek ;)

Morza szum...






niedziela, 10 listopada 2013

Prawdziwa miłość przetrwa wszystko?????

Młode małżeństwo, które jest ze sobą od wielu lat, decyduje się na dziecko. Wszystko wydaje się proste, ale… mimo miesięcy starań Weronika nie może zostać mamą. Ból, rozczarowanie, samotność. I wtedy w życiu bohaterki pojawia się ktoś trzeci. Przyjaciel. Czy wystarczy jeden krok, by spełniło się marzenie Weroniki? A może przyjaźń z innym mężczyzną otworzy jej oczy na własne małżeństwo?

Autor: Magdalena Witkiewicz 
Wydawnictwo: FILIA
Wydano: październik 2013
stron: 284
okładka: miękka


Sama nie wiem co mam napisać!? Jestem w szoku! Wiem, doskonale zdawałam sobie sprawę jak i o czym potrafi pisać Magda Witkiewicz, ale nie myślałam, że "Zamek na piasku" zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Może gdybym czytała go w innym czasie, w innej sytuacji... nie uderzyłaby taką mocą we mnie i w moje emocje - uczucia!!!!!!

Znam, cenię i lubię styl Magdaleny Witkiewicz. Czytam jej książki od dawna. Generalnie od samego początku. Duże wrażenie na mnie wywarła jej powieść: "Opowieść niewiernej", takiej książki się nie zapomina. Kolejna "Szkoła żon" to dopiero była szkoła... ale teraz nie czas na to, czas na nową, rewelacyjną książkę Autorki - "Zamek z piasku".
Okładka - prosta, przedstawia zamyśloną, trochę smutną, a może samotną kobietę? Można długo by polemizować, ale szkoda na to czasu, bo ten czas lepiej przeznaczyć na zawartość... jest tego WARTA!!!! OJ jest!!!
  
Szkolna miłość - taka na całe życie - znam taką parę, szczęśliwą, kochającą się od szkoły średniej, szczęśliwą do dziś, choć wiele osób nie dawało im szansy. Ale udowodnili, że potrafią, chcą i co najważniejsze kochają się. Podobnie było z Weroniką i Markiem, nierozłączna para. Tak zostało, najpierw szkoła, studia, Weronika praca, Marek aplikacja. Potem ślub, własne mieszkanie i miłość, która kwitnie. Do szczęścia brakuje tylko dziecka. Zdecydowani, kochający i szczęśliwi czekają na pierwsze swoje dziecko... nadchodzi rozczarowanie...
Jeden miesiąc, drugi, piąty, ósmy i nic. Zaczyna się ogromne pragnienie, może obsesja? Trudno oceniać Weronikę, chciała być mamą, jak większość kobiet. Nie jest prosto patrzeć na dzieci przyjaciółki, kobiety w ciąży przechodzące gdzieś obok, czy choćby na postępującą patologię, która nie ma problemu z zajściem nawet z 10 czy 15 dzieckiem. Pojawia się żal do męża, siebie, Boga... do wszystkich. Nikt nie zrozumie kobiety jak inna kobieta w jej sytuacji, dlatego znajduje grono, z którym jej łatwiej. Powiedzmy, że łatwiej. Jej życie po maleńku się rozsypuje ziarenko po ziarenku przesypując nadmorski piach z ręki do ręki, ucieka, przepływa, jak czas, jak życie pomiędzy palcami...
Wtedy na jej drodze, a raczej na plaży pojawia się mężczyzna, który potrafi wysłuchać, potrafi być, potrafi przytulić i pocieszyć, ale przede wszystkim potrafi zrozumieć...
Wszedł do jej życia.
Jest. Był. Ale czy mógł zostać?
Przyjaciel. 
„Dzisiaj wiem jedno. Tworzenie wzajemnych relacji, to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę go spuścić z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi bywa również kruchy. Dokładnie tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, zaleje go morska fala. Pozostanie tylko słona morska woda, albo słone łzy.”
W życiu Weroniki wiele się wydarzyło, wiele się zmieniło, ale przede wszystkim ona wiele zrozumiała, może potrzebowała takiego przyjaciela, który otwarłby jej oczy na wiele spraw, który pomógł zrozumieć, a tego nie potrafił zrobić mąż? A może przestała go dostrzegać?
Nie mam prawa oceniać Weroniki, w pewnym sensie rozumiem ją, nawet bardziej niż bym chciała!

Magdalena Witkiewicz ma dar do poruszenia bardzo trudnych tematów w sposób bardzo delikatny, subtelny, interesujący, ale... niesamowicie potrafi trafić w czuły punkt czytelnika. Potrafi poruszyć nim do głębi, wstrząsnąć i zmusić do przemyśleń. To nie pierwsza taka powieść Autorki i mam nieustającą nadzieję, że nie ostatnia. Witkiewicz wie doskonale jak pisać by dotrzeć, by wyciągnąć jak największe emocje. Nie trzeba używać nie wiadomo jak niezrozumiałych słów, wystarczy pisać emocjami - a Magdalena Witkiewicz robi to fenomenalnie!

"Zamek z piasku" wywarł na mnie ogromne wrażenie. Książkę czyta się bardzo szybko, bo nie da się jej odłożyć, to lektura na jeden wieczór. Jednak trzeba brać pod uwagę to, że po takiej powieści nie zaśniemy od razu, myśli kotłują się w głowie, emocje buzują, a sen nie nadchodzi... "Zamek z piasku" to książka, o której szybko nie zapomnę, do której powrócę i to nie raz...








 

niedziela, 6 października 2013

Łatwo się wypalić, trudniej utrzymać palący się płomyk...

Dolny Śląsk, poniemiecka przeszłość, spalona słońcem ziemia, intensywna, mieniąca się kolorami jesień i małe miasteczko
u stóp gór. Tam przyjeżdża on, mężczyzna, który wciąż ucieka.


Autor: Agnieszka Lingas Łoniewska 
Wydawnictwo: FILIA
PREMIERA: wrzesień 2013
stron : 276
seria: z tulipanem - tom III


 Moja ulubiona Autorka? A owszem. Dlaczego? Argumentów mam sporo. Po pierwsze: genialne pióro. Po drugie: ciekawa osobowość, którą potrafi wykorzystać pisząc swoje powieści. Po trzecie: moim zdaniem najbardziej zbliżona stylem, tematyką, ale przede wszystkim łączeniem miłości, seksu i sensacji do mojej ukochanej Autorki Nory Roberts. Po czwarte: tworzy historie, które na długo zapadają w pamięć... Oj mogłabym tak długo, ale kto dałby radę czytać to wszystko. Nie miało być o Agnieszce Lingas Łoniewskiej, a o jej najnowszej powieści "Łatwopalni". Wracając do meritum, powieść zdecydowanie dobra, ba bardzo dobra. Czyta się ją jednym tchem, ale...

Jarek.
Mężczyzna o którym marzy wiele kobiet. Przystojniak, wrażliwiec z małym ale...
Do tego wykształcony, błyskotliwy, bystry, jednak w jego oczach kryje się smutek, żal, a może zwyczajnie jakaś tajemnica? 
Monika.
We współczesnym świecie uważana za singielkę, według starszych pań, bezdzietna stara panna. Do tego nauczycielka. 
Wykształcona, lubiana, ale wycofana z życia towarzyskiego po tym jak zostawiła ją pierwsza miłość, która nadal uważa ją za swoją własność.
Jarek i Monika.
Dolny Śląsk.
Przypadkowe spotkanie.
Miłość? A może tajemnica?
Do tego zazdrość, nienawiść, rodzinna tajemnica.

Miłość- czy faktycznie istnieje? A może to mit. Chwilowe zauroczenie, które po czasie pęka jak bańka mydlana... A może jednak istnieje, ale do tego trzeba znać jakąś specjalną recepturę, która potrafi latami utrzymać palący płomyk, iskierkę? Wszystko jest łatwopalne, chwilowe, wypala się i znika, ale czy musi tak być? Czy żeby być szczęśliwym trzeba płacić tak wielką cenę?

Wracając do zdania:  Czyta się ją jednym tchem, ale...To jeszcze nie TO!!!!!

Agnieszka Lingas - Łoniewska stworzyła kolejną dobrą powieść, ale ja nadal czekam na tę, która będzie genialna! Autorka potrafi, wiem o tym, to tylko kwestia czasu by jej kolejna książka stała się dla mnie HITEM jak "Bez przebaczenia". 
"Łatwopalni" to powieść, którą wręcz trzeba przeczytać, zrozumieć i niestety czekać, by powstała kontynuacja żeby poznać losy Jarka i Moniki. 
Droga Autorko czy nikt nie nauczył, że nie wolno nikomu zatrzaskiwać drzwi przed nosem????? Tak się nie robi! Oj nie. Czekam by te drzwi znowu się otwarły i żeby Łoniewska znowu wpuściła czytelników do życia swoich bohaterów. 
Polecam, warto! Oj warto! Zresztą, czy kiedyś nie było warto przeczytać książek Łoniewskiej?????


Za możliwość przeczytania, namówienia itp. dziękuję Agnieszcze Lingas - Łoniewskiej a także Wydawnictwu FILIA.

  




 

wtorek, 5 lutego 2013

Szkoła żon, albo szkoła życia...

Julia jest świeżo po rozwodzie. Bardzo świeżo. Dokładnie pięć godzin i dwadzieścia siedem minut.
Właśnie opija w klubie z przyjaciółkami imprezę rozwodową, kiedy w loterii wizytówkowej wygrywa tajemnicze zaproszenie do luksusowego spa o nietuzinkowej nazwie…


Autor: Magdalena Witkiewicz 
Wydawnictwo: FILIA
PREMIERA: kwiecień 2013!
stron :
seria: z tulipanem - tom II


Magdalena Witkiewicz zawsze kojarzyła mi się z książkami, które gwarantują dobrą zabawę. Poczucia humoru w jej książkach nie brakuje. "Milaczek" jak i "Panny roztropne" miło wspominam do dziś, nabrałam już nawet ochoty, by do nich już powrócić. Jakiś czas temu Autorka mnie zaskoczyła! Pozytywnie zaskoczyła! Wydała "Opowieść niewiernej", która już nie bawi, a raczej daje do myślenia, ba! Zmusza do przemyśleń nad własnym życiem, własnym szczęściem i własnym małżeństwem... Pochłonęłam "Opowieść niewiernej", bo to świetna powieść, którą warto przeczytać. Szczerze mówiąc pomyślałam: czym mnie jeszcze Witkiewicz zaskoczy? Czy w ogóle zaskoczy???? Zaskoczyła pisząc bajkę dla dzieci. "Lilka i spółka" zapowiada się ciekawie... Czy na tym koniec? Czy Magda Witkiewicz wróci do humorystycznych książek dla kobiet!? Absolutnie! Kolejne zaskoczenie! Witkiewicz pisze dalej dla kobiet i o kobietach, ale tym razem przełamując stereotypy, napisała powieść erotyczną!!!! Podejrzewam jednak, że "Szkoła żon" nie pozostanie w rękach kobiet zbyt długo, egzemplarze domowe są wydzierane przez mężów, narzeczonych, kolegów!!! Czy działa tytuł? Okładka? Czy może seria z tulipanem ma już swoich odbiorców i nie chodzi mi tu o kobietki!?

"Szkoła żon" jakże wymowny tytuł. Idealnie dobrany i opisujący treść powieści. Wystarczy jeden gest, by znaleźć się w tak renomowanej, a zarazem dyskretnej szkole...
Julia wraz z przyjaciółkami wybrała się do klubu, by uczcić uprawomocnienie się wyroku. Wreszcie rozstała się z mężem, który nie był ideałem mężczyzny. Dobra zabawa, muzyka, alkohol i toasty. Przyjaciółki mają niezłą zabawę. Dosiada się do nich fajny i sympatyczny Konrad, któremu w oko wpada Julka. W pewnym momencie do stolika podchodzi hostessa, która zbiera wizytówki, jednocześnie informując o loterii i rozdając ulotki. Julce sprzyja los, nawet nie wie kiedy wygrywa główną nagrodę - czyli pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu...
W tym samym czasie, w tym samym barze pojawia się Jadwiga, której przeczucie nie myliło...
Jednak najlepszy punkt obserwacyjny ma Misia, która pracuje w barze jako kelnerka.
Trzy kobiety, trzy charaktery, trzy historie - los skrzyżował ich drogi...i zaprowadził do ekskluzywnej szkoły... Szkoły żon czy szkoły życia??? Sami się przekonajcie!

"Szkołę żon" pochłonęłam! Magdalena Witkiewicz zdecydowanie potrafi pisać i to nie tylko o seksie! Muszę się przyznać, że mam pewne odczucia. Mianowicie miałam wrażenie, że na początku Autorka była nieco onieśmielona scenami erotycznymi, ale niepotrzebnie! Sceny, które opisuje są bardzo wyważone, ze smakiem, ale przede wszystkim bardzo realistyczne. Nie przekracza żadnych granic. Sceny erotyczne są jak najbardziej miłym dodatkiem do całej historii. "Szkoła żon" to z całą pewnością delikatny erotyk, który bardziej poucza kobiety, aniżeli powoduje niesmak. Z czasem jednak Witkiewicz robiła się coraz to bardziej ośmielona, ale nadal nie przekraczała granic, nadal erotyka pozostawała wyważona i świetnie napisana. Z pewną dozą nieśmiałości przełamywała opór i swoją nieśmiałość.

Magdalena Witkiewicz zrobiła na mnie wrażenie. Jak pisałam na początku kojarzy mi się z innymi książkami, ale muszę przyznać się, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Trzeba to powiedzieć: jest pisarką wszechstronną! A to cieszy!

"Szkoła żon", a raczej szkoła żon, ze SPA, masażem, wysokim standardem, wykładami, przydałaby się nie jednaj z nas! Z czasem, kolejnym rokiem w małżeństwie, czy też w związku, zapominamy o sobie. Zapominamy być egoistkami, zatracamy gdzieś po drodze ten nasz cenny egoizm! Z każdym rokiem nasze priorytety się zmieniają, zmieniają się poglądy i nasze potrzeby, które chyba same gdzieś tłamsimy. Ale po co!!!???? To jest dobre pytanie i u nie jednaj z nas pozostanie retorycznym...
Może po lekturze zrobimy coś dla siebie, odszukamy i odkurzymy nasz zdrowy rozsądek i egoizm kiedyś dla nas tak bardzo cenny!!??? Autorka usilnie nas na to namawia, jeśli tylko poszukamy w książce drugiego dna...
Nie jedna z nas utożsami się z jedną z głównych bohaterek czy to z Julią, Misią czy choćby z Jadwigą, zwaną Jagódką. Te trzy kobiety ( ale też inne, które się znalazły w szkole) znalazły się tam, by zrobić coś z własnym życiem, i choć na początku myślały o swoich partnerach, to z czasem zrozumiały, że najważniejsze jednak jest coś innego...
Po przeczytaniu "Szkoły żon" gwarantuje, że przynajmniej co druga czytelniczka przemyśli własne życie, własne postępowanie, czy choćby odkurzy własne ego i egoizm, który gdzieś z czasem się zagubił... Spojrzy inaczej na nagość czy też doceni własną wartość, przestanie udawać, że nie widzi zdrad męża czy partnera!

"Szkoła żon" to książka, która dała mi do myślenia, która otwarła oczy na pewne sprawy... 
Nie jest to lektura wulgarna. Jest też całkowicie inna od tomu pierwszego z serii: z tulipanem - i to jest właśnie w tym wszystkim najlepsze! Różnorodność serii, różnorodność Autorów i różnorodne spojrzenie na erotykę! Brawa dla Magdy Witkiewicz za świetną i pouczającą powieść, ale i za to, że się odważyła napisać powieść erotyczną! 
Polecam głównie kobietom, które uważają się za szczęśliwe mężatki, kobietom spełnionym, ale także tym, które jeszcze szukają w życiu swojego szczęścia. Idealna powieść dla kobiet, które zapomniały co to egoizm, seks czy też własna wartość! "Szkoła żon" daje niezłe lekcje, w których warto wziąć udział!!!! Wręcz trzeba! Polecam!!!!




Magdzie Witkiewicz dziękuję za możliwość zapoznania się z książką przed premierą, ale przede wszystkim za zaufanie jakim mnie obdarzyła! 
Dziękuję!  


Wyzwanie: Polacy nie gęsi...