sobota, 29 września 2012

Spotkanie autorskie

Spotkanie autorskie z Katarzyną Michalak



sobota, 6 października
EMPiK Łódź Manufaktura
ul. Karskiego 5

Zapraszam 

piątek, 28 września 2012

Niespodzianka :)

Lubię niespodzianki, a i owszem... ale tu nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak wspaniały prezent!?

Iwonko - nie wiem jak mam Ci dziękować, wszystko co powiem to i tak mało! 
Sprawiłaś mi ogromną radość!
Uwielbiam kubki, breloczek już jest przy kluczykach od moich czterech kółek...

A Wy jak? Lubicie niespodzianki???? 

Uwaga!
Pokazuję!


Kolejny piękny kubek - przyznaję się, mam do nich słabość i nigdy dość...






czwartek, 27 września 2012

Lek na kiepskie dni...

Rok 1915. Niemiecka torpeda uderza w luksusowy transatlantyk
"Lusitania", powodując śmierć ponad 1500 osób. Ratuje się garstka ludzi, a wśród nich drobny złodziejaszek, który tuż przed katastrofą zdążył przywłaszczyć sobie srebrną figurkę greckiej bogini. Nie wie, że jest ona jedną z trzech statuetek, które razem stanowią bezcenny skarb.
Rok 2002. Statuetka, która przez blisko sto lat pozostawała w rękach rodziny, zostaje ponownie skradziona... Opis i zdjęcie od wydawcy.


Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: sierpień 2012
stron: 510
Oprawa: miękka


Pogoda idealna by wziąć książkę do ręki, położyć się na łóżku, okryć kocykiem, na stoliczku obok postawić pyszną zieloną herbatę. Na nic więcej w tak ponure i szare dni nie ma się ochoty. Nawet wybór lektury jest problemem. Dla mnie idealnym lekiem na deszczowe, jesienne i zimne dni są powieści Nory Roberts. Niekoniecznie romansidła ociekające miłością i słodyczą. Nie! Roberts świetnie wplata wątki sensacyjne w powieść romantyczne. Robi to perfekcyjnie! Idealnie. Idealną lekturą okazała się być jej powieść "Trzy boginie".  

Jak dla mnie książki Nory Roberts nie muszą mieć jakiś zachęcających, wyrazistych czy rzucających się w oczy okładek. Ja i tak po nie sięgnę wcześniej czy później. Nie powiem, że nie lubię pięknych okładek, lubię. "Trzy boginie" mają bardzo ładną oprawę, zachęcającą i obiecującą. Przede wszystkim kusi Pragą, o której od dawien dawna marzę... Ale po cóż są marzenia - pewnie po to, by je spełniać. Póki co pozostaje mi pozwiedzać Pragę na łamach książek, ale dobre i to... Jednak Autorka dla swoich wiernych (i nie tylko) czytelniczek przygotowała niespodziankę... Zabiera nas do różnych zakątków, nie tylko Europy!

Książka zaczyna się od roku 1915. 
W luksusowy transatlantyk "Lusitania" trafia niemiecka torpeda. Z ponad tysiąca osób ratują się tylko nieliczni. Wśród tych wyjątkowych osób jest drobny złodziejaszek, który przed samą katastrofą kradnie mały posążek, ale jakże cenny i wyjątkowy. Wtedy jeszcze o tym nie wie, że...

2002rok
Trzy tytułowe boginie. Jedna piękna historia o niezwykłych posążkach. Mojry - trzy srebrne figurki. Osobno były tylko zwykłymi kobietami, razem najpotężniejszymi i najbardziej czczonymi boginiami.
Kloto - przędzie nić żywota, Lachesis - przydziela los i strzeże nici, a Atropos - ją przecina.
"...żadna z nich nie mogła działać w pojedynkę. Nić przędła się, ale  nie bez końca i nie bez celu. Bez przędzenia zaś nie byłoby nic do odmierzania ani do przecinania..."

Jedna ze statuetek zostaje skradziona rodzinie Sullivanów, gdzie była od lat. Postanawiają odzyskać skarb. Na ich drodze pojawia się kolekcjonerka, striptizerka i hipochondryczka... Ślady prowadzą do Pragi, Nowego Jorku czy Aten...
Robi się bardzo niebezpiecznie...
W Nowym Jorku czekają na nich kłopoty. Jednak większość osób zainteresowanych mitycznymi boginiami łączy swoje siły, by zdobyć Mojry i dać nauczkę pewnej siebie i chciwej kobiecie... Kobiecie, która nie cofnie się przed niczym, ani nikim, by tylko dotrzeć do celu.
Czy uda im się odzyskać skradzioną Mojrę? Czy zdobędą pozostałe posążki????

"Trzy boginie" to świetna powieść. Przede wszystkim trzymająca w napięciu. Nora Roberts jest niesamowitą i pełną pasji pisarką - to się czuje czytając jej książki. Dopracowane są do perfekcji. Potrafi połączyć miłość z sensacją i kryminałem - robi to na bardzo wysokim poziomie. Do tego wplata niewielką ilość opisów miast czy miejsc, w których toczy się akcja. Nadal potrafi wzbudzać w czytelniku zainteresowanie, niepewność czy niecierpliwość. Robi to rewelacyjnie. 

Roberts w swojej powieści pokazuje jak chciwość potrafi przesłonić inne wartości. Kolekcjonerzy antyków, dzieł sztuki mieszkają na całym świecie. Znane są przypadki kradzieży, o których było wyjątkowo głośno w telewizji. Wiadomo, zostało skradzione, zniknęło i nie ma śladu po wartościowym przedmiocie. Z całą pewnością gdzieś jest ukryty. Najczęściej w prywatnych rękach, bardzo dobrze zabezpieczony. Kolekcjoner cieszy się, że posiada przedmiot wyjątkowy i może nim cieszyć oczy...ale tylko on i wyłącznie on. Jaka w tym radość? Co w tym fajnego, że się posiada, jak nie można pokazać tego innym??? Chore. Ale nie rozumiem pewnie, bo nie należę do ludzi, którzy muszą mieć czy chcą mieć rzeczy niepowtarzalne i wyjątkowe, a takich na świecie nie brakuje. Chciwość jednak prowadzi nie tylko do nielegalnego posiadania niektórych przedmiotów, kradzieży, ale także do rozlewu krwi. Kolekcjonerzy są zdolni do tego by zapłacić każdą cenę, ale także do morderstwa... Przynajmniej w powieści "Trzy boginie"...

Nora Roberts mnie nie zawiodła. 
"Trzy boginie" okazały się być rewelacyjną powieścią, którą ciężko odłożyć. Nie zabrakło ani sensacji, ani miłości, a tym bardziej nutki niepewności. Była idealnym lekiem na chłodne popołudnia i zimne wieczory. Rozgrzewa jak dobra zielona herbata. Polecam nie tylko miłośnikom Nory Roberts.

Dziękuję Agnieszce :) oraz:




 

wtorek, 25 września 2012

ABC... Katarzyny Enerlich

Oj! 
Ależ mi miło!
Moje zaproszenie przyjęła znakomita pisarka!
 Miałam okazję czytać jej powieść, którą zresztą nie tyle co przeczytałam, co pochłonęłam!
 Pięknie napisana, jeszcze lepiej przekazana, ale przede wszystkim emocjonalna! 
Ciekawa jestem czy Pani Katarzyna prywatnie jest osobą emocjonalną... to się okażę. 

Z przyjemnością ogłaszam, że dzisiejszym gościem jest
 pani Katarzyna Enerlich.

Pani Kasia w pierwszej klasie

Pani Kasia do tej pory napisała i wydała rewelacyjna powieści:
* Prowincja pełna marzeń
* Czas w dom zaklęty
* Kwiat Diabelskiej Góry
* Prowincja pełna gwiazd
* Oplątani Mazurami
* Kiedyś przy Błękitnym Księżycu
* Prowincja pełna słońca
* Czarodziejka jezior
* Studnia bez dna

 W Epiku podczas promocji Czarodziejki Jezior

 Abc...Katarzyny Enerlich

Anty...
Pierwsze skojarzenie – papierosy. Jestem zdecydowanie ANTY. Innych, tak jednoznacznych skojarzeń, brak.

Błękitny Księżyc
Druga pełnia w miesiąc, trzynasta w roku. Dla mnie samej znak, ze magia wkrada się do codzienności, nawet jeśli wytłumaczona przez astrologów. W dniu trzynastej pełni rysuję mapy marzeń i myślę o tych co przede mną, którzy wierzyli z moc Błękitnego Księżyca. Dlatego taki tytuł mojej powieści: Kiedyś przy Błękitnym Księżycu. Opowieść o spełnionym marzeniu. O zwycięstwie nad kompleksem bycia dorosłą córką alkoholika. Trudne, ale możliwe. Jak trzynasta pełnia…

Czarodziejka jezior
Piękna wschodniopruska legenda. Według niej, po jeziorach mazurskich pływa na swojej olchowej łódeczce Czarodziejka Jezior i oplątują nicią babiego lata serca tych, którzy przybyli na Mazury pierwszy raz, by odtąd zawsze tu wracali. Stała się tytułem moich mazurskich opowiadań. I jest wciąż w moim sercu, choć przecież oplątywać mnie miłością do Mazur nie trzeba, bo jestem STĄD.

 Piękne chwile z naturą. Najważniejsze.

Dom
To nie jest pojęcie stałe. Mam za sobą trzynaście przeprowadzek. Wszędzie czułam się w domu. Życie jest wszędzie. Najważniejszy jest dom rodzinny – czteropokojowe mieszkanie w bloku, z rodzicami i rodzeństwem. Potem już nic nie było takie samo. Zbudowałam drewniany dom, by wrócić do świata dzieciństwa, spędzanego latem u mojej babci, w drewnianej kurpiowskiej chacie. Jednak w snach wraca do mnie tylko jeden DOM. Ten rodzinny. Więc chyba najważniejszy.

Erotycznie
Lubię, gdy świat wokół mnie czasem brzmi, pachnie i dotyka mnie erotycznie… To frapujące.

Fotografie
Lubię być zaklęta w fotografie. To zatrzymywacze czasu i nastrojów. Lubię do nich wracać. Te, które źle mi się kojarzą, kasuję.

Gotowanie to dla mnie...
Smakowanie życia. Nie uznaję diet i ograniczeń, uznaję tylko zasadę, by brać to całe dobro, jakim obdarza mnie wszechświat. W tym wszystkim zachowuję naturalność, przygotowywanie potrawy od podstaw. Lubię jeść, gdy w jedzeniu jest nie tylko smak, ale i wszystkie dobre myśli.

Horoskop
To godzina narodzin jest kluczem do duszy. Człowieka poznaje się po tej właśnie godzinie… Lubię wchodzić w jego wnętrze, o ile mi tę godzinę poda. Taki horoskop ma sens. Bo przecież nie ten gazetowy. Wierzę w magię Wszechświata, w oddziałujące na nas konstelacje gwiazd i wpływ Księżyca na nasze życie. Skoro są przypływy i odpływy mórz i oceanów, gdy Księżyc rośnie lub maleje… czym więc jestem wobec tego ogromu w Kosmosie? Muszę w to wierzyć, skoro morze i ocean też wierzy…. 

Internet
Jestem z nim od 1997 roku i dobrze mi tak. 

Jestem...
Kobietą.

Katarzyna to...
Imię, które pokochałam pierwszą dziecięcą miłością. To mój Tata chciał mieć Kasię. A ja cieszę się, że taki imię mi wybrał.

Lubię...
… siebie. Kto nie lubi siebie, nie polubi innych. Prosta zasada. Co dajesz, odbierasz.

Łapy jeśli już to...
Kocie. Koty są nie z tego świata. Chciałabym na jeden dzień zamienić się w mego rudego kota i dowiedzieć się wreszcie, skąd przybył; kto mi go tu przysłał. Bo to, że jest wysłańcem, jest niezaprzeczalne. Zbyt duża więź nas łączy, zbyt bardzo mnie zaskakuje…

Rudy kot. Przybysz nie z tego świata.

Marzenia
Spełniają się. Nie wątpię w to ani na moment. To fascynujące – panować nad swoimi marzeniami. Tworzyć je, realizować. Póki są jakieś marzenia, póty wiem, że żyję. To sens codzienności.

Notorycznie...
Oddycham. Myślę. Czuję. Czytam książki. Jem. To jest notoryczne. I sprawia mi to dużą frajdę! Owa notoryczność, powtarzalność upewnia mnie codziennie w przekonaniu, że świat istnieje, ja żyję – skoro mogę to robić. 

 Targi w Warszawie

O Mazurach
Można mówić bez końca. Mazury są moją Ojczyzną, Mój ród Enerlich pochodzi z Prus Wschodnich. Nie mam więc wyjścia. Jestem skażona Mazurami. 

Prowincja pełna...
…marzeń. Od niej się zaczęło. Marzeniami spełniłam marzenia, że będę pisarką. Udało się. To wielka radość i dowód na to, że wszechświat sprzyja, gdy tego chcemy.

Religia
Wszechświat. 

Syn
Moja największa miłość. Miłości matki do dziecka nie daje się z niczym porównać. To rodzaj najsilniejszej więzi. I dobrze mi z nią!

Trudno jest...
Nie lubię tego słowa. Ale gdy już się zdarza jakieś TRUDNO, myślę sobie, że nie jest daremne i tak, a w ogólnym rozliczeniu służy temu, by było łatwo.

Uwielbiam...
Cisza, joga, medytacja, samotność – uwielbiam, gdy mi się wydarzają….

Wieś
Moje naturalne środowisko. To nic, że urodziłam się w bloku. Najpiękniejsze chwile swego życia spędzałam na wsi. Musiałam więc tu wrócić, by wrócić też do tych chwil

Zaplanowałam...
Dostatnie, szczęśliwe życie w zdrowiu i serdeczności. Mam taki plan. Reszta jest pochodną. 

Życie
Lubię w nim trwać. Poznawać jego różne smaki. To bardzo przyjemne!



Tak naprawdę w środku, w tej naszej duchowej pestce, jesteśmy częścią wszechświata, natury. Od tego nie da się odejść. To jest jak oddech, a wręcz - jak oddechy naszych przodków w nas. Może to brzmi nieco metaforycznie, ale tak to właśnie czuję. Są ludzie, którzy to czują od razu i dla nich życie w zgodzie z naturą jest czymś normalnym, a są tacy, którym trzeba to tylko przypomnieć. Czasem wystarczy jeden bodziec: wyjazd do kogoś na wieś, by odreagować miejskie zmęczenie, spotkanie na swojej drodze człowieka, który przypomni nam o tych korzeniach, a czasem – przeczytanie książki. Jeśli moja książka dla przynajmniej jednej osoby była takim bodźcem, znaczy to, że nie napisałam jej daremnie.
Oby naszych własnych zachwytów nad prowincją było jak najwięcej. 
 Katarzyna Enerlich
 fot. Ewa Kozłowska
 W imieniu Pani Kasi zapraszam do udziału w konkursie :)


Nagrodami w konkursie będą dwa egzemplarze powieści: "Prowincja pełna gwiazd". Oczywiście z autografem Autorki. 
Wystarczy odpowiedzieć na dwa pytania:
1. W jakim mieście dzieje się akcja Prowincjonalnego Tryptyku?
2. W jakim mieście dzieje się akcja powieści "Studnia bez dna"

Uwaga!
Książki otrzymają dwie pierwsze osoby, które udzielą prawidłowej odpowiedzi w komentarzu.
Powodzenia!



Muszę przyznać, że wiele dowiedziałam się o pani Kasi nowego i nieznanego. 
Pani Kasiu było mi bardzo miło Panią gościć w mych skromnych progach. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że zgodziła się Pani wziąć udział w zabawie. 

Wszystkim dziękuję, że nadal licznie i chętnie odwiedzacie mój blog, no i że czytacie Abc...
Już niebawem kolejne Abc...

Ratunku!

Dziś jeszcze bardziej nietypowo!
Jednak potrzebuje Waszych rad i porad, jak i podpowiedzi.
Właśnie dostałam pisemko z naszej kochanej kablówki, jakoby przestawali istnieć w naszym miasteczku.
Proponują inną kablówkę z internetem, jednak niekorzystną...

Proszę powiedźcie mi, z czego najlepiej skorzystać, gdzie oferują godne i w normalnych cenach warunki. 
Głównie chodzi mi o pakiet internet + tv
Cyfra+  Polsat czy Orange ????
Czy jeszcze coś innego???????

Za wszelakie podpowiedzi z góry dziękuję!

poniedziałek, 24 września 2012

niedziela, 23 września 2012

Niedzielnie

Dziś niedzielnie - gadułkowato. 
Muszę chyba się nagadać :)

Póki co niedziela zapowiada się słonecznie i pracowicie...
M. siedzi przy biurku i piszę, piszę, piszę... 
Musimy dużo pracować w domu, cieszę się z tego, bo chce by było jak być powinno.
Nie powiem, że na początku było łatwo... oj NIE! Było KOSZMARNIE! Byłam przerażona niechęcią do pisania i ćwiczenia... Jechałam na ostatkach mojej własnej cierpliwości... 
Kto ma pierwszaka w domu chyba mnie rozumie????? Szczególnie mamy chłopców...

Cały czas czekam na adres Mishy - proszę Cię o kontakt. 

Wczoraj oficjalnie, ogniskiem i pieczeniem ziemniaków zakończył się sezon działkowy. 
Pogoda? Pokazała nam tylko w ciągu kilku godzin swe możliwości. Od słoneczka poprzez wiaterek, do ogromnych chmur i burzy... 
Trzeba było zakończyć imprezę, ale i tak warto było tam być :):):) 

Co czytam?
Czytam, ale baaardzo wolnooooo - niestety 
Póki co tę książkę:
Tych, których zaniepokoiłam wczoraj - przepraszam!
Czasem mam nostalgiczny dzień...
Melancholia :)

Życzę Wam miłej niedzieli :)
Czekam na Wasze wieści o Waszych pierwszoklasistach :)


PS. Uspakajam wszystkich zainteresowanych. Niebawem rusza kolejna edycja wymiany - "Dobre bo polskie". Szczegóły wkrótce. 

piątek, 21 września 2012

No ba!

Amy, osiemnastoletnia nadzieja rodu Malorych, bez pamięci zakochuje się w dwukrotnie od niej starszym Warrenie, przystojnym, acz niezwykle zasadniczym kapitanie statku. Warren o mało co kiedyś nie powiesił jej wuja za piractwo. Amy posuwa się do coraz bardziej zuchwałych działań. Czy serce Warrena zmięknie, co grozi nieuchronną awanturą w rodzinie Malorych?Opis i okładka z wydawnictwa. 

Autor: Johanna Lindsey
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydano: wrzesień 2012
stron: 352
Oprawa: miękka

No ba! Nie ma to jak powieści Johanny Lindsey! Nie wyobrażam już sobie, by poprzestań na "Kusicielce". Robi się coraz ciekawiej, coraz śmieszniej i coraz to bardziej zaskakująco! "Kusicielka" jest kolejną powieścią o rodzinie Malorych. Na początku do romansu historycznego napisanego przez Lindsey podchodziłam z dystansem. Jednak stwierdzam, że jest jedną z najlepszych pisarek tego typu powieści! 

Rodzinę Malorych miałam okazję poznać już w poprzednich tomach. Jedni zrobili na mnie dobre wrażenie, inni jeszcze lepsze, jedno jest pewne - rodzina i jej szczęście jest dla nich najważniejsze! Są w stanie zrobić wszystko, by ochronić najbliższych. W szczególności przed znienawidzonymi braćmi Georginy - Andersonami... Los jednak lubi płatać figle.
Anglia XIX wiek.
Georgina i James spodziewają się potomstwa. Nadchodzi wyczekiwany czas, lecz wraz z nim z Ameryki przypływają w komplecie bracia Andersonowie. Pech chce, że w jednym z nich - Warrenie zakochuje się najmłodsza latorośl Malorych - Amy. Młoda kokietka robi wszystko by zdobyć Warrena. Jak zareaguje brat Georginy na wdzięki młodziutkiej i niewinnej(?!) Amy? Jak zareagują na tę sytuację bracia Malory??????

"Kusicielka" to póki co najlepsza powieść Johanny Lindsey jaką miałam przyjemność czytać! Po wcześniejszych losach Malorych myślałam, że autorka niczym mnie już nie zaskoczy! Myliłam się! Przede wszystkim niesamowicie się ubawiłam. Humoru i zabawy mnóstwo! Nawet nie wiem kiedy cała historia mi się skończyła. Żałuję! Chętnie dalej pozostałabym w XIX wiecznym Londynie... Prócz gwarantowanej zabawy autorka z wyczuciem wspomina najważniejsze wydarzenia z wcześniejszych części.  Zręcznie też wplata świetną intrygę, zemstę i miłość. Wiadomo, że w romansach historycznych, przynajmniej tych dobrych nie może zabraknąć napięcia, tajemnic i miłości. Lindsey o tym wie doskonale! Czytelniczka z całą pewnością po skończonej lekturze powinna być usatysfakcjonowana! Ja byłam, nawet bardzo! Żałuję tylko, że tak szybko się skończyło i muszę czekać na dalsze losy Malorych i Andersonów.  

"Kusicielka" z całą pewnością jest idealną lekturą na szaro bure i deszczowe dni. Rozbawi, zainteresuje i sprawi, że dzień stanie się piękny! Gwarantuję i polecam z czystym sumieniem! Warto, oj warto!  Lektura obowiązkowa nie tylko na jesiennie dni...

Dla tych co nie czytali żadnej powieści Johanny Lindsey polecam:

Za książkę i zarażenie Lindsey dziękuję Agnieszce i:



czwartek, 20 września 2012

Po burzy zawsze świeci słońce...

To miała być prosta droga – ślub, wspólny dom, kariera, potem pewnie gromadka dzieci i wakacje na tropikalnych wyspach. Kiedy do spełnienia pozostał mały krok, przewrotny los sprawił, że jej życie się zamknęło. Opis i zdjęcie pochodzą od wydawcy.

Autor:  Magdalena Giedrojć
Wydawnictwo: Prószyński
Wydano: czerwiec 2012
stron : 320
oprawa: miękka 


Pokusiłam się! Okładka mnie pokusiła! Musiałam mieć tę książkę! "Słońce za zakrętem" kojarzyło mi się z problemami dnia codziennego, z życiem, które często stawia przed nami wyzwania i rozmaite górki, pagórki... Potem, jeśli mamy trochę szczęścia i determinacji, los obdarza nas nagrodą -  gdzieś za którymś życiowym zakrętem wychodzi wreszcie słońce!!! Nie pomyliłam się. Dostałam to czego oczekiwałam, a nawet więcej... 
Magdalena Giedrojć do tej pory napisała kilka książek w tym dwie powieści. "Słońce za zakrętem" jest pierwszą książką jaką mam okazję przeczytać. Do tego dochodzi możliwość zapoznania się z piórem kolejnej polskiej autorki. Mam tylko nadzieję, że nie nastąpi przesyt...

Wystarczy chwila, moment, dzień lub tydzień by nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. By zawalił się świat! By zrozumieć jak kruche jest zdrowie czy życie. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z delikatności naszego życia czy zdrowia dopóki dopóty nie stanie ze śmiercią "twarzą w twarz". Ale czy jesteśmy na tyle silni by udźwignąć to spotkanie i jego konsekwencje? Tego nikt nie wie, tak samo jak tego co nas czeka w życiu... Co przyniesie kolejny dzień? Nie wiemy...może to i lepiej?

W "Słońcu za zakrętem" poznajemy Beatę. Niegdyś osobę żywiołową, towarzyską, zapracowaną i zakochaną, ale wystarczyło spotkanie z ciężarówką by wszystko się zmieniło... W takich chwilach możemy przekonać się nad prawdziwością uczuć, zastanowić się nad życiem, przekonać się czy nasi przyjaciele są faktycznie przyjaciółmi - takimi na dobre i złe!!!
Beata przekonała się na kogo najbardziej może liczyć... Nie tego się spodziewała, ale ze wszystkim można się pogodzić...no może nie ze wszystkim!
Podczas wyjazdu do malowniczego i wyjątkowego miasteczka poznaje kilka zaprzyjaźnionych ze sobą osób, wtedy właśnie odkrywa, że za każdym, nawet najbardziej niebezpiecznym zakrętem wychodzi słońce!

Magdalena Giedrojć zdecydowanie zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem, tym, które uciekło nam przez palce, ale także tym, które nas czeka. Fakt! Nie wiemy co nasz czeka, ale możemy mieć wpływ na niektóre decyzje, na pewne działania czy choćby zmianę nastawienia. To nie była łatwa i przyjemna lektura na jedno popołudnie. To książka, która daje do myślenia nie tylko nad samym sobą, ale także nad osobami, które potrzebują pomocy, a my, zwykli ludzie być może niewielkim kosztem (nie piszę tu o pieniądzach) możemy pomóc. Czasem wystarczy drobny gest, odwiedziny czy choćby dobre słowo...
Wielu z nas zapomina, że wystarczy tylko chwila, moment...a nasze życie zmieni się i to my będziemy czekali na ten gest, pomoc czy choćby rozmowę...

"Słońce za zakrętem" zrobiło na mnie wrażenie, choć Autorka porusza bardzo wrażliwe, ale jakże ważne tematy. Choroba, śmierć czy raj... temat rzeka, ale nie każdy potrafi o nich rozmawiać.
Giedrojć problematykę osładzała pięknymi opisami, miłością do zwierząt, ale przede wszystkim piękną i wzruszającą opowieścią rodzinną...

Przyznaję się, że Autorka mnie przekonała i ujęła tym jak potrafi pisać o trudnych tematach, o miłości czy zwierzakach. Z kartki na kartkę czekałam na kontynuację opowieści rodzinnej, która pochłaniała mnie coraz to bardziej i bardziej! Znalazłam co szukałam, a nawet więcej. Książka daje nadzieję na lepsze jutro, przekonuje, że gdzieś za naszym zakrętem kiedyś znajdziemy słońce...
Z całą pewnością nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością pani Magdaleny!
Polecam! Przede wszystkim osobom, które nie boją się książek życiowych, trudnych, ale jednocześnie jakże sensownych!



środa, 19 września 2012

Kolejne wyniki...

Przepraszam, że musieliście czekać, ale wybór był bardzo trudny!
Bardzo Wam dziękuję za udział w konkursie. 
Z małą pomocą wybrałam komentarz oznaczony nickiem misha.

 "Czytam głównie literaturę fantasy i prawdę mówiąc nawet chętniej sięgam po autorów polskich niż zagranicznych. Piekara, Pilipiuk, Kossakowska i Sapkowski - to moi ulubieni pisarze. Nie zgadzam się z opinią, która mówi, że książki Polaków są gorsze. Niby z jakiej racji? Ponato, miło mieć świadomość, że wspiera się rodaków w ich - bądź co bądź - ciężkiej i żmudnej pracy (sama próbuję pisać i wydać swoją książkę i wiem, ile wysiłku to kosztuje) tym bardziej, że ich twórczość jest jak najbardziej warta uwagi. Szkoda, że często książki zagranicznych autorów są lepiej rozreklamowane niż książki Polaków, przez co prawdziwe perełki kurzą się w księgarniach i sięgają po nie nieliczni, a słabe książki zza granicy sprzedawane są hurtowo..."

Gratuluję i poproszę o adres domowy.
sabinka.t1[at]wp.pl


To zdanie daje do myślenia i niestety całkowicie się z nim zgadzam!

"Szkoda, że często książki zagranicznych autorów są lepiej rozreklamowane niż książki Polaków, przez co prawdziwe perełki kurzą się w księgarniach i sięgają po nie nieliczni, a słabe książki zza granicy sprzedawane są hurtowo..."

A Jakie jest Wasze zdanie?????

wtorek, 18 września 2012

Wyniki...

Wszystkie odpowiedzi były cenne, bardzo za nie dziękuję. Dziękuję w ogóle za udział w konkursie, zainteresowanie konkursem jest dla mnie wielką nagrodą za pisarskie trudy. Twoje, Sabinko, zainteresowanie też jest dla mnie nagrodą, za co jeszcze raz dziękuję. 

mam następujące typy:
"Nagie myśli" - dla Małgosi - jupek82@o2.pl
"Złocista Dolina" dla Joli
plus
nagroda niespodzianka za myśl ogólną, która jest mi bardzo bliska -dla:
hiperbola@onet.pl

i cafe-creme@gazeta.pl


Iwona J. Walczak

Gratuluję wygranym :)
Adresy domowe poproszę na sabinka.t1[at]wp.pl


Dziękuję wszystkim za udział w konkursie.
Iwonko, Tobie dziękuje za wspaniały kontakt i wszystko inne!

poniedziałek, 17 września 2012

Konkurs dla blogerów!

W imieniu Wydawnictwa Prószyński zapraszam do udziału w konkursie :)

Drodzy autorzy blogów literackich (i nie tylko)! Zapraszamy Was do udziału w konkursie na najciekawszą recenzję! Wystarczy podzielić się z nami wrażeniami po przeczytaniu "Wakacji od życiaAgnieszki Topornickiej i wygrać kartę upominkową na zakupy!

Aby wziąć udział w konkursie, należy zapoznać się z jego regulaminem, napisać oryginalną recenzję (do 2 000 znaków) książki „Wakacje od życia”, opublikować ją na swoim blogu i wysłać ją na adres: redaktor@proszynski.pl do 12 października 2012, podając koniecznie swoje imię i nazwisko oraz adres e-mail, a w temacie wiadomości hasło: WAKACJE OD ŻYCIA. Spośród nadesłanych tekstów wybierzemy najciekawsze, a ich autorów nagrodzimy kartą upominkową na zakupy dla dwojga i 20 bestsellerami z aktualnej oferty Prószyński i S-ka.

Nagroda Główna

Karta upominkowa na zakupy o wartości 500 PLN do wykorzystania w sklepach H&M na terenie Polski.

20 wyróżnień

Książka z aktualnej listy bestsellerów Prószyński i S-ka – do wyboru przez wyróżnionych. 

(Tekst pochodzi od wydawcy)

REGULAMIN KONKURSU




piątek, 14 września 2012

Małe przypomnienie...

Zostało niewiele dni do końca konkursów, dlatego serdecznie zapraszam :)

1. Moje Abc i mój konkurs - TUTAJ- klik


2. Abc Iwonki i bardzo ciekawy konkurs - TUTAJ-klik

3. Dodatkowo na zaprzyjaźnionym blogu trwa konkurs obok którego ciężko przejść obojętnie. Potrzebna jest wyobraźnia :) TUTAJ - klik

 Zapraszam do udziału w konkursach :)

Na pewno zauważyliście pewien przestój z opiniami, niestety nie miałam ostatnio czasu na czytanie. Mam nadzieję, że od poniedziałku ulegnie to zmianie i dokończę książkę, którą obecnie czytam. 



czwartek, 13 września 2012

Wielkopolska górą!

W takich chwilach cieszę się, że mieszkam w Wielkopolsce, a moje dziecko ma możliwość rozwoju, nauki i poszerzania swojej wiedzy jak i umiejętności. A to wszystko za sprawą pana Piotra Reissa.
Nie tak dawno pisałam o obozach, teraz czas napisać o szkółce, która jest na bardzo wysokim poziomie i daje różne możliwości naszym dzieciom.


O Akademii:
Akademia Reissa to szkółka piłkarska, która została stworzona dla młodych miłośników futbolu w wieku 4 – 11 lat.
Jej wyróżnikiem jest szczególne podejście do dzieci, jako jednostek, które kształtują i udoskonalają umiejętności piłkarskie. Nadrzędną wartością Akademii jest zrównoważony rozwój każdego ze szkolonych zawodników oraz poczucie spełnienia z uprawiania sportu. Prawdziwą radość z futbolu najlepiej można odczuć wspólnie, dlatego też duży nacisk kładziemy na integrację i zespołowość. Naszym zdaniem na tym etapie piłkarskiego rozwoju należy uczyć przez zabawę a stresogenną rywalizację powinno się odłożyć na przyszłe lata.Treningi w Akademii Reissa zawsze kumulują dobre emocje i dzięki temu mobilizują dzieci do wysiłku.
Dla nas nie jest najważniejszy wynik sportowy, a głównie dobra zabawa z piłką i zdrowa rywalizacja zarówno na boisku jak i poza nim. Wzorem systemu FC Barcelona chcemy każdemu dziecku pomagać i je wychować jeśli nie na super piłkarza to osobę, która będzie wysportowana i będzie dbała o zdrowie. – Piotr Reiss.
Akademia Reissa to sieć szkółek piłkarskich skupiających obecnie około 1750 zawodników w dwudziestu siedmiu lokalizacjach na terenie Wielkopolski, Ziemi Lubuskiej oraz Lubelszczyzny. Od momentu powstania (jesień 2010) Akademia stała się jedną z największych i najszybciej rozwijających się szkółek piłkarskich w Polsce.
Więcej o Akademii TUTAJ- klik

Nasze dziecię trenuje i jest całe szczęśliwe. Oddziałów jest mnóstwo - KLIK.


A dzieci Wasze mają ogromną szansę. Żałuję tylko, że dowiedziałam się o naszej szkółce bardzo późno i przypadkiem...

Szkółkę polecam, jeśli macie ochotę posłać dzieci i napisać o nas jako osobach polecających to zapraszam (nasz numer podam na maila)  TUTAJ - klik