poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Zmiany...nie tylko w ogrodzie

Wiem, wiem, zaniedbuje ostatnio bloga...
Ale życie jest PEŁNE niespodzianek, tych złych, ale i tych dobrych...

Po kilku...dziesięciu zakrętach trafiłam wreszcie na prostą, choć łatwo nie było...

W życiu jak i w ogrodzie - bywają zmiany - oby na lepsze :)

U mnie lato... nie tylko w ogrodzie.
Po dłuuugiej kilkuletniej mroźnej zimie...nastało słoneczne lato :)
Jednak coś w tym jest, że po burzy nastaje Słońce i ja takowe znalazłam...no dobra... samo mnie znalazło ;)

Póki co ogród, może kiedyś coś z życia, które całkowicie mnie zajmuje i dlatego baaardzo mało czasu na czytanie ;)










niedziela, 22 listopada 2015

Ogromna strata...

Baaardzo dawno mnie tu nie było...
Miesiące mijają jeden po drugim, ucieka czas, nawet wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jak szybko...
Miesiąc, dwa, trzy, pięć, siedem - przez te miesiące można zmienić swoje życie i ja to zrobiłam - to tak w woli wyjaśnienia dlaczego zniknęłam ze świata blogowego...
Może z czasem uda napisać się coś więcej...
ale nie o tym chciałam, a o dzisiejszej wiadomości, która totalnie mnie powaliła.
Nie umiem przejść obojętnie obok tej informacji, nie może być tak, że na moim blogu w tym dniu nie pojawi się żaden wpis, nie dlatego, że to robią inni ( bo pewnie robią, szczerze mówiąc nie miałam czasu by zajrzeć gdziekolwiek), ale dlatego, że czuje, że jestem winna to Pani Monice Szwai.
Bez Pani Moniki tak naprawdę nie było by mnie, nie było by Sabinkowego czytania...

Nie byłoby !

To właśnie TA Kobieta sprawiła, że literatura polska jest bardzo ważna w moim życiu, to dzięki TEJ Kobiecie odkryłam, że książki to forma ucieczki od rzeczywistości, i że nie trzeba szukać daleko, bo mamy wielu, wielu wspaniałych pisarzy i pisarek, autorów i autorek powieści wartych przeczytania i opisania,polecania.
To Pani Monika była dla mnie moim GURU literatury polskiej.

Żałuję tylko, że nigdy nie udało mi się z Nią spotkać...

Mam nadzieję, że tam gdzie jest już nie cierpi i jest szczęśliwa...

Odpoczywaj w pokoju [*]

Monika Szwaja zm 22.11.2015






foto fanpage

sobota, 18 kwietnia 2015

Zapachniało bzem...

Malownicze, ciche miasteczko ukryte w Sudetach. Miejsce, gdzie czas i miłość leczą rany. Pewnego dnia pani Leontynie ginie pierścionek przekazywany z pokolenia na pokolenie, a przed jej sklepem ze starociami zatrzymuje się tajemniczy mężczyzna. Czy to przeszłość zaczyna się o nią upominać? Leontyna wyrusza więc w pełną nostalgicznego uroku podróż do krainy pachnącej bzami...

Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: ZNAK
PREMIERA:  MAJ 2015
stron : 400
okładka: miękka  



Malownicze. Kocham Malownicze. Każdy z nas ma takie swoje miejsce na Ziemi, moim jest zdecydowanie miasteczko położone gdzieś w Sudetach, piękne, przyjazne, malownicze...
Póki co, odwiedzam miejsce stworzone przez Magdalenę Kordel, ale z nadzieją, że kiedyś trafię do takiego miejsca i od razu będę wiedziała, że to jest to! Moje Malownicze! Cały czas na to liczę, wierzę i marzę o takim miejscu... Wiem, że znajdę...

Kolejny raz Magdalena Kordel zabiera mnie w góry, do ludzi za którymi tęsknie...
"Tajemnica bzów" to najnowsza powieść Autorki. Najnowsza, ale zarazem najlepsza! Oj tak! Pierwszy raz (a czytałam jej wszystkie książki i opowiadania),Magdalena Kordel otrzymała ode mnie najwyższą notę. Zawsze zostawiałam jakąś granicę, bo wierzyłam, że potrafi lepiej, ciekawiej, dokładniej, bardziej! Oj potrafi. I co? Przeszła samą siebie! Oj przeszła! Widać ogromne przygotowanie, pracę nad książką, słownictwem, pisaniem czy choćby tym, że Autorka zaskakuje! Oj zaskakuje...
Zaniedbaniem by było, gdyby nie wspomnieć o pięknej oprawie. Pierwszy raz, bardzo, ależ to bardzo podoba mi się okładka. Piękna, klimatyczna, ale przede wszystkim oddająca to co zawiera książka. Rewelacyjnie współgra z treścią. Warto było tak dłuuuuugo czekać na powrót do Malowniczego!

Z pojawieniem się "Tajemnicy bzów" powróciłam do dobrze mi znanego miejsca, tak bardzo przeze mnie lubianego. Wraz ze mną przyjechał starszy pan, pierwszy raz go widziałam, sam zresztą stwierdził, że "przyniosły" go tu wspomnienia...
Spotkałam i wymieniłam uprzejmości z Proboszczem, zadomowiłam się jak zwykle u Majki, odwiedziłam Kraśniakową, która jak zawsze miała świeże plotki o wszystkim i o wszystkich. Zmęczona poszłam do Krysi zjeść coś słodkiego i wypić dobrą kawę, bo przecież nie tylko migdałową podaje...
Spotkałam Madeleine, która biegała po mieście, teraz przykładna matka, a i bizneswomen. Tak, tak, przecież wkrótce otwarcie księgarni. W Malowniczym brakowało dobrze zaopatrzonej księgarenki...
Wraz z Magdą poszłyśmy do mojej ulubionej Leontyny i jej cudownego i niepowtarzalnego "Kuferka". Tym razem pogaduchy przy herbatce. Leontyna była "dziwna", to nie ta kobieta, którą znam od tak już dawna. Starsza pani zaczęła opowiadać o swoim niesamowitym, jedynym i niepowtarzalnym pierścionku, który ostatnio ewidentnie nie chce u niej zostać...
Wspomnienia, to coś co ciężko wyrzucić z głowy, najczęściej pozostają te najbardziej bolesne, niestety. Leontyna opowiedziała nam o swoim życiu. Zaczynając od historii jej dziadków, rodziców, leśniczówce, którą tak kochała, ukochanym Lwowie,gdzie przez dużą część życia mieszkała, wojnie, pierwszych miłościach, a kończąc na przyjaźniach, przyjeździe do Malowniczego. Usłyszałam także całą historię o jej darze i o tajemnicy "Kuferka"...
Starsza pani potrafi opowiadać, widać było, że wiele wspomnień jest dla niej bardzo bolesnych, ale chyba przychodzi taki moment w życiu każdego, że trzeba podzielić się z innymi swoimi "bolączkami", ale także tym co dobre. Czas dać odpocząć Leontynie, wychodząc, znowu widzę tajemniczego starszego pana. Co z tym moim Malowniczym? Same tajemnice, przypuszczenia i wspomnienia... 
Chyba musiałam tu powrócić, by poznać historię życia mojej ulubionej starszej pani... Jednak widać, że nie tylko ja chciałam ją zobaczyć...
Czas odpocząć w Uroczysku, to był trudny, a zarazem niesamowity pobyt w Malowniczym. Pobyt pełen wzruszeń, miłości i tajemnic. 

Będąc w Malowniczym nie spodziewałam się, że Autorka zabierze mnie do Lwowa, nigdy w nim nie byłam. Magdalena Kordel zrobiła wszystko, by czytając, czytelnik czuł, że w nim jest, zwiedza, spaceruje i obserwuje ludzi. Widać ogromne przygotowanie do tej książki, pojawia się nawet gwara, idealnie wyważona,która nie męczy. Wkraczając w życie Leontyny, Autorka nie uniknęła bardzo dla nas trudnego tematu II wojny światowej. Jednak zrobiła to w sposób interesujący, nie skupiając się na datach, faktach, ale przede wszystkim na tragediach ludzi, bo wojna to głównie ludzie i ich życie, a nie tylko fakty i daty...

"Tajemnica bzów" słodko i pachnąco brzmiący tytuł, ale jakże mylący. W powieści znajdziemy łzy i smutek, miłość, ale i rozczarowanie, wojnę i pokój, ale przede wszystkim tajemnice i gdzieś głęboko ukryte szczęście. Książka mimo trudnych i bolesnych wspomnień, takiej małej goryczki, którą podaje nam Autorka, przepleciona zwinnie jest majem i słodkim zapachem bzów, która ma nam osładzać to co gorzkie i złe...

Wierzyłam w Kordel, oj wierzyłam, i doczekałam się. "Tajemnica bzów" to powieść rewelacyjna, inna niż wszystkie, ale jednocześnie najlepsza! Warto było tak długo czekać na tę powieść. Oj warto!
Mnie pozostaje poczekać na kolejną podróż do mojego ukochanego miejsca na Ziemi jakim jest  Malownicze, a Wam pozostaje poczekać do maja...



Za niesamowitą i wyjątkową podróż do Malowniczego i Lwowa serdecznie dziękuję Autorce!






środa, 8 kwietnia 2015

Zaproszenie

Z Moniką A. Oleksa głównie kojarzy mi się jeden cytat z jej ostatniej książki:
 "Samotność ma twoje imię"


"Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na drodze naszego życia, ot tak. Każdy człowiek zostaje nam dany po coś, aby czymś nas ubogacić, dopełnić, coś pokazać czy uświadomić. Poprzez ludzi dostajemy od życia tysiące szans na to, aby stać się lepszym człowiekiem lub aby temu człowiekowi pokazać coś, czego on do tej pory nie dostrzegł"

Tym cytatem serdecznie zapraszam na kolejną trasę Moniki w Wielkopolsce, cieszę się bardzo, że znowu tutaj zawita. W życiu nie ma przypadkowych spotkań...

W imieniu Autorki serdecznie zapraszam:

14 kwietnia 2015 - wtorek - godzina 18 00

Filia Bilbioteczna w Konarzewie
Konarzew
ul. Baszkowska 83
63-700 Krotoszyn

15 kwietnia 2015 - środa - 18 30

Filia Bilbioteczna w Baszkowie 
Baszków 67
63-760 Zduny

16 kwietnia 2015 - czwartek - 17 00

Rawicka Biblioteka Publiczna
Targowa 1 
63-900 Rawicz


17 kwietnia 2015 - piątek - 18 00

Filia we Wysocku Wielkim
ul. Kościelna 53
63-410 Ostrów Wlkp.2


Zapraszam serdecznie :)