niedziela, 22 kwietnia 2012

To była wspaniała wyprawa...


Pojechała, zobaczyła, zawładnęła sercem pewnego Włocha i została. Mieszka tam już od czternastu lat, pracuje , wychowuje małą córeczkę i wciąż nieodmiennie zachwyca się pięknem toskańskiego krajobrazu, tutejszymi zwyczajami i klimatem. O miejscu, które wybrała na swój dom opowiada w sposób porywający, z prawdziwym uczuciem i smakiem, nie tylko tym literackim, ale też kulinarnym. Opis i okładka ze strony wydawcy.




Autor: Aleksandra Seghi
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: luty 2012
stron: 240
Oprawa: miękka  

To była wspaniała, piękna i pachnąca kuchnią wyprawa do Toskanii. Co z tego, że tylko książkowa? Książka książce nie równa - na całe szczęście! Czytałam nie raz o pięknej Toskanii, o innych regionach Włoch, ale do tej pory nikt nie opisał tego wszystkiego w tak ciekawy i rewelacyjny sposób. Przede wszystkim interesująco i wciągająco zarazem!
"Toskania to jeden wielki park. Różnej wielkości wzgórza, które zmieniają barwy w zależności od pory roku, są tak malownicze, że można na nie patrzeć godzinami. Ciągnące się kilometrami pola usłane słonecznikami lub kwitnącymi makami potęgują wrażenie wszechobecnego ogrodu."
Czasami miałam wrażenie, że siedzę gdzieś w urokliwej kawiarence Pistoi i słucham jak Aleksandra Seghi opowiada o sobie i mieszkańcach Toskanii. Takie uczucie towarzyszyło mi przez całą książkę. Aaaaa i jeszcze jedno - głód...
"Słodkie pieczone kasztany" to książka, która powstała głównie z obserwacji Polki zamieszkującej na Półwyspie Apenińskim. Autorka opowiada o tym jak trafiła do Włoch, jak starała się o pracę, szukała swojego miejsca na włoskim terenie. Nie było łatwo. Polacy nie byli i pewnie nadal nie są jakoś rewelacyjnie postrzegani, zresztą w każdym kraju mamy swoich sprzymierzeńców jak i przeciwników.
"Polacy, Rosjanie, Albańczycy, Marokańczycy i Rumuni są postrzegani przez pryzmat pań do towarzystwa, opiekunek do starszych osób, nianiek, złodziei, chuliganów i rozrabiaków"
Tu też było pod górkę. Autorka jednak wytrwała, wyszła za mąż za rodowitego Włocha, przeszła próbę narzeczeństwa - tu ukłony dla włoskiej teściowej. Ten rozdział w szczególności polecam :)
Zresztą, każdy rozdział książki na swój sposób jest niesamowity.
Aleksandra Seghi przeprowadza nas przez zwyczajne życie, obyczaje i tradycje Toskańczyków. Coś niesamowitego! Mnie w szczególności przypadły do gustu opowiadania o kuchni i rozmaitych festynach, festiwalach, kiermaszach czy też targach. Świetnie opisane, a w sumie opowiedziane przez Autorkę, która wszystko widziała na własne oczy, a nie tylko skorzystała z jakiegoś przewodnika. Może dlatego te opowieści są tak interesujące, pochłaniające, ale przede wszystkim prawdziwe!
Autorka sprawia, że chce się odwiedzić jej obecne miejsce zamieszkania i wszystko to co opisuje ujrzeć na własne oczy, poczuć wspaniałe zapachy, wypróbować nowe smaki.
A właśnie. Kuchnia -  to co Seghi zdecydowanie poleca, Ba! Nawet kusi prostymi przepisami, które każdy Polak ma szanse na wypróbować we własnej kuchni. Przyznaję się, że smakowite dania, do tego dołączone zdjęcia potraw sprawiły, że cały czas miałam ochotę na coś pysznego, lekkiego, a przede wszystkim włoskiego.
Lubię kuchnię włoską. Ba! Ja ją uwielbiam. Znam tylko jakieś podstawowe przepisy, teraz w domu mam "Słodkie pieczone kasztany", które są kopalnią wiedzy o produktach, przyprawach i samej kuchni toskańskiej. Z pewnością będę korzystała z przepisów tam zawartych. Doszłam do wniosku, że kuchnia włoska z pewnością korzysta głównie z dobrodziejstw natury, które ja uwielbiam. Generalnie są to makarony ( a włoskie są pyszne), oliwki, fasola, pomidory, czosnek, sery czy też oliwa i zioła. W mojej domowej kuchni tego nie brakuje nigdy! Do tego wspaniałe włoskie wino, które autorka nieco mi przybliżyła. Nie pokuszę się tylko o owoce morza...
W książce znajdziemy jeszcze o wiele więcej informacji, ciekawostek i anegdot. Niektóre zgadzają się z tym co opowiada mi mąż, głównie na temat Włochów, ich przyzwyczajeń i zachowań. Mnie zainteresowały jeszcze delikatne opisy opisujące przeszłość, ale i te teraźniejsze były bardzo ciekawe.
Do autorki książki poczułam ogromną sympatię za to, że promuje nasz kraj, stara się w swoim domu, oczywiście w miarę możliwości, wprowadzać naszą rodzimą tradycję. Generalnie przekonała mnie do siebie miłością do rękodzieła...
"Słodkie pieczone kasztany" to rewelacyjna książka z tradycjami jak i z przepisami. Misz - masz, który czyta się jednym tchem. Napisane lekko i interesująco. Miłym dodatkiem są przepisy i liczne ilustracje, które pomagają pracować naszej wyobraźni. Jednak bez opowieści Aleksandry Seghi nie byłoby tak fajnej książki. To jak pani Aleksandra opowiada, sprawia, że chce się więcej i więcej. A najlepszym rozwiązaniem byłaby wycieczka do pięknej Toskanii z tak fajnie i lekko opowiadającym przewodnikiem jak autorka tej książki!
Polecam, bo warto poczytać o Toskanii i Toskańczykach  z punktu widzenia Polki mieszkającej tam od lat! Mnie pozostaje zapoznać się z pierwszą książką Aleksandry Seghi.


Za książkę dziękuje Agnieszce i Wydawnictwu.

17 komentarzy:

  1. Miałam już do czynienia z Toskanią, ale nie z punktu widzenia Polki, dlatego z chęcią zapoznam się z ta książką :) Jestem ciekawa, która książka wypadnie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daleko nie szukając, moje pierwsze skojarzenia z Toskanią to "Pod słońcem Toskanii" F. Mayes przy której wynudziłam się jak mops! Dosłownie.
    Pani Seghi za to opowiadała niesamowicie i z jakąś magią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka jest kusząca a tytuł. Aż slinka sama naplywa do ust. Nie mogę tyle jeść więc chyba się wstrzymam.... bo czuję że byłabym wiecznie-głodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia to prawda! Cały czas byłam głodna.Teraz wiem, że powinnam przygotować wcześniej jakieś lekkie przekąski :)

      Usuń
  4. Twój entuzjazm jest zaraźliwy, znowu mnie skusiłaś!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. OOO! A tej książki jeszcze nie mam. Widziałam ją na półkach księgarni, ale ostatnio przy mnogości literatury "toskańskiej" nawet ja miłośniczka tego nurtu zaczęłam być ostrożna. Ale z Twojej recenzji wynika, że książka jest warta przeczytania i niniejszym powędruje do koszyka w księgarni internetowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziuś to trzeba mieć! Jest inna niż te wszystkie toskańskie :) Dlatego podrzuciłam Ci link, bo warto, a wiem, że lubisz te klimaty :) No i Kuba skorzysta, bo wszama coś dobrego jak zrobisz, a pewnie zrobisz :P

      Usuń
    2. Pewnie, że zrobię:) W końcu to po włosku to jakbym miała nie zrobić:) Dzięki za linka Sabinuś.

      Usuń
  6. Zapiszę - że mam przeczytać :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałabym z ogromną przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach, rzeczywiście z już z półki powiewa od niej zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pachnie, pachnie - Toskanią i toskańską kuchnią :)

      Usuń