poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zapałałam sympatią do Pałasza...

Pewnego dnia ze schroniska do mieszkania pisarza i jego syna trafia Elf – pies o wielkich uszach i równie wielkim sercu. Chociaż przeraża go dywan na trzepaku, papierowe ręczniki i inne Śmiertelnie Groźne Rzeczy, nie jest tchórzem.


Autor:
Wydawnictwo: Skrzat
Wydano: 2012
stron : 216
okładka: miękka
seria: Elfomania 



Moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Marcina Pałasza i już wiem, że nie ostatnie!!!! Z całą pewnością zapałałam ogromną sympatią do Pałasza! Ogromne poczucie humoru, świetne teksty, rewelacyjny styl, genialne pomysły to tylko dodatkowe atrybuty Autora, którymi spokojnie może się pochwalić!
Jednak nie o Autorze powinnam pisać...
"Sposób na Elfa" to opowieść o czterołapym tytułowym Elfie. Biedne psisko znalazło się w schronisku. Życia na wolności praktycznie nie zna, tyle co usłyszy z opowiadań innych psów, które kiedyś poczuły ten stan...
W schronisku jak w schronisku, każdy pies czeka z utęsknieniem na ten dzień! Dzień, w którym trafi do dobrego domu...
Duży i Młody czyli ojciec z synem przeprowadzają się do nowego mieszkania.W pewnym momencie decydują się na psa. Duży przegląda oferty na jednym z większych serwisów internetowych. Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia? Chyba istnieje, skoro na Dużego podziałało i z dalekiej Warszawy adoptuje psa...a raczej to pies ma nie lada wyzwanie, by wychować sobie Panów, którzy go przygarnęli...
No właśnie, kto kogo musi wychować??? O to jest odwieczne pytanie???? Kto kogo tak faktycznie adoptuje????

"Sposób na Elfa" to niepozorna książeczka z obrazkami dla starszych dzieci, jednak ja ją pochłonęłam i śmiałam się przy niej jak zwariowana! Ale to wszystko przez Marcina Pałasza, który potrafi rozbawić jak nikt! Genialnie połączone dwa opowiadania. Jedno z punktu widzenia właścicieli psa, a drugie jako myśli samego Elfa! Rewelacja i niezła zabawa! Wybuchy śmiechu GWARANTOWANE!
Z całą pewnością nie zabraknie wątku kryminalnego czy choćby otarcia się o romans. Lecz głównym celem Marcina Pałasza jest uświadomienie nam pewnych ważnych spraw.
Właśnie za takie podejście, do tak poważnej sprawy jak adopcje schroniskowe, poczułam ogromną sympatię do samego Autora. Wielki szacunek! Szkoda, że jest tak mało osób, które martwią się losem bezdomnych zwierzaków, bo nie tylko o psy tu chodzi. Większość ludzi traktuje psa jak psa, a nie jak członka rodziny. Pies powinien bronić, pilnować i być jako "straszak" podwórka?!!! Ale czy właśnie taką rolę spełniać powinien? Czy nie zasłużył na to, by go nagradzać za trud jaki wkłada w obronę swoich właścicieli? Czy nie zasługuje na szacunek i miano domownika???? Moim zdaniem jak najbardziej...szkoda tylko, że mało jest takich osób jak ja czy pan Marcin...Mam tylko nadzieję, że kolejne pokolenie, do których trafi "Sposób na Elfa" będzie inne, bardziej wrażliwe, mniej krzywdzące dla zwierząt. Uczmy nasze dzieci szacunku i wrażliwości, tego nigdy za wiele, a i zwierzęta będą szczęśliwsze, gdy dzieci przestaną je krzywdzić.
Sama posiadam dwa koty schroniskowe. Są kochane, rozpieszczane i traktowane z ogromnym szacunkiem. Mało tego od samego początku przebywały z dzieckiem, które nie krzywdziło, a lelało do granic możliwości - o dziwo absolutnie im to nie przeszkadzało!
Jeden nasz pupil został wyciągnięty z kontenera na śmieci! Mało tego był tam z matką i rodzeństwem w zaklejonym kartonie! 
Może Was zadziwię, ale przeraża mnie fakt, że zbliżają się wakacje i wiele zwierząt wyląduje na bruku, w lesie czy zostanie podrzucone do schroniska, bo przeszkadza, bo jest kłopot, albo komuś zwyczajnie się już znudziło... Ludzie! Istnieje coś takiego jak hotel!!!! Nawet w najmniejszym mieście coś takiego pewnie jest, są też domy tymczasowe, które chętnie pomagają. Można skorzystać, tak jak my to robimy, z pomocy znajomych i przyjaciół, którzy chętnie zajmą się podczas naszej nieobecności naszymi zwierzakami! Zawsze możemy odwdzięczyć się tym samym! Nie trzeba wyrzucać zwierząt jak niepotrzebne śmieci!!!!!
To właśnie uświadamia nam Elf jak i sam Marcin Pałasz! Chwała im za to!
Przyznam się Wam, że jako większa kociara aniżeli psiara, ogromną sympatią i miłością platoniczną obdarzyłam Czesława! Choć pojawił się tylko w małych epizodach mam ogromną nadzieję, że jednak, niebawem Autor poświęci mu nieco więcej uwagi :)

Niemniej jednak podsumowując "Sposób na Elfa". Książka jest niesamowicie napisana, na wesoło, ale przede wszystkim z bardzo ważnym przesłaniem. Marcin Pałasz świetnie uchwycił zachowanie psa, podejrzewam, że z własnego doświadczenia, bo postaci z tej książki, są niezwykle realni! Mam nadzieję, że Czesław gdzieś tam sobie hasa  i ma się całkiem dobrze!
Tę rewelacyjną książeczkę polecam dzieciom jak i dorosłym, którzy chcą poprawić sobie humor, ale także tym, którzy próbują zrozumieć swojego psa...lub kota...
Nie wiem czy się Wam to uda, bo...
"Wielkie to, bez ogona, człapie nieporadnie na tych dwóch nogach, ale to Mój Własny Człowiek..."
Chyba nie ma co tego komentować, ale jak najszybciej zabrać się za "Sposób na Elfa" a może raczej sposób na człowieka...



Dziękuję pani Izie, która to przekonała mnie nie tylko do Elfa...


niedziela, 3 czerwca 2012

Pierwsza fotoopinia :)

Pierwszy raz na tym blogu pojawia się fotoopinia :)
Miałam dziś  utrudniony dostęp do czytania...
Cały czas przeszkadzał mi...Popiołek...
Czyżby czuł świetnie napisaną książkę z przesłaniem, o niesamowitym Elfie i czterołapym kumplu Czesławie?????

Sami zobaczcie, a o książce przeczytacie jutro :)
Wieczorkiem opublikuję wyniki konkursów z Aleksandrą Tyl i Mariolą Zaczyńską :)





sobota, 2 czerwca 2012

Rozstania i powroty...

Przystojny mąż, trójka wspaniałych dzieci, piękny dom – niejedna kobieta pozazdrościłaby Grace Bennett takiego życia. Pod pięknym obrazkiem kryje się jednak szara rzeczywistość.Opis i zdjęcie pochodzi z wydawnictwa.




Autor: Susan Wiggs
Wydawnictwo: Harlequin / Mira
Wydano: maj 2012
Pierwsze wydanie: 2004
stron : 464
seria: Powieść obyczajowa
oprawa: miękka


Lubię powieści obyczajowe. Dlaczego? Choćby dlatego, że są przeważnie o zwyczajnym i codziennym życiu, o ludzkich problemach, które bezpośrednio lub poniekąd dotykają nas samych albo naszych bliskich. Uwielbiam w książkach wielowątkowość, która najczęściej towarzyszy dobrej obyczajówce. "A między nami ocean..." to polecana powieść przez  genialną pisarkę -Norę Roberts,  podejrzewałam więc, że byle czego swoim nazwiskiem nie promuję. Nie pomyliłam się, Susan Wiggs ma świetne pióro, fajny styl i umiejętność przekazywania emocji. A to lubię i cenię najbardziej!


Zastanawialiście się kiedyś co czują żony marynarzy??? Ja czasem tak. Tym bardziej zaciekawiła mnie historia niespełna czterdziestoletniej Grace. Kobieta ma wspaniałego, przystojnego męża, na dodatek wykształconego i "wysokiego" rangą marynarza. Dopełnieniem tego szczęścia są dzieci. Emmę i Briana wspaniałe bliźniaki, oraz młodszą Katie. Sama na co dzień zajmuje się domem, dziećmi i milionem innych spraw, które spadają na głowę rodziny. Czy jest szczęśliwa będąc u boku marynarza??? Czy odpowiada jej tylko bycie żoną i matką??? Czy czuje się spełniona i spokojna???
Wiele pytań nasuwa się co do życia Grace. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić.
Wiele pytań ma też Lauren. Młoda wdowa, która po długiej żałobie decyduje ułożyć na nowo swoje życie. Poznaje przystojnego i wspaniałego mężczyznę, ale czy jest gotowa na to, by poświęcić swoje życie na wieczne pożegnania i powitania????Czy jest w stanie być żoną marynarza - ciągle czekającą żoną...


"A miedzy nami ocean..." wydaje się być prostą i banalną powieścią. Jednak taką nie jest!! Absolutnie! Nie jest ani łatwa, ani przyjemna. Czytając ją, zdałam sobie sprawę, że ogromnie współczuję Grace i innym żonom marynarzy, mało tego ja je zdecydowanie rozumiem! Podziwiam je! Są wytrwałe, kochane, ale przede wszystkim niesamowicie silne. Na pewno do łatwych nie należy życie na walizkach, czy też czekanie na kolejny rozkaz, kolejne pożegnania i kolejne miesiące w rozłące...
Wielu z tych wspaniale reprezentujących marynarkę wojenną marynarzy nigdy nie zobaczyło narodzin swoich dzieci, nie wspominając o obserwowaniu jak ich własne dziecko rozwija się, najpierw w łonie, a potem kroczek po kroczku, ząbek za ząbkiem, czy też w końcu szkoła za szkołą...Ciężki los rodziny jak i samego marynarza...
Rok za rokiem ucieka, wiele kobiet nie wytrzymuje tych oczekiwań, braku oparcia, czy choćby męskiej obecności w domu. Wiele z tych małżeństw nie wytrzymuje presji i tęsknoty. Małżeństwa rozpadają się...Choć zdarzają się takie, w których to właśnie żony przejmują stery i dążą do tego, by kiedyś ten statek dopłyną do portu szczęśliwie i na całe życie...


Susan Wiggs dała mi wiele do myślenia. Sama wiem co to rozłąka. Długa rozłąka i wieczne pożegnania. Pozostają rozmowy telefoniczne, z gigantycznymi rachunkami, czasem połączenie internetowe... Wiem z własnego doświadczenia, że nadchodzą dni zwątpienia, szczególnej tęsknoty...wreszcie zastanowienia. Jednak wszystko da się pokonać - jeśli tylko się chce! Najlepszym sposobem na przetrwanie jest znalezienie sobie szczególnego zajęcia, które pomoże wytrwać, a czas przyspieszy. Dni, które  odliczamy zaczną uciekać jak szalone...Dla chcącego nic trudnego. Najważniejsze, by się nie poddawać!


"A między nami ocean..." to bardzo emocjonalna i wzruszająca powieść. Autorka dobitnie daje nam do zrozumienia, co w życiu jest najważniejsze! Mało tego rewelacyjnie ukazuje nam życie codzienne, które nie jest piękne i kolorowe, tylko szare i rzeczywiste, zazwyczaj z trudnymi wyborami na czele...
Takie jest życie i takie je nam przekazuje, z pewnością nieprzekoloryzowane, a brutalne, rzeczywiste i trudne... Susan Wiggs ma rewelacyjne pióro i styl, który mnie zaskoczył. Do tego wszystkiego wszystko bardzo realistycznie i przekonująco napisane.
"A między nami ocean..." polecam nie tylko żonom marynarzy, ale także tym, które wiedzą co to rozłąka z mężem! Z pewnością książka spodoba się też miłośnikom powieści obyczajowych, ale także tym, którzy lubią czytać o zwyczajnym życiu zwyczajnych ludzi...Polecam!




Dziękuję Pani Monice i:


piątek, 1 czerwca 2012

Abc...Ewy Stadtmüller - wydanie specjalne

Dziś nietypowo.
Abc...w wydaniu specjalnym. 
Dzisiejsza data jest ważna szczególnie dla dzieci.
 1 czerwca to Święto Dziecka
dlatego postanowiłam zaprosić do udziału w Abc znakomitą autorkę bajek, bajeczek, opowiadań, wierszy i innych cudnych książeczek. Cieszę się, że Pani Ewa zechciała w tak szczególnym dniu być razem z nami :)
 Dziękuję Pani Ewo!


O Autorce: 
Ewa Stadtmüller
Ewa Stadtmuller
ukończyła filologię polską i fakultet dziennikarski na WSP ( dzisiejszy UP) w Krakowie. Przez dziesięć lat pracowała jako nauczyciel języka polskiego, a od 1987 roku także jako asystent w Katedrze Pedagogiki Wczesnoszkolnej AP. Zadebiutowała w 1992 roku bajką "O tym jak robaczek świętojański otrzymał świetlistą szatkę".
Obecnie ma na swym koncie ponad sto książeczek dla dzieci. Są wśród nich zbiory opowiadań, bajki, wiersze, zagadki, scenariusze teatralne oraz opracowania znanych baśni i legend. Ważne miejsce w twórczości autorki zajmują książeczki o charakterze edukacyjnym. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują: napisany wspólnie z Elżbietą Zechenter - Spławińską "Leksykon dla najmłodszych", humorystyczny "Poradnik młodego redaktora" " czy też napisane wspólnie z Anną Chachulską przewodniki: "Kraków i okolice"
oraz ”Zakopane i okolice”.
Nurt religijny w twórczości autorki reprezentują książki takie jak: "Przypalona szarlotka", "Zwierzyniec Pana Boga", czy wierszowana opowieść o Janie Pawle II "Z Wadowic do nieba". W 2003 roku Ewa Stadtmuller została wyróżniona Honorową Wstęgą Przyjaciel Przedszkolaka, a w 2008
za książkę "A - jak anioł" otrzymała wyróżnienie Stowarzyszenia Wydawców Katolickich - Feniks 2008.
Od 2010 roku jest członkiem Polskiej Sekcji IBBY.



MamaO sobie:
Mniej oficjalnie:
Ta poważna i zamyślona osoba to ja, jakieś czterdzieści lat temu. Co się od tego czasu zmieniło? W zasadzie niewiele. Mądrzy ludzie mówią, że w każdym dorosłym gdzieś na dnie jego serca drzemie dziecko z całą swą otwartością, ciekawością świata i nieodpartą potrzebą zabawy.


Zgadzam się! Mało tego - czasem mam wrażenie, że to "moje" wcale nie śpi..





Rodzina jest ważna:

Kuba
Kuba - Przyszły informatyk, z zamiłowania prasłowiański woj z czeredy Raroga.
Kasia
Kasia - klasyczny mól książkowy.
Karol
Karol - początkujący gitarzysta (co staramy się znosić z godnością) .
Marek
Jedyną trzeźwo myślącą osobą w tym towarzystwie jest mój mąż - Marek
Rodzinne
Mój tato – na wystawie swoich obrazów, w otoczeniu córek, które zdecydowanie wolą posługiwać się piórem. 
 
Piesek
Nasza Milusia. Chyba miała w sobie coś z psa pasterskiego, bo strasznie nie lubiła, gdy "stado" jej się rozpraszało. Mam nadzieję, że z zapałem oblizuje sławny pomnik doktora Dolittle w samym sercu psiego raju. 
 
Kochani Czytelnicy!
         Z Okazji Dnia Dziecka życzę Wam wielu fascynujących przygód w cudownej krainie książek. W prezencie przesyłam wierszyk i sto całusów. 
 Ewa Stadtmüller
  
CZARODZIEJSKI DYWAN

Znam taki dywan

zaczarowany,
lepszy niż wszystkie
inne dywany,
no bo ten dywan
potrafi latać.
Może polecieć
na koniec świata :
tam gdzie żyrafa
wyciąga szyję,
tam gdzie niedźwiadek
polarny żyje.
Gdzie jeszcze?
Gdzie wam przyjdzie do głowy!
Następna stacja
- peron bajkowy!
Kto chce z Kopciuszkiem
puścić się  w tany?
A kto popatrzeć
z góry, tej szklanej?
Kto w niebo wzlecieć?
Kto dolinami
wędrować sobie
z dinozaurami?
Wcale z was sobie nie żartuję.
- sama codziennie
gdzieś tam lecę...
A dywan?
Dywan zaczarowany
pożyczyć można ...
w BIBLIOTECE!

Abc...Ewy Stadtmüller
100 - ponad sto książeczek. Jedne malutkie - ot parę strofek i jakiś uśmiechnięty pyszczek narysowany przez Kazia Wasilewskiego, inne okazalsze - długo dopieszczane, oczekiwane… Każda jak dziecko - z ciepłym, kącikiem w sercu. 
  
Anielskość – spokój, bezpieczeństwo, ukojenie, wiersze skrzydlate, obrazy Małgosi Maćkowiak…

Bujanie w obłokach - uwielbiam

Córka – niepostrzeżenie dorosła, trochę wbrew sobie.

Dar – trudno znaleźć coś, co nim nie jest

Edukacja –  praca z misją, marzenie spełniane wciąż na nowo  

Fantazja – bez niej, jak bez soli, nic nie smakuje

Gotuję...- najchętniej zespołowo, najczęściej sama.

Honorowa wstęga...- Przyjaciel Przedszkolaka – ten tytuł zobowiązuje…

Interesuję się... wszystkim, co pomaga piękniej żyć.

Jagódka – skrzat – przyspiesza czas, oswaja zimę, godzi przyjaciół – nigdy się nie nudzi – z każdą nową książeczką coraz bardziej go lubię.

Kraków –  rozświetlony rynek w gorący letni wieczór,  bulwary nad  Wisłą, kawiarenki na Kazimierzu -  magia miejsca.

Literatura religijna – ma sens i dlatego nie szkoda czasu ani na jej czytanie, ani na pisanie

Łzy szczęścia –  klasycznie - ślub, narodziny, świt na progu własnej chatki … zaskakująco – dziecko recytujące ulubioną książeczkę z pamięci

Mąż – reprezentant tej części ludzkości, dzięki której „bujający w obłokach” stają się od czasu do czasu „wracającymi na ziemię”.

Napiszę z całą pewnością...książkę, której bohaterami będą  nieuleczalnie chore dzieci – pracuję z nimi na co dzień i po prostu … jestem im to winna.

Opowiadania – najlepsze tematy podpowiada samo życie.

Przedszkolaki – najmilszy, a jednocześnie najbardziej wymagający odbiorca.

Rodzeństwo – siostra – bibliotekarka, poetka i fotografik w jednej niezwykle interesującej i twórczej osobie

Synowie – dwie „artystyczne dusze” zupełnie niepodobne do siebie.

Tęsknię za...wyprawą w góry

Uwielbiam – patrz: pkt. 2

Wiersze - są jak ludzie - z niektórymi „odbierasz na tych samych falach”, innych nigdy nie uda ci się zrozumieć …
  
Zwierzyniec – Pana Boga – taki tytuł nosi jedna z moich książeczek, w której  prawdziwi bohaterowie, jak na balu karnawałowym chowają twarze za maskami zwierzaków.

Życie – ciągle mnie zachwyca, dziwi, bawi, fascynuje… bywa, że mam go dość, ale już za chwilę jestem gotowa powtórzyć za autorem „Dezyderaty” : „przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach, jest to piękny świat, jest to piękny świat!”



Czerwiec zaczyna się cudnie, bo Dniem Dziecka – najweselszym świętem na świecie. Z tej okazji ściskam serdecznie wszystkie dzieciaki ( a także dorosłych, którzy gdzieś w głębi serca zachowali dziecięcą radość życia i umiejętność cieszenia się światem). Dla jednych i drugich – piosenka                    
 ( melodię każdy układa sobie sam według tego co mu w duszy gra).

PIOSENKA NA DZIEŃ DZIECKA

Kiedy człowiek mały jest jeszcze,
to się cieszy słońcem i deszczem,
to się śmieje nawet do sera,
nieważne jest jutro, lecz TERAZ!

Gdy urośnie, to jest za duży
by okręty puszczać w kałuży,
na łące udawać źrebaka,
a nawet się głośno rozpłakać.

Dlatego wciąż rzednie mu mina
i o czymś wciąż zapomina,
pomysłom pozwala uciekać
i coraz częściej  narzeka.

Na szczęście niektórzy dorośli
z dzieciństwa nie całkiem wyrośli
i światem potrafią się dziwić,
i być jak dzieci szczęśliwi.

Tej dziecięcej radości ( przynajmniej od czasu do czasu) życzę wszystkim odwiedzającym tę stronę.  
Z pozdrowieniami,
Ewa Stadtmüller

 * * * K O N K U R S * * *

W imieniu Autorki zapraszam wszystkich do udziału w konkursach.
Możecie wybrać dla siebie odpowiedni lub skorzystać z obu.
Najlepsze odpowiedzi wybierze pani Ewa. 
Nagrodami będą:
w konkursie Spacerkiem po Krakowie książka "Kraków i okolice" z dedykacją.
W konkursie o Jagódce - komplet bajeczek również z dedykacją.


Konkurs nr 1

 "Spacerkiem po Krakowie"
Zaplanujcie dla swych przyjaciół niezapomniany spacer po Krakowie i napiszcie jakie miejsca wybierzecie. 



Konkurs nr 2
 
"Przygody skrzata Jagódki"

W pierwszej książeczce skrzat Jagódka chciał przyspieszyć czas, w drugiej- oswajał zimę, w trzeciej – godził przyjaciół. Zaproponuj temat kolejnej opowieści.

 




Na komentarze czekamy do 10 czerwca 2012r.
Wyniki ogłoszę 11 czerwca br.
Będzie mi miło jeśli wspomnicie o konkursie na własnych blogach.
Osoby, które nie posiadają bloga proszę o pozostawienia adresu mailowego.

* * *

Pani Ewo serdecznie dziękuję za poświęcony czas. Cieszę się niezmiernie, że mogłam Panią gościć w tym szczególnym dniu. 
Dziś Abc ukazało się w wydaniu specjalnym, a także już po raz dwudziesty!
Dziękuję, że była Pani z nami.

Wam również dziękuję za to, że nadal licznie przybywacie, by czytać to co wypisuję.
Pozdrawiam serdecznie.
Wszystkim Dzieciom tym dużym i tym małym życzę Spełnienia Marzeń!

Zdjęcia, opisy pochodzą od Autorki.