środa, 2 kwietnia 2014

Gratuluję ;)



"Kochani! Serdecznie dziękuję wszystkim za tak mądre i płynące z serca wypowiedzi, które śledziłam z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością. Zaskoczyliście mnie głębią swoich przemyśleń i szczerością podyktowaną sercem. Wybór był niesamowicie trudny, ale obiektywny. Na dłużej zatrzymały mnie wypowiedzi Gosi B., do której powędruje "Ciemna strona miłości" oraz Anieli M., w której ręce oddaję "Miłość w kasztanie zaklętą". Przyznaję, że przy wypowiedzi Anieli wzruszyłam się...  Miękka jestem i dołożyłam jeszcze dwie książki. Ewita otrzyma ufundowaną przeze mnie "Ciemną stronę miłości"; natomiast Maja 842 "Miłość w kasztanie zaklętą". Była to dla mnie ogromna przyjemność gościć w serdecznym zakątku Sabinki i za jej pośrednictwem także i w Waszych domach. Mam nadzieję, że to spotkanie pozwoliło każdemu z Was, a także i mnie spojrzeć na otaczający nas świat nieco inaczej, z odrobiną zadumy...  Dziękuję Wam za podjęcie wyzwania, które nie było łatwe. Sabince dziękuję po prostu za to, że jest:) I właśnie taka jaka jest:) Mojemu Wydawnictwu Zysk i S-ka dziękuję za ufundowane nagrody.

Pozdrawiam cieplutko, mówiąc do zobaczenia!

Monika A. Oleksa"   





czwartek, 27 marca 2014

Serenada zmierzchu

Po zawodzie miłosnym Britta opuszcza Alaskę i poświęca się muzyce. Szczęście uśmiecha się do niej, gdy znany angielski dyrygent proponuje jej wymarzoną posadę pierwszej skrzypaczki i... oświadcza się. Realizacja marzeń wydaje się być w zasięgu ręki. Ale w sercu Britty wciąż tli się stare uczucie. Dlatego wraca do domu, by tam podjąć decyzję.


Autor: Tracie Peterson
Wydawnictwo: WAM
Wydano:  2014
stron: 366
okładka: miękka

seria: Pieśń Alaski tom 3

Tracie Peterson to Autorka bardzo wielu powieści, niestety w Polsce do tej pory ukazały się jej trzy książki z serii Pieśń Alaski. 
Z jednej strony ucieszyłam się, że ukazała się kolejna część, z drugiej zdaje sobie doskonale sprawę, że "Serenada zmierzchu" to ostatnia powieść, która niestety kończy tę wspaniałą, ciepłą i pouczającą trylogię.

Z ogromną przyjemnością powróciłam do Sitki, zimnej, mglistej i czasami słonecznej. Do mieszkańców, którzy bywają pomocni, ale jak i w życiu znajdzie się tam ktoś kto uprzykrzy życie innym.
Wiele lat mija pośród tak znanej mi rodziny. Jak to bywa jedni odchodzą, by na świecie pojawili się kolejni potomkowie. Czas mija, życie się zmienia, ale Sitka pozostaje taka jaką była. Wiele osób sprowadza się do tego urokliwego miejsca, inni patrzą opuścić miasteczko. Właśnie tą osobą była Britta nieszczęśliwie zakochana w swoim wybawicielu, a jednocześnie najlepszym przyjacielu brata. "Ucieka" z Alaski kiedy dowiaduje się, że jej miłość żeni się z inną, bo spodziewa się dziecka...
Stawia na karierę za granicą, zostaje jedną ze sławniejszych skrzypaczek, ale nie tego chciała, nie tego oczekiwała...
Otrzymuje propozycję wyjazdu do Anglii, ale wiąże się z tym małżeństwo...
Britta postanawia wrócić i przemyśleć propozycje w rodzinnych stronach.Jednak Bóg naszykował jej inną drogę, inne plany, inne zmagania...
Czy z nich skorzysta?
Czy cierpliwość, wybaczenie, miłość wystarczy by przetrwać wszystkie problemy??????
O to jest pytanie...

Czy miłość jest w stanie przetrwać wszystko? Może inaczej... Czy jesteśmy w stanie dla miłości poświęcić wszystko???
Miłość, krótkie słowo, ale jednak ma moc. Wiele osób oddałoby wszystko by być z kimś kogo naprawdę się kocha, ale niestety nie zawsze jest tak łatwo. Przyczyn jest wiele...
A to są obawy... A to uważamy, że nie wystarczająco jesteśmy dobrzy dla drugiej osoby i nie chcemy jej skrzywdzić... A to się boimy zaryzykować... Takich "A" znalazło by się dużo, dużo więcej...tak myślę...
Wystarczy jeden krok - a może tylko jedna, szczera rozmowa...

"Serenada zmierzchu" to bardzo dobra powieść, choć moim zdaniem była najsłabsza z całej trylogii. Niemniej jednak fajnie się czytało, chętnie powróciło do znanych już mi mieszkańców i miejsc. Miło było czytać o tym jak zmienia się wszystko na lepsze, jak Autorka "zamyka" wiele wątków wyjaśniając wątpliwości. 
Jednak najważniejsze, jak zwykle Tracie Peterson przekazuje nam to co najważniejsze czyli wartości, wartości, które dla każdego człowieka powinny być wytyczną, drogą do lepszego życia, do dobrej komunikacji międzyludzkiej. Uczy cierpliwości, wybaczania i miłości mimo wszystko...
"Serenada zmierzchu" to nie jest kolejna przesłodzona historia, to powieść o ludziach dla ludzi, o codziennych zmaganiach z problemami, trudnościami, oraz wyborem i podejmowaniem decyzji...z życiem gdzieś na Alasce, ale nie tylko tam...

Tracie Peterson stworzyła bardzo piękną historię pokoleniową przekazując ją nam na łamach trylogii  Pieśń Alaski... 
Historia ludzi, którzy nie jedno przeszli, nie z jednym problemem się zmagali, a przy tym wierząc, że będzie dobrze i wszystko się ułoży...
Wiara, miłość, wybaczanie... to myśl przewodnia tej Autorki...
Polecam z całego serca "Serenadę zmierzchu", ale także dwa pierwsze tomy: "Preludium brzasku" oraz "Refren poranka", naprawdę warto.
Z niecierpliwością czekam na kolejne powieści, które mam nadzieję ukażą się niebawem w Polsce. 




       Za książkę dziękuję Panu Łukaszowi oraz:















 

środa, 26 marca 2014

Braterstwo krwi...

Kontynuacja pierwszej części trylogii o braciach Borowskich. Opowieść o tym, że honor, rodzina i miłość są w stanie walczyć nawet z największym zagrożeniem.

Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska Wydawnictwo: NOVAE RES
Wydano:  październik 2012
stron: 352
okładka: miękka 
seria: Bracia Borowscy tom II

Szczerze?Jak można nie wziąć się za tom drugi, skoro czytało się pierwszy?????? Nie ma takiej opcji... Absolutnie nie! 
Czego można spodziewać się po "Braterstwie krwi"? Tego nie wiedziałam, ale jedno wiem, po "Zakrętach losu" na pewno czuje sie niedosyt! Chce się jeszcze i jeszcze!!! 
Zabrałam się więc za kontynuację... i co? I nic. Przeczytałam. Czy jestem zaskoczona????? NIE! Dlaczego nie??? Ano nie, bo wiem, że Agnieszka Lingas Łoniewska jest świetną pisarką, która od A do Z potrafi trzymać czytelnika w napięciu, targać jego emocjami, wzruszać, ale też nieźle wk... Nie zawodzi!
"Braterstwo krwi"to powieść, w której dzieje się, oj dzieje!
Trzeba się nieźle skupić, by nadążyć za wydarzeniami w rodzinie Borowskich.


Nigdy nie jest tak, by było dobrze, albo za dobrze. Gdy wszystko się układa przychodzi moment i sypie się wszystko - jak domek z kart... 
Katarzyna i Krzysiek -  musiało minąć wiele lat, by odnowić znajomość, odświeżyć miłość, pokochać się jeszcze bardziej... Miłość, małżeństwo, staranie o dziecko. Sielanka - chce się to powiedzieć. Jednak przeszłość nie znika, zawsze potrafi objawić się w najmniej oczekiwanym momencie i pod nieoczekiwaną postacią... Łukasz "Lukas" Borowski - brat marnotrawny, który powraca i ma pewne żądania...
Kasia i Krzysiek Borowscy stają na zakręcie życia i muszą wybrać odpowiednią drogę, czy im się to uda? Czy przeszłość, mafia, Lukas da im żyć w spokoju i szczęściu?
Czy uda im się odciąć od świata przestępczości?

Kto jak kto, ale Agnieszka Lingas - Łoniewska nie pozwala nudzić się swoim czytelnikom! Miała być sielanka, miłość, szczęście... Ha! nie w tej książce! W tej powieści Autorka nie da nam odpocząć, wydarzenie za wydarzeniem, wzruszenie, szok, tajemniczość, niebezpieczeństwo, może odrobina uczuć... Odrobina...
Lubię styl Łoniewskiej, potrafi dawkować i trzymać czytających w napięciu, oj potrafi! "Zakręty losu. Braterstwo krwi" to splot wielu, naprawdę wielu interesujących i jakże niebezpiecznych wydarzeń, gdzie w grę wchodzi nie tylko życie ludzi, ale także uczucia, które wymykają się spod kontroli, których absolutnie nikt się nie spodziewał. Być może i sama Autorka też nie J.
Nie wiem jak to robi, ale książki w tym stylu pisze doskonale. Nie potrafiłam się oderwać, by dowiedzieć się jak potoczą się losy Kaśki i Krzyśka czy też choćby samego Lukasa, człowieka zimnego i wyrachowanego - może jednak nie tak do końca, jak uważaliśmy. 
Mimo charakteru, wykonywanego "zawodu" i zachowań Łukasza Borowskiego, bardzo polubiłam tego bohatera i zdecydowanie sięgnę po kolejną część trylogii Borowskich, choćby tylko po to, by dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy rodziny i czy uda im się pokonać wszystkie zakręty...

"Zakręty losu. Braterstwo krwi" to rewelacyjna powieść, którą oczywiście z całego serca polecam! 
Agnieszka Lingas - Łoniewska powinna pisać zawsze o mafii, narkotykach, gangach i wszystkich "akcjach" na granicy prawa - robi to doskonale, dodatkowo łącząc to z miłością i namiętnością! Mmmmmm cóż więcej chcieć?!
Brawo Łoniewska!

















poniedziałek, 24 marca 2014

Powrót do Szkoły Żon...

Bohaterki SZKOŁY ŻON powracają! Po lekcjach w Szkole wiedzą, że ich los zależy przede wszystkim od nich samych. Biorą sprawy w swoje ręce. Podupadły hotel położony w samym sercu kaszubskich lasów zamieniają w PENSJONAT MARZEŃ.


Autor: Magdalena Witkiewicz  Wydawnictwo: FILIA Wydano: luty 2014
stron: 256
okładka: miękka

seria: z tulipanem


"Pensjonat Marzeń" Magdaleny Witkiewicz jest kontynuacją niesamowitej powieści, która ukazała się w kwietniu 2013 roku - "Szkoły żon". Pierwszą część pochłonęłam, zatraciłam się w niej. Wiem, że Magdalena Witkiewicz ma niesamowite pióro i z całą pewnością potrafi to wykorzystać. "Szkoła żon" nauczyła nas - czytelniczki - by czasami skorzystać z czegoś tak dobrze znanego, a jednak mało wykorzystanego przez kobiety, mianowicie czystego i zdrowego egoizmu.
Po skończeniu powieści większość z czytających zapragnęła znaleźć się w takim SPA, wziąć kilka lekcji ( i nie tylko lekcji) i poszukać szczęścia, egoizmu jak i własnej wartości...

Ucieszyłam się gdy zobaczyłam zapowiedź "Pensjonatu Marzeń". Bardzo się ucieszyłam!
Magdalena Witkiewicz to dla mnie Pisarka przez duże P. Potrafi pisać, być może dlatego u mnie ma bardzo wysoką poprzeczkę i jestem wobec niej wymagająca, ale sama ją sobie tak wysoko zawiesiła wraz z wydaniem "Opowieści niewiernej", "Zamku z piasku" czy właśnie choćby ""Szkoły żon"!
Póki co nigdy mnie nie zawiodła...do teraz.

Miśka, Jagoda, Julka dobrze nam już znane kobiety, które poznały się w szkole żon. Poznały, zaprzyjaźniły i nadal utrzymują ze sobą kontakt. Każda z nich ma swoje życie, swoje problemy, swoje zmagania, jak to w życiu raz z górki, raz pod górkę, ale znając już swoją wartość. Wierzą, ba, wiedzą, że zasługują na wiele, że potrafią walczyć o szczęście, że mogą zrobić wiele, choćby kosztem innych - trudno - czasem to jest konieczne.
Kobiety dążą do swoich celów, kroczek po kroczku, pełne obaw, ale wiedzą, że wszystko jest możliwe, tym bardziej jak ma się wsparcie przyjaciół i bliskich, choć w drugim przypadku różnie to bywa... jak w życiu.

Magdalena Witkiewicz w swojej najnowszej powieści zabiera nas w podróż do szkoły żon, ale nie pozostawia nas tam na długo, bo kobiet z problemami jest bardzo dużo i nie każda ma możliwość znaleźć się w takiej szkole, dlatego za sprawą Elżbiety postanawia sprawić niespodziankę i kupić na Kaszubach piękny pensjonat ze swoją historią, a może i duchem, w którym powstaje Pensjonat Marzeń...

"Pensjonat Marzeń" przeczytałam szybciutko, ciekawa co też tam słychać u głównych bohaterek, co też zmieniło się w szkole, czy też kogo obecnie gości SPA?
Cóż rozczarowanie? Może troszkę tak. Choć szybko się czytało, troszkę się działo, ale mnie nie przekonało. Być może trudno napisać kontynuację niesamowicie rewelacyjnej powieści, być może Autorka nie do końca nas zaskoczyła czymś niesamowitym, ale to już nie jest to! Nie ma tych emocji, tego dreszczyku... Jednak i tak warto było odwiedzić miejsce, w którym fajnie spędzało się czas...
Magdalena Witkiewicz w powieści przedstawiła piękną i dojrzałą miłość. Miłość, która z przyjaźnią, a może odwrotnie, tworzy wspaniałą, przemyślaną, dojrzałą całość.
Ogromna cierpliwość, szacunek, troskliwość - wiele osób w związkach tylko o tym marzy...
Autorka świetnie ukazała to co miała ukazać, w niezwykle delikatny, ulotny i jakże piękny sposób na przykładzie Jagody i Andrzeja...

Niemniej jednak książka warta przeczytania. Mam nadzieję, że może kiedyś Magdalena Witkiewicz powróci na Kaszuby, do pięknego pensjonatu, do historii Maliny i Karola, która mnie bardzo zaciekawiła, a nie została rozwinięta - może kiedyś przy okazji kolejnej podróży z Witkiewicz...






Za możliwość przeczytania "Pensjonatu Marzeń" dziękuję p. Oldze oraz Wydawnictwu: