środa, 4 kwietnia 2012

Bezczelnie chwalę się...

Dosłownie bezczelnie :) 
Ale pochwalę się Wam. Zajęłam I miejsce w konkursie organizowanym przez Izuś i Wydawnictwo Otwarte. 

Trzeba było wysłać zdjęcia etui czy też okładki na książkę :) Zastanawiałam się czy wziąć udział, ale Agnesto mnie przekonała - dzięki Kochana!
Poleciały te (zdjęcie ze strony Izuś):


A o to co otrzymałam w nagrodę:


Jeszcze raz baaardzo dziękuję! 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Nie ma to jak bracia...

Stary hotel w Boonsboro w stanie Maryland przetrwał czasy wojny i pokoju, krążyły nawet plotki, że jest nawiedzony. Teraz przechodzi generalny remont dzięki braciom Montgomery i ich ekscentrycznej matce.


Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydano: marzec 2012
stron : 400
okładka: miękka
Trylogia: Bracia Montgomery - tom I


Nie wiem jaka siła popycha mnie do tego by czytać powieści Roberts, ale jestem im ogromnie wdzięczna. Przy książkach tej autorki nie ma szans na nudę, ale z pewnością jest czas na dobrą zabawę, wzruszenie czy też zaskoczenie. Uwielbiam jej powieści, które ukazały się dawno temu, jak i te, które są jeszcze świeżutkimi nowościami. Ktoś kto często czyta twórczość danego autora ma możliwość zaobserwowania zmian, które są wprowadzane. Właśnie przy "Teraz i na zawsze" idealnie widać jak Roberts "idzie" z duchem czasu. Wprowadza nowoczesne i młodzieżowe słownictwo jak i nowinki techniczne lat współczesnych... Niemniej jednak z pewnością ta powieść należy do świetnych, wyjątkowych, a i niesamowicie klimatycznych.
Nora Roberts zabiera swoich czytelników do pięknego, małego miasteczka Boonsboro. Piękne okolice, wspaniali i przyjacielscy ludzie. Sielanka - z pozoru. Ale do tego typu podsumowania musicie sami dotrzeć.
W tym urokliwej miejscowości od kilkuset lat stoi budynek, który przeszedł bardzo wiele. Niszczeje. W końcu miejscowi biorą sprawy w swoje ręce. Bracia Montgomery i ich matka postanawiają odrestaurować i odtworzyć wersję sprzed lat - jednak nieco luksusową. Każdy apartament, pokój ma specjalną i romantyczną nazwę, klimat i wystrój ściśle związany z całą resztą. 
Bracia Montgomery - Beckett, Owen i Ryder. Mężczyźni charakterni, samotni, ale przede wszystkim niezwykli. Na czym ta niezwykłość polega? Na ich sile i nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim na sile więzów jakie ich łączą. Za sobą wskoczyliby w ogień. Jeden na drugiego może liczyć zawsze i wszędzie. Beckett od lat zakochany w pięknej, ale niedostępnej Clare. Jako młoda mężatka wyjechała z rodzinnego Boonsbooro, by powrócić po kilku latach jako młoda wdowa z trojgiem dzieci. Nie jest jej łatwo, ale nie poddaje się i podąża do przodu z pomocą własnej determinacji i przyjaciół. 
Jednak samotność zaczyna doskwierać jej jak i braciom...
"Teraz i na zawsze" to przede wszystkim historia hotelu, który z miesiąca na miesiąc staje się wspaniałą wizytówką miasteczka, ale z małym dodatkiem, który zamieszkuje tam od lat... Autorka świetnie i w świetnym stylu jak na Roberts przystało pokazuje jak można odmienić ruiny w coś niepowtarzalnego i nie mam tu na myśli tylko hotelu, a uczucia... Nora Roberts jest specjalistką od wprowadzania zamętu, tak jest i tym razem kiedy to pojawia się pewien narcyz, który burzy sielankę codzienności... Nie zabraknie humoru, rozrywki i drażniących postaci. Jednak mnie najbardziej podobały się rodzeństwa, te starsze jak i te z młodszego pokolenia! Świetnie wykreowani, zabawni, pomysłowi, ale przede wszystkim zaskakujący swym zachowaniem. Ubaw gwarantowany, a jakby dołożyć do tego tajemniczą postać z hotelu...to daje rewelacyjną powieść, do której z pewnością powrócę!
Autorka w pierwszym tomie poruszyła życie Becketta Montgomery'ego, ale podejrzewam, że kolejne tomy będą ściśle powiązane z osobą Owena czy też Rydera, a tego z pewnością nie można przegapić. Jeden jak i drugi są tak pozytywnie wkurzającymi postaciami, że z pewnością nie odpuszczę ich losów i tego co zaplanowała dla nich nieprzewidywalna Nora Roberts! 
Żałuję tylko, że tak szybko musiałam opuścić Boonsboro, było miło, wzruszająco, czasem zabawnie i hałaśliwie. Jednak czas pierwszego tomu dobiegł końca, a szkoda! Mam nadzieję, że niebawem będę mogła powrócić do tego urokliwego miasteczka i ciepłych, pozytywnych mieszkańców. Odwiedzić pizzerię, hotel czy choćby niesamowicie klimatyczną księgarnię Clare. Was również zachęcam do spędzenia kliku godzin w ciekawym towarzystwie i w jeszcze ciekawszym miejscu! Polecam.





poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Bratnie dusze...

Weronika, Aldona i Miśka - dwie malarki i dziennikarka z działu kultury gdańskiej gazety - są bliskimi przyjaciółkami i wspierają się w codziennych sprawach. Nagle jednak ich ustabilizowane relacje zaczynają się psuć. Opis z okładki.


Autor: Hanna Cygler
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Wydano: marzec 2012
stron : 332
oprawa: miękka 

"Bratnie dusze" to najnowsza powieść Hanny Cygler. Cenię twórczość tej autorki i chętnie sięgam po jej powieści. Dlaczego? Ponieważ są zazwyczaj ciepłymi, wzruszającymi, ale przede wszystkim życiowymi historiami. "Bratnie dusze" okazały się być świetną powieścią, która ociera się delikatnie o wątek kryminalny, może to dobry moment, by namówić autorkę na napisanie kryminału tudzież thrillera??? Mogłoby być ciekawie, bo autorka należy do bardzo plastycznych i pomysłowych osób...

Hanna Cygler zapoznaje nas z trzema przyjaciółkami: Weroniką, Aldoną i Michaliną. Wera jest znaną i cenioną malarką. Ma kochającego męża i dwójkę dzieci. Zawód, który kocha i się w nim spełnia. Dwie przyjaciółki, na które może liczyć. Postanawia pomóc Adzie, która samotnie wychowuję dorastającą córkę, na dodatek zmaga się z kłopotami finansowymi. Ciężko wyżyć jej z tego co robi najlepiej - czyli malarstwa. Pomocną dłoń wyciąga Weronika. Ich wspólną przyjaciółką jest Michalina zwana przez wszystkich Miśką. Miśka nie jest związana z nikim na stałe. Pakuje się w skomplikowane związki, najwidoczniej nie spotkała jeszcze nikogo kogo by pokochała. Na co dzień dziennikarka kulturalna. Uwielbia swoją pracę, choć lekko nie jest. Wspierają ją Aldona i Weronika. Mogą na sobie polegać do czasu kiedy na ich drodze staje Marek Marczyński...
Ich drogi zaczynają się rozchodzić, pojawiają się komplikacje, a na dodatek zaczynają się dziać dziwne różne rzeczy...

"Bratnie dusze" to rewelacyjna powieść z pasją. Z ogromną ilością pasji i przyjaźni wystawionej na trudne i w dużej ilości próby. Nie można nie wspomnieć o okładce, która jest niezwykle klimatyczna, wiosenna, ale idealnie współgra z treścią ksiażki. Mało tego ma się ochotę ją wziąć do ręki pooglądać, dotknąć i jak najszybciej pochłonąć. Bo "Bratnie dusze" się pochłania, ta powieść niesamowicie wciąga. Uważam, że to najlepsza powieść pani Hanny jaką do tej pory przeczytałam. Na przykładzie Wery, Ady i Miśki pokazała nam czym jest prawdziwa przyjaźń. Dochodzi do sytuacji gdzie ich powiązania są wystawiane na próbę, ba, przyjaźń ta wisi na ostatnim, cieniutkim włosku, lecz autorka rewelacyjnie wybrnęła z całej sytuacji. Pokazała nam czym jest przyjaźń, że należy o nią dbać, pielęgnować, ale pamiętajmy, że nie dotyczy to tylko przyjaźni...Któż z nas nie pragnie mieć własnej bratniej duszy?
Cygler należy do pisarek, które piszą świetnie, w fajnym stylu, a i zaskoczyć też potrafią. Tak było też teraz. Autorka zadbała o to, by książka zainteresowała czytelników od pierwszej do ostatniej strony. Wszystko napisane prostym  i zrozumiałym językiem przyozdobione rewelacyjnie pasją, przyjaźnią i trudnymi wyborami. W tej powieści pisarka postawiła na malarstwo, żeglarstwo i wszelakie imprezy kulturalne. Nie zapomniała o miłości, szacunku, a wszystko to owiała nutką tajemnicy i małym niebezpieczeństwem.
"Bratnie dusze" to świetna powieść, która daje do myślenia. Idealna na jesienne popołudnia, ale także na ciepłe wiosenne dni. Zresztą, ta książka jest dobra i można ją czytać w dowolnym czasie. Sprawia, że chcę się zająć czymś pozytywnym, czymś nowym, by odkryć w sobie nową lub też pierwszą pasję. Szukajmy, a na pewno w sobie znajdziemy coś, co nas zainteresuje, warto mieć pasję! Jednak nie zapominajmy, że obok nas mamy kogoś kogo swobodnie możemy nazwać naszą bratnią duszą. Nie zapomnijmy i pielęgnujmy ten "związek", bo warto, bo daje nam siłę, oparcie czy choćby możliwość wypłakania się lub też wręcz odwrotnie dzielenia się radością...
Hanna Cygler jest jedną z moich ulubionych autorek. Na pewno  książką "Bratnie dusze" umocniła mnie w przekonaniu, że jest zdolna, pomysłowa i potrafi zarazić swoim optymizmem i ciepłem. Cieszę się, że nie przeczytałam jeszcze wszystkich jej książek, bo mam szansę delektować się nimi i nie czekać z niecierpliwieniem na nową powieść. Przyznam się jednak, że po tej lekturze poczułam, że Hanna Cygler z pewnością stworzyłaby genialny kryminał...
Polecam, bo "Bratnie dusze" to książka o nas i dla nas - zwyczajnych i pełnych pasji ludzi...

niedziela, 1 kwietnia 2012

Gdy śmierć depcze po piętach...

Prawdopodobnie najlepsza kobieca agencja detektywistyczna w Polsce!
Weronika Daglewska, dziennikarka i autorka rubryki kryminalnej, postanawia zrobić sobie prezent – idzie do wróżki, by ta przepowiedziała jej, co ją czeka w życiu. Ekscentryczna wróżka Semiramida po rozłożeniu tarota ostrzega ją przed niebezpieczeństwem. Opis z okładki.



Autor:  Anna Klejzerowicz
Wydawnictwo: Oficynka
Wydano: 2010
stron : 192
oprawa: miękka 
 Baza recenzji syndykatu ZwB


Nie tak dawno pierwszy raz miałam okazję poznać twórczość Anny Klejzerowicz. "Cień gejszy" okazał się być świetnym kryminałem z pasją. Ta pasja autorki i dobre przygotowanie o Japonii i drzeworytach biła po oczach i wszelakich zmysłach. Świetny styl i pomysłowość dopełniły całości. No więc jak nie skusić się na kolejną książkę, skoro nadarzyła się okazja? Nie mogłam sobie odmówić!
"Ostatnią kartą jest śmierć" to w rzeczywistości mała, niepozorna i cieniutka książeczka. Obejrzałam i zastanowiłam się, czy aby na pewno na tych niewielu kartach, jeszcze z ilustracjami autorka zmieściła kryminał? Czy aby na pewno warta jest przeczytania i poświęcenia jej dwóch czy też trzech godzin? Odpowiadam: JEST!

Książka jest tak samo niepozorna jak główna bohaterka - Weronika Daglewska. Kobieta jest dziennikarką i prowadzi dość znaną rubrykę kryminalną. Nagle Weronice wali się świat. Problemy w pracy, w miłości i wszystko idzie nie tak. Wybiera się po poradę, i to nie do byle kogo, a samej Semiramidy. Tarot to jest to. Jednak wróżka ostrzega Werę przed niebezpieczeństwem. Kobieta jednak nie bierze do siebie słów Semiramidy. Po jakimś czasie słyszy komunikat o tym, że wróżka zginęła, wypadając z okna. Weronika od razu podejrzewa, że coś się nie zgadza, w tym przekonaniu utwierdza ją mąż denatki, który zatrudnia dziennikarkę w roli prywatnego detektywa. Marzenia jednak się spełniają...
Śledztwo trwa, czym mocniej Weronika wnika, tym więcej odkrywa...
Czy uda się kobiecie odkryć mordercę, a może to było samobójstwo? Czy Semiramida miała rację ostrzegając ją przed niebezpieczeństwem? Czy uda jej się doprowadzić śledztwo do końca? Kim jest Damian?

"Ostatnią kartą jest śmierć" pochłonęła mnie na całe trzy godziny. To książka pełna pasji, niespodziewanych zwrotów akcji i niepewności. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, ale tym razem samej autorki. To moja druga książka autorstwa Klejzerowicz i z pewnością nie ostatnia. Dostrzegam w niej - w autorce niesamowitą osobowość, dokładność i pomysłowość. Widać, że skrupulatnie przygotowuje się do każdej powieści jaką piszę. Nie mam pojęcia czy na co dzień interesuje się tarotem, ale w książce jest tak przekonywująca jakby codziennie stawiała tarota - rzecz naturalna i zwyczajna. 
Drugą rzeczą o jakiej nie wspominałam przy poprzedniej powieści jest miłość. Jednak jest to miłość do czworonogów. Anna Klejzerowicz zdecydowanie należy do miłośników kotów i nie brakuje ich na kartach jej książek. Koty zawsze znajdą swoje miejsce, nawet w kryminałach. Przedstawione jako inteligentne, mądre i wierne zwierzęta, którymi w rzeczywistości są. Któż lepiej nie opiszę kota jak nie właścicielka i obserwatorka zarazem???
Wracając do "Ostatnią kartą jest śmierć" zdecydowanie polecam. Krótki, ale jakże interesujący kryminał. Morderstwo, tajemnica, tarot i miłość wszystko to znajdziemy w książce Anny Klejzerowicz. Miłośnicy kryminałów z pewnością się nie zawiodą, a i ci, którzy interesują się tarotem znajdą sporo dla siebie. Polecam. 
Z pewnością, ba! Na pewno przeczytam inne książki, bo warto! Są naładowane świetnym wątkiem kryminalny, bardzo dobrym stylem, ale także pasją i miłością do czworonogów. 




Książkę można kupić jeszcze tu: