Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesołowska Jolanta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesołowska Jolanta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

Wyniki konkursu...

Dzień dobry.


Przeczytałam wszystkie propozycje, według mnie nagroda należy się  "Klementynce". Pani Małgosia w ciekawy sposób opisała miejsca, zachęcając do ich zwiedzenia. Podlasie oglądałam z okna pociągu, dawno, dawno temu, a puszczę Białowieską znam tylko z filmów przyrodniczych -  może kiedyś uda mi się obejrzeć te tereny na "żywo".

Pani Sabinko, za pani pośrednictwem chciałabym podziękować wszystkim uczestnikom, którzy wzięli udział w konkursie. Szczególne podziękowania należą się Pani za zorganizowanie konkursu na stronie " Sabinkowe czytanie w obłokach bujanie" , oraz sponsorowi nagrody wydawnictwu novaeres.
Serdecznie pozdrawiam,
 Jolanta Wesołowska
Klementynce gratuluję :))))


Dziękuję wszystkim za udział w konkursie.
Pani Jolancie za poświęcony czas.
Panu Jakubowi i Wydawnictwu za ufundowanie nagrody.




sobota, 9 lutego 2013

ABC...Jolanty Wesołowskiej

Dziś bloga oddaje w ręce Autorki, która wywarła na mnie ogromne wrażenie swoją debiutancką powieścią - pt: "Piaski miłości". Książkę pochłonęłam i długo zastanawiałam się dlaczego powieść ta nie miała reklamy, ona wręcz prosiła się o to by ją poznać! Mnie pokusiła okładka i opis, cieszę się, że na nią trafiłam i poleciłam ją innym, którzy jak ja byli zachwyceni. 
Zaprosiłam panią Jolę do udziału w zabawie. Dziś będzie inaczej niż zwykle, Abc będzie maleńkim dodatkiem...


Urodziłam się 3 lipca 1960 roku w Busku - Zdroju, jestem typowym, zodiakalnym rakiem, nieśmiała, wrażliwa, nie lubiąca zgiełku, kochająca naturę. Mieszkam pośród ogrodów, otoczona zielenią. Kiedy wiosna budzi się z zimowego snu, pąki drzew pękają, odsłaniając swe nieskończone piękno bieli, różu i czerwieni, jest mi żal, że kwiaty tak szybko przekwitają. Raj, który mnie otacza pobudzał moją wyobraźnię. Pierwsze opowiadania zaczęłam pisać już w szkole średniej. Były to krótkie epizody o miłości, mieszczące się w zeszycie sześćdziesięciokartkowym. Moim ulubionym przedmiotem była geografia. Wsłuchiwałam się w wykład nauczyciela opowiadającego o państwach, miastach i ich położeniach geograficznych. Wszystko to było takie ciekawe,  interesujące i pobudzało moją wyobraźnię. Błądziłam palcem po mapach w atlasie geograficznym szukając tych miejsc. Czytanie lektur nie było moją mocną stroną, ja wolałam książki przygodowe oraz kryminały.  Najzabawniejsze w tym wszystkim jest, że kiedy zaczęłam czytać książki innych autorów, zadałam sobie pytanie : Dlaczego mam czytać, coś, kto już napisał? Przecież sama mogę przenosić się do innego świata, wraz z moimi bohaterami przeżywać przygody. W mojej głowie kłębiły się myśli, tworzyły sceny, które musiałam przelać na papier. Czasem siedziałam do późna w nocy, musiałam pozbyć się obrazów, które tworzyły się w mojej głowie. Gdy już się ich pozbyłam, czułam wewnętrzną ulgę i tak do następnego opowiadania. W mojej głowie tworzyły się obrazy, które musiałam przelać na papier. Z każdą zapisywaną kartką, zagłębiałam się w nierealny świat fantazji, zapominając o smutku i samotności. Latem, zabierałam ze sobą radio tranzystorowe „Monika”, zeszyt, długopis, udawałam się do ogrodu, siadałam na gałęzi jabłoni i tworzyłam kolejne miłosne historie.
Nie należę do osób które cieszą się dobrym zdrowiem, często chorowałam i to właśnie ucieczka do świata fantazji pozwalała mi przetrwać ciężkie chwile. Podjęłam pracę w szkolnym sekretariacie wieczorami robiłam swetry na drutach, wymyślając kolejne historie. Pisanie książek, pomagało mi zapomnieć o samotnym, nieudanym życiu. Nikt w pracy nie wiedział, że mam taki mały, ukryty talent. Jedynie moi rodzice i rodzeństwo wiedzieli, że mam takie małe hobby. Mijały lata, kolejny rękopis trafił na półkę, między innymi „ Piaski miłości” napisany w 1996 roku pod pierwotnym tytułem „Wyprawa do zaginionego miasta” . Napisanie miłosnej historii,  dziejącej się w arabskim kraju, zajęło mi raptem półtora miesiąca. Doskonale to pamiętam. Były wtedy wakacje, miałam urlop,  układałam parkiet w moim pokoju, a w myślach tworzyłam kolejne obrazy tej miłosnej historii. Jesteście zdziwieni, że sama układałam parkiet, z klepek? Lubię „majsterkować”.  Samotna kobieta powinna radzić sobie w życiu. Nie straszne mi jest wykonywanie pracy hydraulika, kiedy zatka się zlew i trzeba rozkręcić odpływ, pomalować mieszkanie czy wykonać drobne, nieskomplikowane naprawy, nie wymagające ręki fachowca. Nie tykam się elektryki, mam przykre, niegroźne wspomnienie.  
 Moim marzeniem było podróżować, zwiedzić najpiękniejsze zakątki naszego kraju. Kiedy w telewizji emitowali filmy przyrodniczo krajoznawcze zasiadałam przed telewizorem zachwycając się pięknymi widokami naszej ziemi. Jakby tak, chociaż na chwilę przenieść się w tamte miejsca… Moje pragnienia zwiedzania spełniły się, kiedy zaczęłam pracować.  Gdy tylko są organizowane wycieczki pracownicze, zapisuję się na listę. Chcę poznać jak najwięcej ciekawych, pięknych miejsc.

Kiedy skończyłam 50 lat, zrobiłam podsumowanie mojego życia. Co osiągnęłam, czym mogłabym się pochwalić? Czego dokonałam, co posiadam? Niestety,  nie miałam się czym pochwalić, ani w pracy ani w życiu prywatnym niczym się nie wyróżniałam.  Był rok 2011, postanowiłam „ujawnić się”, pokazać czym się zajmuje. Moje koleżanki były zaskoczone tym, że ja, z wykształcenia ekonomista, lubiąca oglądać horrory, filmy grozy i kryminały, cicha, spokojna i małomówna, pisze książki o miłości.  Przeczytały moje pięć maszynopisów i podpowiedziały mi, abym wysłała je do wydawnictwa. Tak też zrobiłam, bez powodzenia. Dwa , znane wydawnictwa, cenione na rynku wydawniczym, odrzucały moje książki, między innymi i „Piaski miłości”, wówczas pod tytułem „Wyprawa do zaginionego miasta”. W Internecie wyszukałam kolejne wydawnictwo,  właśnie novae res. Zgodnie z przysłowiem „do trzech razy sztuka” ,przesłałam streszczenie, bez nadziei na zainteresowanie.

Wiosną 2011 roku uśmiechnęło się do mnie szczęście, poznałam wspaniałego mężczyznę. Połączyła nas samotność, poczucie humoru i wspólne zainteresowania. Oboje kochaliśmy góry i podróże. Piękno, dzikiej, nieskończonej przestrzeni pagórków porośniętych iglastymi drzewami, nagie skały muskane wiatrem, wzniosłe szczyty kąpiące się w chmurach, smreki spowite mgłą, cieszyły nasze oczy. Byliśmy zakochani i szczęśliwi. Wreszcie miałam kogoś z kim mogłam przeżyć resztę życia i moja samotność wreszcie się skończyła. Pragnęliśmy ze sobą żyć długo i szczęśliwe.
Wkrótce otrzymałam wiadomość, że streszczenie mojego opowiadania spodobało się i wydawnictwo prosi o nadesłanie książki. Pochwaliłam się mojej mamie, że wydadzą moją książkę. Ucieszyła się, tak bardzo chciałam się pochwalić moją pierwszą książką. Niestety, mama nie doczekała się, zmarła w lipcu, rok przed ukazaniem się „Piasków miłości”.  Podarowałam jeden egzemplarz książki do biblioteki szkoły w której pracuje. Koleżanki gratulowały mi sukcesu.
Byłam ciekawa, jak książka będzie odbierana przez czytelniczki. Przeważały pochlebne opinie. To miłe uczucie. Poczułam się dowartościowana.  Mój kochany Polo cieszył się razem ze mną udanym debiutem, niestety nie zdążył  przeczytać mojej książki, odkładał to na później. Zmarł w listopadzie 2012 r., na chorobę nowotworową.  Czas nagle się dla mnie zatrzymał….
„Dlaczego…? „                           
Czy sprawiedliwym jest złożyć ciało do zimnego grobu,
gdy ukochana cierpi, tęskni i płacze.
 Czemuż chorobę zesłał na Niego,
gdy za cierpienia doznane w życiu, szczęścia drogę odnalazł?
 Czy ów człowiek uczynił coś złego?
Pragnął miłości, szacunku, spokojnej przystani
 przy boku umiłowanej kobiety.
On w zimnym grobie, ja w pustym domu…
Czyż nie mogliśmy zestarzeć się razem?
Czy sprawiedliwym jest, że Jego ciało robactwu oddane,
me ciało pragnie dotyku Jego ciepłych dłoni,
 uśmiechu na twarzy i słowa Kocham cię na dobranoc…
Teraz jest pustka, której nic nie wypełni,
Gorycz,  której nikt nie osłodzi,
Łzy, których nikt nie otrze z policzków...
 Czemu wspomnienia tak bolą?
Czemu zdjęcia wywołują smutek?
Dlaczego…? To takie przykre….

Moja wierna przyjaciółka „samotność”,  wróciła do mnie jak bumerang. Jedyne co mi pozostało, to pisanie książek, raczej przepisywanie rękopisów do komputera i słuchanie mojej ulubionej muzyki z lat 60-tych i 70-tych. Piosenki Czerwonych Gitar i Piotra Szczepanika pozwalają mi zapomnieć o smutku i wprowadzają w dobry nastrój.        
Ulubione potrawy: pierogi z serem, mięsem i kapustą oraz tradycyjne gołąbki z ryżem i mielonym mięsem, ryż z jabłkami, zupa jarzynowa, owocowa, makaron. Ulubione ciasto, to szarlotka na kruchym cieście. Moja mama wspaniale gotowała.  Robiła swojski makaron podawany z białym serem posypany cukrem, makaron  do zupy pomidorowej, rosołu. Sama gotuje” szybkie” dania. Ziemniaczki, schabowy lub filet z kurczaka, jakaś surówka, czasem zupa. Dla mnie jednej wystarczy.
Jolanta Wesołowska


ABC...Jolanty Wesołowskiej

Autor 2012 roku to... nikt szczególny
Blogosfera - nowoczesne przekazywanie informacji
Charakter - odzwierciedlanie duszy człowieka
Debiut - pierwszy występ
Ekologia - dzikie, nieodkryte, dziewicze tereny
Fantazje – bujanie w obłokach
Granice – są granice, których nie wolno przekraczać
Historia - to my, swoimi czynami tworzymy historię
Idylla - szczęśliwie dożyć do emerytury i z niej skorzystać
Jestem... ciekawa zjawisk paranormalnych i nadprzyrodzonych
Kwiaty – raj cieszący oczy, alergia dla nosa
Literatura amerykańska – historie dzikiego zachodu
Łakomstwo – nie jestem łakomczuchem
Muzyka – najlepszym  ukojeniem po ciężkim dniu w pracy
Napisałam... dziesięć opowiadań, może kiedyś uda mi się je wydać
Opinie krytyków - są gusta i guściki,  zależy kto co lubi, nie wszystkim się dogodzi
Piaski miłości – ucieczka od rzeczywistości
Rodzina – cenny dar, który nie każdemu jest przeznaczony
Sens w życiu - spełniać realne marzenia nie raniąc innych
Tęsknota – za tym co nieosiągalne
Uwielbiam podróżować
Wydawcy - promują znanych pisarzy, debiutantom ciężko się przebić
Zdrowie – nigdy go nie miałam
Żal - żal, kiedy patrzymy na cierpienie ukochanej osoby złożonej ciężką nieuleczalną chorobą i nie jesteśmy w stanie mu pomóc

xxxxx
Konkurs
xxxxx 
Zapraszam wraz z Panią Jolą i Wydawnictwem Novae Res do udziału w konkursie.


  REGULAMIN:
1. Organizator: organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Sabinkowe czytanie..." czyli sabinka.t1
2. Czas trwania konkursu: konkurs trwa od dziś tj. 9 lutego 2013 roku do 20 lutego 2013.
Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych od zakończenia konkursu.
3.Nagrody: Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki Jolanty Wesołowskiej
4. Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Novae Res
5. W konkursie może wziąć udział każda chętna osoba, która odpowie na pytanie i pozostawi swój adres mailowy.
6. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy napisać odpowiedź na pytanie: Jakie miejsce polecasz na weekend majowy? Uzasadnij swój wybór.
7. Odpowiedzi na pytanie proszę umieszczać w komentarzu pod tym postem.
8. Jury: czyli Jolanta Wesołowska - pisarka, a zarazem gość ABC wybierze najlepszą, a jednocześnie najciekawszą odpowiedź.
9. Zwycięzca zostanie powiadomiony poprzez wiadomość e-mailową.
10. Reklamacje: będą uwzględniane tylko w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników.

xxxxx

Serdeczne podziękowania należą się Pani Jolancie, za to, że zgodziła się wziąć udział w ABC.

Dziękuję również Panu Łukaszowi i:

Zdjęcia pochodzą z prywatnego archiwum Autorki, proszę nie kopiować!

 

 

środa, 27 czerwca 2012

"Czasem w realnym świecie zdarzają się bajki"...

Anna Reed, dwudziestosześcioletnia samotna dziewczyna, marzy o zmianie swego życia. Przypadek sprawia, że zostaje kucharzem amerykańskiej wyprawy archeologicznej. Wraz z grupą odkrywców na pół roku udaje się do Syrii. Rozpoczynają się prace wykopaliskowe, a młodziutka kucharka wdaje się w romans ze Stevem – profesorem historii.

Autor: Jolanta Wesołowska
Wydawnictwo: Novae Res
Wydano:  2012
stron:404
okładka: miękka 

Dlaczego skusiłam się na "Piaski miłości" Jolanty Wesołowskiej??? Najodpowiedniejszą odpowiedzią będzie: bo zaintrygował mnie opis, do tego okładka, która mnie zauroczyła... Skusiłam się na tę debiutancką powieść. Nie żałuję! Mało tego chce jeszcze! Mam tylko jedno ale... po tę książkę nie powinny sięgać osoby, które nie wierzą w miłość i przeznaczenie! Ja wierze. Podejrzewam, że właśnie dlatego książkę pochłonęłam, a na koniec poczułam rozczarowanie...

Jolanta Wesołowska zabiera nas w daleką podróż do Syrii. Sam kraj fascynujący, piękny i nietypowy. Jednak jak na kraj muzułmański przystało obowiązują surowe zasady, wieczna agresja i inne podejście do kobiet. Krótko mówiąc jest to kraj z całkowicie innymi tradycjami, wyznaniem i obyczajami...
Poznajemy młodziutką Annę Reed, piękną blondynkę, która wzbudza zainteresowanie mężczyzn nie tylko w odległych krajach, ale także na rodzimym kontynencie. 
Anna przypadkowo trafia do grupy naukowców, którzy proponują jej pracę kucharki podczas badań naukowych i odkrywania zaginionego miasta. Kobieta zgadza się, i choć los rzuca kłody pod nogi trafia ona do kraju arabskiego, gdzie czeka ją moc niespodziewanych wydarzeń, wydarzeń jak z bajki...

Czy wierzymy w miłość? Pewnie większość z nas tak. Przychodzi niespodziewanie, uderza jak piorun - równie niespodziewanie, trafia w nieodpowiednie osoby i albo zostaje, albo znika...
Miłość w życiu jest ważna. Bez miłości żyje się trudniej, czegoś nam brakuje. Ale miłość może występować w różnych odmianach. Czasem jest tą właściwą, czasem platoniczną, ale zdarza się też taka miłość zakazana...
Do miłości zdecydowanie pasuje...przeznaczenie.
Wierzymy w różne znaki, magię, wróżby, ale czy w przeznaczenie???? Nie dawno usłyszałam, że moim chyba ulubionym tekstem jest: "Zawsze coś jest po coś". Fakt uważam tak i zgadzam się z tym cytatem. Podobnie jest z "co ma być to i tak będzie" - los zadecyduje, a my nie mamy nic do powiedzenia, więc...czekać? Czy zdecydowanie płatać figle?

Anna jest przykładem niesamowitej, napisałabym wręcz bajkowej sytuacji. Być może ta historia miała miejsce, być może Jolanta Wesołowska wymyśliła tę bajkę od A do Z. Jednak zrobiła to bardzo przekonująco, romantycznie, ale też zdecydowanie ciekawie. Połączyła dwa świetne wątki. Z jednej strony poznajemy los - przeznaczenie Anny, włącznie z jej proroczymi snami, z drugiej zaś niesamowite odkrycie archeologiczne. Oba te wątki są niezwykle ciekawe i dobrze ze sobą splecione. Autorka widać, że miała świetny pomysł, który połączony z umiejętnym pisaniem stworzyła niezwykle klimatyczną i piękną baśń miłosną okraszoną niesamowitymi opisami przyrody. 
Niestety żałuje bardzo, że ta baśń tak szybko się skończyła, wraz z końcem poczułam ogromne rozczarowanie, że będę musiała się rozstać z Anną i jej arabskim księciem, a także z naukowcami...
Mam jednak nadzieję, że Jolanta Wesołowska zabierze nas jeszcze do tego pięknego i jakże innego świata, gdzie rządzą własne prawa...
Pamiętajmy: "Czasem w realnym świecie zdarzają się bajki"...
"Piaski miłości" gorąco polecam! Bo warto zagłębić się w cudowną bajkę o księciu i pięknej blondynce...To tylko od nas samych zależy jak tę powieść odbierzemy...




Dziękuję przede wszystkim Panu Jakubowi, że spełnił mą zachciankę...