czwartek, 19 kwietnia 2012

Nadszedł czas...

Dziewczyny, Wasze pomysły są kapitalne, bardzo żałuję, że mam tylko jedną książkę na nagrodę. Podobały mi się wszystkie pomysły, ale urzekła mnie kasia.eire tym przedszkolem w centrum handlowym (już widzę - oczami duszy - te perypetie mojej 146-letniej spółki ze swoimi małymi podopiecznymi!!!). I świetny jest pomysł z biurem podróży dla seniorów. Kasiu, naprawdę mogłabym wykorzystać ten pomysł, jeśli pozwoliłabyś. Książka wędruje do czytelniczki, która wpisała się jako kasia.eire. Kasiu, proszę o uśmiech podczas lektury. 
Wszystkim uczestniczkom konkursu bardzo dziękuję za udział - Wasze pomysły też chętnie wykorzystałabym, bo wszystkie były świetne.
Maria Ulatowska

Ja również gratuluję! Kasię poproszę o wysłanie swoich danych na adres: rysia48@neostrada.pl

Pozdrawiam,
Sabina

Ps. Niebawem kolejne Abc i kolejny fantastyczny gość :)

zdjęcie pochodzi ze strony wydawcy.

środa, 18 kwietnia 2012

Wolność, ale czy na pewno?

Dalszy ciąg „Kwiatów na poddaszu”, na który czekają czytelnicy! Książka wznowiona po 17 latach okupuje listy bestsellerów! Druga część niezwykłej historii rodzeństwa. Opis i okładka pochodzą z wydawnictwa.

Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: PREMIERA: 09 maj 2012
stron: 446
Oprawa: miękka



To ostatnimi czasy była najbardziej przeze mnie wyczekiwana książka!!! Jak ja na nią czekałam! Po Rewelacyjnych "Kwiatach na poddaszu" nie mogłam się doczekać kontynuacji. Bardzo ciekawiły mnie dalsze losy rodzeństwa Dollangangerów! Pierwsza część powieści mną wstrząsnęła, długo nie mogłam się otrząsnąć! Książka dała mi wiele do myślenia, pozwoliła na wiele rzeczy spojrzeć trochę inaczej. Cieszyłam się bardzo gdy "Płatki na wietrze" trafiły w moje ręce. Czuję się  troszkę rozczarowana, bo nie tego się spodziewałam po Virginii C. Andrews. Tom pierwszy okazał się być rewelacją, która wstrząsa, wywołuje emocje, nawet te głęboko ukryte, nie pozwala być obojętnym. Druga zaś okazała się być melodramatem uświęconym genialnymi opisami psychologicznymi postaci ale także dobrym i ciekawym zakończeniem! Zdecydowanie warto było przeczytać "Płatki na wietrze", cieszę się, że po nie sięgnęłam...

"Wolność...Czy istnieje wspanialsze słowo? Nie, nawet jeśli śmierć wyciągnie po nas lodowate szpony, a niebo byłoby puste. A może Bóg też jechał autobusem i czuwał nad naszą trójką? Człowiek musi w coś wierzyć"
Ucieczka. Ale co dalej? Co zrobić z własną wolnością, kiedy ma się tylko kilka dolarów, kilka najpotrzebniejszych rzeczy? Co zrobić ze sobą po trzech latach, czterech miesiącach i szesnastu dniach w niewoli? Gdzie się udać? Co uczynić? Jak postąpić? Jak wygląda świat po tych wszystkich latach w zamknięciu?
Przypadek, a raczej ciężka choroba najmłodszej Carrie sprawia, że trafiają do domu doktora Paula Sheffielda, który wyciąga do rodzeństwa pomocną dłoń. Przyjmuje ich pod swój dach, zajmuje się nimi, a nawet adoptuje. Co sprawiło, że tak chętnie zajął się dziećmi? Jakie demony z przeszłości sprawiły, że pomógł Chrisowi, Cathy i Carrie? Czy faktycznie to tylko bezinteresowna pomoc dla samotnych dzieci?

"Płatki na wietrze" zdecydowanie różnią się od poprzedniej części. W "Kwiatach na poddaszu" autorka zapewniła nam wciągającą powieść od pierwszej do ostatniej strony. Wywoływało niesamowite i targające czytelnikiem emocje. Niestety w drugim tomie tego mi zabrakło. Zabrakło napięcia, w zamian otrzymaliśmy bardzo dobrą powieść psychologiczną, bo właśnie na tym skupiła się Andrews. Postawiła na przedstawienie postaci od strony psychologicznej, ich uczuć, bólu, kwestii wyborów -  przyszłości bohaterów po tych tragicznych przeżyciach. Rodzeństwu nie było łatwo zapomnieć o śmierci brata, o zamknięciu, o postawie własnej matki. Uraz z pewnością pozostał i to nie jeden. Całe to zniewolenie, zamknięcie na strychu przez trzy lata wywołały w psychice dzieci spustoszenie. Nie tylko psychiczne, bo i fizyczne. Arszenik również zebrał swoje żniwo...

Miłość, zazdrość i nienawiść te cechy królowały w powieści.
Zaczynając od miłości, która miała różne formy. Miłość do mężczyzn, którzy zachwycali przede wszystkim Cathy. Czy miała ona pewność, że nie myli jej z namiętnością, tęsknotą czy zafascynowaniem? Tego nikt nie jest pewien. Miłości nie można nauczyć, można wziąć przykład od rodziców, dziadków, przyjaciół, ale co zrobić, kiedy nie ma takiej możliwości? Można odkryć niektóre rzeczy i przyjemności, ale miło jest mieć kogoś od kogo można się uczyć i czerpać odpowiednią wiedzę, a przede wszystkim mieć z kim porozmawiać na wszystkie, nawet najintymniejsze tematy. Czy właśnie tego zabrakło dziewczętom? Czy brak matki, babki czy przyjaciółki miały wpływ na ból, wybory i późniejsze skutki ??? Z pewnością. Jednak co sprawiło, ze Cathy nie potrafiła zapewnić sobie szczęścia u boku kochającego mężczyzny? W pewnym momencie swojego życia znalazła się w punkcie wyjścia trafiając z przysłowiowego deszczu pod rynnę.
"Życie z nim przypominało pokoik w Foxworth Hall. Odzyskawszy wolność, sama założyłam sobie kajdany"
 Czy to przez próbę zmiany swojego życia, swego przeznaczenia, a może oddalenia się od szalenie kochającego ją brata czy też opiekuna? A może kierowała nią tylko i wyłącznie nienawiść i chęć zemsty na matce?
Miłość do siostry. Trudny temat, dość specyficzny, na dodatek karalny. Chris przez całe swoje życie kochał swoje rodzeństwo ponad wszystko. Lecz swoją młodszą siostrę traktował nieco inaczej. Jak kobietę, jak miłość swojego życia. Pragnął jej, podziwiał, ale przede wszystkim wspierał. Był zawsze i wszędzie kiedy tego potrzebowała. Chciał zrealizować swoje marzenia, dzięki Paulowi, determinacji i ciężkiej pracy udało mu się... Ale czy to wszystko zapełniło mu pustkę, którą odczuwał? Czy zapewniło mu to szczęście? Czy nienawiść jest silniejsza od miłości? Czy chęć zemsty może przesłonić otaczający nas świat, mało tego pozwolić na odepchnięcie ludzi, których się kocha i szanuje?

Reasumując: "Płatki na wietrze" to powieść, która pozwoli wiele rzeczy zrozumieć, ale na wiele spraw trudno znaleźć jest jakiekolwiek wytłumaczenie. Z jednej strony książka jest dość monotonna, melodramatyczna, nasiąknięta nienawiścią i bólem, ale za to wynagrodzeniem może być samo zakończenie i mam nadzieję wprowadzenie do kolejnej części. Na takową liczę! Choć tytuł książki może sugerować lekkość lektury i tematyki, zdecydowanie tak nie jest. Tak jak ulotne są płatki tak ulotna jest miłość, zaufanie czy choćby życie...
Może i jestem troszeczkę rozczarowana, ale póki co Virginia C. Andrews zaspokoiła moją ciekawość. Z pewnością obudziła kolejną. Z niecierpliwością będę wypatrywała dalszych losów Cathy i Chrisa Dollangangerów.

Czy polecam!? Oczywiście! Jak najbardziej i jak najszybciej. Kto jeszcze nie czytał "Kwiatów na poddaszu" radzę zacząć od nich, by poznać historię rodzeństwa...
Myślę, że ten cytat zachęci bardziej aniżeli moje słowa...
"Wyszliśmy ze swoich pancerzy, staliśmy się ufni, a nadzieja i wiara narodziły się w naszych sercach. Życie jednak może być jak bajka. 
Zła królowa odeszła z naszego życia, a wkrótce powróci królewna Śnieżka. Ale to nie ona zje zatrute jabłko. W każdej bajce był smok, który musiał zginąć, czarownica i różne przeciwności losu, które trzeba było pokonać na drodze do szczęścia. Wiedziałam już, kto w moim życiu grał rolę czarownicy, ale kto zostanie smokiem?"

Ogromne podziękowania dla Agnieszki i Wydawnictwa:

wtorek, 17 kwietnia 2012

Nadzór

Macie może nadzór?
Ja mam :)
Moja poczta nie wychodzi z domu bez odpowiedniej kontroli :)
O proszę, przykład paczka dla jednej z uczestniczek "majówki kryminalnej" :)


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Wypad do Krakowa...

Ta książka to atrakcyjny przewodnik turystyczny po Krakowie i okolicach (m.in. Tyniec, Ojców, Niepołomice, Czerna, Wieliczka) dla całej rodziny. To także świetna pomoc dydaktyczna dla nauczycieli prowadzących zajęcia w ramach tzw. ścieżki regionalnej.

Autor: , Anna Chachulska
Wydawnictwo: Skrzat
Wydano: 2011
stron : 168
okładka: twarda
seria: Skrzat poznaje świat


Wielkimi krokami zbliża się długi weekend majowy, niebawem też wakacje, na które wszyscy czekają z utęsknieniem. Gdy słoneczko przygrzewa, człowiek myśli tylko o jednym - o urlopie! Urlop należy dokładnie zaplanować. Wiadomo, że inaczej przygotowuje się młodzież, inaczej pary, a jeszcze inaczej małżeństwa czy też pary z dzieckiem bądź dziećmi. Warto więc wybrać ciekawe miejsce, z wieloma atrakcjami, niekoniecznie dla dorosłych, pomyślmy o naszych pociechach. My należymy do rodziny, która przygotowuje się dość solidnie do wyjazdu planując od A do Z nasze wakacje. Niezbędną rzeczą dla nas przed wakacjami jest idealny przewodnik. Skąd wiadomo, że jest idealny? Nie wiadomo. Dlatego więc warto poznać kilka. Niestety większość z nich nie nadaje się do niczego. Świetną pozycją z serii Skrzat poznaje świat okazał się przewodnik po Krakowie i okolicach napisany przez Annę Chachulską i  Ewę Stadtmüller.
Zatęskniłam za Krakowem. Oglądając, czytając i podziwiając "Kraków i okolice" zdałam sobie sprawę, że warto by powrócić do miasta, które lubię i podziwiam.
W książce wita nas Skrzat krakowski, który specjalnie dla miłośników podróży przygotował wiele ciekawostek, legend i zagadek. Opisuje najciekawsze zabytki i miejsca warte obejrzenia i zwiedzania.
Proponuje nam 10 tras czyli 10 spacerów, które przedstawione są w sposób interesujący, a przede wszystkim zachęcający. Piękne i ciekawe ilustracje, szkice i mapy towarzyszą nam w całym przewodniku. Brawa dla ilustratorów, którzy z pewnością sprawią, że chętniej zwiedzi się miasto, a jeśli książka przypadkowo trafiła w czyjeś ręce, to z pewnością ta osoba zechcę odwiedzić to magiczne i cudowne miasto jakim jest Kraków.
Kiedy znudzi nam się Kraków, oczywiście jeśli to możliwe, możemy skorzystać z trasy do Łagiewnik, Wieliczki czy też Niepołomic i Ojcowa.
Dodatkowym atutem książki z pewnością jest słowniczek objaśniający wiele ciekawych rzeczy. Przydatne głównie dla rodziców, którzy posiadają bardzo dociekliwe dzieci :) Bardzo fajnym pomysłem było zamieszczenie przez autorki propozycje zajęć edukacyjnych, a także adresy i kontakty gdzie można je zarezerwować.
Muszę się przyznać, że miałam okazję podziwiać Kraków nie raz i nie dwa. Niestety, okazuje się, że wielu rzeczy nie widziałam i nie miałam okazji podziwiać. Wiele szczegółów doczytałam. O wielu przewodnicy nie wspominają, a szkoda.
Miałam też okazję mieć nie jeden przewodnik po Krakowie w rękach, ale żaden nie sprawił mi tyle radości i przyjemności jak właśnie ten z serii Skrzat poznaje świat! Polecam małym, średnim i tym całkiem dużym dzieciom, ale wierzcie mi na słowo, że sami zapomnicie o bożym świecie podczas czytania i podziwiania rewelacyjnych ilustracji. Niesamowity i niepowtarzalny - taki właśnie jest przewodnik Skrzata!
Przed wyjazdem do Krakowa, ale nie tylko, WARTO zaopatrzyć się właśnie w tę pozycję "Kraków i okolice". Nie wybieracie się? Nie szkodzi! Jest tak fajnie napisany, zilustrowany, że na pewno będzie świetną lekturą do poduszki, na leżak czy też do rodzinnego i wspólnego czytania. 






Dziękuję: