Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jirafa Roja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2013

Gołębiewski nie zawodzi!

To utopia porównywana do "W drodze" Jacka Kerouaca oraz "Bonnie i Clyde" Arthura Penna. Lata dziewięćdziesiąte. Brudne ulice Meksyku. W miejscu gdzie rządzi bezprawie, nędza i alkohol para bliźniaków Rosita i Ricardo okradają banki, mordują i uciekają.

Autor: Łukasz Gołębiewski
Wydawnictwo: Jirafa Roja
Wydano: 2013
stron: 262
Oprawa: miękka

Jakiś czas temu czytałam książkę Łukasza Gołębiewskiego "Złam prawo", wtedy już wiedziałam, że z całą pewnością sięgnę po inne książki Autora! Dlaczego? Z wielu powodów. Przede wszystkim polubiłam styl Gołębiewskiego, po drugie - używa bezpośredniego języka i robi to śmiało i konkretnie, po trzecie - nie boi się erotyki, zresztą mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale po co? Każdy powinien przekonać się sam! Autor zdecydowanie odróżnia się od innych pisarzy stylem, bezpośrednim językiem, pomysłowością, ogromną wiarygodnością, a przy tym kocha koty...

Wracając do jego ostatniej powieści pt: "Bandyci Rodriguez", muszę przyznać, że Łukasz Gołębiewski mnie nie zawiódł, raczej przekonał do siebie bardziej. W "Złam prawo" marudziłam, że czekałam na końcu na wielki finał, którego się nie doczekałam, ale jego najnowsza powieść mnie nie rozczarowała! Gołębiewski mnie nie rozczarował! Rozmawiając o niej śmieję się, że Autor mnie przekupił, zdecydowanie przekupił! Wystarczyło małe, miauczące futro występujące dość często w książce, by zjednać sobie taką czytelniczkę, a zarazem miłośniczkę kotów jak ja...

Meksyk. Nie ciekawe miejsce, nieciekawe dzielnice, bród, smród i ubóstwo. To właśnie na takich ulicach dorasta rodzeństwo Rodriguez, które po pewnych zdarzeniach musi uciekać i zaszyć się na jakiś czas, niestety przy tym rozdzielając się. Gdy los znowu krzyżuje ich drogi okradają bank i uciekają przed pościgiem...
Kradną, mordują i uciekają by przetrwać, chcą sławy i pieniędzy, oczekują, że kiedyś kolejne pokolenia dzieciaków wychowujących się na ulicy będą śpiewać o Bandytach Rodriguez słynne ballady... Czy tak się stanie? Czas pokażę...

"Bandyci Rodriguez" to świetna książka, która trzyma w napięciu do końca. Mocne sceny, wiarygodność czy choćby erotyka i genialne wykorzystanie własnej pasji i miłości do kotów - to zdecydowanie ogromne plusy dla Autora. Do tego rewelacyjnie napisana... cóż więcej chcieć?
Polecam! Łukasz Gołębiewski potrafi pisać, zaciekawić, ale przede wszystkim to wszystko co ma do powiedzenia potrafi przekazać...niekoniecznie w grzeczny i dający przykład innym sposób. To właśnie w nim lubię!


Podziękowania dla Pani Ewy i Pana Łukasza :)

Wyzwanie: Polacy nie gęsi... 

sobota, 26 listopada 2011

Nowe odkrycie?

1981 rok, w niewyjaśnionych okolicznościach ginie dwóch nastolatków. Dwadzieścia pięć lat później ich dawny przyjaciel niechcący trafia a na trop mordercy. Miłość, zbrodnia, duża dawka erotyki, a wszystko osadzone w dobrze znanych polskich realiach.

Autor: Łukasz Gołębiewski
Wydawnictwo: Jirafa Roja
Wydano: 2010
stron: 220
Oprawa: miękka

Całkowity przypadek sprawił, że podczas wyjazdu z synem, jedna z mam wiedząc, że przeczytałam swoje książki, pożyczyła mi swoją. Miałyśmy dość podobny gust literacki, dlatego chętnie przystałam na pożyczkę. Nazwisko autora kompletnie nic mi nie mówiło, tym chętniej się zgodziłam. Książka okazała się krótką historią, która zostanie na długo w mej pamięci. Łukasz Gołębiewski w "Złam prawo" zawarł wszystko co powinna zawierać powieść z dreszczykiem. "Złam prawo" napisane jest świetnym i jak najbardziej bezpośrednim językiem. Są szokujące opisy, dobre dialogi, brutalne sceny czy choćby erotyka, której nie brakuje. Samo wprowadzenie - przedmowa autora wręcz zachęca do tego by zagłębić się jak najszybciej w treść.
Nie potrafię ująć w słowa tego co zawarł autor, z jednej strony wywołał we mnie falę wzburzenia, z drugiej strony wyciągnął idealnie emocje z ukrycia, by następnie troszkę mnie rozczarować zakończeniem. Spodziewałam się jakiegoś wielkiego i szokującego zakończenia, a dostałam zwykłe wyjaśnienie. Szkoda, że autor nie zaskoczył mnie tak jak tego oczekiwałam. Po świetnym wstępie i rozwinięciu mogłam spodziewać się genialnego zakończenia. Może za wysoko podniosłam poprzeczkę? Być może...
Cała książka okazała się być rewelacyjna, idealna na jeden wieczór czy też popołudnie. Z pewnością sięgnę po inne książki Łukasza Gołębiewskiego. Mam nadzieję, że są napisane tak jak "Złam prawo" w kontrowersyjny i bezpośredni sposób, jednocześnie z ogromną wiarygodnością. Polecam z czystym sumieniem. Książka z pewnością zaspokoi miłośników mocnej muzy, imprez czy też fanów festiwalu w Jarocinie, choć nie tylko, bo ja do nich nie należę, a jednak książka bardzo przypadła mi do gustu...